«

»

kwi 20

Złotosuszek

Razu pewnego wyszło trochę złotego słońca i nie mogłam tego nie wykorzystać – zabrałam Suszka, Blondyna fotografa, dobry humor i zielony outfit 😉 – a wszystko razem zaowocowało rezultatem przepięknej sesji z niezobowiązującego, trochę nawet leniwego treningu.

IMG_8276
Na Suszku jeździ się nieziemsko, bajkowo! Rogaty, niesforny i po źrebakowatemu zadziorny jak to on – ale mniej i pokorniej, i stale łagodniej. Jakby z treningu na trening coraz bardziej zadawał sobie sprawę z tego, że on pod siodłem jest do pracy, a nie dla dokazywania, jak na padoku. Najchętniej bym mogła z niego nie zsiadać… Mamy mnóstwo nowych rzeczy w pracy: bawimy się gładką jazdą, szlifujemy piruety, podnosimy uszy w lewych ciągach, dalej zabawowo ciągniemy piaf, śmigamy seryjne lotne. Za dużo, żeby wszystko móc zrobić w jeden trening!
Galop działa na myśli jeźdźca – gdyby Suszek miał wymienić sam z siebie pomoce jeździeckie, to powiedziałby, że są – w kolejności od tych najmniej ważnych: ręka, łydka, dosiad i – ZAMYSŁ. Przecież skoro jeździec pomyśli, żeby wykonać jakiś element, to należy go wykonać. To chyba przecież oczywiste?

IMG_8427

Lotne, które rok temu były nawet nie zaczęte, a ich pierwsze nieśmiałe próby skończyły się podbitym okiem i sliding stopem 30 metrów po piasku na mojej głowie 😆 „się” same zrobiły, są i działają. Suchy panuje nad sobą, a ostatni raz na jednej tylnej nodze w sumie poważnie polatał w styczniu. Nie sądzę, żeby dał za wygraną, bo error najłatwiej włączyć u niego w piafach, ale póki co ekspresja Suszka ogranicza się do podskoków i wymachów przednimi nogami, a nie przygotowań do castingu na rolę konia Zorro. Właściwie gdyby na tym etapie nawet poprzestał, to dla mnie jest to już spora dawka normalności i z takim suchym można żyć 😉
IMG_8348IMG_8415

Zebranie w galopie i piruety to coś, co Suchy po prostu kocha, jakkolwiek i tak w lewą stronę nadal jest mu o tyle trudniej, że chociaż ekstremalnie konkretnie siada na zadzie, to nie umie jeszcze tak dobrze unieść w górę przodu, jak w drugim kierunku. Za to można się już tak fantastycznie bawić, żeby pojechać dodanie, a potem je sobie błyskawicznie skrócić konisko do piruetu. W zeszłym roku próba dodania kończyła się tym, że Suchy przejmował kontrolę, nie bardzo miał ochotę w ogóle zwolnić nawet do roboczego galopu, na półparady dostawał amoku, a jak tylko kończyła mu się przestrzeń na otwarcie łopatek, to zamiast wymagać od siebie większego wysiłku w zadaniu od razu zmieniał nogę. I tak powtórzenia trzeba było robić dniami, tygodniami, ze spokojem medytującego mistrza zen i maniakalnym uporem, nie dając się wciągnąć w Suszkowe gierki…
IMG_8449 IMG_8493 IMG_8499 IMG_8503

Gimnastyka i stałe wzmacnianie nośnej siły tylnych nóg daje wreszcie efekt tego, że powoli, powoli, ale systematycznie długachny front Suszka robi się okrągły i wyniosły. Suszarka przestaje się zwijać i coraz więcej Suszi sam stara się mieć nos przed sobą i uszy w górze. Wszędzie tam, gdzie nie jest trudno, Suchy już zakodował, że w takiej sylwetce najbardziej komfortowo mu się pracuje (a im więcej on chce pozostać otwarty, to tym również i przyjemniej się jedzie). Jeszcze czeka złotosuszka dużo pracy nad rozwijaniem przodu, ale już fundament takiego pomysłu został zrobiony i można z czystym sumieniem powiedzieć: „mamy to!”.
IMG_8730 IMG_8715

Sympatyczna sprawa to pojedyncze kroczki piafu, które można spokojnie robić dla zabawy na każdym treningu. Mamy bardzo dużo czasu, żeby Suchy tak prawdziwie i po dorosłemu piafował, więc spokojnie, zamiast cisnąć temat, mogę sobie tylko przestawiać pomoce i dać Suchemu czas, żeby pomyślał, jak powinien na takie pomoce odpowiedzieć i zareagować. Jeśli podstawi się i skróci, robiąc szybki kroczek lub dwa – chwalę go bardzo, futruję cukrem i odpuszczam temat. Taka zabawa zaczyna suchego bardzo wciągać (kto nie chciałby być chwalony?) i spodziewam się, że za jakiś czas będę miała konia, który piafuje sam i sam utrzymuje piaf, dopóki nie zmienią się pomoce, a jeździec nie będzie musiał piafować za konia (co przyznaję się bez bicia bardzo długo robiłam sama ze Skwarkiem).
IMG_9064IMG_9075IMG_9130
Chociaż Suszek nie byłby sobą, jeśli nie próbowałby wprowadzić autorskich propozycji w tym ćwiczeniu. Przez jego odrzutowy zad mamy znacznie więcej akcji tylnymi nogami, niż przodem, kiedy więc proszę o uruchomienie także i frontowych odnóży bywa, że uskuteczniamy ministerstwo dziwnych kroków: piaf hiszpański jedną nogą, albo dwoma przodami na raz. Myślę, że żaden inny koń nie byłby w stanie tego nawet powtórzyć, a Suszi po prostu uważa, że chyba trzeba spróbować w ten właśnie sposób 😉

IMG_8744 IMG_8776IMG_8809IMG_8934IMG_8889IMG_8932

Niesamowicie zmienia się również kłus. W lutym zeszłego roku – pierwsze nieśmiałe próby odbijania się od ziemi, ale Suszek był jeszcze słabiutki i nie był w stanie ciągnąć łopatek naprzód, kroki mimo, że w górę, cały czas były pod koniem. Pod koniec roku zaczął łapać w tym ruchu siłę, ale nadal zwijał szyję, co blokuje prawdziwe uruchomienie lekkiego przodu. Teraz – jakby znalazł nowe rozwiązanie już bardzo blisko jego prawdziwego ruchu i zaczął kłusować KRAULEM. Aż trudno od niego oderwać oczy, wygląda w tym wszystkim zjawiskowo, a najlepsze, że czuje się wtedy u niego mało napięcia i mało wysiłku – znacznie więcej Suchy musi włożyć w spinanie się i blokowanie mięśni, niż w efektywną pracę na miarę swoich możliwości.

Tyle czekania na taką jazdę i tak przyjemne porozumienie z koniem, a przecież dopiero wszystko się zaczyna!
I pierwsza refleksja jest taka, że skoro udaje się tak ciekawie i przyjemnie pracować z wybuchowym, niedojrzałym i czasem upośledzonym Suszkiem, to może się to samo udać naprawdę z każdym koniem.

IMG_9380 IMG_9376

Za to drugie spostrzeżenie podsumowujące pracę jest nader interesujące. Nie tak dawno pisałam, że mi Sucharka coś użarło w plecy i miał dobre dwa tygodnie przerwy od treningów. Oczywiście nie tak, żeby stał zamknięty w boksie – chodził sobie na karuzelę i padok, ale uznałam, że możemy sobie pozwolić na nieco pełnej laby. Co dwa tygodnie moje zwierzaki mają wizytę masażystki (p. Magda Saracyn), ale tylko wtedy, kiedy pracują. Jeśli z jakichś przyczyn koń zalicza dłuższe L4, budżet na masaże staje się przeważnie budżetem na weta… Tym razem Suchemu nic poza brakiem możliwości siodłania nie dolegało, więc nie wypadł z kolejki do masażystki. I teraz mega ciekawa obserwacja.
Kiedy Suchy ma bardziej elastyczne, wypoczęte i świeższe plecy? Wtedy, kiedy konkretnie zasuwa treningowo, ma stale podkręcaną śrubę wymagań, dźwiga jeźdźca w pełnym siadzie i w zebraniu, i w dodaniach – czy wtedy, kiedy żyje sobie spokojnie, a jedyna gimnastyka, którą uprawia, to grzanie pleców na słonku na padoku i rozciąganie mięśni przy tarzaniu?
IMG_9193_
Zatem tu niespodzianka – plecy są w kondycji idealnej, kiedy rudy… tyra. A kiedy pozostawi się go samemu sobie, to nie ćwiczy, zbiera sobie rozmaite napięcia w mięśniach, nie rozluźnia ich, a w efekcie jest na doskonałej drodze do tego, żeby konia nie siodłanego i nie dosiadanego w ogóle – zaczął ten grzbiet pobolewać. Ruch to zdrowie, a dobrze prowadzony trening pomaga koniowi wypracować kondycję, elastyczne mięśnie, silne kończyny, zachować doskonałą formę i w efekcie czuć się znacznie lepiej w swoim ciele, niż w padokowym i bezrobotnym stanie fizycznym.
Ot, taka ciekawostka dla tych, którzy sądzą, że koniom w treningu źle się dzieje 😉 Jednak lepiej słuchać, co sądzą o tym same konie. Suchy najwyraźniej woli zasuwać.

IMG_9290IMG_9219 IMG_9364

Bieżący tydzień był szczególnie bogaty w inspirujące wydarzenia. Nie tylko klinika ze świetnym trenerem (pojechały dwa konie, chociaż jeden tylko do pracy samodzielnie), a poza tym wreszcie zobaczyłam na żywo Opfoka… tfu, Hendriksa 😉 Chyba się zakochałam =)
Młody wygląda przepięknie, a pracuje jeszcze lepiej (tfu, tfu, tfu). Ale o wszystkim – włącznie z kliniką –  już następnym razem.

IMG_8412

12 comments

Skip to comment form

  1. Riada

    Czyli proces wgrywania patchy do Suszek Software powiódł się. :)
    A na Hendriksa myślę, że wszyscy czekamy z niecierpliwością. Fajnie będzie go zobaczyć po na pewno sporym progresie.

    1. quanta

      Suszek się dopiero zaczyna :) 7 lat tak naprawdę będzie miał ledwie co w czerwcu, tak naprawdę nadal jest zieloniutki 😉 Ale jest wspaniały.

      A co do Hendriksa to powiem tyle:

      😉

  2. Moona

    Przepiękny koń Ci z niego wyrósł!

    1. quanta

      Dziękujemy :) Ale każdy koń robi się w pracy piękny, świetnie jest móc obserwować takie zmiany :)

  3. Eliza

    Mam nadzieję, że moje dziecię też tak wypięknieje. Niecierpliwie czekam na więcej Hendriksa!

  4. Kinga

    Suchy to był taki koń którego pierwszy raz wystawiając zdjęcie tutaj wg mnie nie zachwycił. Taki śledziowaty, chudy no nie mój typ za to teraz kiedy nabrał ciałka jest na czym oko zawiesić.
    Oczywiście dołączam do grona osób czekających na Opfoka 😀 przyda się tutaj trochę innego koloru niż rudy xd

    1. quanta

      Nigdy nie należy patrzeć na aktualną kondycję konia, liczy się rama, proporcje, budowa 😉 Młode konie są w większości paskudne – dopiero 5-, 6-latki zaczynają wyglądać docelowo. Jak tylko zobaczyłam Suchego po raz pierwszy na żywo, od razu powiedziałam jego hodowcy, że chociaż jest aktualnie bardzo źrebięcy, to jest to niezwykle elegancki koń – a Suchy miał wtedy zimową sierść i 10 cm kozią brodę na sankach 😉 Zdecydowanie król elegancji 😆

      Poza tym rude są najlepsze 😉

      1. Kinga

        Żeby zobaczyć w młodym koniu to jak może się zmienić poprzez trening oraz poprawnie ocenić jego budowę trzeba mieć nie lada wiedzę i wprawne oko 😉 Fajnie też mieć obok siebie osobę, która to wszystko wytłumaczy i objaśni. Po prostu trzeba umieć kupować konie 😀
        Kto jaką maść woli kwestia gustu :) Chociaż ja po cichu liczę na jakąś nową wersję Karolka 😉

  5. Moon

    No ale przecież trening ujeżdżeniowy to taaaakie obciążenie, munsztuki, ostrogi i inne patenty! 😉

    A na serio: Suszi wygląda jak milion dolców! Kurde, no nawet Totek w czasach swojej świetności nie robił takiego wrażenia „wow!” 😉

    Z niecierpliwością czekam na relację z konsultacji!

  6. gllosia

    Super będzie zobaczyć Opfoka, pamiętam go jako podlotka na pastwisku xD

  7. Magda

    Cały czas widzę w nim to wielkookie mangowe dziecko popylające w czapraku z grzybkiem z Mario. No nie mogę się odciąć od jego dawnego wizerunku!
    A teraz to rzeczywiście taki elegancki, chwytający za oko dorosły koń. I choć wciąż widzę w nim tę nutę dziecięcej delikatności, to teraz bardziej się ona przeplata z tym ogniem i emocjonalnym charakterem, o którym tak wiele piszesz.
    Gratuluję! :)

  8. Jay

    Quanta ale ty sie na nim mala wydajesz. Prawdziwa maszyna z tego Suchego. Pieknieje z dnia na dzien. Patrze na jego nogi i mysle sobie ze to jakis perszeron a nie kon goracokrwisty. Jest cudowny!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *