«

»

lis 09

Ujeżdżenie daje szczęście

Dzięki nieocenionej stajennej koleżance Kalinie w moje ręce wpadł „Elementarz szczęścia” – publikacja stowarzyszenia Rozwój w biały dzień, pracowni Duży Pokój oraz kolektywu Rebelzoo. Ta ciekawa broszura rozkłada pojęcie szczęścia na części pierwsze w ujęciu filozoficznym, etycznym, materialnym, utylitarnym i religijnym. Na kolejnych kartach swoją receptę na osiągnięcie szczęścia przedstawia „siedmiu ważnych”: Władysław Tatarkiewicz, Budda, Aaron Beck, Srikumar Rao, Martin Seligman, Bruce Lipton, Zygmunt Bauman.
Filozofowie, psychologowie, duchowi przywódcy, naukowcy – każdy z własną refleksją, które pozwalają autorom elementarza stworzyć „Happines formula”, czyli wzór na szczęście.

Jedną ze składowych tego wzoru jest wykonywanie działań i podejmowanie czynności, które pozwalają odczuwać zwiększone poczucie szczęścia – tzw. „flow”, czyli stan, w którym dane zajęcie nas całkowicie absorbuje. Stan, który jest bliski niemalże popadnięciu w trans, w pełni nas koncentrujący, satysfakcjonujący, prowadzący prosto do poczucia szczęścia.

flow

Warunki, które muszą być spełnione do osiągnięcia takiego stanu, są następujące:

1. Wykonywane zadanie musi być prawdziwym wyzwaniem, które całkowicie absorbuje Twoją uwagę.
2. Musisz mieć umiejętności, które umożliwią Ci sprostanie temu zadaniu.
3. Powinieneś na bieżąco otrzymywać informacje zwrotne dotyczące postępów w pracy.

Te trzy powyższe warunki w 100% spełnia ujeżdżenie! Wymaga ciężkiej pracy i stałego doskonalenia się, ale kiedy przychodzą sukcesy, daje ogromną satysfakcję i wyzwala apetyt na więcej :) Z treningu na trening, z miesiąca na miesiąc monitorujemy swoje i konia postępy. A jeszcze w dodatku to wszystko nie jest proste, wymaga od jeźdźca inteligencji, analizowania na bieżąco i rozwiązywania problemów, samokontroli i zapanowania nad własną głową i ciałem, jak również przezwyciężania gnębiących nas słabości (nie umiem, nie zrobię, boję się – kto tego nie zna przecież…).

To dlatego ujeżdżenie daje szczęście!
I trzeba tylko bardzo uważać… bo uzależnia 😉

4 comments

Skip to comment form

  1. L

    Myślę, że dotyczy to ogólnie jeździectwa … 😉
    + dasz znać co u Opfoka? Jak wyrósł? :)

    1. quanta

      Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Obserwuję masę osób, które po prostu przyjeżdżają, ruszają konie bez sensu i celu, w sumie nie do końca im się nawet chce. Widzę masę skoczków, którzy flow czują tylko znajdując się nad przeszkodą, po płaskim jeżdżą byle jak (na przykład na wpiętej gumie, bo im się nie chce pracować nad kontaktem), a najchętniej „sprzedają” konie luzakom na lonżownictwo, jeśli na dany dzień nie wypadną skoki. Ujeżdżeniowcy za to cieszą się ze wszystkiego, nawet jeśli koń zrobił dobre (w równowadze, w zachowanej dobrej sylwetce, od zadu) zakłusowanie ze stępa :)

      Hmmm, o wrażeniach z ostatnich odwiedzin u Hendrixa przecież pisałam… W tym tygodniu też planuję się do niego wybrać.

      1. aleqsandra

        Jestem skoczkiem rękami, nogami i głową, a nie reprezentuję tego o czym piszesz w tym poście. Ujeżdżenie jako dyscyplina sportowa i zawody kompletnie mnie nie interesuje, za to bardzo dużo pracy ujeżdżeniowej staram się wkładać w ujeżdżenie mojego konia, choć i jego i moje umiejętności są na razie średnio wątpliwe, ale dużo pracuję nad sobą i nad nim, dużo „rozkminiam”, bo w większości jestem zdana na siebie, cieszy mnie każda poprawna łopatka, każdy milimetr zadu do wewnątrz, każda chwila samoniesienia się konia, każda „zjeżdżalnia”, którą z zaangażowaniem podstawiając zad funduje mi moje konisko i widzę efekty pracy ujeżdżeniowej w parkurze. Nie ma dobrego skoczka bez solidnej pracy ujeżdżeniowej i czuję się trochę skrzywdzona powyższym postem, bo daję z siebie zawsze 150% na miarę własnych możliwości oczywiście.

        Dobre ujeżdżenie = dobra współpraca między jeźdźcem a koniem, wzajemne zrozumienie.

  2. Ewelina

    Jestem rekreantem i z ukierunkowania na skoki, z koniem skoczkiem i od jakiegoś czasu fascynuje mnie coraz bardziej poprawianie jakości ruchu konia którym się opiekuję. Ogromna frajda patrzeć jak koń z jazdy na jazdę coraz lepiej się rusza, poprawia się równowaga i zaangażowanie zadu. Całkiem inne są odczucia z siodła jak koń wreszcie przestaje się tylko nogami odpychać i zaczyna angażować zad.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *