«

»

lut 21

Uszy Potter, Doki Weasley i parasolka tajemnic

Mam nadzieję, że nie macie jeszcze dość  fotorelacji z życia końskich pędraków 😉

Pogoda nie zachęca na spacery w ręku (ba, pogoda nie zachęca w ogóle nie tylko do wyjścia z domu, ale i nawet spod kołdry…), więc przy kolejnej wizycie urozmaicamy żywot młodzieży pewnym rekwizytem. Tym razem na padoku działy się czary.
Dwunożni przynieśli coś, co wyglądało jak niebieska rurka. A potem z cichym „pfff!” rurka spuchła, rozciągnęła się i zamieniła się niebieski w kwiatek. Ale jaki kwiatek! Takiego zielska na padoku jeszcze nie było. Kwiatogodzilla!  Zdaniem źrebaków parasolowy demon musiał być chyba większy od konia. A potem to już w ogóle zrobiło się przerażająca, bo kwiatogodzilla usiadła jednemu z ludzi na głowę i chyba przejęła nad nim kontrolę. 0_o

IMG_3583IMG_3570IMG_3571
Święci Pańscy, toż to jakaś herezja. Wudu! Czary!
A może ta ona to już w ogóle nie ma swojej głowy? 😆
Za chwilę Doki nie wytrzymał napięcia, prysnął w bok i pociągnął za sobą Uszego. Obydwa zrobiły kilka okrążeń wyścigowym galopem i zaparkowały ponownie blisko, bo jednak korci dziwadło zapoznać… Może by i podejść?
IMG_3587

Nie, nie, może jednak nie podchodzić! 😆 😆 😆 Ewakuacja w trybie na cito 😆
IMG_3588

Te ich miny to coś pięknego 😀
Biegania tego dnia było naprawdę sporo i widać, że nowy padokowy przybysz chłopaków zbił nieco z tropu. Ale ponieważ w sumie niespecjalnie im zagrażał, to ostatecznie uznały go za coś niegroźnego i zajęły się swoimi typowymi sprawami, jedzeniem siana i poprawianiem ogrodzenia 😉
IMG_3634

Wtedy można było spróbować odczepić parasol od ludziai sprawdzić, co stanie się dalej. W sumie to i tak wiemy na pewno, co będzie 😆 Doki jest ten śmiały i odważny, wiec to on pójdzie sprawdzać, czy niebieskie coś to faktycznie kraken albo artefakt wudu. Uszy, który przecież dopiero co wydygał się na maksa kowala, będzie stał w pewnym dystansie i oceniał rozwój sytuacji, jak zwykle. Tak będzie. Pewne jak w banku…
😆

IMG_3636IMG_3637 IMG_3641
No i parasolowym zwiadowcą został Uszy :) Doki nie był do końca przekonany, ale finalnie zaufał ocenie Uszego i również zapoznał się z czarodziejskim stworem. Bynajmniej po dotknięciu go nosem nie zamienił się w żabę, chociaż wyraz twarzy miał przy tym taki, jakby wcale nie był tego tak do końca pewien 😉

IMG_3647 IMG_3646

Uszaty się tymczasem rozkręcił na maksa i przejął inicjatywę. Zabrał i wymamłał odpadającą rączkę parasolki, po czym wywrócił na plecy tego osobliwego stwora i sprawdził, co ciekawego się kryje na jego podbrzuszu. Taka parasolka to nic przecież nadprzyrodzonego 😉
IMG_3662 IMG_3663

Właściwie to jej wewnętrzna część jest nawet smaczna 😆 Proszę, proszę, jaki ustny i żarty ten niedawny niejadek 😉

IMG_3664

No i weź tu bądź mądry, człowieku, oceniaj, który koń dzielniejszy ma charakter. Co sytuacja, to coś nowego. Konie mają bardzo ciekawą osobowość, dlatego uwielbiam je obserwować. A już szczególnie te z niezwykłym błyskiem w oku – one zawsze wymyślą coś, co nas może zaskoczyć 😉

IMG_3671

12 comments

Skip to comment form

  1. Eliza

    Może nie na temat ale ma Pani jakies porady/doswiadczenie z mlodymi konmi ktore sie nie daja dotykac za uszami? (Reka jeszcze przejdzie ale bron boze kantar! Toz to zlo wcielone) kon ma 3 lata i jest wyzszy ode mnie przez co mam niemaly problem ;/ smaczki juz nie daja rady. Na padok wychodzil z futrem na potylicy ale po mistrzowsku gubil kantary co 3dni wiec finalnie ma podszycie z pianki (az tak mu nie przeszkadza bo po zalozeniu nie wyciera sie o sciane) jednak najgorsze stalo sie oglowie, wedzilo sam bierze ale jak naczolek ma na wysokosci oczu a pasek potyliczny dotkie chociazby czola to panika i histeria… Poki co.oglowie zakladane ma „z boku” (dobrze dopasowane miekko podszyta profilowana potylica) pytam sie gdyz kojarze ze kiedys Pani pisala o podobnym przypadku. Zrebaki wygladaja (tfu tfu) cudownie! Parasolka vel.kraken 😉

    1. Vissenna

      Zawołaj weterynarza. Znam konia, który bardzo długi czas też miał taki problem. Okazało się, że koń musiał o coś zahaczyć kantarem i uszkodził sobie kaletkę maziową między kręgami szyjnymi. Warto wykluczyć tą lub podobne opcje z urazem.

    2. quanta

      Mam właściwie praktycznie zrobiony o tym wpis, chciałabym nagrać jeszcze filmik z jednym z koni, którymi się zajmuję. Jestem mała, więc zawsze uczę konie opuszczania głowy i pakowania się w tranzelkę samodzielnie. Suchy robi to genialnie, Henderson również ubiera się sam – a on jest śmiesznie ustny, boi się swoimi siekaczami coś ugryźć i w tej obawie nimi cichutko szczęka. Długo nie miał zaufania do ogłowia. Fugu jest za dużą księżniczką, żeby się poniżyć ubieraniem ogłowia 😉 Ale też opuszcza głowę. Wytrwałość, cukier i przyzwyczajenie konia najpierw do dotyku, potem do trzymania głowy nisko, a jeszcze potem do wkładania łepetyny w kantar czy ogłowie.

      1. Eliza

        Moze faktycznie to bedzie cos co wet zdiagnozuje (oby nie! :/) z kantarem jakos sobie radzi, z oglowiem gorzej, coz dziekuje za pomoc :)

        1. claudia

          A robiłaś habituację na uszy? To działa cuda :) Oczywiscie weta warto zawołac

  2. Marta

    Parasolka Tajemnic made my day! 😀
    Fascynujące jest to, że po koniach możemy się spodziewać wszystkiego. Ale o wiele ciekawiej jest jak życie nas zaskakuje. Jaki straszak następny w kolejce? Duża piłka?

  3. Cookie

    Uszy przypomina mi mojego gada, który na karku ma kilka dobrych lat więcej, a na parasolkę ostatnio zareagował bardzo podobnie. Ale to taki typ, co z pewnych rzeczy nie wyrasta i gdyby mu rzucić parasol, to wróciłby z nim w zębach. 😉

    Quanta, a tak w innym temacie, może obiły Ci się o uszy jakieś pochlebne opinie o kimś, kto prowadzi treningi skokowe w Warszawie i okolicach? Wiem, że to nie Twoja działka, ale może… Zależy mi na kimś, kto stawia na dobre podstawy ujeżdżeniowe, chętnie dzieli się wiedzą i potrafi to robić. Nie interesuje mnie skakanie „byle jak, byle wyżej”, a bardziej fajna praca w harmonii i rozluźnieniu, podczas której pojawi się coś do skoczenia.

    Chyba po prostu potrzeba mi Twojego skokowego alter ego. :) Gdyby przyszedł Ci ktoś taki do głowy, to będę dozgonnie wdzięczna za cynk (tutaj lub na mailu).

    1. Em

      Podtrzymuję prośbę :) też poszukuję obecnie fajnego trenera skokowego. Także gdyby ktoś coś słyszał… buźka!

      1. Anna

        Widać nie tylko ja mam z tym problem. Na dodatek nie mam własnego ani dzierżawionego konia, co dodatkowo stanowi pewną przeszkodę ;-)Mimo to gdyby ktoś z Was miał info o takiej osobie chętnie się podłączę :-)

  4. Vissenna

    Tytuł pierwszych trzech zdjęć: Źrebak napięty od uszu po pięty :)

    1. A.

      A ja bym tym stwierdzeniem mogła bez problemu podpisać pracę z Czarną w dni pod tytułem „NIE”.
      „Kobył dziś napięty od uszu po pięty” 😉

  5. Kinga

    Domowego przedszkola nigdy za mało 😀 Bardzo fajnie czyta się te wpisy i czerpie inspirację do wychowania własnego końskiego malucha :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *