«

»

gru 18

Wskazówki treningowe od Laury Tomlinson

Świeżutko pojawił się w sieci – sponsorowany przez Land Rover UK – filmik z Laurą Tomlinson oraz jej 8-letnim ogierem Capri Sonne:

Podczas filmu Laura daje kilka kluczowych wskazówek, które są bezcenne w treningu ujeżdżeniowym.

1. Najważniejsze w treningu ujeżdżeniowym jest to, że wszystko działa identycznie na obydwie strony. Zatem każde ćwiczenie czy element, które wykonujesz na jedną stronę, musi zostać powtórzone na drugą.
Quanta: Tego nawyku trzeba się nauczyć i wcale nie jest on taki oczywisty. Często, z różnych przyczyn, na jedna stronę jeździmy więcej, niż na drugą. Wykonujemy elementy i łatwo zapomnieć o powtórzeniu ich w lustrzanym odbiciu. Warto rozplanować sobie jazdę geometrycznie – jeśli jedziemy koło i zmieniamy kierunek po przekątnej, powtórzmy od razu koło na drugą stronę. Pamiętam, jak kiedyś uderzyła mnie precyzja niemieckiej pracy z młodymi końmi – jazda po śladzie jest zawsze jazdą po śladzie, dokładnie wyjeżdżane narożniki (oczywiście na miarę możliwości i równowagi konia), zmiany kierunku – po przekątnych, a nie zakręcam i lecę w drugą stronę, równo pojechane koła (to naprawdę trudne).

2. Zasadnicze dla jeżdżenia dobrych łopatek jest przygotowanie. To ważne, aby ramiona jeźdźca były równoległe do łopatek konia – w ten sposób ułatwia mu się utrzymanie ruchu na trzech śladach.
Zaskoczyć konia – jeśli chcemy sprawdzić jego uwagę – możemy przejściem. Wszystkie chody boczne powinny być jednak przygotowane. Jeśli planujemy wyjechanie łopatki w jakimś punkcie, najpierw sprawdzamy swój dosiad, a sam element poprzedzamy półparadą. Przygotować łopatkę można również pilnując zgięcia w narożniku i wykonując ją później na ścianie.

3. W trawersie ramiona jeźdźca powinny być równoległe do trasy, po której porusza się koń. Zewnętrzna łydka jeźdźca przesuwa do wewnątrz zad, a wewnętrzna pozostaje miękko przyłożona, aby stworzyć filar, wokół którego wygnie i ułoży swoje ciało koń.
Nauka pracy na kilku śladach niestety często kończy się tym, że koń porusza się sztywno, wypadając łopatką lub zadem, a jeździec siedzi na nim wygięty w chińskie S, licząc że jego zgięcie magicznie udzieli się koniowi. Jeśli jedziemy trawers wzdłuż ogrodzenia lub bandy, to przód konia – szyja i łopatki – pozostają proste. Podobnie góra ciała jeźdźca – ramiona w analogicznej pozycji, na tej samej wysokości, łokcie i dłonie równo.

4. Zanim zaczniemy pracować nad ciągami, łopatki oraz trawersy muszą być pewne, ugruntowane i wykonywane w równowadze. Jeśli w prostszych chodach bocznych są problemy, ciągi będą klęską.
Oj, coś o tym wiem. Długo nie mogłam poradzić sobie z tym elementem i cokolwiek bym nie robiła, proszony o ciąg Skwarek pasażował, zostawał zadem, leciał przed siebie z minimalnym zgięciem – cała gama dziwnych kroków, z których żaden nie przypominał nawet ciągu… Wróciliśmy na ścianę do jeżdżenia trawersów, gdzie „nagle” okazało się, że poprawna reakcja konia na zewnętrzną łydkę w zasadzie nie istnieje. Trochę czasu poświęcone na poprawki dało skutek nie tylko w ciągach, ale również pierwszych jeżdżonych zygzakach.

5. W ciągu jeździec musi przenosić swój ciężar ciała na wewnętrzne strzemię, tak aby jego waga prowadziła konia, który od zewnętrzej łydki przesuwa zad i zgina się wokół „filaru” łydki wewnętrznej. Analogicznie jak w trawersie!
Ciąg to nic innego, jak trawers po przekątnej. Przesunięcie ciężaru ciała jeźdźca będzie możliwe tylko wtedy, jeśli koń odpowiada na łydki. W przeciwnym razie cisnąc zewnętrzną nogą jeździec zawsze zsunie się na tę stronę siodła. Jeśli nie możemy w ciągu usiąść tak jak w trawersie, to trzeba wykonać krok w tył i wrócić do poprawy reakcji na pomoce.

6. Jeśli koń przyswoił już lotne zmiany, powinien reagować jedynie na sygnał zewnętrznej łydki przesuwanej do tyłu. To istotne, aby koń pozostał wyprostowany w zmianach.
Kolejna z wskazówek i znów najważniejsza jest reakcja na pomoce, a te w lotnych zmianach powinny być rzeczywiście subtelne. Przy mało pilnej czy mało wyraźnej odpowiedzi konia priorytetem będzie ją poprawić, a nie zaczynać próby zmian seryjnych.

7. W piruetach w galopie koń potrzebuje niewielkiego zgięcia do wewnątrz, zatem ramiona jeźdźca muszą podążać razem z koniem. Dzięki temu jeździec może utrzymać konia w równowadze, zamiast z tej równowagi go wybijać.
Niewielu jeźdźców ma możliwość ćwiczyć piruety, ale polegają one na doskonaleniu galopu i zachęcania konia do przenoszenia ciężaru na zad. Taką pracę może wykonać tylko ten jeździec, który sam pozostaje w doskonałej równowadze.

8. Przygotowanie odpowiednich podstaw, stosowanie ich w treningu oraz praca zgodnie z właściwą kolejnością szkolenia elementów ułatwia progres dla konia.
Właściwa kolejność w treningu to niekiedy nie jest „do przodu”, tylko dwa kroki w tył. Laura stale powraca do podstaw: reakcji na pomoce oraz dosiadu jeźdźca, będącego w zgodzie z koniem. Bez nich postępy będą nie tylko powolne, ale mogą stać się wręcz niemożliwe.

17 comments

Skip to comment form

  1. Emi

    Miałam okazję oglądać w środę jak i kilka lat wcześniej masterclass w jej wykonaniu. Jest w tym absolutnie mistrzem!

    1. quanta

      Brytyjczycy w ogóle są fantastyczni. Przede wszystkim jeszcze parę lat temu w ogóle nie byli widoczni w międzynarodowym ujeżdżeniu, a dziś są praktycznie niepobici. To powinno dawać do myślenia.

      1. Emi

        Zgadzam się! Mam okazję kilka razy w roku oglądać kliniki, masterclass czy konwencje ujeżdżeniowe prowadzone przez najlepszych dresażystow w UK. Zawsze wyciągam z nich sporo.

  2. eM

    Quanta! Jak ja Ci dziekuje za ten wpis!!! Bardzo cenny dla mnie!

  3. RosalieVenus

    Dręczy mnie pewna sprawa. Mam już umówioną pierwszą lekcję jazdy, bardzo się ekscytuje, od zawsze chciałam jeździć, uważam, że koń to najcudowniejsza istota na świecie. Boję się jednak, że na pierwszej lekcji mi się nie powiedzie i nie spodoba, przez co zrażę się i uznam, że to nie dla mnie i moje marzenie związane z jeździectwem runie z hukiem. Mam przeczucie, że mi się nie spodoba, a nie chciałabym tego (aczkolwiek mam świadomość, że nie powinnam się poddawać).Proszę o jakąś radę od kogoś doświadczonego i w podobnej sytuacji…

    1. FastTaker

      W kwestii blokad/depresji jeździeckich nabrałam sporego doświadczenia, gdyż dość często miewam tą „dolegliwość”, jednak twój problem wydaje mi się… hmm… osobliwy. Mimo to spróbowałabym coś podpowiedzieć. Mogłabyś w kilku zdaniach opisać dlaczego od zawsze marzyło ci się właśnie jeździectwo, co cię w nim pociąga, co chciałabyś odnaleźć akurat w tej formie aktywności?
      (taaa… Quanta pewnie będzie zachwycona, że na jej blogu kiełkuje grupa wsparcia z siedzibą w komentarzach…)

      1. quanta

        FastTaker, oj tam, ja w pewnym momencie byłam już tak zdołowana swoją lewą dlonią, z którą nie umiałam sobie poradzić, że zatrudniłam mojego Blondyna, żeby przez krótkofalówkę krzyczał na mnie: „ręka, ręka, ręka!”. W temacie depresji jeździeckich osiągałam kiedyś poziom eksperta 😉

    2. quanta

      RosalieVenus, napiszę Ci tyle: nie znam ani jednej baby, która wsiadła na grzbiet konia i nie zsiadała z bananem dookoła twarzy :)
      Nie zaczynaj od oczekiwań, ucząc się ciesz się chwilą i dopiero jak już trochę pojeździsz wyznaczaj sobie realne cele.
      Plus w sumie chyba należy się więcej obawiać, że się łyknie bakcyla, niż nie. Jeździectwo pochłania czas, pieniądze, rujnuje życie towarzyskie, fryzury i paznokcie 😛

      1. FastTaker

        … zdrowie, nerwy, samoocenę, do tego jest ultra-niebezpieczne i nie ważne ile zdobyłoby się wiedzy i doświadczenia- w końcu trafi się koń, który udowodni ci, że nawet jeśli masz rację to i tak nie masz racji 😉
        Oczywiście, że świętą prawdą jest aby nie zaczynać nauki od aspiracji. Od siebie dodam, że jestem przekonana jakoby Rosalie mimo wszystkich wątpliwości jakie mogą zrodzić się w jej głowie, na pierwszą lekcję iść bezwzględnie powinna :) Albo położy ona kres niepewności i rozpocznie przygodę koleżanki z jeździectwem, albo potwierdzi przeczucia Rosalie, że konie to nie zajęcie dla niej.
        Jednak mimo tego chciałabym by Rosalie odpowiedziała na moje pytanie, bo zadałam je nie bez powodu 😉 Też jeszcze nie spotkałam baby ni chłopa, który pierwszej przejażdżki nie skończyłby szczęśliwy jak miś Fazi. Aczkolwiek pewien odsetek z tych wszystkich napotkanych po pewnym czasie wylądował w Western City w Karpaczu, gdzie raz w miesiącu wypożycza konia, wdziewa kowbojki i zgrywa Wyet’a Earp’a a z jazdą west ma wspólne tylko siodło i ogłowie, albo w sekcie sznurkozy- potrafi dostrzec i zinterpretować przesunięcie ucha konika o setną milimetra, ale obolałych pleców czy nieczystego chodu już nie widzi :) To skrajne przypadki ale podejrzewam, że u ich genezy leży kontrast między rzeczywistością a wyobrażeniem… Że tak pozwolę sobie pofilozofować 😀
        Quanta w temacie dołów jeździeckich- ja natomiast nie dołuję się tylko moją ręką (i oczywiście wspaniałym wierzchowcem, który zawsze daje mi siłę do walki z depresją i długich godzin pracy nad sobą by wrócić do formy sprzed paru lat, zamiast jedynie ją wspominać i żałować późniejszych błędów), wszystko inne pozakleszczane, pogięte i bez kontroli 😉 też zaprzęgałam męża do pomocy, koleżankę „od koni” ale ostatecznie lądowanie u dobrego trenera dopiero sprawiło, że dostrzegłam progres i powoli zaczynam znów jeździć konno a nie na koniu 😉

  4. Ola

    Quanta, błagam Cie o wpis na temat dobrych ćwiczeń do „podciągnięcia” brzucha. Co najlepiej zrobić gdy mamy do czyneinia z dużym brzuchem? Oczywiście wiem że duży brzuch =/= gruby koń. Robaków brak. Jakie ćwiczenia pomogą nam wypracować takie mięśnie (pleców?), które podciągną go trochę wysmuklą?

    1. quanta

      Olu, coś o tym postaram się wrzucić, ale bardzo dobrze, że myślisz o pracy nad plecami, bo u konia mięśnie pleców działają równolegle z mięśniami brzucha i nigdy duży brzuch się nie dźwignie, jeśli nad nim będą „wisiały” nieużywane przez konia plecy. Dużo aktywnych przejść, nie tylko pomiędzy chodami, ale ruszenie kłusem ze stój, zagalopowania ze stępa i analogiczne zmiany chodów w dół. Plecy bardzo poprawia praca w galopie, ale na okrągłej, przepuszczalnej i giętkiej szyi, ze zmianami ustawienia do wewnątrz i do zewnątrz, wszystko musi być na elastycznej górnej linii, bo jeśli koń zasuwa sztywny jak drąg to robimy pracę przeciwko naszym celom. W kłusie super działa praca na kawaletkach. Poza tym można koniowi pomóc przypomnieć sobie, że ma mięśnie brzucha i dać mu je „poczuć” jeżdżąc z gumową taśmą, o której można poczytać tutaj:
      http://quantanamera.com/rwym-ciag-dalszy-moja-trzecia-klinika-z-elaine-butler/
      Taką taśmę można zastąpić zwykłym gumowym pasem do derki, który zaczepiamy za siodłem.
      Praca nad mięśniami brzucha, jeśli koń ma je z natury słabe i niezbyt ich używa jest bardzo żmudna i trzeba ją liczyć w miesiącach, jeśli nie dłużej.

      1. Ola

        Dzięki!
        O gumie całkiem zapomniałam, a już kiedyś korzystaliśmy i polecam wszystkim!
        Okej, w takim razie zabieramy się do porządnej roboty. Sam koń podobno ma tendencje do wiszącego brzucha, ale liczę że konsekwencją, cierpliwością i pracą wyrobimy wszystko jak trzeba 😉
        Pozdrawiam

        1. sumire

          Oj tak, taśma jest rewelacyjną sprawą! Zwłaszcza, jak koń nagle zarejestruje, że ma te mięśnie i że nawet można ich użyć. 😆 http://konzdrowyjak.com.pl/nowy-system-lonzowania-pomoze-w-poprawie-tonusu-miesni-brzucha/ Pasy do derki są nawet lepsze (i tańsze). 😉 A jeśli chodzi o podniesienie brzucha, to oprócz tego, co napisała Quanta, dorzucę jeszcze ćwiczenia stretchingowe, które aktywizują tzw. „core muscles”: https://www.youtube.com/watch?v=a3E3sR9qk4w Regularnie stosowane też pomagają osiągnąć fajny efekt. My zestawem „dużo przejść stęp-galop-stęp plus stretching” całkiem przyzwoicie odbudowaliśmy plecy „zgubione” w wyniku aresztu boksowego, a i brzuch się wciągnął. Zajęło to miesiąc. 😉 W tym czasie prawie nie kłusowaliśmy, dopiero pod koniec I części „programu” (kilka ostatnich dni z tych 4 tygodni) i dopiero po pracy w galopie, bo jakość tego kłusa była wtedy zdecydowanie lepsza i bardziej od zadu. Potem dołączyliśmy drągi i częste przejścia w obrębie kłusa (wydłużanie-skracanie ramy), to też robi fajną robotę. Ot, tylko zmusza konia, żeby prawidłowo używał swojego ciała, a reszta robi się niejako sama. 😉 Bardzo żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia na samym początku uruchamiania konia po L4, tylko dopiero po jakimś czasie, żeby mieć pełne porównanie „przed i po”, ale puchnę z dumy i tak.

        2. sumire

          Oj tak, taśma jest rewelacyjną sprawą! Zwłaszcza, jak koń nagle zarejestruje, że ma te mięśnie i że nawet można ich użyć. 😆 Pasy do derki są nawet lepsze (i tańsze). 😉 A jeśli chodzi o podniesienie brzucha, to oprócz tego, co napisała Quanta, dorzucę jeszcze ćwiczenia stretchingowe, które aktywizują tzw. „core muscles”: https://www.youtube.com/watch?v=a3E3sR9qk4w Regularnie stosowane też pomagają osiągnąć fajny efekt. My zestawem „dużo przejść stęp-galop-stęp plus stretching” całkiem przyzwoicie odbudowaliśmy plecy „zgubione” w wyniku aresztu boksowego, a i brzuch się wciągnął. Zajęło to miesiąc. 😉 W tym czasie prawie nie kłusowaliśmy, dopiero pod koniec I części „programu” (kilka ostatnich dni z tych 4 tygodni) i dopiero po pracy w galopie, bo jakość tego kłusa była wtedy zdecydowanie lepsza i bardziej od zadu. Potem dołączyliśmy drągi i częste przejścia w obrębie kłusa (wydłużanie-skracanie ramy), to też robi fajną robotę. Ot, tylko zmusza konia, żeby prawidłowo używał swojego ciała, a reszta robi się niejako sama. 😉 Bardzo żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia na samym początku uruchamiania konia po L4, tylko dopiero po jakimś czasie, żeby mieć pełne porównanie „przed i po”, ale puchnę z dumy i tak.

        3. kujka

          Zycze powodzenia, sama sie zmagam z wiszacym brzuchem u mojego konia od dlugiego czasu! Wiec oprocz tego co Quanta napisala to jeszcze podpowiem przejscia w ramach jednego chodu (miliony!). I pilnowanie tego, zeby kon byl jak najbardziej prosty, bo jak sie krzywi to mozesz ze zdziwieniem kiedys stwierdzic ze brzuch wisi… tylko z jednej strony! 😉

        4. sumire

          Czy mogę prosić o akceptację mojego posta z linkiem do filmu z ćwiczeniami? Bo jeszcze parę pomysłów i się treść zacznie powtarzać. 😉

  5. Natalia

    Bardzo ciekawe i przydatne wskazówki! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *