«

»

sie 27

Z wizytą u Opfoka

Aloha! Sorry za brak wpisów, ale ostatnio pojawił się pewien zupełnie spontaniczny pomysł… Wybrałam się do Holandii, między innymi odwiedzić Hendrixa Opfoka :)

Takie łatwe to wcale nie było – poza dłuższą przejażdżką autem ostatnie kilometry trzeba było robić pieszo, przechodząc nad ogrodzeniami i bramkami pastwisk, mijając wybiegi kucyków i dziwnych długowłosych kóz 😉 Młodzież stoi sobie na ogromnych łąkach, więc trasa w sam raz, żeby się rozruszać.

Grupka Opfoka liczy w sumie 9 sztuk ogierków, w tym dwa zaprzęgowe tuigpaardy, a reszta to wierzchowe konie KWPN z linii skokowych i ujeżdżeniowych. Chłopaki są bardzo pozytywnie nastawieni do siebie (żadnych śladów po padokowych utarczkach) i do ludzi, co nawet okazało się pewnym problemem. Mianowicie młodziaki tak się do nas przykleiły podczas odwiedzin, że nie udało się wcale grupy odstraszyć i sprowokować do ruchu – ot, raz bez większego przekonania dziciaki przetoczyły się kłuso-galopem przez łąkę, po czym natychmiast do nas zawróciły. Mam zatem same zdjęcia w stój :(

Pozytywnie zaskakuje to, że wszystkie dzieciaki są w dobrej kondycji i bardzo wyrównane – podobnego wzrostu, szerokie w klatach, proste na nogach, o dużych kopytach. Jak na najpaskudniejszy w sumie czas w rozwoju konia (akurat wszystko rośnie i zachowuje osobliwe dys-proporcje), to muszę przyznać, że żaden z chłopców nie zasługiwał na miano pokraka.

Opfok jest zżyty ze swoim stadkiem, widać, że czuje się w nim bardzo swobodnie, łazi środkiem, okrąża flanki. Lubi się trzymać koło swojego mocniej zbudowanego, jasnogniadego kolegi „dwie skarpety” o bardzo poczciwym, wręcz nieco nierozgarniętym wyrazie twarzy. Kumpel „klasowy osiłek” był przez Opfoka skrobany po szyi, delikatnie podgryzany, ciągany za grzywę, co zresztą wszystko przyjmował z dużą sympatią. Taki duet Asterix i Obelix 😉

P1000843 P1000846

Młody urósł i ma w tej chwili co najmniej 150 cm wzrostu (ciekawe, ile osiągnie docelowo).

Wygląda teraz tak:

P1000810 P1000823_

Ma naprawdę imponującą grzywę (zdecydowanie najdłuższą w całym stadzie), rozjaśnioną słonecznym balejażem – mógłby bez charakteryzacji grać w „Mustangu z dzikiej doliny” 😆

P1000814__

P1000846_ P1000858_ P1000859_

Próba odciągnięcia malucha od stada w zasadzie się powiodła, tzn. udało mi się z nim zaprzyjaźnić i zaproponować drapanie po szyi 😉 Niestety przywieziona z Polski przepyszne, soczyste jabłka zostały w samochodzie. Co za faux pas!

P1000829 P1000830

P1000832 P1000833

Za to teraz rozumiem, dlaczego Karol i Zombie były takie zrozpaczone swojej pierwszej polskiej wiosny. Tam na pastwiskach nie było ani jednej muszki, komara, gaz, czy czegokolwiek co lata i krwiopije. Czyste powietrze, trawa po horyzont, wesoła kompania – to jest dopiero życie!

Następna wizyta u młodego pewnie dopiero w przyszłym roku :)

6 comments

Skip to comment form

  1. lili

    Super, że masz taką możliwość odchowu. Kiedy planujesz go zabrać do siebie? :)

    1. quanta

      Mały zostaje w Holandii na pewno do przyszłej jesieni, potem zdecydujemy na podstawie tego, na co raczył wyrosnąć, jakie będą jego dalsze losy. Może uda się go przedstawić na korung? A może będzie na sprzedaż? Wszystko też zależy od tego, na jakim etapie będą moje polskie szkapy i tak naprawdę ile ich będzie. Przez najbliższy rok nie planuję na pewno żadnych roszad 😉

      1. Cookie

        Najważniejsze, że czołg pozbawiony lufy stracił na bojowości. 😉

  2. Ania

    Dzidzia piękna, nie mogę się jej doczekać pod siodłem :) Oby nie wyrosła na kolejnego wielkiego smoka a’la Zombie, chyba Ci już starczy 😀

    1. quanta

      No zobaczymy, rodzice tacy mali wcale nie są (mama 169, tata 173), ale spodziewam się konia w ładnym, nowoczesnym typie, a nie niemieckiego czołgu 😉 Czas pokaże.

  3. Pati

    Jak nazywa się stajnia w NL którą odwiedzasz?:) będę jakiś czas w Holandii i mam zamiar trochę podejrzeć różne stajnie:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *