«

»

lut 05

Ustępowania od łydki bez ustępstw ;)

Od dłuższego czasu treningi wszystkich koni dobitnie potwierdzają mi, jak bezcennym ćwiczeniem są ustępowania od łydki i mimo, że tak proste i wydawałoby się – banalne, dają efekt z kategorii cudotwórstwa 😉

IMG_0450

Kiedy tylko koń zrozumie ideę osuwania się od nacisku łydki, takiej fantastycznej gimnastyki możemy użyć do wielu praktycznych zastosowań. Czyli na przykład:
1101-00041_Malibu_black_patent_silver– rozluźniania spiętego konia. Bardzo poprawia przepuszczalność wykonywanie ustępowania wzdłuż ściany, z ciałem konia ustawionym pod kątem 30 stopni względem bandy/ogrodzenia ujeżdżalni. Nie większym! Te 30 stopni to jest już naprawdę dużo, koń porusza się po czterech śladach i musi wyraźnie angażować zad, krzyżując tylne nogi. Jeśli zaczniemy go spychać mocniej, będzie miał trudności z utrzymaniem ruchu naprzód – konie nie są w stanie stępować, kłusować ani tym bardziej galopować bokiem 😉 Z drugiej jednak strony warto jest dojeżdżać do większego kątu ustępowania, bo to już wymaga znacznego użycia przez konia swoich mięśni, puszczenia grzbietu i pracy kończynami nie tylko w przód i tył, ale także na boki. Łagodny kąt ustępowania łatwo jest wierzchowcom „udawać”, zamarkować, pokonać go nie wysiłkiem ciała utrzymywanego w równowadze, tylko skrzywieniem się, w którym nadal można trzymać spięte mięśnie, sztywne plecy i szyję.
– prostowania skrzywionego konia. Pokażcie mi konia, który nie jest krzywy, a pierwsza rzucę w niego kostką cukru 😆 Załóżmy, że nasz koń wpada zadem do środka ujeżdżalni przy jeździe w prawo czyli kolokwialnie mówiąc – pcha się na prawą łydkę). Zmieńmy kierunek i róbmy naprawdę dużo ustępowań wzdłuż ściany od prawej łydki. Głowa konia w pobliżu krawędzi placu ułatwi nam utrzymanie prostej linii ruchu, bez „pływania”. Przesuwajmy zad i zostawiajmy konia w ustępowaniu, tak, aby mógł się on „odnaleźć” i sam poszukać równowagi. Po paru powtórzeniach tego ćwiczenia zmieniamy z powrotem stronę na krzywą i identycznie przesuwamy prawą łydką zad, ale tylko tyle, aby znalazł się on za koniem, czyli nasz wierzchowiec się wyprostował. Powinno to być w tym momencie o wiele łatwiejsze.
– przeniesienia ciężaru konia na jego zad. Chociaż do takiej pracy, wprowadzającej konia do bardziej zaawansowanej pracy ujeżdżeniowej rewelacyjnym ćwiczeniem są trawersy, to z końmi, które ich jeszcze dobrze nie opanowały (albo mają problemy ze zgięciem w kłodzie) możemy robiąc ustępowania wzmocnić i wyćwiczyć ich zadnie nogi, przygotowując sobie wstęp do zebrania. Kiedy już ustępowania przychodzą łatwo i koń bez problemu krzyżuje swoje kończyny, wkraczając zewnętrznym tyłem głęboko pod kłodę, spróbujmy zachowując aktywność chodu trochę zwolnić. Działamy półparadą i własny ciężar ciała balansujemy w ten sposób, aby koń możliwie długo pozostawał w ruchu na tylnych nogach. Jak to zrobić? Świetnie działa wyobrażenie sobie, że oto w jakiś absurdalny sposób siedzimy na koniu nie w siodle, ale z tyłu, na końskim zadzie, na samym jego szczycie. Ja umiem sobie nawet przy tym zwizualizować puste siodło przede mną i straszliwie długie wodze 😆 Kiedy tylko koń przestaje spieszyć, a zachowuje długość i obszerność wykroku, to „mamy to” – jest pierwsza cegiełka do fundamentu pracy z prawdziwym niesieniem się na zadzie.
– nauczenia jeźdźca, jak ma „rozgrywać” konia pomiędzy łydką, a wodzą. Aby koń ustąpił zadem, ale kontynuował ruch wzdłuż bandy, musimy jechać łydką na przeciwległą wodzę, pilnując nią łopatki i wstrzymując konia, kiedy tylko próbuje na działanie łydki popędzić naprzód, a nie przesunąć się w bok. Jeździec musi się nauczyć odpowiednio równoważyć pomoce i zgrywać je w czasie, znajdując właściwą proporcję między działaniem łydki, a użyciem ręki.

Moja Fugu jest koniem z bardzo dużym problemem ze zgięciami w kłodzie i przez to krzyżowaniem nóg. Jej problem leży w oprogramowaniu, czyli głowie, która proszona o mniej komfortowe zadanie automatycznie zamienia w kamień wszystkie mięśnie, a dodatkowo traktuje odpowiedź na pomoce w kategorii poddania się. Cebula jest tak ambicjonalna, że ustąpienie jest dla niej przegraną. Jej zakleszczone w nadęciu ciało ekstremalnie wszystko utrudnia. Wystarczy spróbować napiąć się tak, jakby miało się za chwilę podnieść diabelnie ciężką sztangę. A teraz – nie robiąc nic – to napięcie utrzymać przez 10 sekund. Strasznie ciężkie, prawda? A teraz, dalej utrzymując to samo ekstremalne napięcie – aż trudno oddychać! – spróbujmy zatańczyć sobie kilka taktów jakiegoś dyskotekowego, skocznego kawałka – może być Gandham Style 😆 Niewykonalne! A Cebula robi sobie coś takiego co chwila, nieświadomie i automatycznie. I to nie tylko na ustępowanie, wystarczy właściwie poruszyć czubkiem buta w strzemieniu…
Dlatego naprawdę szczerze się cieszyłam, kiedy mniej więcej roku temu udało mi się robić na niej pierwsze, dziecięce, mało obszerne, ale jednak odchodzące w bok kroczki ustępowania:
IMG_4639 IMG_4649

Rok później mam już ten ruch zupełnie inny, z większą ekspresją, ze znacznie bardziej otwartą łopatką i z wyżej podniesioną przez konia potylicą. Wyraźnie poprawił się wykrok i umiejętność krzyżowania tylnych nóg:
IMG_0642 IMG_0644

Ale, ale. Wprawne oko nadal dostrzeże tu oznakę napięcia i niedostatecznego rozluźnienia konia w żebrach. Ten nieco krzywo ustawiony nosek i lewe ucho klaczy niżej od prawego to bardziej istotny kłopot. Takie niesienie głowy nie jest problemem powstającym gdzieś w rejonach uszu, łba, czy nosa, tylko rezultatem asymetrii obecnych jeszcze w całym koniu. We wszystkich momentach spięcia wszystkie nierówności kasztanki wychodzą na wierzch. Kiedy tylko Cebula puszcza żebra, jej głowa jest ustawiona w pionie. Tę moją pannicę długo jeszcze będę prostować, o tyle dłużej, że jej na treningach nie można niczego nakazać – można to tylko zasugerować, ale chcieć coś zrobić musi ona już samodzielnie. Z chęci rudej kobyły są cokolwiek kapryśne 😉
IMG_0646 IMG_0665

I dla porównania Henry będący na tym samym etapie, co Cebulka rok temu, czyli na pierwszych zdjęciach powyżej, z garowskiej hali z flagami. On dopiero zaczyna czuć dobrą równowagę w ustępowaniach, ale zakres jego ruchu, sięganie w bok kończynami i wyprostowanie są już teraz imponujące:
IMG_0435 IMG_0441 IMG_0442
Żeby było zabawniej, Kudłaty jest naprawdę póki co pozbawionym siły dzieciakiem, który jeszcze niewiele może. Dla porównania Fugu jest niesamowicie silna (no cóż, wirtualne podnoszenie sztangi ćwiczy jej wyjątkowo sprawne i wytrzymałe ciało) i ona właśnie mogłaby wszystko, gdyby tylko mogła trochę odpuścić i paradoksalnie – mniej się angażować w trening. Let it go Fugu, let it go…

Jak w przypadku każdego ujeżdżeniowego ćwiczenia, kluczową kwestią nie jest, żeby po prostu je robić, tylko JAK je robić. Wykonywanie niepoprawnie ustępowanie wyłącznie nam konia zablokuje, pospina i może nawet zniechęcić do szczerych reakcji na łydkę. Najczęstsze problemy nie są trudne do uniknięcia, o ile tylko jesteśmy świadomi, że to są problemy:
– koń traci impuls – może się to wydarzyć, kiedy za bardzo pchamy konia w bok. Ustępowanie to ruch w dwóch kierunkach równocześnie – w bok i do przodu. Jeśli brak impulsu nie jest spowodowany naszymi błędnymi żądaniami (za mocno w bok), to może być wywołany brakiem siły pchającej konia i wtedy wystarczy tylko impulsu pilnować, aby koń mógł go dostatecznie rozwinąć (czyli łydka, kiedy silnik gaśnie). Należy też zwrócić uwagę na umiejętność rozdzielenia pomocy. Wielu jeźdźców działając łydką nieświadomie łapie mocno za wodze, co dla konia jest sprzecznym sygnałem (jak iść, kiedy każą stawać) i często skutkuje utratą impulsu.
– koń pędzi, zamiast przesunąć zad ucieka nam spod jeźdźca. Półparada, półparada i jeszcze raz półparada. Jeśli nie ma na nią reakcji, trzeba cofnąć się o krok do tyłu z treningiem i dopracować odpowiedź na wstrzymujące działanie pomocy. Należy też przyjąć jedną złotą zasadę – jeśli koń z nami pędzi, a nie możemy go zwolnić w ustępowaniu, to nigdy nie kontynuujemy jego ucieczki pozostając dalej w ustępowaniu od łydki. Zawsze wyjeżdżamy prosto, zwalniamy półparadami bieg do chodu w dobrej równowadze i rytmie, po czym wracamy do ponowienia ćwiczenia wykonywanego wcześniej.
– zad się nie przesuwa. Pytanie, czy mamy na pewno wystarczającą reakcję na łydkę. Warto to sprawdzić wykonując chociażby zwrot na przodzie. Koń ma odsuwać się od lekkiego nacisku łydką na jego bok. Nazwa naszego ćwiczenia to „ustępowanie”, a nie „próba sił” czy „spychanie walcem drogowym”. Jeśli nie mamy reakcji na lekkie pomoce, to musimy po prostu ją stworzyć i wypracować. Nigdy nie możemy zwiększać siły presji naszych nóg, to prowadzi tylko do znieczulenia na nie konia. Często zdarza się, że konie na nacisk łydki reagują naciskiem i pchają się na łydkę. W żadnym wypadku nie można starać się być silniejszym i jeszcze bardziej pchającym od konia. Jeśli dzieje się coś takiego, działamy jednym krótkim, bardzo wyraźnym impulsem (na przykład pomagając sobie użyciem bata za łydką) i chwaląc dobrą reakcję ze strony konia.
– jeździec spada na jedna stronę konia, siedzi z boku siodła. Absolutnie ważnym jest, aby w ustępowaniach cały czas siedzieć pośrodku konia. Mamy mieć wrażenie, że siodło jest wycentrowane na końskim grzbiecie, a gdyby nasz wierzchowiec na chwilę rozdzielił się wzdłuż kręgosłupa, to jego dwie połówki będą swoim lustrzanym odbiciem – obydwie takie same. Żadna z nich nie będzie miała więcej zadu, łopatek, czy więcej szyi. Warto poświęcić chwilę, żeby zastanowić się, czy mamy dwie równe połówki jabłka jadąc ustępowania. O ile spadanie na którąś stronę nie jest wywołane brakiem równowagi jeźdźca, to może być związane z niedostateczną odpowiedzią na przesuwającą łydkę – wtedy przeważnie jeździec spada dosiadem na stronę swojej aktywnie działającej nogi.

Oczywiście ustępowania są zadaniem do zrealizowania we wszystkich trzech chodach. Jeśli działają świetnie w stępie, dokładamy je w kłusie i z czasem w galopie. Zatem do pracy, do dzieła i bez ustępstw, jeśli chodzi o prawdziwe, wartościowe ustępowania 😉

17 comments

Skip to comment form

  1. Vissenna

    W punkt opisane najważniejsze zagadnienia dotyczące mojego ulubionego ćwiczenia na rozgrzewkę.
    Warto dodać, że ustępowanie od łydki może być dobrą pomocą w nauce zagalopowań.

    Patrząc na progres Cebuli aż trudno uwierzyć jak bardzo „otworzyła” się w łopatkach! Wielki szacun za cierpliwość.

    1. quanta

      Efekty z rudą kulą są super, ale wierzaj mi, że nie idzie z nią łatwo :roll: Tutaj nawet brak dobrego miejsca na siodło nie jest nam sprzymierzeńcem 😐 Cebula ma krótki mostek, kiedy się napompuje bokami, to ściąga sobie popręg za łokcie, a popręg z przodu ciągnie siodło na szyję. Uwolnić łopatki u konia osiodłanego na szyi to dopiero wyzwanie! Utrudnienia nawet w tej strony w sumie się nie spodziewałam – jeździłam już konie o podobnej budowie kłody, ale żaden z nich się nie nadymał 😆

      1. tuch

        Świetnie to widać nawet po minach. Na Hendrixie uśmiech dookoła głowy a na Fugu pełne skupienie.

        1. Moon

          O tak, tak! Jakby narysować ich miny, to kobył miałaby minę, jak ta nadymka powyżej, a Hendrix to taki uśmiechnięty Nemo 😀

          1. Marta

            Fugu kojarzy mi się z „Armagedonem”, tam jest taka scena jak facet siedzi na bombie atomowej bo chce poczuć moc między nogami, Fugu oczywiscie jest taką bombą, która ma ogromna moc ale trudno ją kontrolować :)

          2. quanta

            Teraz bywam stosunkowo często w Bielinach u p. Anny Bienias, która zawsze zwraca uwagę na wyraz twarzy Fugu i to, jak bardzo na nim widać wszystkie emocje. Wiele z nich nas niezmiernie rozbawia, bo bo Fugu w tym swoim „wrrrr-nadęciu” jest tak naprawdę trudno, wkłada w nie strasznie duży wysiłek, gdyby nie miała włosów na twarzy, to byłoby widać, jak od wstrzymywania oddechu czerwienieją jej policzki 😆 W dodatku ona sama chyba uważa, że jak już się tak groźnie zezłości, to wszyscy dookoła są sparaliżowani przerażeniem, a to przecież to tylko jej nafuchana kapryśność, nic zupełnie strasznego 😉 Co więcej, w trzy sekundy tak złość potrafi zniknąć i Fugu wtedy robi się w mgnieniu oka gładka, łagodna, mięciutka i przytulasta.

            Nie wiem, skąd i po kim ona tak ma, chyba też nie do końca z płci, bo jej nadymka jest niezależna od cyklu rui 😉 Ale w tym trybie naprawdę osobliwie się pracuje 😆

          3. tuch

            Akurat miałam na myśli jeźdźca, bo konie to swoją drogą 😉

          4. quanta

            Jaki pan, taki kram. 😆

      2. Vissenna

        Fugu na tym zdjęciu wygląda jak Pepe le Pew 😀

        1. quanta

          Dokładnie tak, chociaż wyraz twarzy Pepe jakby od Hendriksa 😆

  2. Kinga

    Dopiero tera gdy zwizualizowałam sobie nadęcie Fugu rozumiem z jakimi problemami się borykasz. Więc szacun za wytrwałość 😀 Mogłabyś nakreślić w jaki sposób uczysz konia ustępowania od łydki? Chodzi mi o pracę z ziemi i potem pod siodłem.

  3. keirashara

    W ustępowaniach mój wałach może sobie przybić kopytko z Fugu. One są złe i koniec kropka, nadyma się do takiego stanu, że nawet trenerka zaliczyła całkiem solidnego barana siedząc na nim… a do bardzo „gorący” ślązak z natury, który nie lubi się przemęczać takimi ekscesami 😀
    Łopatki czy trawersy są cacy, ale ustępowania to zuo, męczenie konia i a-weź-se-je-kobieto-wsadź. Do zrobienia raczej z zaskoczenia i w małej ilości, bo inaczej książę się obraża i odmawia współpracy, zacinając się na „nie, nie, nie, nie, nie będę robił, spadaj, nie, nie, nie”. W dodatku, jak już czasem uzna, że może łaskawie będzie je robił, to pokrzywi się wszędzie, gdzie to możliwe, zmieniając postawę z otwartej walki, na dywersję. Chyba żadnego innego ćwiczenia nie darzy tak szczerą nienawiścią, jak ustępowań.

    1. kujka

      to właśnie znaczy, że trzeba je robić 😀

      1. keirashara

        Ależ absolutnie robimy, tylko zamiast podejść na siłę, są sposobem, wplatane w inne ćwiczenia i zanim foch się uaktywni, bo jak się już uaktywni, to i pół godziny można przekonywać zapartego osła do jednego poprawnego ustępowania 😉 A tak czasem nie zauważy, że zrobi i zrobi nawet niezłe… tylko trzeba przestać zanim sobie przypomni, że tego tak nie lubi 😀
        Omijaniem ustępowań niczego nie osiągnę przecież 😉 Czasem się tylko zastanawiam co w nich jest, że koń, który ogólnie nie ma większych fochów darzy je taką szczególną nienawiścią.

      2. quanta

        Wychodziłoby, że to ujeżdżenie takie sadystyczne 😉 Coś nie idzie, to trzeba to robić… na szczęście wszystko z wyczuciem, a każde konisko można całkiem fajnie wygimnastykować.

  4. Karolina

    Klacz na której teraz jeżdżę jest z tych bardzo ambitnych i oczywiście to jest bardzo fajne z jednej strony, ale jak zaczynam jakieś ćwiczenie to największym wyzwaniem jest wyczekać, żeby wszystko było po mojemu :) Wystarczy, że drugi raz chce zrobić ćwiczenie w tym samym miejscu to klacz już całkowicie sama chce je wykonać bez żadnego sygnału i wtedy też pędzi. Wtedy po prostu nie robię ustępowania, tylko jadę prosto i zaczynam w innym miejscu.
    Swobodny stęp na zebranych wodzach też jest wyzwaniem, bo jak już mam wodze na kontakcie to na pewno coś będę od niej chciała. Można po drodze zrobić ustępowanie, łopatkę, zad do wewnątrz, do zewnątrz, a ja chciałam iść tylko prosto :)

  5. Pony

    Jak pracować aby chody boczne były bardziej symetryczne? U nas zdecydowanie więcej swobody i obszerniejszy wykrok w prawą stronę. W lewo człapiemy sobie poprawnie, ale wykrok nie jest już tak obszerny, nie widzę już ” z góry” sięgającej w bok przedniej nogi, koń lubi wyprzedzić zadem w ustępowaniu, a przodem w ciągu…

Odpowiedz na „VissennaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *