«

»

maj 22

Z Henrykiem gramy tak (i, uwaga, reklama) ;)

Z Henrykiem się z siodła właściwie tylko bawimy 😉 Ale w zabawie można przemycić całkiem pożyteczne elementy:

Umiemy też już zapiafować z kłusa :) Teraz tylko zrobić bardzo gładkie przejścia i później to już nie wiem, co przyjdzie dla niego wymyślić 😉

Piaf to naprawdę nic trudnego – można go zacząć szkolić, kiedy tylko koń rozumie i akceptuje pomoce popędzające i wstrzymujące. U młodych koni perfekcyjny piaf nie jest jako taki sam w sobie niezbędnie potrzebny, ale daje całą listę genialnych „efektów ubocznych”: przyspiesza zad, wzmacnia tylne nogi, uczy konia zmieniać własną równowagę. Fantastycznie poprawia jakość kłusa i galopu. Jeśli właściwie go wprowadzimy, to staje się bardzo lubianym przez konia elementem – w końcu jest cukier i jeszcze przy tym chwalą 😉
Nie polecam jednak eksperymentów na własną rękę. Pracę nad piafem warto zaczynać w dwie osoby, z których co najmniej jedna powinna być doświadczonym szkoleniowcem. Konie wrażliwe łatwo jest przestraszyć, zniechęcić lub urazić. Niektóre potrzebują dużo czasu – pośpiech jest absolutnym wrogiem każdej nauki, nawet podawania nóg 😯

Tutaj Cebulka gdzieś z końcówki zeszłego roku z zimy (i nawet widać jej nadgorliwy hiszpański stęp) 😆

A teraz, uwaga! REKLAMA 😆 😆 😆

W przyszłym tygodniu jadę na kilka dni do Niemiec i może też Holandii oglądać tegoroczne źrebaki. Mam kilka na oku dla siebie i jednego do znalezienia na zamówienie. Jeśli ktoś szuka ciekawego ujeżdżeniowego konia na przyszłość, to jak najbardziej można się podłączyć, będę odwiedzać różne, w tym też bardzo kameralne hodowle. Tylko proszę konkretne i zdecydowane osoby z realnymi oczekiwaniami – nie da się znaleźć drugiego Hendersona za cenę li tylko stanówki jego ojcem. Ale tegorocznego karego synka ogiera Secret za kilkanaście tysięcy złotych – zdecydowanie tak, albo już prawie 1,5 rocznego młodzika z linii Fürstenballa w jakości korungowej za niecałe 30 tysięcy złotówkę – też.
Sama mam oko na maluszka w typie Suchego <3

IMG_2901

19 comments

Skip to comment form

  1. Marta

    Quanta a z ciekawości który element wprowadzasz pierwszy piafy czy pasaże? Słyszałam o różnych metodach i jestem ciekawa uzasadnienia, kiedy który element będzie lepszy.
    I czekam na notke o źrebaczkach :) owocnych poszukiwań!

    1. quanta

      Zależy od konia, ale raczej warto pierwszy zrobić piaf. Albo może inaczej – pasaż jest jeszcze łatwiejszy, w zasadzie nie trzeba go uczyć – jeśli się tylko z koniem pracuje w ten sposób, że rozumie on, że ma dopasowywać się chodem do dosiadu jeźdźca, to wystarczy tylko w pewnym momencie rozbujać się w siodle i pasaż już jest. Ja pasażu nigdy nie ćwiczę – jeśli mamy kłus w kadencji, to trzeba tylko przenieść energię kłusa bardziej w górę, wydłużyć fazę zawieszenia i dalej jedziemy sobie pasażem. Na 100% zaczynałabym od piafu u koni, które są powolne zadem i mają tendencję do mało aktywnych, zawiesistych i przelewających się chodów.

  2. moon

    Ja mam tylko jeden komentarz: JAKIE ZADZISZCZAAAAAAA! O.O <3
    No dobra, żeby nie było, że tylko na zady patrzę – przypomniałaś mi o Suchym – co u rudego kolegi? :)

    1. quanta

      Suchy ma królewskie życie i nawet startuje :) Muszę się kiedyś złożyć do kupy i poświęcić mu teraz mega długi, osobny wpis, a także przedstawić jego nową (lepszą) mamę <3

      1. moon

        O tak, koniecznie! :)
        Zwłaszcza, że zatrzymałam się na etapie, iż oddałaś go do jazdy znajomemu, to było e… jakoś zimą? 😛

      2. tuch

        Koniecznie napisz co tam u niego!! :) Jego galopu nigdy nie zapomnę <3

  3. Wigor

    Ja przewiduję kupno młodziaka dopiero za 2 lata, a szkoda :(
    A co do piafu, mam pytanie bo uczyłam z ziemii mojego starszego konia. Potrafi już na przemian podnosić zadnie nogi na dotknięcie bacikiem, ale zupełnie nie wiem jak połączyć do w całość… Jeśli pukam bacikiem mocniej koń ucieka do przodu. Na youtube są filmiki szkoleniowe, tyle że tam po nauce podnoszenia nóg konie piafują już same. Masz na to może jakąś podpowiedź?

    1. quanta

      A półparadę koń przyjmuje? I czy jeździec „umie” półparadę: zastosować, wdrożyć, nauczyć? Bat jest używany głównie po to, żeby nadać rytm, czasem trzeba nim konia obudzić, czy zaktywizować, ale nauka piafu to na pewno nie jest używania bata mocniej. Przydałoby się wybrać z koniem na jakieś dobre szkolenie o pracy z ziemi. Może kiedyś Blondyn będzie robił ;))

      1. Wigor

        No właśnie półparada… Ja robiłam to na luzie na kantarku, jeśli nie daleko będą jakieś szkolenia z ziemi to na pewnie się wybierzemy, mój „stary” uwielbia pracę w ręku :)

  4. tuch

    Ciekawe z tym piaffem. Zawsze miałam przekonanie, że piaff można wprowadzać dopiero jak koń jest na dobrym poziomie wyszkolenia, żeby nie „popsuć” niczego niżej (jak lotne zmiany nogi bez opanowanego kontrgalopu. A rzeczywiście to przecież taki element który chyba nie ma za wielu negatywnych efektów ubocznych. Chętnie wybrałabym się na taki trening (szkolenie), by móc to kontynuować w domu. Mam konia z marną świadomością tylnej części swojego ciała.

    1. quanta

      Piaf to tylko forma kłusa, ekstremalnie zebranego, ale to nie jest nic czego koń gdzieś tam w sobie nie ma w środku. Poprawia równowagę, wzmacnia zad, nadaje mu siłę do dźwigania całego konia. Piafowanie jest po to, żeby poprawić inne rzeczy, a nie cokolwiek popsuć 😉 Nie znam żadnych elementów ujeżdżenia, które psuły by inne ćwiczenia. Przeciwnie, wszystko to działa jak system, pojedyncze puzzle, z których robimy całość układanki, albo cegiełki na fundament domu.

      1. tuch

        No własnie puzzle, które są przecież jak piramida. Bez podstaw, ciężko przejść level wyżej. Zabierając się za nieodpowiedni element, w nieodpowiednim czasie, nie osiąga się pożądanego efektu. Gdyby zabrać się za piaff z koniem który nie zna półparady i pomocy wstrzymujących pewnie nic kompletnie by nie wyszło. Wiec wydaje mi się, że można sobie strzelić gola.

        1. gllosia

          Przecież Quanta, niemalże w pierwszym zdaniu napisała, że KONIECZNE do nauki piaffu są znane przez konia pomocy wstrzymujące i popędzające.

          1. tuch

            No jasne że napisała, a ja przeczytałam. Ja pisząc „psuć” miałam na myśli negatywny odbiór przez konia, z braku uprzedniego odpowiedniego przygotowania i przez co nieciekawe wykonanie.

  5. Katarzyna

    Dzisiaj losowanie Eurojackpot, może się odezwę w sprawie źrebaka 😛

  6. Zavi

    A ja mam pytanie na temat nagradzania konia cukrem. . Koń jest na takim poziomie że chcemy wprowadzić mu to treningu dziecinny piaff. Ale koń cukier wypluwa. Tak samo nauka opuszacznia głowy i brania wędzidła do pyska też idzie nam topornie . Polecisz mi jakieś zamienniki cukrowe chętnie pochłaniane przez takich wybrednych koneserów ?

    1. Amelia

      Jabłka, trawokulki?

      1. Justyna

        Talarki marchwi:D

  7. gllosia

    Bedzie wpis o Winderenie? Bo zauwazylam, ze masz na Henryku 😉

Odpowiedz na „MartaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *