«

»

mar 05

Złagodzenie klas rtg – podręcznik od GPM GEVA

Nasi zachodni sąsiedzi (a dokładnie niemiecki związek lekarzy weterynarii – hipiatrów, Gesellschaft für Pferdemedizin) opublikowali niedawno nowy, tegoroczny „Przewodnik do oceny rentgenologicznej koni na potrzeby badań kupno-sprzedaż”.
To, co najbardziej ciekawego z niego wynika, to złagodzenie tzw. klas rtg, w jakich klasyfikowane powinny być zdjęcia.
Wprawdzie skrypt ten dotyczy wyłącznie obwodowych odcinków kończyn dolnych (i nie obejmuje zagadnień związanych z oceną kręgosłupa), ale przedstawia bardzo wnikliwą analizę dopuszczalnych i niedopuszczalnych w obrazie rtg na podstawie 18 projekcji kończyn u koni w wieku od 3 lat wzwyż. W podręczniku bardzo dokładnie omówiono wszystkie zmiany i odchylenia od wzorca, przy czym zasadniczo podzielone są one na dwie grupy. Są to te wyniki prześwietlenia, przy których ryzyko wystąpienia kulawizny nie może zostać wiarygodnie oszacowane (a więc zmiany nieistotne, bez istotnego znaczenia klinicznego), oraz takie wyniki badania rtg, które wiążą się z ryzykiem kulawizny – i wszystkie te zmiany i obrazy zostały wypunktowane oraz opisane w aktualnym repetytorium  wraz z adnotacją: „Ryzyko”.
Ocena każdego zdjęcia powinna być bardzo wnikliwa i obejmować strukturę kości, stawów i ewentualnych zmian, ich kontur, rozmiar, umiejscowienie, kształt oraz ilość.

podrecznik
Zatem co się niejako zmieniło? Dotąd mieliśmy już przecież do czynienia z podziałem zdjęć rtg na poszczególne klasy. Według protokołu Międzynarodowej Komisji Rentgenowskiej istnieją (istniały?) cztery klasy ze względu na stwierdzone zmiany  (przy czym stosowane były również oznaczenia mieszane, np. II/III):
I – rentgenologicznie bez zmian lub ze zmianami bez patologicznego znaczenia widzianymi jako warianty fizjologiczne,
II  – rentgenologicznie ze zmianami nieznacznie odbiegającymi od normy, przy których kliniczne objawy patologiczne są niezwykle rzadko spotykane,
III  – rentgenologicznie ze zmianami poważnie odbiegającymi od normy, przy których patologiczne objawy kliniczne są mało prawdopodobne,
IV –  rentgenologicznie ze zmianami poważnie odbiegającymi od normy, przy których kliniczne objawy patologiczne są prawdopodobne.

Tłumacząc na bardziej ludzki 😉
I – rentgenologicznie bez zarzutu, brak żadnych zmian lub takie, które można zaklasyfikować jako cechy anatomiczne danego osobnika
II – zmiany, które mało odbiegają od normy i nie dają prawdopodobieństwa wystąpienia z ich powodów objawów klinicznych (czyli koń nam zakuleje dlatego, że go sąsiad kopnie na padoku, a nie dlatego, że go zaboli trzeszczka),
III – obraz ze zdjęć wyraźnie odbiega od normy i istnieje małe prawdopodobieństwo wystąpienia objawów klinicznych (trzecia klasa i nadal MAŁE szanse, że koń zakuleje, bo zaboli go trzeszczka…)
IV – obraz ze zdjęć bardzo istotnie odbiega od normy i istnieje znaczne prawdopodobieństwo wystąpienia objawów klinicznych (i tutaj dopiero mamy wyraźne szanse, że wyprowadzimy kulawego konia z boksu, bo będzie go bolała trzeszczka).

Jeszcze wcześniej przy klasach pojawiało się procentowe oznaczenie możliwości wystąpienia kulawizny u konia (I klasa – 0-3%, II klasa – 3-5%, III – 5-20%, IV klasa  ryzyko powyżej 50%).

W tej chwili z czterech klas robią się właściwie dwie. Wszystko to, co akceptowalne i nie ma dla nas znaczenia użytkowego, lub wszystko to, co jest obarczone ryzykiem. Dlaczego zatem te klasy zostały połączone i w ten sposób złagodzone? Dlatego, że wielu kupujących bało się zdjęć rtg II klasy, a bynajmniej nie są to złe wyniki badania. Typowy zdrowy, poprawnie zbudowany koń ma TUV II. Opcja nieskalane I dotyczy chyba tylko atlasu anatomicznego albo plastikowego modelu końskiego szkieletu 😉 Owszem, zdarza się dużo zdjęć ocenionych na I, ale sama nie uwierzę w konia, który wszędzie od góry do dołu ma wyłącznie czystą I klasę na zdjęciach. Zawsze trafią się jakieś II. Jeśli ich nie ma, to znaczy, że badanie było zbyt mało dokładnie przeprowadzone 😉 Wiele razy zdarzało mi się słyszeć, że ktoś tam badał swojego konia marzeń i niestety (sic!) miał jedną trzeszczkę na dwójkę, więc go z niepomiernym żalem odrzucił. Katastrofa, ponieważ ta II to zupełnie dobry, normalny TUV i będę głośno apelować, żeby takich koni się nie bać – chociaż może przy zmianie formy opisu zdjęć nie będę już miała potrzeby nawoływać na spokojniejszą ocenę zdjęć przez kupujących.
Aktualne klasyfikowanie rtg ma na celu właśnie mniej straszyć 😉

Plus zawsze trzeba pamiętać, że same zdjęcia rtg nie są wyrocznią. Ważne jest przy tym badanie ogólne i próby zginania. Bywa, że koń ma akceptowalne rtg, a na próbach jest kulawy w pień. Chociaż sytuacja odwrotna również się może wydarzyć, wcale z resztą nie tak rzadko. Nie chciałabym publicznie podawać imion koni, ale znam kilka słynnych ze startów w wysokim sporcie (ba, mających własne fan-cluby), których trójkowy TUV jako młodziaków miałam okazję oglądać. Wszystkie one startują czynnie na międzynarodowym poziomie i wydają się mieć analizę swoich zdjęć rtg sprzed lat głęboko w zadzie 😆

Podręcznik w formie pdf jest do ściągnięcia w poniższym linku – niestety po niemiecku.
http://www.gpm-geva.org/gpm-geva/public/aktuell/171011_GPM-Roentgen-Leitfaden-web.pdf

Tak więc zawsze badajmy konie przed zakupem, ale z rozsądkiem i najlepiej przy udziale lekarza, który będzie mógł nam nie tylko wykonać zdjęcia, ale również uczciwie, szczerze i wiarygodnie doradzić.

vet-hf100PLUS-3-580x440[1]
Zdjęcie za minxray.com

 

 

4 comments

Skip to comment form

  1. madzia

    Ave Quanta!!! Czasy mam jakieś dziwne gdzie każdy chce być mądrzejszy od lekarzy, moda na czyste TVU, wrrrr… Tak jak nie ma ludzi idealnych tak i koni nigdy nie bedzie idealnych w każdym calu. Bronie również II, sama mam konia który ma II i „wyrokujących” na niego doradców w chwil kupna miałam niezliczoną ilość, mimo czystych prób zginania i badania klinicznego każdy chciał przekreślić zdolnego, obiecującego i na prawde uczciwego konia. Na jego szczęście ja nie 😉 Nie bójmy się ludzie :)
    Oczywiście wszystko jest zależne od sytuacji, wieku, użytkowania i tysiąca innych składowych na dany przypadek :)

  2. A.

    Mi wety przyjeżdżając do kulawego konia zrobili zdjęcia trzeszczki właśnie i zaopiniowali, że koń kuleje ze względu na trzeszczkę na „1-2”. Ani zalecone kucie, ani osphos nie dały efektów. Głupio się tym przejmowałam dopóki ten sam wet robiąc TUV młodziaka z tak samo ocenionymi trzeszczkami stwierdził, że w niczym nie powinno mu to przeszkadzać. Ostatecznie koniowi najlepiej zrobiła praca, a nie bezrobocie i drogie leki. Ciekawe czy nowy podział pomógłby uniknąć takiej sytuacji?

  3. Vissenna

    Ha, ja znam kilka koni III, które z powodzeniem startują w LGCT i mają pod ogonem swoje zdjęcia 😀
    Tak jak nie ma w 100% zdrowego sportowca, tak i konia od sportu też się nie uświadczy z TUV na I.

    Gdzieś czytałam, że są konie, które już od źrebaka są II, bo mają takie cechy osobnicze przejęte po rodzicach. Znajoma wet z DE która zajmuje się też struganiem naturalnym mówiła, że kupując jedną z 3 letnich kobył do hodowli z ciekawości zrobiła jej zdjęcia i też wyszło, że koń wychowany na pastwiskach miałby II, dwa lata później robiła zdjęcie 4 miesięcznemu źrebakowi tej klaczy i… też II 😀

  4. Marta

    Taka ludzka natura, że chcemy wszystkiego co najlepsze nie rozumiejąc nawet oznaczeń. Myślę, że nowa klasyfikacja będzie bardziej przystępna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *