«

»

lut 15

Video: klinika szkoleniowa z Edwardem Galem

Macie popcorn? Bo zapowiada się dłuższa video-sesja :)

Klinika prowadzona przez Edwarda Gala jest o tyle ciekawa, że mamy na niej cały przekrój wiekowy koni: od młodzieży, przez konie dorosłe, aż po wysoko wyszkolonego top klasy ujeżdżeniowca, który obecnie bije procentowe rekordy w konkursach klasy Grand Prix.

Klinikę bardzo dobrze się ogląda, prowadzący używa prostego języka (chociaż w ostatniej części audio momentami szwankuje i nie wszystko wyraźnie słychać), plus całość wysłuchamy po angielsku, a nie holendersku 😉

Jest jedna rzecz, która w zasadzie w trakcie całego procesu szkolenia konia pozostaje niezmienna: kontrola. A tę uzyskujemy przejściami i poszerzeniami oraz skróceniami chodów, a także bezustannie sprawdzamy, niezależnie od tego, czy jedziemy na zielonym młodziku, czy doświadczonym profesorze 😉 Taką pracę z czterolatkami Gal określił jako nudną, ale niezbędną. Poza posłuszeństwem młode konie uczą się w ten sposób skupienia, zaufania do jeźdźca, a tym samym zdobywają pewność siebie. Jeźdźcy niedoświadczonych koni powinni natomiast kontrolować się, aby nie nadużywać pomocy i „robić” na koniu tak mało, jak tylko to możliwe:

Kolejny koń, siedmiolatek. Ten koń szczególnie na początku wyglądał na dosyć spiętego, ale w trakcie treningu poprawił sylwetkę. Warto zwrócić uwagę, że każde ćwiczenie trwa tylko chwilę – wystarczą dwa, trzy kroki dobrej odpowiedzi, aby „wyjechać” z zadania do przodu, nagradzając w ten sposób konia. Z drugiej strony absolutnie nie ma jazdy o niczym – co chwila stawiane jest przed koniem kolejny temat. Wartościowy jest moment z zatrzymaniami z oddaniem ręki – jako doskonałe sprawdzenie tego, czy przypadkiem koń za bardzo nie niesie się na ręce jeźdźca i zamiast być pod kontrolą, jest po prostu podtrzymywany.

Tu następny zwierzak – delikates i elektryczek w typie Alpiego 😉 I tak, nie podoba mi się tego konia szyja, bo chociaż sama nie mam nic przeciwko jeździe w lekkim ustawieniu za pionem, to ten gniady jest nie tylko mocno przeganaszowany, ale i ustawiony na bardzo ciasnej szyi. Trener tłumaczy, że koń jest bardzo płochliwy i patrzący, w dodatku gotujący się w pracy (co widać przy brawach na koniec sesji). Takie konie nie jest łatwo zrelaksować na tyle, żeby rozwinęły szyję do przodu i praca nad tym może zająć bardzo dużo czasu, a z drugiej strony po drodze trzeba mieć jednak jakąś kontrolę… Podoba mi się wstawka ze stępem, kiedy koń dostał chwilę dla siebie na dłuższej wodzy. To, co wartościowe z filmu, to zwrócenie uwag na potrzebę „małych” chodów – czyli nie tylko fruwającego kłusa z efektownym przodem, albo zebrania niemalże do pasażu. Małe kroki to po prostu zwykły, wolny, przyziemny kłusik, który wcale nie jest taki oczywisty do uzyskania u konia o bardzo obszernych chodach, a jest niezbędny w codziennej pracy. „Relax your hand, when it’s good” – błyskawiczna nagroda, a zarazem klucz do lekkości, to koń ma sam wykonać całe zadanie.

A na koniec na rumaka dosiada Mistrz :) Warto zwrócić uwagę, jak na tle innych koni z kliniki prezentuje się jego wierzchowiec (ogier kwpn Voice, De Niro-Rohdiamant, dodam że bardzo bliska rodzina Opfoka) – jest niesamowicie miękki i elastyczny, płynny i gładki w ruchach. Pięknie pokazana reakcja na rękę i na łydkę. Koń ma zareagować na półparadę, zwolnić i czekać, co nastąpi dalej. Tak samo ma zawsze zareagować na szybką, lekką, „odczepiającą” łydkę (zobaczcie, że Gal nie kopie łydkami, nie ciśnie – nogi zwisają mu luźno, a kiedy działa łydką, to wykonuje lekki, ale bardzo dynamiczny ruch – to coś, takiego, jakby nogą cmokał 😉 – a koń reaguje błyskawicznie wyjściem na przód). Podziwiam kunszt jeździecki, dosiad, wzorowe prowadzenie na zewnętrznej wodzy i 100% kontroli nad każdym krokiem konia, czy ma być większy czy mniejszy, szybszy czy wolniejszy, w większym zgięciu czy wyprostowaniu.
Koń, którego pokazuje Edward na filmie (szkolenie nagrano w roku 2010) jest na drodze do swoich pierwszych konkursów Grand Prix. Uczy się dopiero lotnych zmian co tempo (którym brakuje jeszcze wyprostowania), zaczyna piaff. Świetnie jest zobaczyć takiego konia w trakcie pracy i szkolenia takiego jak w domu – jednak wygląda to trochę jeszcze inaczej niż końcowy efekt na czworoboku 😉

12 comments

Skip to comment form

  1. Ann

    O kurcze, to już wiem co zrobię jutro rano. Bo dzisiaj to już mój czas spać, od 4 jestem na nogach i padam na twarz. Ale sprawdzenie przed snem czy Q nie dodała czegoś nowego to obowiązek 😉

  2. FastTaker

    Świetnie, dwie godziny oglądania a na 7:00 rano muszę być w stajni bo mój dyżur xD no nic, najwyżej jak towarzystwo spożyje śniadanie to je wyloguję na padoki, odeśpię sobie te dwie godzinki w siodlarni na ławeczce i dopiero pomyślę jak sobie z ogierasem czas zorganizujemy 😀

  3. Sylwia

    no już mam seans na wieczór :) idę kupić popcorn

  4. Suski Blog Rowerowy

    Wieczorkiem może pooglądam 😀 Teraz nie ma czasu, a najpierw no własnie… jeszcze popcorn 😀

    Pozdrawiam,
    bloger rowerowy

    ^^ Wywiad z medalistką MŚ w kolarstwie górskim na moim blogu

  5. Ola

    Genialna klinika, po jej obejrzeniu jeszcze bardziej uwielbiam Edwarda Gala. Bardzo dużo można wyciągnąć, nawet do zwykłej, rekreacyjnej jazdy. Przy moim lekko niedomagającym angielskim zrozumiałam wszystko. 😀

  6. xymena

    Fantastyczny materiał filmowy, a sam przejazd Gala.. oczu oderwać nie mogłam. Dla mnie kwintesencja i 100% ujeżdżenia w ujeżdżeniu.

  7. Natalia

    Bardzo pomocne nagrania, inspirujące, nawet przy zwykłej jeździe. Jestem pod wrażeniem :)

  8. Ann

    Po obejrzeniu wszystkich filmów stwierdzam, że są one dobrym przykładem, że nos za pionem nie zawsze jest równoznaczny z rollkurem. Te konie są naprawdę rozluźnione – prawidłowy kłus i świetny piaff są tego super dowodem!

  9. horseart

    jak pisałam – obejrzałam – całkiem sporo inspiracji, ale filmik 5 i 6 – lekko po za pionem ok, ale tan koń jest lekko – mocno przeganaszowany – z resztą chyba o tym pisałaś – szczerze bardziej oglądałam niż czytałam :) – czas.
    jednak klinika kliniką, a … życie życiem. Ale nie rozwijajmy tematu, bo zwykłym pytaniem co sądzisz o rollkur, ktoś już sarkastyczne wypowiedzi tworzy

    1. FastTaker

      Oj no już się nie obraża bo ktoś właśnie przyznał, że nie wyczuł ironii i przeprosił 😉
      Żarty żartami a tak na poważnie: często oglądam filmiki czy fotorelacje z klinik prowadzonych przez topowych zawodników/trenerów- klinikę z E. Gal’em miałam niewątpliwą przyjemność zobaczyć po raz pierwszy. Materiał w moim odczuciu bardzo ciekawy, a sam prowadzący rzeczowy ale sympatyczny w odbiorze- w efekcie filmiki ogląda się łatwo i przyjemnie- nawet nie nadwyrężyłam zbytnio swojej super umiejętności posługiwania się j. angielskim 😉 Natomiast w temacie stosowanych metod, czuję się nie dość kompetentna by zakwestionować umiejętności kogoś na poziomie Gal’a więc z marszu przyjmuję, że skoro koń na 5 i 6 filmiku był prowadzony w taki a nie inny sposób to najwyraźniej należało tak go poprowadzić, a trener wyjaśnia z jakiego powodu :)

      1. horseart

        nie kwestionuje jego umiejętność – jak by nie patrzeć Gall mistrzem jest – widać, że wie co robi i po co to robi, ale jest człowiekiem i jak każdy również On popełnia błędy. A może mam trochę lekko spaczoną psychę patrząc w stajni na „ujeżdżeniowców”, których głównym celem jest pysk do klaty, a reszta hm… oczywiście niektórzy skoczkowie u nas też mają ciekawe fantazje, ale w tej kwestii może łatwiej mi odnaleźć jak by było najlepiej dla konia, bo bardziej w tym siedzę, ujeżdżenie nie jest moja dyscypliną. :)

        1. Ann

          Oj fakt – ja w ogóle nie rozumiem trendu rollkuru w skokach. Taki koń gapiący się pod nogi ze spiętym grzbietem nie ma możliwości efektywnie pracować na przeszkodzie. Tak więc na parkurze rollklur nie ma sensu. Co do treningów – nie stosowałam, nie wypowiem się więc. Tak samo jak dziwna moda na trzymanie konia na skoku. Okej raz w podbramkowej sytuacji – zrozumiane. Ale żeby cały czas?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *