«

»

lip 17

WINDEREN: przebudzenie mocy

Hej! Żyję, chociaż w tym miesiącu dosyć mamy tu ostro. W pracy przenosiny magazynu (wow), na budowie już coraz bardziej wykończeniówka, a w stajni nowy koń w treningu (przepiękny, obiecuję zdjęcia, żeby napawać nim oko). Mimo to spróbuje się w tym wszystkim chociaż trochę odezwać 😉 Skoro poprzedni wpis był o siodłach, szerokościach terlicy i dobieraniu jej do końskiego grzbietu, to nawiążę sobie teraz do tematyki pokrewnej, czyli podkładek pod siodło.

IMG_4819

I chociaż frakcja tych, którzy wolą z, i którzy wolą bez (bez skojarzeń proszę), będzie się odwiecznie spierać, to wszelkiego rodzaju amortyzacyjne czy terapeutyczne podkładki posiadają szereg niekwestionowanych zalet. Nie tylko oferują dodatkową amortyzację, ale w wielu przypadkach mogą również działać antypoślizgowo, czy równoważyć niedostatki dopasowania czy równowagi sprzętu (a takimi możliwościami korekty, inteligentnie wykorzystanymi można nawet tymczasowo poszerzyć nieco za wąskie na konia siodło!).

Sama staram się jednak z podkładek korzystać. Nawet w przypadku bardzo dobrze dopasowanego siodła tradycyjny żel-glut to dobre wsparcie dla pleców i wytłumienie wstrząsów, uderzeń i rozmaitych zaburzeń równowagi jeźdźca, które przechodząc przez podkładkę mniej obciążą koński grzbiet. Jeszcze za czasów Skwarka spędziłam 1,5 miesiąca u niemieckiego trenera Hartwiga Burfeinda.
Miał on u siebie w siodlarni chyba z osiem własnych siodeł Henniga o różnych kształtach i rozstawach łęku, a także z poduszkami grzbietowymi dopinanymi na rzepy, które można było w każdej chwili wymienić na inne, bardziej dopasowane do konia. Mimo to, zawsze używał dla swoich koni dodatkowych podkładek z naturalnego futerka. Zapytałam go kiedyś o to, po co stosuje podkładki, skoro nie dla korekty, bo przecież z problemem gorzej leżącego siodła na co dzień naprawdę się nie boryka. – Widzisz – odpowiedział trener – Bardzo sobie cenię końskie plecy. W końcu każdy koń nogi ma cztery, ale plecy tylko jedne 😉 Dodatkowa podkładka pozwala mi chronić koński grzbiet i używam jej zawsze, na każdym koniu.

Biorąc pod uwagę, że Hartwig miał też 16- i 18-letnie konie aktywne sportowo (startujące na przykład w Pucharze Norymbergi i oceniane w tym jednym z najbardziej prestiżowych konkursów na grubo ponad 70%) i zwierzaki te były nie tylko pełne chęci i wigoru, ale również całkowicie zdrowe, to zasada, siodłać na podkładki, wydaje się być nader słusznym założeniem. Nawet na podlinkowanym przeze mnie powyżej filmie widać ulubione przez Hartwiga futerko Mattesa pod siodłem 😉

I chociaż futerek mam całą kolekcję i bardzo je lubię, to jednak tego typu podkładki nie są bynajmniej pozbawione mankamentów. Ich największą wadą jest spora grubość (a przecież nie zawsze mamy tyle miejsca pod siodłem, żeby dołożyć futerko i nie sprawić, żeby koniowi zrobiło się za ciasno – właściwie tutaj zawsze konieczne jest dobranie siodła z odpowiednim zapasem na futerko), ale także dość kłopotliwa pielęgnacja. Żeby futrzak prezentował się rzeczywiście ładnie, trzeba go od czasu do czasu wyprać. Futra różnie to znoszą (potrafią wylinieć, lub zrobić się w dotyku dziwnie wełniste), a do tego schną naprawdę długo (u mnie rekordzista musiał leżeć w przewiewnym i ogrzewanym pomieszczeniu trzy dni, zanim pozbył się wchłoniętej wilgoci i mógł wrócić na plecy Suszka). Na szczęście czasy się zmieniają i skóra zabrana owcy to nie już jest jedyna rzecz, którą możemy ułożyć pod siodłem.
Zatem dziś pochwalę rodzimą firmę, która nas godnie reprezentuje na świecie i zdobywa szturmem najlepsze europejskie stajnie.

Winderen

Know-how z przyszłości, design i funkcjonalność jak ze statku kosmicznego 😉 Aż chciałabym opis zacząć w ten sposób: wcale nie tak dawno, dawno temu i wcale nie w odległej galaktyce, tylko tu i teraz mamy do jeździeckiej dyspozycji totalnie kosmiczną technologię. W tej podkładce złożono kilka warstw o różnych parametrach, aby w efekcie synergii każda z nich optymalizowała zalety produktu: stabilność, elastyczność, absorpcję wstrząsów, odpowiednią miękkość i rozkładanie ciężaru na większe powierzchnie. Leciutka, oddychająca i tak doskonale minimalistyczna, że zamiast jeździć, można by się nią zachwycać. Biała wersja nieodparcie kojarzy mi się… z oddziałami Storm Troopers 😆
w_pudlo1

Kto wie, może z czasem marka stanie się tak kultowa jak znana nam wszystkim space opera w reżyserii Georga Lucas’a. Czyli:

winderen

Co mnie w tej podkładce naprawdę zachwyca?

Po pierwsze, wycięcie na kłąb. Mamy tutaj nie tylko pozostawione wolne miejsce, ale specjalnie wyprofilowany i podniesiony kawałek lekkiego materiału, który pozwala nam ułożyć „dzióbek” czapraka. Wycięcie jest duże i szerokie, takie, jakiego rzeczywiście potrzebują  konie, a nie które tylko ładnie wygląda na zdjęciu. Podczas siodłania materiał czapraka ani podkładki nie może się kłaść na skórze końskiego kłębu – po dopięciu popręgu naciska na nią z wielką siłą (jeśli ktoś ma wątpliwości, polecam  założyć za ciasne skarpetki i pochodzić godzinkę w butach – czubki palców będą tak obolałe, że zaczniemy mieć podejrzenie o utracie paznokci. Naciągnięty na kłębie czaprak czy żel daje podobnie „przyjemne odczucia…). Niestety niewielu jeźdźców zwraca uwagę na taki detal – przecież kluczowy dla komfortowego samopoczucia wierzchowca.
winderen_dziobek

Po drugie, jest cienka – czyli jeździmy z podkładką, korzystając z jej wszystkich zalet, ale nadal zachowujemy efekt close contact, siedzenia blisko konia i doskonałego czucia jego grzbietu. Dla mnie to szczególnie ważne, ponieważ nie przepadam za „efektem ambony myśliwskiej”, czyli siedzenia gdzieś wysoko ponad krajobrazem. Standardowa podkładka ma 18 milimetrów grubości, a jej wersja Slim – tylko centymetr. Taka grubość umożliwia umieszczenie jej nawet pod siodłem bez zapasu szerokości terlicy czy rozstawu łęku. Jeździec nie oddala się od konia, siedząc na tyle końskiego grzbietu, na ile pozwala na to konstrukcja danego siodła.

Po trzecie, Winderen ma naprawdę bardzo dobre właściwości amortyzacji i rozkładu ciężaru. Materiały nowoczesnych pianek technicznych dopasowujących się do kształtów pod wpływem temperatury pod siodłem układają się w ten sposób, że wypełniają brakujące miejsca, a tam, gdzie naciski są zbyt duże, stają się cieńsze, redukując naprężenia. Siodło jest bardzo dobrze osadzone na podkładce, nie buja się, nie sprężynuje odstając od końskiego grzbietu. Ułatwienie czuje się również w pracy z końmi asymetrycznymi, skrzywionymi, czy o słabszej jednej stronie. Daleka będę jednak od obiecywania komukolwiek, że ta podkładka sama rozluźnia konia, daje +20 do przepuszczalności i w ogóle wystarczy ją założyć pod siodło, żeby z L-kowego konia mieć furę wykształconą na Świętego Jurka 😉 Co to, to nie, widuję i konie ubrane w Winderen i biegające większość jazdy poza kontaktem, czy kompletnie nie umiejące galopować pod jeźdźcem. Podkładka nie naprawi za nas błędów w treningu, fakt jednak faktem, że konie bardzo dobrze reagują na Winderen i często potrafią pokazać, że to właśnie taki typ podkładki preferują. A im bardziej zadowolony koń, tym łatwiejsza z nią praca i szybsze efekty szkolenia.
1-Winderen-afbeelding

Po czwarte – w podkładce korekcyjnej mamy bardzo szerokie możliwości precyzyjnego dopasowania siodła do aktualnego stanu umięśnienia konia. Możemy nie tylko unosić przód czy tył siodła, ale i popracować nad środkową częścią paneli, by w razie zaistnienia konieczności w pełni dopasować się do potrzeb konia, nawet jeśli będą one niezbyt typowe (jak chociażby utrata mięśni po kontuzji, asymetria konia, czy praca w mocnym zebraniu: niektórzy fizjoterpeuci zalecają wówczas dla koni o mocnych i bardzo umięśnionych grzbietach zastosowanie większego podparcia siodła w jego przedniej i tylnej części, przy minimalnie zwolnionym środku paneli – w takiej korekcie, kiedy koń mocno unosi grzbiet, siodło opiera się na nim całą swoją powierzchnią).
To, co również jest godne uznania, to zastosowanie wkładów filcowych o różnej grubości. Dzięki temu możemy uzyskiwać płynną regulację grubości wkładu podkładki od 2 do 9 milimetrów.
w_korekta

Po piąte (chociaż na przykład dla mnie to numer jeden) – producent podkładki w 1000% współpracuje z klientem. Dzięki temu udało nam się wspólnie stworzyć produkt dopasowany do potrzeb specjalnych, czyli mojego małego ujeżdżeniowego siodła o krótkich panelach. Wszystkie dostępne na rynku podkładki są niestety za duże – wystają po dobrych kilka centymetrów przed przedni łęk, a kończą się daleko za tylnym, czasem nawet wysuwając się poza krawędź czapraka. Nie jest to problem wyłącznie kosmetyczny – zbyt dużą podkładkę trudno jest prawidłowo ułożyć, a dodatkowo jej krawędzie mogą obcierać konia. Do tej pory miałam dwa rozwiązania – albo kupić i przyciąć do wymiarów siodła żel, albo zdecydować się na podkładkę futrzaną, bo te można jeszcze upolować w rozmiarówce poniakowej. Tutaj chyba po raz pierwszy miałam możliwość zamówić produkt dokładnie dopasowany do nietypowego siodła. To się nazywa indywidualne podejście do klienta :)
Także wszystkim, nawet najbardziej nieśmiałym osobom polecam kontakt, zadawanie pytań (w tym także „głupich”), nikt nie zostaje bez pomocy. Podkładki można (nieodpłatnie! pokrywamy tylko koszty wysyłki oraz kaucję za sprzęt) wypożyczyć, przetestować, a potem zwrócić, jeśli z dowolnej przyczyny nie zdecydujemy się na zakup. W firmie, która posługuje się tak przepełnioną pozytywnym humorem reklamą, nikt nie może robić żadnych problemów :)

I po szóste, jeśli już jesteśmy przy kwestiach estetycznych 😉 Podkładka jest niesamowicie elegancka. Kształt, wykończenie, charakterystyczny logotyp (pokazujący równe i stabilne podparcie) wyszywany w dwóch miejscach podkładki – to wszystko ma wyraźnie nowoczesny, a przy tym wytworny styl i szyk paryskiej haute couture. Właściwie nie miałabym większych problemów z wyobrażeniem sobie pokazu koni ubranych w winderenowe podkładki na wybiegu w domu mody Chanel czy u Diora 😆 To, co już doszczętnie rujnuje poczucie przyzwoitości to fakt, że pokrowce na podkładki są wymienne i możemy według nastroju, kaprysu czy dopasowania do treningowego wizerunku wybrać sobie ich kolory. A tych jest bardzo duży wybór i chociaż domyślnie podkładka w wersji dla ujeżdżeniowców ma bardziej stypowe kolory, to jestem pewna, że dla producenta nie ma rzeczy niemożliwych. I chociaż sama pomykam sobie w czarnej podkładce, to zdecydowanie marzy mi się jeszcze bieluteńka na zawody i może jeszcze bordowa na jakieś ekstra okazje. Jagodowa też łapie za oko… Czy ktoś chce może kupić ode mnie lekko używaną nerkę? 😆
w03wo4w01 w02

OK, tyle plusów, w sumie nic tylko brać 😉 Prawie, gdyby nie jeden tylko zgryz…

Co mnie w tej podkładce naprawdę nie zachwyca?

No cóż, nie będę w tej kwestii oryginalna – cena. Jeździectwo to zaiście drenujące portfel hobby. Każda złotówka się liczy.
Winderen nie jest tani. Ba, nie jest nawet ze średniej półki. Za produkty ekskluzywne zawsze trzeba zapłacić ekstra. Podkładka jest fantastycznie zapakowana w luksusowe, drewniane pudełeczko, sam unpacking dostarcza nader przyjemnego dreszczyku na plecach – ale przyznam szczerze, że chętnie spotkałabym się z wersję economic produktu, czyli zapakowanego w jakiś zwyklejszy kartonik czy foliał, za to tańszego o te 100-150 złotych.
Cena podkładek to 959-1085 zł, cena wymiennych pokrowców to 289 złotych.
Kiedy się jednak pomyśli, że czaprak z aktualnej, eskadronowej kolekcji kosztuje trzy stówki, a nie jest żadnym wydatkiem zrobionym pod kątem potrzeb konia, to już zdecydowanie rodzi się poczucie, że warto w tym roku zostać w tyle za szmatkową modą, ale pojeździć na w pełni dopasowanym do konia sprzęcie.

Henryk w każdym razie poleca, Cebularz też :)

IMG_0149

31 comments

Skip to comment form

  1. Marta

    Super, że znalazłaś czas na notkę :)
    A odnośnie tematu, Mattes też tani nie jest a już możliwości dopasowania ma mniejsze. Tak samo jak ciągła wymiana siodeł, bo ciągle coś a co można już taką podkładką rozwiązać.

    1. moon

      Tak naprawdę, każdy dobry żel, podkładka, futerko tanie nie są. I tak, w tym wygrywa (nie-stety) Winderen. Mattesy to koszt max 600zł? Aktony czy Acavallo też ok 500-600 zł (swoją drogą kocham miłością wielką Aktony) Torpole magentyczne (o ile ktoś wierzy w terapię magnetikami) też oscylują w okolicach 900zł… 😉

      1. Marta

        Tak naprawdę to mało jest rzeczy które są dobre i tanie :) Popatrzę na te Aktony bo pierwsze słyszę, posiadasz?

        1. moon

          Posiadam, polecam – nie są bez wad (m. in. są relatywnie ciężkie no i nie mają wersji z wycięciem na kłąb, a mogłyby mieć ze względu na ciężkość właśnie) ale jeśli chodzi o amortyzację to dla Kulka są top.
          Firma, produkująca te żele robi także (a raczej przede wszystkim 😉 ) materace przeciwodleżynowe, więc to nie firma robiąca mydło i powidło 😉

      2. Kasia

        Posiadam magnetyczna od Torpola i co masz na mysli ,jeśli ktoś wierzy’? Pytam powaznie bo zostałam trochę wrobiona w kupno jej

        1. moon

          Nie jestem żadnym guru na pewno – ale zdania są podzielone, jeśli chodzi o „magię” terapii magnetycznych jakichkolwiek. Osobiście nie miałam styczności ani potrzeby by takowe stosować, po przeczytaniu kilku artykułów na ten temat (z „obu końców kija” że tak napiszę)… sama nie wiem co myśleć. Czy to efekt placebo, czy faktycznie działa.
          „Jeśli ktoś wierzy” napisałam odnosząc się do ceny takowej podkładki, bo moim prywatnym zdaniem, produkty, akurat torpolu są mocno za wysokie 😉

        2. quanta

          Nie ma żadnych wiążących badań na temat medycznego działania magnesów. Dlaczego żadne z producentów ich nie zleci, żeby udowodnić wspaniałe działanie wytwarzanego asortymentu? :)
          Mam w rodzinie osobę, która od kilkudziesięciu lat zajmuje się wykorzystaniem magnesów w różnych branżach. Na wieść o ich wpływie na cząstki krwi dostaje spazmów ze śmiechu. Jakby co, mogę u niego kupować takie terapeutyczne, „lecznicze” magnesy neodymowe po 50 groszy 😆

          Jedyne dostępne badania naukowe wykazały, że znacznie lepsze niż magnesy i inne wynalazki mają… bawełniane podkładki z bandażem 😆 Jak znajdę wolną chwilę, to te opracowanie tu podlinkuję.

          1. Vissenna

            Medyczne wlasciwosci magnesow udowodniono, ale sa to te ze zmiennym polem magnetycznym, czyli zasilane przez urzadzenie zmieniajace wlasciwosci pola. Sam magnes ma jedno okreslone pole i zero wlasciwosci terapeutycznych…

          2. Marlena

            a to chętnie zobaczyłabym takie badania 😀 swego czasu wydałam dużo pieniędzy na takie ochraniacze do boksu, ale jak będę kupować następne to wolałabym nie przepłacać. Quanta a Ty czym zawijasz (jeśli zawijasz) konie na noc?

  2. moon

    A swojego czasu, w pewnym środowisku zostałam uznana za przewrażliwioną mamcię, gdy powiedziałam, że ja nie uznaję jazdy bez żadnego, choćby najcieńszego żelu, bo (nomen omen) – lubię plecy swojego konia. Heh, cóż 😉

    Nie powiem, czekałam na ten wpis, bo Winderen chodzi za mną już czas jakiś i jestem bardzo ciekawa na to, co „powie” na taki „kosmos” Kulek 😛 Na pewno też bardzo „robi mi” materiał z przodu na dzióbek – moja największa siodłowa schiza chyba. Wybór kolorków pokrowców to w ogóle, nie wiem czy podołam, hahaha 😛

    Pokazuj nową furkę, pokazuj! :)

    1. quanta

      Zrobię fotki, tylko jak na złość pogoda teraz monsunowa i można robić impresje pt „koń w strugach deszczu” 😡

      1. moon

        Chętnie weźmiemy trochę deszczu na pomorze! U nas susza, wszystko na wiór suche… :(

        1. Amelia

          W którym miejscu?? Bo ja od dwóch dni suszę ziemię w doniczkach

  3. gllosia

    Cena fakt, jest duża. Ale Mattes czy np. Ogilvy też tanie nie są, a już nie wspominając o Torpolu. Jednak mimo wszystko jest to jednorazowy wydatek na lata, a tak jak napisałaś – w obliczu wydania kilku stówek na czapraczek z Eskadrona – myślę że warto zainwestować w komfort konia i jeźdźca a nie tylko mode i fashion 😉 Ja ta podkładkę używam na jednym koniu i pod nią pracuje najlepiej.

  4. staramaleńka

    Veni, Vidi, Winderen 😉 A było to tak: pożyczyłam podkładkę od koleżanki, na jedną jazdę, aby poprawić sobie nastrój poprzez przekonanie się fizyczne, że mój Mattes jest tak samo dobry i pieniążki mogą bezpieczne spać w portfelu. Po tym doświadczeniu, pieniążki zaliczyły zieloną noc i rano wyfrunęły w celu realizacji zamówienia do Winderen;)
    Jak wspomniała Quanta podkładka nie jest bez wad: koń nie zaczął po założeniu drogiego przedmiotu pod siodło sam z siebie robić ustępowań i nie zrestartowały się moje błędy przy skokach. Po za tym rzecz jest genialna. Zredukowała tyle moich zbędnych artefaktów na plecach kopytnego, że jego większe rozluźnienie jest wyraźnie odczuwalne, a co za tym idzie i ja się swobodniej czuję. Z tym przenoszeniem ciężarów, ucisków, kompensatami – to trochę jak z telewizorem – dużo mądrych słów z fizyki, mechaniki i czego tam jeszcze – ale skąd te ludziki biorą się w środku w czasie rzeczywistym – no ja nie ogarniam. Niemniej jednak działa – Winderen to samo – bo uczciwie powiem, że byłam przekonana, że mają po prostu bardzo dobry tekst marketingowy na stronie. Tymczasem, nawet przy moich skromnych umiejętnościach koń wyraźnie pokazuje, że jest mu komfortowo. Mam tylko nadzieję, że kolejne produkty (strzemiona, wędzidło) będą równie genialne.

  5. Paulina

    Jako użytkownik wersji slim, mogę dorzucić, że:
    – podkładka jest oczywiście estetyczna, ale przede wszystkim funkcjonalna
    – materiał jest lekki, oddychający, i tutaj nie ma porównania z żadnymi żelami-glutami, które choćby miały milion dziurek, to i tak odbieram jako nieprzyjemne, klejące, chłonące pot
    -uwielbiam uczucie pozostania na kontakcie, osobiście z tego powodu nie lubię futer
    – nie dostałam złotówki za reklamę 😉
    – pełno jest opinii, że to produkt snobistyczny, bardzo drogi- nie będę się z tymi zdaniami licytować, zanim się komuś zarzuci snobizm, warto wypróbować. To niesamowite ile hejtu w sieci zbiera producent za dobry produkt, ale to chyba typowo polskie niestety :(

    1. quanta

      Zawsze się trafią tacy, którym w niczym się nie dogodzi. Każdy ma swoje wydatki i każdy może sam zdecydować, co mu pasuje i co mu jest potrzebne. O ile mi wiadomo, żaden inny producent nie oferuje tygodniowego testowania, a co jest naprawdę olbrzymim udogodnieniem.
      Snobizm? Żadnemu właścicielowi konia to słowo nie powinno nawet przejść przez usta 😆

  6. bio

    Serio to takie magiczne jest? Zwykły żelik np. acavallo nie da podobnego efektu?

    1. quanta

      A gdzie tu widzisz magiczne zachwyty? I o jakim efekcie piszesz? Ja wyraźnie pisałam, że podkładka nie robi roboty za jeźdźca. Wszelkie historie typu „mój koń nie chce chodzić w żadnej innej” wkładam z góry między bajki (albo nawet złośliwie mogę skomentować, że widoczne ktoś ma straszliwie niedopasowane na co dzień siodło, skoro koń bez podkładki nie wyrażać chęci do ruchu). Z tam mam w WInderen kupę plusów, które mi jako jeźdźcowi odpowiadają (profilowanie nad kłębem, którego zwykły żelik nie ma, waga mniejsza niż zwykłego żeliku, możliwość korekty, której również nie mam w zwykłym żeliku, oddychalność – koń się nie zapaca, a podkładka szybko schnie i się nie przebarwia (przezroczyste żele zawsze żółkną).

      1. bio

        Chodzi mi o najważniejszą wartość, jaką ma taka podkładka – czyli amortyzacja :) Czy wszelkie ZA winderena to tylko te dodatki, o których właśnie napisałaś (profilowanie, waga, korekta)?

    2. staramaleńka

      Dla mnie jest „magiczne”! Piszę to oczywiście z lekkim przymrużeniem oka, ale tylko z lekkim. Niewiele jest na rynku produktów dotkniętych ręką geniuszu – ten wg mnie jest. To znaczy spełnia w 120% to do czego jest, poza tym ktoś doskonale przemyślał jak się tego używa i sprawił, że to „używanie” jest łatwe i wygodne (patrz: schnięcie, pranie), a jako wisienkę na torcie mam minimalistyczny design, który mnie bardzo odpowiada. Wypowiadam się tylko i wyłącznie w swoim imieniu – posiadacza jednego konia, jednego siodła, jednej pary ochraniaczy, dwóch derek i 7 czapraków (no tu mnie poniosło). Generalnie nie mam dużo sprzętu, ale jest wg mnie jako tako przemyślany i Winderen to zdecydowaniu zakup nr 1, pomimo ceny. Myślę, że warto się dzielić takimi informacjami, a i tak każdy jak ma ochotę to powinien wypróbować na swoim koniu, bo absolutnie wszystkich, zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa, podkładka nie zachwyci.

    3. staramaleńka

      Ale w sumie to cieszę się, że zapytałaś – bo sama miałam równie „chłodny stosunek do drogiego gadżetu” – dopóki opierałam się na opiniach innych, a nie na własnym doświadczeniu;)

  7. witchy

    Siedzę sobie na Jawie, w Jogja’y, rozkoszuję się zapachem spalin i hukiem samochodów, próbując nie zostać zabitą przez grupę 1200 motocyklistów, którzy opanowali miasto, a tu patrzę: Quanta notkę przesłała. Pozdrowienia z Indonezji ❤

    1. quanta

      WOW! :) Również pozdrawiam, piękny kawał świata :)

  8. Basia

    Cześć, czy jest jakaś szansa, że zrobisz wpis o zawijaniu owijek? Coś o tym jak zawijasz, jakie rodzaje polecasz, a które niezbyt, może rodzaje podkładek pod owijki i plusy ich stosowania? Dziękuję z góry i z niecierpliwością czekam na kolejny wpis :)

    1. Amelia

      Podpinam się – temat ważny, przez nieumiejętne zawijanie możemy narobić więcej szkody niż pożytku.

      1. quanta

        Kiedyś postaram się wrzucić zestawienie podkładek, bo instrukcji zawijania jest 15000 w sieci włącznie z filmami, po co robić 15001 😉 Wolałabym poświęcić czas na pisanie o budowie koni – zbieram materiały do notki o kończynach piersiowych. To takich rzeczy IMO w internecie brakuje.

        1. Amelia

          W sumie racja i zgadzam się, że warto trzymać ten poziom i wyjątkowość bloga – notki są pełne wiedzy, do której ogólnie dość trudno samodzielnie dokopać się w internecie

  9. Mery

    Jak już ostatnio tyle o siodłach to mam takie pytanie :)
    W momencie jak Suchy wyrósł z equipa to nie było możliwości poszerzenia? Bo z tego co pamiętam zdecydowałaś się wtedy na Hulsebosa a nie przerabianie.

  10. Marcelina

    Słyszałam że te podkładki zimą przy niskich temperaturach są twarde jak kamień, czy ktoś podziela tę opinię?

    1. quanta

      Pianki Memory reagują na temperatury, jeśli ktoś ma nieogrzewaną siodlarnię, to podkładka zrobi się sztywna. Po położeniu jej na końskim grzbiecie „rozmięka” już podczas siodłania, po stępowaniu pod wpływem ciepła konia ma już normalne parametry.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *