«

»

gru 11

Wspomnienia z ładnej pogody

U mnie dzisiaj leje… Grudniowa aura i tak nas rozpieszcza (zewnętrzny plac póki co nie zamarzł), ale weekend zapowiada się na mokry, w dodatku w niedzielę razem z mroźnym deszczem ma popadać śnieg. Brrr! Wspominam z tęsknotą, kiedy na dworze było jeszcze tak:

IMG_7364 IMG_7554

Nie powinnam narzekać, ale nie przepadam za jazdą na hali. Nie ma to jak otwarta przestrzeń! Tym bardziej, że często jeżdżę z muzyką w uszach – pogoda, rytm i zacne konisko pod siodłem i wtedy naprawdę się czuje życie. Na hali owszem, pracować się da, ale to nie jest to samo. Na dworze za to można naprawdę rozwinąć skrzydła.

IMG_7361IMG_7329  IMG_7443 IMG_7618IMG_7378IMG_7442
A z każdą jazdą moje maluchy robią się coraz bardziej dorosłe. Więcej potrafią, więcej słuchają, coraz więcej rzeczy udaje się jako łatwe. To chyba w tym sporcie najbardziej uzależnia: że z każdym dniem tworzymy sobie partnera. Uczymy się konia, a koń uczy nas. Koński grzbiet to takie miejsce, gdzie absolutnie nigdy nie wkrada się nuda.
Alpi (Atari) jest tak wdzięcznym kompanem, że z niecierpliwością czekam już na przyszły sezon. Skończy 6 lat i będzie mógł zacząć pracować jak koń dorosły.  Dorosły fizycznie – bo w głowie to ciągle półroczny źrebak, z tysiącem pomysłów. Kradnący derki z korytarza (i porywający je do boksu), noszący w paszczy szczotki, patyki, baty i wszystko, co tylko mu się zmieści do pyska, tropiący z zachwytem piłkę z przysmakami (co mu się chyba nigdy nie znudzi) i maniakalnie liżący ludzi, popadając przy tym niemalże w ekstazę. Liże po dłoniach, rękach, ramionach, szyi, a nawet po… tyłku. Spróbujcie tylko wysprzątać Alpowi boks wypinając w jego kierunku zadnie części ciała 😆 Leje w bryczesach są wręcz stworzone do naklejania na nie języka! 😉

IMG_7195 IMG_7411 IMG_7524 IMG_7541

Ciekawe, czy dorosły Alpi zrobi się poważniejszy, bo na razie upływ czasu się go zaiste nie ima. Suchar i Fugu stały się znacznie bardziej dojrzałe, ba, nawet szalony Skwarunio z czasem był nieco bardziej stateczny. No, zobaczymy.
A póki co – byle do 21 grudnia. Po najkrótszym dniu roku każdy kolejny będzie się tylko wydłużał – i dalej pójdzie jak z górki. Będzie można w końcu wrócić na plac i do jazdy w słońcu :)

IMG_7685

8 comments

Skip to comment form

  1. Sandra

    Cudne zdjęcia, miło jest wspomnieć słoneczne dni. To lizanie przypomina mi moją kobyłkę – ósma wiosna jej stuknęła, jak lizała tak nadal liże, w lecie odsłonięte ciało nie przejdzie obok niej obojętnie :-) co ciekawe to nigdy nawet nie uszczypnie, będzie smyrać z błogą miną do oporu 😉

    1. quanta

      Z moich lizakiem jest jeszcze Fugu. Pozostałe nie mają w ogóle takich zapędów 😉

  2. Riada

    Quanta, a co takiego tam ci gra w słuchawkach podczas jazdy? Jakiś ulubiony wykonawca? 😀

    1. quanta

      Słucham quantowej playlisty „last”, do której wrzucam wszystko, co fajnie się słucha i nadaje na konia :)

  3. Jula

    Ja dałabym wiele za krytą halę. Zima to średnio przyjemna pora roku na jazdę. :/

  4. Suski Blog Rowerowy

    Mówiąc szczerze to dopiero po kilku miesiącach czytania tego bloga zobaczyłem w koniach coś ładnego, coś co może przyciągać ludzi. Wcześniej tak nie było.
    Rzeczywiście, jak na grudzień pogoda dopisuje, ale przydałoby się trochę śniegu, żeby pośmigać na nartach :-)

  5. Junta

    Jejuu jakie śliczne zdjęcia *.* Moja jedna kobyła też wszystko liże. Od ogrodzeń i skrzynek do rąk i nóg 😀 Czekamy z utęsknieniem na wiosnę!

  6. keirashara

    Jak liżą to pół biedy, gorzej, jak odkrywają, że pani tak fajnie piszczy, jak się strzeli ze stanika/gumki od gaci 😀 Mimo 12 lat takie pomysły nie wyszły im z głowy, uwielbiają też masować po plecach chrapami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *