«

»

sty 30

Uszy i Doki na krajoznawczej wycieczce

Tak dla komfortu oczu po poprzednim wpisie wracam do fotorelacji z odwiedzin u źrebaków.
Razem z właścicielką Dokiego staramy się zawsze chłopakom zagospodarować wizytę możliwie ciekawie i aktywniej, niż skupiając się tylko na machaniu po sierści szczotką 😉
Na pierwszy ogień poszło zapoznawanie się z lonżownikiem. Ba, żeby tylko było się z czym zapoznawać 😆 Chłopaki zapakowały się do środka jak do własnego boksu i postanowiły trochę pobiegać (galopem oczywiście… kłus nadal nie istnieje póki co) 😉
IMG_1004 IMG_1007 IMG_1008 IMG_1018
Najważniejsze okazało się sprecyzowanie jednego kierunku. Potem już było z górki 😉 Pędraki zajęły się stępowaniem synchronicznym. Poza jednym bardzo ekscytującym momentem, kiedy koło lonżownika przeszedł sobie podkuty koń. Wtedy źrebaki przybrały postawę reprezentacyjną, czekając, co też interesującego się wydarzy. Niestety koń po prostu sobie poszedł dalej 😆 Co za rozczarowanie! 😉
IMG_1024 IMG_1035 IMG_1058

No cóż, do rozrywek zostały tylko ludzkie ciotki, więc z braku laku zostałyśmy oblężone przez ogierki. Symptomatyczne jest to, że kiedy Uszka i Doki mają ludzkie towarzystwo, to najchętniej siedzą w grupie ludzi.
IMG_1060A ludzie wymyślają dziwne rzeczy. Na przykład nie wiedząc czemu machają takim długim sznurkiem i zakładają go koniowi na plecy. Albo na szyję, albo na zad. Nie wiadomo, co taki sznurek może zrobić i w ogóle nie wiadomo, po co on jest, więc Uszy początkowo trochę kucał z wrażenia, ale też dość szybko zaakceptował lasso jako kategorię rzeczy, które po prostu funkcjonują i nie warto za wiele nad nimi rozmyślać:
IMG_1065 IMG_1067IMG_1066

A Doki? Dokiego drugię imię to Spoko-Loko 😆 On by się pewnie nie zdziwił, gdyby ktoś z marszu spróbowałby go dosiąść 😈
IMG_1073 IMG_1074
Nowość oswojona, więc czas na chwilę mizianek. Doki się drapie po szyi i po całym Dokim 😉 Jest zachwycony z prób przerobienia go na zebrę :mrgreen: Niektórym doprawdy niewiele trzeba do szczęścia :)
IMG_1070_ IMG_1087IMG_1127IMG_1127_

Uszy w tym czasie ma zadanie poniekąd edukacyjnie. Uczy się jeść cukier. Na razie (a fotki są z początku miesiąca) mocno średnio mu to idzie. Frykasy najchętniej by wypluwał. Tego dnia jednak robię spory postęp, bo zasłaniam konikowi ustka ręką i nie pozwalam pozbyć się kostki cukru. Uszy mymłając i próbując ją wypchnąć językiem przypadkiem ją naślinia i rozgryza, dochodząc do wniosku że może to nie jest takie ohydne. Przekonany do tego całego cukru jednak nie jest, robiąc podczas konsumpcji przekomiczne miny. Bleeeh, jakieś niedobre te słodycze!
IMG_1111m

A może jednak… wcale nie takie niedobre?
IMG_1116
Pieszczoty przyjęte, a że nuda to najgorszy wróg konia (a już szczególnie młodegokonia), to ruszamy jeszcze na krótki spacerek po wszystkich pobliskich dziwadłach. Podobno wszyscy mali chłopcy marzą o tym, żeby zostać strażakiem. Uszy i Doki mogliby nawet do kompletu takich marzeń mieć specjalny pojazd 😉
IMG_1131IMG_1136
Oczywiście ogierki mają na samochód  wylane i nawet nie podejrzewają, że mogłyby się czegoś takiego bać. Uszy pozuje z napisem STAR w tle 😆 Może to taka wróżba na przyszłość? 😉
IMG_1134_

Próbujemy jeszcze użyć drugiego potencjalnego straszaka, czyli góry siana przykrytej ogromną połacią szeleszczącej folii. To miejsce okazuje się być w sam raz… na pasienie się 😉 Zaczynam podejrzewać, że ta młodzież albo taka wyluzowana, albo coś mało spostrzegawcza 😆 Jak tylko przypomnę sobie, ile było problemów z dorosłym i nawet obstartowanym Skwarkiem, żeby obcej stajni zapakować go do myjki…
IMG_1148 IMG_1173

Na koniec robimy powrót do stajni drogą wzdłuż padoków. Młode wracają do domu na marchewki i trochę meszu na smaka. Mają już czas dla siebie, żeby mogły odpocząć i porozmyślać o wrażeniach. Tylko jak tak dalej pójdzie, to szybko skończą nam się pomysły na cywilizowanie chłopaków, którym coś za łatwo idzie odnajdywanie się w nowych sytuacjach. Jak tylko zrobi się cieplej, to na pewno pokażę im przyczepę i ona to już na pewno zajmie nas na dłużej. No i właśnie, myjka. Chociaż na ile już obydwa młodziaki znam, to Doki sam zamknie za sobą w trailerku trap, a na myjce poleje się szamponem. Uszy będzie za to stał tuż obok i obserwował bacznie, co z tego wszystkiego wyniknie. Jeśli profit, to czemu by w tych atrakcjach nie uczestniczyć?

IMG_1174 IMG_1188IMG_1192

12 comments

Skip to comment form

  1. E

    Quanta w jakiej stajni stoisz? I czy podejmujesz się treningu jeźdźców?

    1. quanta

      W tej chwili stoję w stajni Rzęszyce i tak, jest możliwość przyjazdu tutaj o ile tylko w danym momencie są wolne boksy. na miejscu są bardzo dobre warunki do zakwaterowania się na kilka dni.

      1. E

        W jaki sposób można się z Tobą skontaktować? 😉

        1. quanta

          Poszło PW.

  2. Marta

    Jak można nie lubić cukru! :) ja się zasłodziłam od patrzenia na zdjęcia!
    Doki jest super zebrą, może jednak kariera wyścigowa jak „Zebra z klasą”? 😉
    A Uszy pasuje na strażaka – dobrze mu przy/w czerwonym :)
    Czy chłopaki zostają w aktualnej stajni czy po wybudowaniu swojej zabierasz do siebie? Czy już się wyklarowal termin zakończenia prac? :)

    1. quanta

      Pewnie je zgarniemy do nas, ale zobaczymy jak będzie realnie z boksami, tak naprawdę one mają w swojej aktualnej stajni bardzo dobre warunki – znam kilka pokoleń młodziaków wychowanych w Bielinach :)
      A stajnia się właśnie stawia, wczoraj miałam konkretne rozmowy o dachach, a po weekendzie będzie na miejscu stawiana konstrukcja, jest już gotowa i tylko musi przyjechać. W czerwcu kończymy ostatnią dużą rzecz, czyli plac zewnętrzny, potem dwa miesiące na ostateczne ogarnięcie plac budowy, trawniczki, i od pierwszego września już można iść jak do szkoły 😉

  3. Kama

    Doki wygląda praaawie jak miniaturowy koń (kilometr szyi!), za to Uszaty jak uroczy pluszak 😀 Ciekawe co z niego wyrośnie, spojrzenie ma podobne do Suchego :)

  4. Moon

    Uhhh, dzięki za „zepchnięcie” tamtej notki i to jeszcze takim wpisem z którego bije tona (nomen omen) cukru :D:D:D
    Uszy ma taką mimikę i w ogóle jest cały takie miziasty, że kurdę mógłby takim bobo być cały czas 😛

  5. jus

    Jak odbywa się nauka chodzenia źrebaka na uwiązie? Co robić jeżeli źrebak nie respektuje osoby tam po drugiej stronie i jak ma ochotę, to po prostu idzie gdzie chce?

    1. quanta

      Po pierwsze powinna wyglądać jak najszybciej… Brak szacunku dla człowieka to najgorsza rzecz, jaką można wdrukować do głowy u młodego konia.
      Trochę nie umiem sobie wyobrazić sytuacji, kiedy źrebię „idzie tam gdzie chce”/ Co wtedy robi prowadzący? Podąża za nim? Konsekwentne start i stop. Jeśli tylko koń zamierza iść sobie gdzieś, zatrzymujemy się, nie ma ruchu. Można zrobić karne kółko wokół prowadzącego i znowu zatrzymać. Z kolei naprawdę chwalić wszystkie kroki podążania koło człowieka, tylko zacznijmy od tego, czy źrebię zna jakąkolwiek chwalącą je komendę. Jeśli nie, to trzeba zacząć naprawdę od totalnych podstaw.
      Ekstremalnie ważna w takim przypadku jest mowa ciała i szybkość reakcji. Warto się przyjrzeć bliżej, czy my faktycznie prowadzimy konia przed sobą, pozostając na wysokości łopatki, czy też może próbujemy go za sobą holować czy ciągnąć. Może to tak naprawdę szwankuje i wcale nie chodzi o brak szacunku, tylko o (być może nieświadome) pokazywanie przez prowadzącego, że jest on na samym końcu końskiej hierarchii, więc sam jest wyłącznie popychadłem, a nie przewodnikiem.

      1. jus

        Dzięki za wyczerpującą odpowiedź :) Rzecz dotyczy nie mojego źrebaka – miałam w stajni wyprowadzić na padok około rocznego ślązaka. Wszystko szło dobrze, aż zobaczył innego konia i wtedy po prostu ruszył przed siebie nie przejmując się tym co robię, w końcu ma więcej siły niż ja. Pytam bo nie mam doświadczenia ze źrebakami i nie wiem czy np. szybkie szarpniecie za uwiąz jest ok czy już może spowodować trwałe złe skutki. Nie chodzi mi o układanie tego konika, bo to nie mój koń i powinna to robić doświadczona osoba, po prostu chciałabym znać teorię.

  6. staramaleńka

    Moje dzieci mają minę jak Ucho, kiedy proponuję „zdrowe słodycze”. Może ten cukier ekologiczny jakiś? Albo Jagger czeka na „macha” zamiast czekoladek 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *