«

»

lut 13

Wrrr, jest zimno!

Dość już tej pogody! Nie wiem jak Wy, ale ja z utęsknieniem wypatruję końca marca – od kwietnia aura jest już z reguły  w miarę przyjazna. Pół biedy, kiedy się jeździ – jak tylko organizm się rozgrzewa, to na koniu jest nawet przyjemnie, chociaż i tak nie lubię łykać zimnego powietrza.
Ale jak przetrwać na hali, kiedy ma się do poprowadzenia kilka treningów pod rząd, z ziemi?

Ano tak:

zimno

Jedyny ratunek dla ciepłoluba, który nawet w trzydziestostopniowe upały chodzi w golfie, to zostać wieszakiem na derki, kurtki i płaszcze. :mrgreen:

Poczułam się prawie jak:

zimno2

Byle do wiosny! 😆

19 comments

Skip to comment form

  1. Ewa**

    Genialne porównanie, ja dla kontrastu kocham zimno. Kurtkę ubieram gdy temp jest mocno na minusie, teraz dla przykładu na codzień chodzę w bluzie. Czapki i szalika nigdy nie miałam . Dla mnie zima mogłaby być zawsze.

    1. quanta

      Oj nie, zima może być zawsze, ale w górach 😉 Przy koniach potrzebne nam ciepełko, słońce w grzywie, powiew letniego wietrzyka i trawka 😉

      1. amnestria

        TAK! W Warszawie poproszę regularną wiosnę (bez owadów :P), a w górach zimę calutki rok. Kocham śnieg, kocham zimno (takie prawdziwe, a nie -3 😛 ), lód, wiatr.. ale w stajni nie idzie przeżyć.

        1. quanta

          No, to jest na dwie, można jakąś zgrabną petycję napisać 😉 Tylko nie wiem, gdzie ją potem wysłać 😆

  2. Moon

    Fuckin true story! Jezu, jak ja nienawidzę zimy! Łączę się z Tobą w bólu (chociaż już na szczęście muszę siedzieć na hali i prowadzić jazd) ale średnio od listopada do końca marca moje standardowe ubranie do stajni wygląda jak na zdobywanie K2 -.-

  3. rybka

    A ja wychodzę, z założenia, że większość zmarźlaków jest źle ubrana, obserwuję to często. Sama jestem ciepłolubna, więc mam wkładki do butów narciarskich, które mi podgrzewają stopy, do tego skarpety z wełny i buty na grubej podeszwie (też na kożuszku w środku). Do tego termobielizna, softshellowe bryczesy, wełniana czapka i puchowa kurtka, no termokubek z czymś ciepłym do picia i 3 h ciurkiem można stać nawet w metalowej hali.

    1. quanta

      Ja bez czterech warstw na górze (golf + golf + włochata bluza + puchowy płaszcz albo kurtka) w ogóle nie wyściubię noga z domu. Ostatnio w przerwie między treningami wpadłam w takim zestawie do domu… poodkurzać przez kwadrans, żeby się trochę rozgrzać 😆

      1. rybka

        Bo przy Twojej fizjonomii, to chyba nawet wrzątek z kawą wiele nie pomoże 😀
        Jednak czasem mnie bawią laski w letnich cienkich bryczkach, markowej bluzie, które stoją i jęczą, jak to zimno, no ale przecież ubrać się nie łaska bo lans…. 😉

  4. Kama

    Hahaha:D Made my day:D Szczególnie to porównanie:D
    A odnośnie powyższego komentarza – znam co najmniej dwie osoby, które ubierają się dokładnie tak jak opisałaś albo i cieplej – pod wszystkim mają też zagrzane wcześniej na kaloryferku produkty back on track… i nadal marzną.

    1. sumire

      A coś więcej o tych produktach Back on Track? W sensie jest jakiś ludzki odpowiednik? Idę szukać, to może mi uratować życie
      Łączę się w bólu, aktualnie pracuję w zestawie koszulka termiczna, koszulka zwykła, bluza narciarska z wełną i bluza grubsza na wierzch, plus ciepła kurtka… Ostatnio nawet była grana kurtka Anky Comfort+druga grubsza puchowa na wierzch Ale już trochę ciężko było ręce podnieść Zazdroszczę możliwości zawijania się w derkę, do masowania się nie ma jak zawinąć, a nie zawsze się człowiek przy tym jakkolwiek rusza… Z drugiej strony zawsze koń mnie trochę grzeje i o ile nie stoimy w jakimś nieosłoniętym, wietrznym miejscu, to jest nieźle, nawet stajnie angielskie w miarę dają radę pod tym względem. Najgorzej jest, jak trzeba wyjść od konia na dwór, wtedy trzęsę się podwójnie… Plus jest taki, że jeszcze tej zimy nie musiałam sięgać po wkładki grzejące – choć patrząc na prognozy na najbliższe dwa tygodnie, to prawdziwa krioterapia dopiero przed nami…

      1. Kama

        Sama nie stosowałam, ale na codzień obserwowałam dwa zmarźluchy, które sobie zaserwowały rękawiczki BoT. Należało je przed założeniem nagrzać i założyć pod normalne rękawiczki, teoretycznie miały utrzymywać ciepło (mają w składzie specjalne ceramiczne włókna, które powinny odbijać ciepło generowane przez „użytkownika”), w praktyce nie dawały zbyt wiele niestety, mimo obchodzenia się z nimi zgodnie z instrukcją (początkowo zakłada się je na krótko, bodajże na godzinę, dopiero potem można ten czas wydłużać). Testowane w różnych warunkach – postoju na środku hali i łażenia po konie/siodłania/jeżdżenia. W obu przypadkach efekt ten sam.. Chyba jedynym skutecznym ratunkiem jest emigracja na Hawaje:P

  5. A.

    Pfffff… na hali? Toć to luksus :p Jest jeszcze krioterapia w postaci lekcji na wietrze i śniegu na nie osłoniętej ujeżdżalni.

    Ja wyglądam jak bałwanek Michelina we wszystkich warstwach, które na siebie wkładam. Na wiosnę znowu usłyszę jak bardzo schudłam ;D
    A na nogi nie ma nic lepszego niż piankowe kalosze z wkładkami + ciepłe skarpety. Żadne termobuty nie mogą się z nimi równać. Od góry zakrywam je jeszcze spodniami narciarskimi z gumkami na końcu i da się przetrwać :)

    1. quanta

      Brzmi nieźle ten zestaw wyjściowy, który opisujesz, piankowe kalosze nakryte narciarskimi spodniami wydają się być bezpieczne 😆
      Ja po tym zdjęciu wczoraj miałam jeszcze Cebulę do ruszenia i okryłam komin zaciągany na sznurek z troczkiem. Mam dziwacznie długą szyję i golfy, z którymi się nie rozstaję, czy wszelkie możliwe stójki, wysokie kołnierze w kurtkach nie załatwiają do końca tego problemu. Szalik podczas jazdy zawsze się rozwiąże albo przekręci. Kominem udało mi się zawinąć praktycznie pod sam nos i od razu zrobiło się całkiem znośnie. Widać ciepło mi uciekało właśnie przez komin, czy raczej jego brak 😉

      1. A.

        Podoba mi się pomysł z takim kominem! Ja na codzień mam niezniszczalną, już blisko 35 letnią „arafatkę”, wyszperaną w rzeczach mamy z młodości. Odpowiednio zaplątana jest świetna, ale tylko do -5, przy -10 już nie daje rady. W tym roku ratowałam się maską pod spodem z jakimś magicznym systemem odprowadzającym wilgoć i dawała radę, ale… komfort pracy mocno średni przy ograniczonej przez maskę widoczności.
        Myślę, że jakby zorganizować zjazd instruktorów-zmarźluchów to można by się wiele od siebie nauczyć 😀

  6. Vissenna

    Ech, w czasach gdy prowadziłam po 3 treningi pod rząd też miewałam problem z krioterapią. W końcu jednak udało mi się stworzyć super zestaw. Najważniejsze są buty. Dobre trekkingowe, górskie buty na grubej podeszwie. Do tego termo bielizna, spodnie narciarskie i puchowy długi płaszcz. Na głowę koniecznie czapka uszatka rodem z rosyjskiego sybiru 😀

  7. Dominika

    Moja mama, też zmarźlak, w miarę możliwości bardzo lubi jeździć ze mną do stajni. Jej ostatnim odkryciem jest… elektycznie podgrzewana poduszka/kocyk. Także mogę polecić taki wynalazek na mroźne treningi :)

  8. Marta

    A mi na miniaturze tego zdjęcia przypominasz pulchną zakonnicę w welonie zakonnym :) ale się ubawiam :) super!

  9. Coleurline

    Cała ja na tym zdjęciu mimo, że nie prowadzę jazd 😀
    I wolę -20 i sucho niż -3 i taką koszmarną wilgoć jaka jest teraz. Dwa razy szybciej przemarzam.

  10. Kate

    Moja Trenerka do prowadzenia treningów używa podgrzewanej kurtki:
    https://pl.milwaukeetool.eu/kurtki-podgrzewane/
    Miałam przyjemność posiedzieć w niej na hali przy większych mrozach i uczucie jest niesamowite! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *