«

»

sty 16

Wielkie meszowanie: Equi Nuba Classic Mash i drugi niespodzianka ;)

Po ciężkich treningach moja ekipa dostaje „coś ekstra” od życia – zawsze na wieczór zanoszę im porcję ciepłego meszu. Mam kilka swoich ulubionych typów, a że ostatnio otworzyłam worek meszu Equi Nuba i nawet dorobiłam się zdjęć (telefonem robionych wprawdzie, ale przy aktualnej pogodzie i tak nie bardzo mam widoki na coś ciekawszego w plenerze), zatem dziś będzie wpis o wrażeniach z tego frykasu 😉

Podawanie meszu czasami bywa trochę kontrowersyjne. Wiadomo, że najlepsza dla konia dieta to taka, która jest stabilna i niezmienna. Wrzucenie do żłobu dwa razy w tygodniu ekstra 1-1,5kg nowej paszy nie do końca się z tą koncepcją zgadza. Teoretycznie wartościowe byłoby wprowadzenie meszu do stałej diety, ale podobno może to z kolei rozleniwiać układ pokarmowy (śliskie siemię ułatwia przesuwanie treści). Czy rzeczywiście obawy w którąkolwiek stronę mają sens jest mi bardzo trudno ocenić, bo spotkałam się z obydwoma wariantami, z których obydwa się dobrze sprawdzały. Konie w treningu u Ulli Salzgeber dostają codziennie bardzo małą (sałatkowy półmiseczek) porcję meszu i mają się kwitnąco. Ja swoim zwierzakom daję mesz, kiedy faktycznie wyczerpująco popracują (raz, żeby uzupełnić wydatkowaną energię, a dwa, żeby im poprawić samopoczucie) 1-2 razy w tygodniu, zależy jak mi te ciężkie treningi faktycznie wypadną. Żadnych narzekań ze strony kopytnych nie zaobserwowałam 😉

Nuba Equi Classic Mash

Już po otwarciu worka czeka nas niespodzianka. Mesz z warzywami to chyba skromnie powiedziane – nawet na sucho mesz wygląda na wyjątkowo urozimaicony sporymi kawałkami warzyw. Czego tam nie ma! Są i wytłoki jabłkowe, płatkowana marchewka, kawałki buraków, pietruszka, seler, plasterki cukinii, a na dodatek świętojański chlebek (nadający całości słodki smak). Posiłek zapowiada się nader apetycznie, zatem – zalewamy i testujemy.

Classic Mash przed:
IMG_7717 IMG_7717_

I po przygotowaniu, już w stajni tuż przed podaniem do żłobów:
IMG_7718 IMG_7718_

Po przyrządzeniu otrzymujemy meszową wersję sałatki warzywnej 😉 Zalane wrzątkiem warzywa namaczają się i nabierają objętości, wydzielając też lekko różowy soczek. Całość bardzo przyjemnie pachnie – mi ten zapach przypomina pączki 😉 Niosę wiaderka do stajni, a rudzielce słysząc z daleka moje kroki włączają werble i na sam zapach trzęsą się z niecierpliwości. Mesz ląduje w żłobach, Cebula aż mruczy z błogości, Alpi wylizuje żłób do czysta (a on zawsze zostawia tam warstwę „niejadalnych” łusek, paproszków i drobnych frakcji paszy) i tylko Suszek jakiś taki markotny, przymierza się, tu skubnie, tam pomymła, i jakoś nie wie, czy ma wsuwać, czy nie – chociaż widać, że chęć ma dużą. Czemu nie wcina? Zaglądam do żłoba i dostaję olśnienia: no tak, buraki…! Warzywo zdaniem Suchara totalnie niejadalne, niestrawne, rozczarowujące i odrzucające wyglądem i zapachem, bo gdzieżby w ogóle spróbować to świństwo skubnąć… No też ci ambaras :(
Suchy jest generalnie wrażliwy na nowe smaki, bywa, że musi się do paszy przekonać, żeby móc ją polubić, ale burak jest, był i będzie nietykalny i przeklęty przez złe moce. Mesz do rana wymymłany w małych kąskach znika wprawdzie całkowicie z suszkowego żłobu, ale musimy wymyślić dla Suchego jakiś plan B. Kontraktację się zatem z producentem narzekając na mojego rudego francuskiego pieska i zapytując, czy nie zanosi się może na jakąś wersję meszu bez buraczków dla marudnych buraczkowko koni. Otóż okazuje się, że się zanosi na inny mesz – i to nie byle jaki… kokosowy mesz hawajski!
😀 W składzie ze smakowych dodatków mamy ziarno słonecznika, kokosowe wiórki, płatki z suszonej marchewki i pestki dyni. Taki zestaw powinien przemówić nawet do wybrednego Susza.
Dostajemy worek paszy i sprawdzamy, czy entuzjastycznie zostanie zniknięty przez rude paszcze.

Mash Hawaii przed zalaniem:
IMG_7719IMG_7719_

Po przyrządzeniu:
IMG_7720_ IMG_7720

No i bingo, tym razem nawet Susz-maruda dał się skusić 😉 Mesz pachnie bardzo delikatnie i rzeczywiście z nutą kokosowych wiórków 😉

Z ogólnych spostrzeżeń mocne plusy:
– mnóstwo warzyw, co szczególnie z zimie daje solidne urozmaicenie diety,
– siemię lniane na pierwszym miejscu w składzie,
– mesz jest tłuściutki (10,7% tłuszczu), dzięki czemu może świetnie wspierać odkarmianie koni zbyt szczupłych lub takich, które spalają się w treningu,
– ma zbilansowany stosunek wapnia do fosforu (którego często mamy zbyt dużo w końskiej diecie, kosztem wapnia właśnie)
– ciekawa receptura obydwu wersji meszu, jest to zawsze nowy pomysł na rynku.

Suszarkę ciężko złapać przy żłobie – po wejściu ludzia do boksu Su zajmuje się ludziem i opluwa go jedzeniem 😉 Przynajmniej na zdjęciu ma dziwną minę i pełne usta (których zawartość za chwilę mi podaruje…):
IMG_7721

Alpus nie wybrzydza – pewnie bym mu mogła zdjąć podkowy w czasie jedzenia i by nawet tego nie zauważył:
IMG_7723

Cebula od 3,5-latki przeszła transformację z kapryśnej księżniczki w odkurzacz. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale przynajmniej łatwo ją utrzymać w dobrej kondycji:
IMG_7726

I rzut oka do żłobów, niestety u Susza wyłącznie miska bez pyska, bo pysk zamiast pozować wybierał wlewanie mi zaczerpniętego meszu za koszulę 😉 Suszek przecież podzieli się kokosankami z mamusią…
IMG_7728 IMG_7732
IMG_2067

Minusy? Ode mnie chyba tylko jeden. Najbardziej lubię mesz, który po zaprzeniu staje się super „śliski”. Tutaj rzeczywiście widać sporo ziaren siemienia, ale jeszcze nie udało mi się uzyskać takiego naprawdę lepkiego gluta. Może muszę poeksperymentować ze zmiana ilości wody, w każdym razie konie nie narzekają i rąbią, aż im się słuchy trzęsą.

A ja polecam :) Albo dla urozmaicenia, albo jako stałą pozycję w diecie koniska.

Spokojne 8/10 – naprawdę niebanalny produkt. Equi Nuba Classic Mash 15kg – 82 zł.

8-10

21 comments

1 ping

Skip to comment form

  1. Magda

    W mojej pace ten mesz również zagościł na stałe, jest świetny, zdecydowanie moje numer 1 na rynku :)))

  2. Mustangowa

    To pierwsze w postaci suchej wygląda znakomicie, ażsama bym schrupała, zmoczone jest jak dla mnie już mniej aletyczne, jednak zapach musi być nieziemski <3.Co do drugiego – te białe wiórki kokosowe na zdjeciach przypominają mi brokat :D. Mesz dla konia z jadalnym brokatem? Ale wypas, nie dziwię się, że Suchy nim nie pogardził :-D.

    1. Mustangowa

      Aż sama*
      apetyczne**
      Przepraszam za literówki, jest już późno, pisałam na telefonie i nie zauważylam :(.

  3. Marta

    Ja podaje klaczy po odsadzeniu źrebaka mesz 3 razy w tygodniu :) Dzięki temu coraz lepiej wygląda. Większość moich znajomych jak podaje mesz to właśnie te 2/3 razy w tyg :)

  4. P.

    Kurde, aż się głodna zrobiłam!
    Mogłabym poprosić o link do tego kokosowego meszu? Szukam, szukam i nie widzę :(
    Ogólnie to mesz dla konia robię własnoręcznie,ale tak myślałam o dodaniu do niego czegoś ciekawego i chyba spróbuje z wiórkami 😉

  5. gllosia

    Ja zaobserwowałam u 5* jeźdzca skokowego, że jego sportowe konie dostawały codziennie na lunch od pół do miarki meszu z Pavo. Przez cały rok. Też pomyślałam w tedy o tej teorii, że codziennie podawany mesz to za często, ale w tym przypadku brak potwierdzenia, konie w super formie, codziennie trening, częste, wyczerpujące zawody.. Konie miały się dobrze, a w dodaktu odnosiły liczne sukcesy na międzynarodowej arenie 😉 Też coraz częściej myślę o wprowadzeniu meszu di diety moich kopytnych, choć ja bym też podawała maksimum 2 razy w tygodniu.

  6. Moona

    Czy mogłabyś napisać czym karmisz swoje konie (poza meszem 😉 )?

    1. Magda

      Dołączam się z prośbą, czy mogłabyś napisać jak wygląda np dieta Suszka? :) takie trzy standardowe posiłki – ile owsa i paszy z sieczką w kg (albo miarkach pavo 😉 na każdy posiłek? Co do paszy, to wiem, ze używałaś Baileysa i H. Improvera, chyba że coś się zmieniło? Bardzo byś mi w tym pomogła, bo modyfkuję właśnie dietę swojego pupila i chętnie bym porównała 😉

      P.S. Czy podajesz swoim koniskom na co dzień witaminy, poleciłabyś producenta? :)

      1. sumire

        Ale co za różnica, ile Suchy dostaje w kilogramach? Przecież zapotrzebowanie każdy koń ma swoje własne i czynników warunkujących rodzaj paszy i jej ilości jest multum – poczynając od jakości siana, poprzez ilość pracy i rodzaj użytkowania, na charakterze konia kończąc… I z wieloma innymi przystankami po drodze. Do tego w przypadku konkretnych koni dieta może mieć różne cele. Do tego jeden koń będzie dostawał trzy posiłki, inny będzie musiał przytyć i będzie dostawał pięć. I odnośnie „trzech standardowych posiłków” – optymalnie jest, żeby wszystkie wyglądały tak samo (oczywiście to wszystko zależy od wielu zmiennych, np. jeśli jakiś komponent ma być podawany na mokro, to raczej nie będziemy podawać na mokro wszystkich posiłków, najczęściej z przyczyn logistycznych/zasad panujących w danej stajni). Można polecać konkretne pasze, ale – znając potrzeby konia. Inaczej można polecać najwyżej firmy… A i z tym różnie, bo jedna firma może mieć super musli, ale sieczki lepsze ma inna, jedna będzie miała w ofercie pojedyncze komponenty, inna nie.

        1. Magda

          Dziękuję, za wskazówki, ale to co napisałaś nie jest dla mnie żadnym odkryciem, po prostu chciałabym otrzymać odpowiedź od Quanty 😉

          P.S. To oczywiste, że każdy koń jest inny i ma swoje potrzeby, ale skoro znam swojego pupila, a jednocześnie śledzę na bieżąco blog i poczyniania treningowe suszka, to nie widze niczego złego w zapytaniu o jego dietę, przy układaniu własnej, a nóż otrzymam jakieś celne wskazówki? Wiedzy nigdy za wiele!

          1. quanta

            Magda, trudno porównywać dietę koni w kilogramach. Suchy jest duży (ma 172 cm w kłębie), bardzo umięśniony i bardzo bardzo się spalający. Jego praca pod siodłem to eksplozja energii. Gdybym jego rację żywnościową dawała Cebuli albo Alpiemu, to by się chyba toczyły, zamiast przebierać nogami. Suchy natomiast cóż – wreszcie nie jest suchy 😉
            Owies i Hilight Improver – to robi podstawę jego diety. Do tego sieczka (spora „męska” garść do posiłku), na wieczór czwarty posiłek z wysłodkami, który jeśli koń naprawdę wyczerpująco popracował zastępuję meszem. Stały dostęp do siana. Generalnie Suchy ma promesę na to, że żre, ile chce – szkopuł w tym, że on nie jest za specjalnie żarty.
            Baza dla młodych lub normalnie przyswajających paszę koni u i mnie to 2,5 kg dobrego kondycyjnego musli na dzień + ok. 2 kg owsa dziennie.

  7. Moon

    Jezu, sama bym tę „warzywną sałatkę” pożarła! 😀

    1. quanta

      Ja po obwąchaniu również 😉

  8. Aga

    Co stajnia to inny sposób.
    U Onishenki konie na kolację codziennie dostają mesz.
    W stajniach ausbildung w DE gdzie pracowałam dawałam tylko po zawodach i cięższych treningach. W stajni sportowej gdzie ostatnio pracowałam dawałam co drugi dzień do kolacji.
    W Turcji nikt natomiast o meszu nie słyszał 😀

  9. Patka hm

    Moja uwielbia siemię lniane i podobnie jak Suchy wybrzydza przy buraczkach 😉 Jeszcze nie kupowałam meszu, zwykle same coś przygotowujemy :)
    Najczęściej mesz podajemy w okresie jesiennym/wiosennym – dwa razy w tygodniu, latem i zimą raz tygodniowo :) Nasze konie jakoś jeszcze nie narzekały na takie urozmaicenie, ich żołądki również nie miały sprzeciwu

  10. Kinga

    Bardzo ładnie wygląda ta pasza. Firma Nuba wyrabia sobie jak na razie dobrą opinię jakością produktów 😀
    Zastanawia mnie tylko jak wprowadzać do końskiego jadłospisu mesz. Raz na jaki czas i w jakiej dawce, bo jednak nie powinno się zbytnio mieszać końskiego menu.

    1. quanta

      Od Nuby moje konie podjadły również otrębów ryżowych z marchewką i zdecydowanie również są godne polecenia – a kilku pasz postaram się zrobić zdjęcia, jak wyglądają w środku. Bardzo pozytywne wrażenia.
      Co do meszu – wszystko zależy, jak jest obciążony pracą Twój koń. Jeśli nie jest w intensywnym treningu, to wystarczy raz w tygodniu podać mesz dla dobrego smaku.

  11. Wigor

    Czyli meszem jednak można odkarmić konia?
    Pewna Pani zootechnik, któregoś razu nagadywała na właściciela stajni, który chudemu koniowi podawał codziennie na obiad mesz. Stwierdziła, że to jest bez sensu bo mesz zrobi jeszcze większą krzywdę, bo przecież wszystko „przeleci” przez układ pokarmowy.

    1. M

      a karmiony koń był meszem czy głownie siemieniem lnianym? u nas był nakaz dawania siemienia z garstką owsa, ilości dość słuszne i codziennie. Inny koń przy codziennym podawaniu siemienia (w celu przemycenia suplementu, którego nie jadł-mimo, że w małej ilości)dostał biegunki, więc trzeba dobrze dawkować i uważać. Biegunka chudemu koniowi raczej dobrze nie posłuży. Co innego mesz, który poza „glutem”(siemieniem) jest z otrębami, kukurydzą itp. które ładnie tuczą.

  12. Kujka

    Mi ten mesz pachnie jak zupa jarzynowa, nie żadne paczki 😛
    Ale Gil wciąga równie chętnie jak Fugu i Alpen, wiec również dostał okejke :) w końcu ja, niewolnica tylko przygotowuje i podaje, wiec może mi pachnieć jakkolwiek 😉

  13. Martyna

    Moja starsza kobylka nie zachwyciła się tym meszem niestety. Jest też wybrednym niejadkiem i mam problem z jej utuczeniem. Chcę teraz spróbować long life albo pro mass, ma ktoś jakieś doświadczenia?

  1. Ciekawostki żywieniowe od Equi Nuba » Quantanamera Blog

    […] jest bardzo świeży i przyjemny, ale nie znajduję w nim zbyt wiele kokosa (w przeciwieństwie do kokosowego meszu), za to wyrazisty aromat świeżej […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *