«

»

kwi 14

Wypasanie konia na trawie w naszej stajni

Odbywa się nie tylko w towarzystwie konia 😉 Ale również… rzekotek drzewnych! Te przepiękne żabki należą do rzadko spotykanego gatunku, ale chyba o tym nie wiedzą, bo na terenie ośrodka mamy ich zatrzęsienie niemożebne i to dosłownie wszędzie: na trawnikach, w żywopłotach okalających plac, w krzewach rosnących pod oknami stajni, na schodach do socjalu, na balkonie w moim mieszkaniu w stajni 😆
Spotykam je w paszarni, kiedy spacerują po wiaderkach z końskimi suplementami, a jedna zielona żabia desperatka usiłowała się kiedyś koniecznie zapakować do boksu Skwarka i mimo troskliwego przenoszenia jej na krzaki, gdzie jej miejsce, wracała z uporem maniaka chyba ze trzy razy, zanim zdążyłam konia ubrać i naszykować do jazdy 😉

rzeko1 rzeko2

W trakcie 20-minutowego wyjścia z koniem na trawę zdarza mi się znaleźć nawet szóstkę takich zwierzaków :) Za chwilę, kiedy trochę bardziej obudzą się po zimie, zaczną swoje zaloty i charakterystyczne rzekotkowe nawoływanie. I tak będzie już cały rok, aż do października-listopada. Na jesieni do rzekotek dojdą do pary… leśne grzyby. Jest tu ich większe nawet zatrzęsienie, niż drzewnych żab 😉 Jesienne wyjścia z koniem pod stajnię na trawkę wyglądają tak:
rzeko3Zdjęcie powyżej przypomniało mi zresztą historię z ubiegłorocznej jesieni, kiedy koło godziny 23-ciej zgarnęłam TZta – i kota – i całą grupą wybraliśmy się przy świetle pełni księżyca w kępę brzózek rosnących tuż za placem do jazdy. W ciągu kilku minut nazbieraliśmy pełne naręcza prawdziwków – było ich tyle, że musiałam nadmiar zawijać w swoją bluzę, żeby w ogóle udało się przetransportować grzyby do domu. Trafiły świeżutkie na patelnię, do śmietankowego sosu i makaronu – takie danie posypane pietruszką jest jedną z najlepszych rzeczy na świecie 😉

Stajnię mamy w naprawdę magicznym miejscu i można się tu faktycznie odciąć od szarej rzeczywistości i odstresować. Takie wsparcie w niektórych chwilach przydaje się jak dzikie, a ja ostatnio coś mam sporo stresów na głowie :( Na przykład Fugowy nakostniak zdecydował się nie dać nam wszystkim spokoju i będzie musiał razem z rysikiem opuścić kobyłkową nogę. W najbliższych dniach zabieram zatem Księżniczkę do Niemiec na zabieg – nie jest to żadna skomplikowana operacja, ale trzymajcie kciuki, żeby wszystko było ok. Na razie zostało panience chodzenie w ręku po trawie (i liczenie rzekotek), niedługie spacerki (i liczenie stajniowych kucyków), ale niedługo nawet i tego zabraknie. Ale się dziewczyna nacierpi :( No nic, oby jej szybko zleciało.

IMG_4597P. S. A wiecie, że rzekotki zmieniają kolory? Nie uwierzyłabym na własne oczy, gdybym nie mogła sama zobaczyć. Są nie tylko zielone, ale w zasadzie potrafią zmienić ubarwienie od prawie białego, przez cytrynowo żółte, wszystkie odcienie zieleni (przez niebieskawą nawet), aż po ciemną, prawie czarną szarość, na której niekiedy łapią wzór w marmurek. To wszystko w ciągu zaledwie kilku godzin. Lepiej niż kameleony! 😯

 

12 comments

Skip to comment form

  1. Dominika

    Pięknie macie w tej stajni! Trzymam mocno kciuki za Fugu, na pewno wszystko będzie dobrze:) A można wiedzieć czemu padło na tak daleką podróż aż do Niemiec?

  2. quanta

    Kliniki w Wawie mnie nie przekonują, a do Niemiec bardzo dobrze jedzie się autostradą i koń będzie miał tam na czas pobytu naprawdę świetne warunki.

    1. Dominika

      To fakt- niemieckimi autostradami jeździ się super. A Fugu wraca od razu po operacji, czy zostaje dłuższy czas w klinice?

  3. m

    A miał być wpis o locie z konia i kilkugodzinnej amnezji 😛
    Kciuki za Fugu.

  4. Ola

    Quanta, jeśli będziesz mogła, napisz więcej proszę o leczeniu tego nakostniaka. Nigdy nie miałam z nimi do czynienia (i obym nigdy nie miała!), ale warto poczytać. A od Ciebie można zawsze usłyszeć fachową opinię :)
    Tymczasem życzę zdrówka dla rudej!

  5. Ada

    Właśnie, może jakiś wpis o nakostaniakach? Mój stwór ma dwa niegroźne, z czego drugiego nabawił się przed około miesiącem, pierwszego ma od jakiś 3 lat. Jeden tuż pod nadgarskiem, drugi tuż pod stawem skokowym – żadne ochraniacze by go nie uchoroniły… chyba, że będę go padokować w kaftanie bezpieczeństwa 😉
    Może jednak jakieś rady co robić chwile po nabiciu, taka „piersza pomoc”, coś więcej o nakostniakach? Chętnie bym poczytała, bo wiem, że przy pierwszym popełniłam błąd nie reagując za radą „e, panikujesz, nic mu nie jest, nie kuleje, nie grzeje, zostaw w spokoju”…
    Tak jak pisze Ola, od Ciebie zawsze można usłyszeć fachową opinie, no i taką życiową, praktyczną :)
    Zdrowia dla rudzielca!

  6. Tuśka

    Pani Quanto w jakiej stajni przebywają obecnie Pani konie?

    1. quanta

      Bez pani 😉 Stoimy w KS Garo.

  7. wea

    Pytanie zainspirowane poprzednim postem o Grzybowym (nadrabiam zaległości) – czy młodziaki też zaczynaja pracę na zwykłym wędzidle pojedynczo łamanym a potem ewentualne zmiany co do preferencji?
    Żabole maja taka soczysta zieleń ze na podgladzie notki myslalam ze to figurki ogrodowe 😉

    1. quanta

      Za takie krasnale w ogródku bym się wcale nie obraziła 😉
      Zaczynam od najprostszego, niezbyt grubego raz łamanego wędzidła ze złotego stopu. Sprawdzam, jak je koń przyjmuje i zależnie od rezultatu albo tak zostawiam na zajadkę, albo modyfikuję w zależności od potrzeb. Grzybowy przesiadł się na wędzidło pożyczone od Fugu – cienkie rotary, podwójnie łamane i takie mu pasuje póki co całkiem spoko.
      W tej chwili mam od 1,5-miesiąca jeszcze dorosłego konia, ale nie bardzo rozumiejącego pojęcie kontaktu, średnio szanującego rękę – dostał raz łamane D-ringowe wędzidło z miedzią. Teraz już nieźle pracuje szyją, szanuje półparady, ale dopóki mnie nie przekona, że złapał o co chodzi na trwało, to zostaje na D-ringu. Od kilku dni mam pod opieką również 5-latka, który dopiero przyjął jeźdźca – u niego będzie do zrobienia poprawa stabilności kontaktu i zachęta do mocniejszego, czytelnego oparcia, więc tutaj startuję z wyjściowej grubości (18mm) słodkim wędzidłem podwójnie łamanym.

  8. wea

    Takie wyczerpujące odpowiedzi lubie :)
    Dziekuje :)

  9. monsunowa

    50 twarzy rzekotek 😉 trzymam kciuki za Fugu ;>

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *