«

»

mar 18

Veni, vidi, vici!

– Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem – rzucił Henderson krótko, zapytany o wrażenia ze swojego pierwszego stricte ujeżdżeniowego startu, po czym wrócił do chrupania siana 😉

IMG_7275_

Pojechaliśmy na zawody! Super fajną, wesołą paczką w sumie w cztery konie. Henryk zapisany na rundę N, plus dwie moje pary debiutujących w P: z nich jeden team miał za zadanie wyrabiać oczka do licencji na poważniejsze starty, a misją dla drugiej pary, dla której było to pierwsze w życiu wychylenie nosa (kopyta?) poza stajnię, było sprawdzenie, jak koń będzie się sprawował w nowym miejscu. Stawkę zamykała właścicielka stajni, w której stacjonujemy – ze swoim prześlicznym, utytułowanym wierzchowcem.

Zacznę od Henryka, bo jestem absolutnie pod wrażeniem.

IMG_7359

Henryk na zawodach robił to, do czego się urodził. Niczego się nie bał. Niczym się nie przejmował. Zawsze i wszędzie był u siebie. Konie z sąsiednich boksów poszły sobie? I co z tego, jemu dobrze i wesoło. Konie wróciły? No to dobrze. I wesoło 😉 Idziemy na trening? Dobrze i wesoło. Mnóstwo koni na rozprężalni? Dobrze, przynajmniej jest wesoło 😆 Zgasło światło w trakcie piątkowego treningu? A to ci dopiero dobra draka! Wesoło było, jak pogubione w ciemnościach kucyki zaczęły rżeć, a ci wszyscy ludzie po omacku się nawoływać 😉 Idziemy na spacerek w ręku, obejrzeć kurnik i w nim dziwne stwory? Dobra taka wycieczka, a indyk albo paw mógłby być wesołym kompanem. Śpiąco trochę się zrobiło? Dobra, utnę sobie radosną drzemkę…
I tak w kółko. Dobrze i wesoło. Na inny nastrój zdaniem Hendriksa szkoda tracić życia. A może on po prostu skrycie, wzorem swego imiennika, coś popala zielonego na ten swój luz? 😆

IMG_7366_

W każdym razie Henry był genialny. I chociaż nie jest doświadczonym koniem i wiele jeszcze elementów robi jak świeżak, wypadł rewelacyjnie. Nawet fakt, że usilnie starałam się mu przeszkodzić (tak, kajam się wstydliwie i posypuje głowę popiołem: nie wiem, jak wygląda serpentyna 😆 Ćwiczyłam ją tylko na hali 20 x 40 metrów. Zwyczajowo zatem pojechałam pierwszy zakręt tak samo, jak w domu, po czym okazało się, że mój czworobok jest jednak większy i kończy się gdzieś na horyzoncie 😆 Improwizowałam jakąś ekstrawagancką piramidę o płaskim wierzchołku. Na drugą nogę naturalnie powtórzyłam mój sprytny plan… No wstyd… Jak się tylko zrobi cieplej, wyjeżdżam na czworobok!) nie pozbawił Hendriksa medalu. I to w jakim stylu 😀
wyniki

To niesamowite uczucie, ale Henry jakoś intuicyjnie wie, po co wjeżdża w szranki. Bo o tym, że widzowie mile łechczą jego ego, przekonał mnie już wcześniej 😉 Pilny, skupiony i pewny siebie tak, jakby sam miał sobie wstawiać noty w arkusz. Jechałam najlepsze w życiu linie środkowe, tak proste, jak przejechane w wózku po torach, a nie konno. W ogóle miałam wrażenie, że gdybym tylko poprosiła Hendriksa o wjazd dziarskim kłusem prosto do budki sędziowskiej, to on by tam ochoczo zaprowadził swoje kopytka i nie zawahał się ani na chwilę. Dzielny on!
IMG_7333
Teraz tylko poprawić moje błędy, a Henrykowi dodać jeszcze trochę siły i równowagi i jego czworobokowe noty będą jeszcze wyższe :)
Najbardziej mnie jednak cieszy, że jemu się to wszystko zwyczajnie podoba. Taki charakter u konia to skarb!

Nasza kolejna para wyjechała dwa oczka w P-tkach. Warunki początkowo mieli ciężkie – koń został zakwaterowany w namiocie, gdzie przy nocnych przymrozkach – ponad -10… 😐 – woda w wiaderkach zamarzała na kość. Na szczęście kolejnego dnia udało się przenieść do stajni murowanej. Obydwa przejazdy wypadły bez pomyłek i gdyby nie to, że z uwagi na dużą liczbę zgłoszeń podwójne przejazdy zostały odwołane, mielibyśmy już zielone światło do przyszłych startów w klasie C. O ile oczywiście jeździec weźmie sobie do serca kwestię precyzji rysunku na czworoboku (hahah, przyganiał kocioł garnkowi) 😉
Sam Grilson zaskoczył nas niezłymi dodaniami w kłusie, które długo nie były jego najmocniejszą stroną.
Przy okazji znowu ukłony dla Blondyna za jego oko za obiektywem aparatu. Nie wiem kiedy on robi takie portrety. Chyba łapiąc chwilę przy zdejmowaniu ochraniaczy przez wjazdem na czworobok konkursowy:
IMG_7098IMG_7033 IMG_7068  IMG_7238 IMG_7247

Zresztą nie tylko zdjęcia, ale i przepiękne, szyte koreczki Henryka to dzieło Blondyna. Takiego faceta można by było sklonować (zupełnie jak Hendriksa) ;))

Ostatnia para okazała się być pełnym zaskoczeniem. Młodziutka Armona Fider mieszka w boksie tuż obok Cebuli. Wielokrotnie pokazują ją Fugu palcem jako przykład pozytywnie nastawionego konia, z którym łatwo się dogadać i który robi naprawdę milowe postępy w pracy. Tymczasem atmosfera zawodów kasztankę zjadła. To, co mieliśmy już przepracowane w domu w nowym środowisku okazało się być wcale nie takie utrwalone. Czyli na przykład zatrzymać panienkę Fidę można, ale stać w miejscu – o niedoczekanie, o fanaberia! Poza tym klacz, wyróżniająca się na co dzień bardzo dobrą głową, okazała się nie do końca czuć komfortowo w sąsiedztwie budek sędziowskich lub nagle otwieranych drzwi wejściowych na halę. Cóż, żeby nauczyć konia radzić sobie w takich sytuacjach, trzeba po prostu zacząć regularnie wyjeżdżać na zawody. Szkoda, że w związku ze spłoszeniami duże partie programów nie zostały wykonane, bo przez znaczną część programu para prezentowała się naprawdę ładnie (a nawiasem mówiąc różnice w ocenach końcowych na poszczególnych arkuszach tej różniły się o 10,75%. Taka ciekawostka):
IMG_6906 IMG_7123IMG_6970 IMG_7003_  IMG_7165
Pół biedy jednak, kiedy młody czy niedoświadczony koń czuje się niepewnie i staje się płochliwy. Bolączką zawodów bywa jednak nierozważne zachowanie publiczności. Przed oczami staje mi od razu mój przejazd w Aromerze na Alpim, który był wtedy chyba kwintesencją końskiego struchlenia. Jadę saobie dodanie po przekątnej, w kierunku na trybuny z jaskrawożółtych krzesełek. Nagle na trzeci rząd tychże krzesełek wspina się jakiś pan, który zaczyna wymachiwać rękami nad głową i coś pokrzykiwać – jak się później okazało chciał pozdrowić córkę, która na koniu czekała na swój przejazd na drugim końcu hali. Córka nie słyszała, Alpi za to bardzo dokładnie zanalizował tę próbę nawiązania kontaktu – prawie wróciłam galopem po tej przekątnej w przeciwnym kierunku 😆
Ujeżdżenie to nie tylko sport, równowaga, wyczucie, dobra pamięć, ale też umiejętność strategicznego zachowania chłodnej głowy. Na ostatnim przejeździe podziwiałam z trybun szereg efektów specjalnych: grupę dzieci skaczących po łomoczących drewnianych schodach, te same dzieci biegnąc po dudniącym drewnianym balkonie tuż nad czworobokiem, gasnącą i włączającą się na przemian muzykę (oj, może to rozkojarzać), a na domiar złego coś, co brzmiało jak kilkukrotny wybuch bomby w stajni sąsiadującej z halą (chyba jakiś koń postanowił wykopać sobie autorskie wyjście z boksu). Przy takich atrakcjach samo ukończenie czworoboku wymaga nie lada umiejętności.
IMG_7422 IMG_7425 IMG_7436

Tyle wieści na dziś, jeszcze mam zagadkę 😉

Co to jest i co z tym robią konie? 😀

x

14 comments

Skip to comment form

  1. Moon

    Gratulacje dla całego teamu, brawo! 😀
    Henryk kozak, zupełnie jak Kulek! Może one mają te same procki pod beretami? 😛

  2. Amelia

    no cóż, sądząc po podpisie zdjęcia śmiem twierdzić, iż jest to wiatrak :) ale co konie z nim mogą robić to nie mam pojęcia. Piękne Wasze konie, galop Hendersona z czterema kopytami nad ziemią wygląda fenomenalnie! Filmiki będą? :)

    1. quanta

      Z podpowiedzą się nie liczy, zgadujemy dalej co ma wiatrak do piernika – yyy, do konika 😉

      A konie wszystkie są piękne, ale te ujeżdżeniowe zawsze najpiękniejsze :)

  3. Marta

    Gratulacje! Czekam na kolejne wieści z zawodów wesołego team’u :) a do czego ma być ten wiatraczek to bladego pojęcia nie mam :p

  4. AgaJot

    Haha! To wiatrak na rozprężalnianej hali w Poczerninie… Myślę, że kto był, ten wie, że ten wiatrak czai się na życie każdego przejeżdżającego rumaka i te nawet najbardziej opanowane biorą nogi za pas! :)

  5. Kasia

    Wiatrak!
    No jak to co robią. Boją się jego ruszajacego „odbicia” lub jak kto woli „cienia” na parkurze. Bo jasne to jest i jeszcze się rusza!

  6. Paula

    Gratuluje! Henryk wygląda niesamowicie. To coś przypomina mi talerz do rzucania, ale na kiego grzyba to koniom, nie mam pojęcia.

    1. quanta

      Frisbee 😀

      To był wiatraczek wentylatora. Co z nim robią konie? Konie szukają strugi światła, która niczym z reflektora snopowego robiła jaskrawe, żółciutkie, wirujące słoneczko na piasku, albo na bandzie. A potem konie nad takim światełkiem skaczą 😆

      1. Paula

        Podejrzewam, że wygląda to dosyć zabawnie

  7. Staramaleńka

    Brawo!!!!! Gratulacje dla „naszej blogowej” pary!

    1. quanta

      Dziękujemy! <3

  8. keirashara

    Gratulacje! Super się czyta i ogląda takie wieści 😀

  9. tuch

    Gratulacje dla całej ekipy! :) Henry wygląda obłędnie. Jak do 5 roku życia był mi stosunkowo „obojętny” tak teraz nie mogę od niego wzroku odkleić, wydoroślał, zmężniał, jestem pod wrażeniem nawet w jaki sposób zmieniło mu się spojrzenie (zdjęcie w niebieskim kantarze).

  10. Małgorzata

    Gratulacje!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *