«

»

cze 01

Łopatka, czyli aspiryna jeździectwa ;)

Łopatka (ang. shoulder-in, niem. Schulterherein) – drugie podstawowe, zaraz po ustępowaniach to bazowe ćwiczenie nie tylko dla koni ujeżdżeniowych. Poprawnie nauczone, i wykonywane poprawia równowagę i wyprostowanie konia (dziwne, skoro łopatka to praca w zgięciu, prawda?). Łopatka jest fundamentem, na którym opierają się później kolejne, zaawansowane elementy: ciągi, zig-zagi, czy piruety. Jeśli zadbamy o to, żeby nasz koń robił dobre łopatki, na kolejnych etapach zaprocentuje to wykonywaniem z łatwością znacznie bardziej skomplikowanych ruchów. Łopatka jest ćwiczeniem sprzyjającym poprawie przepuszczalności konia, a także doskonale się nadaje do poprawiania jakości kłusa (ręka w górę, kto wie, jakie bazowe ćwiczenie nadaje się do poprawiania jakości galopu?)

Shoulder-inPrawidłowo wykonywana łopatka - źródło Wikipedia.

Łopatkę wymyślił (wynalazł?) niejaki Antoine de Pluvinel w XVII wieku. Początkowo łopatki ćwiczono na kole, z czasem wykonanie tego elementu ewoluowało w znany nam obecnie sposób (łopatki po liniach prostych, na ścianach). Dziś łopatka jest jednym z bardziej pożytecznych elementów – bywa niekiedy nazywana matką wszystkich ćwiczeń ujeżdżeniowych. Spotkałam się nawet z określeniem łopatki jako aspiryny jeździectwa 😉 Bywa ona bowiem lekarstwem na bardzo wiele problemów w pracy konia pod siodłem.

k1 k2Powyżej: Karolek uczący się łopatek. Po lewej pierwsze próby – koń szukający jeszcze równowagi, nie do końca poddający zgięciu kłodę i dopiero próbujący odnaleźć się z przodem sprowadzonym ze śladem. Na zdjęciu po prawej cel osiągnięty – roboczo wykonywana łopatka w trakcie rozprężania konia.

W programach ujeżdżeniowych łopatkę wykonujemy na trzech śladach, ale treningowo można również poprosić konia o wykonanie łopatki na czterech śladach. Nie jest to jednak łatwe zadanie dla konia, dlatego wykonuje się je raczej dla sprawdzenia reakcji na pomoce, niż faktycznej jazdy w tak mocnym zgięciu. Tak samo nie jeździmy też łopatką jakichś szczególnie długich dystansów – żaden z programów konkursów ujeżdżeniowych nie przewiduje wykonywania łopatki przez więcej niż dwie litery na czworoboku (czyli 24 metry).

z1 z2 z3 Powyżej: Zombie i pierwsze nasze podejścia do łopatki. Na zdjęciu po lewej koń rozciągnął się, opadł przodem, zad ma wyraźnie wyżej – zupełnie stracił równowagę. Nie udało się również za bardzo sprowadzić łopatek ze ściany. Taki etap trwał dość długo. Dopiero z czasem coś zaskoczyło i łopatki zaczęły wyglądać jak na kolejnych zdjęciach.

Jaki jest cel wykonywania tego ćwiczenia? Poprzez pracę w zgięciu zachęcamy konia do mocniejszego, głębszego wkraczania tylną nogą pod kłodę. Łopatka jest więc ćwiczeniem wstępnie przygotowującym do zebrania. Uzyskujemy możliwość przesuwania łopatek i przednich nóg konia w bok przy zachowaniu zgięcia całego ciała. Koń akceptuje pomoce – wewnętrzną łydkę jako sugerującą zgięcie, a także zewnętrzną wodzę (w prawidłowo wykonanej łopatce koń rozciągnie mięśnie grzbietu po zewnętrznej stronie, dzięki czemu rozluźni je, co umożliwia miękkie przyjście do kontaktu na zewnętrznej wodzy). Łopatki pozwalają niwelować naturalne asymetrie i krzywizny konia i w trakcie treningu sprawić, że będzie on pracował tak samo dobrze na obydwie strony.

z4

Oczywiście te wszystkie dobra wiążą się z poprawnym wykonywaniem łopatki. Niestety narobić kiksów można mnóstwo. Najczęstszy problem to wykonywanie zamiast łopatki do wewnątrz ćwiczenia, które można by określić szyją do wewnątrz… Kiedy uczyłam się pierwszych łopatek, chcąc uzyskać zgięcie ciągnęłam radośnie za wewnętrzną wodzę. Oczywiście koń ustawiał nos do środka placu, ale dalej podróżował swoim ciałem prostym jak drut, nie schodząc nawet o pół wewnętrznego kopyta ze śladu. Jeśli „robiąc” łopatkę używamy przede wszystkim wewnętrznej wodzy, żeby wygiąć front konia, to w pierwszej kolejności należy przemyśleć temat, gdzie tak naprawdę koń ma łopatki 😉 Na pewno nie przed wodzami! Zatem ciągnąc ręką za sznurki w żaden sposób nie przestawimy łopatki. Możemy to zrobić używając łydek i dosiadu (zgodnie ze szkołą RWYM jadąc łopatkę przesuwamy swoją zewnętrzną kość kulszową do przodu, podczas gdy wewnętrzna zostaje w swoim zwykłym miejscu).
Kiedy już udało mi się „odczepić od wodzy” w wykonywanych łopatkach, to z czasem odkrywałam kolejne swoje błędy. Brak zewnętrznej łydki w łopatce (koń ją nawet dość dziarsko robił, ale powinien być z zewnętrznej strony również zamknięty, można sobie wyobrażać, że nasza zewnętrzna łydka jest bandą , wzdłuż której jedziemy), załamywanie się w biodrach na zewnątrz (zamiast przesuwania kości kulszowej lekko do przodu), wyciskanie łydką zgięcia i każdego kroku konia, zamiast przygotowanie prawidłowej, lekkiej i energicznej reakcji na pomoce… Ale konie też mam zdolne. Zombie na lewo potrafił zniknąć z zewnętrznej wodzy, opaść dwustoma kilogramami na wodzę wewnętrzną, przewrócić się mostkiem do przodu i w efekcie wypaść łopatką, przy zgięciu szyi, na zewnątrz. 😆 Gdyby nie banda czy żywopłot, wywoziłby mnie z placu. To gdzie tutaj mamy to pożądane podstawienie wewnętrznej tylnej nogi? 😉

z6

Najczęstsze błędy w łopatkach:

– zgięcie szyi, nie łopatki (co z tym zrobić – info powyżej),- koń traci impuls (na etapie nauki, szczególnie u młodych koni, jest to zupełnie normalne! Łopatka wymaga zaangażowania zadu, koń musi dopiero odnaleźć się w nowej równowadze)
– koń krzywi głowę w potylicy, ustawia nos pod kątem, zamiast prosto nieść głowę (kłania się nam brak przepuszczalności w potylicy)
– koń wypada łopatką na zewnątrz (czy na pewno nie mamy za dużo zgięcia w szyi? Warto spojrzeć na wikipediowy schemat na górze wpisu. Zgięcia szyi praktycznie nie ma, wynika ono tylko i wyłącznie naturalnie ze zgięcia łopatek. Druga sprawa, którą bym sprawdziła, to oparcie i odpowiedź na działanie zewnętrznej wodzy). Przy takim problemie warto często zmieniać kierunek wykonywania łopatki.
– w trakcie łopatki koń zmienia kąt, robiąc łopatkę na trzech lub czterech śladach na przemian – to raczej nie jest błąd konia, tylko jeźdźca 😉 Brakuje mu równowagi lub być może czytelnego stosowania takich samych pomocy. Warto ćwiczyć jazdę po liniach i łopatki na krótkich odcinkach (nawet po kilka kroków), na których jesteśmy w stanie utrzymać jednakowy kąt zgięcia.

No to lecę teraz wsiadać i co nieco pomachać łopatą razem z koniem 😉

22 comments

Skip to comment form

  1. sumire

    Szkoda, że nie widziałam tego wpisu przed wizytą w stajni (o ile już wtedy był), bo dziś miałam dylemat, jakby tu ruszyć konia i jednocześnie nie wsiadać 😉 Ogólnie jakiś taki leniwy, niewyspany dzień, do tego oboje mieliśmy małą przerwę i wczoraj jeździło mi się mocno średnio (ja sztywna, koń też nieco stracił na rozluźnieniu), więc to nie podziałało zbyt motywująco i w efekcie dziś wrzuciłam na konia koleżankę… Gdybym zobaczyła ten wpis wcześniej, może inaczej by to wyglądało – zapomniałam, jak lubię łopatki. I TERAZ mi się chce, a koń już ruszony… Co za pech! Muszę sobie to jeszcze raz przeczytać przed następną jazdą. 😀

  2. daria

    na dobry galop – kontrgalop, chociaż łopatka do wewnątrz tak samo – jednak w galopie jest już dosyć wymagającym elementem.

    Zombiszcze pomarańczowych owijkach wygląda obłędnie :O

    1. quanta

      Kontrgalop owszem, ale jeśli chodzi o pracę w zgięciu, jak łopatka, to łopatkami pracujemy w kłusie, a w galopie – trawersem.
      Sama łopatka w galopie to tylko trochę więcej, niż jazda w ustawieniu do wewnątrz. Nie powinno być to dla żadnego konia większym problemem, jeśli tylko jest prawidłowo postawiony na pomocach i wygimnastykowany.

  3. Viss

    Na dobry galop? Przejścia step-galop, galop-stęp tak na moje.
    A ja bym poprosiła o artykuł o poprawie jakości stępa i może jakieś sprawdzone ćwiczenia, bo to ciężki temat i mało opisany.

  4. ania

    opisz jeszcze trawers i rewers :)

  5. quanta

    No i tak to jest. Pod wpisem ze zdjęciami kantarka dziesiątki komentarzy, a łopatka sama nuda, nie ma co czytać ani o czym rozmawiać. Chyba zmienię profil bloga na modowy – taki.tam.blog.o.slicznych.konskich.ciuszkach 😉

    1. Marcjanna

      Nie wiem czy powinnaś być tym zdziwiona 😀 Często niestety także się z tym spotykam,można długo rozmawiać o kompletach ale przy tematach jeździecko dosiadowo elementowych pusta cisza :)

      1. quanta

        No i strasznie szkoda, bo dobry jeździec zawsze wygląda fantastycznie, choćby miał zupełnie zwykłego konia i najprostszy możliwy czaprak. Czasem się widuje pary, które od stóp do głów są ubrane w Kingslandy, Euro-Stary, lakierowane butki, cyrkoniowe kaski, cuda-wianki i ogóle olśniewają wyglądem, jakby prosto z żurnala jeździec z koniem przeteleportowali się do stajni. Tylko to wrażenie pryska, kiedy ruszą pierwszy krok kłusem 😉

        1. Joanna

          Dokładanie;)

  6. Marta

    Quanta nie rób tego proszę! Ja bardzo chętnie czytam wszystkie Twoje wpisy odnośnie ćwiczeń jeździeckich, ciężko mi jednak poprowadzić dyskusję z kimś z dużo większą wiedzą na temat w którym czuję się „zielona”. Czytam i kiwam głową z uznaniem dla Twojej umiejętności przekazywania w sposób ciekawy i prosty do przyswojenia wiedzy jeździeckiej.
    Moim problemem w łopatkach (a postaram się jednak coś wyskrobać na temat), który uważam za poważny jest krzywienie mojej głowy. Przez samo „przytulenie” ucha (w zależności od kierunku jazdy) w stronę ramienia tracę prawidłowe ustawienie w biodrach. Gdy zwrócono mi na to uwagę, i pamiętałam aby nie wykrzywiać szyi ( a mam długą ja żyrafa 😉 ) łopatki stały się o wiele łatwiejsze. Może więc powiesz mi jak to z tą głową i szyją w jeździectwie jest? Czy moje spostrzeżenia poszły nie w tą stronę co potrzeba?

    1. quanta

      Marta, ja nie jestem żadnym super jeźdźcem, staram się ciągle uczyć i nieustannie doskonalić, ot wszystko. Moim marzeniem jeździeckim kiedyś było to, żeby utrzymać się w trzech chodach na grzbiecie konia 😀 A nieco później, żeby w tych trzech chodach umieć jeździć na koniu w ustawieniu (ha, ganasz musi być!) i to już na pewno jeździecko wystarczy. Nie wystarczyło 😡
      Myślę, że tu na blogu można spokojnie komentować, zastanawiać się i zwyczajnie pogadać z innymi amatorami ujeżdżenia. Bez obaw i bez wstydzenia się. Mi nie wychodzi centylion rzeczy na co dzień. Dziś mój trening na Skwarku oglądali goście z UK, więc oczywiście jeździłam jak trusia i schrzaniłam pierwszą serię lotnych co tempo, robiąc dokładnie w X jakiegoś kilksa. Dopiero, jak się zdyscyplinowałam, żeby myśleć o tym, co ja robię, a nie czy ktoś patrzy i o tym sądzi, to pojechaliśmy kolejny nawrót ok. Lotne co tempo Skwarek robi zawsze bez wtopy.

      A ustawienie głowy u jeźdźca jest ekstremalnie ważne. Głowa jest ciężka! Waży 4-5kg. Dla mnie to będzie 10% mojej wagi. Jakiekolwiek przekrzywienie głowy – czy to na bok, czy do przodu (to spotykane co krok patrzenie w szyję) naprawdę totalnie zmienia cały dosiad i bardzo znacząco wpływa na równowagę konia. Cała góra jeźdźca odpowiada za przód konia, a dół – nogi i dosiad – za tył wierzchowca. Nie da się pojechać konia z lekkim, otwartym przodem, jeśli się garbimy albo wbijamy oczy w grzywę i tak samo nie da się pojechać konia naprawdę prostego jeśli się przechylamy na boki, albo patrzymy sobie na świat z ukosa, zawadiacko przekrzywiając głowę 😉

  7. UK

    quanta, a w którym momencie jazdy robisz łopatki? Tzn wiem, że to zależy od konia i jeźdźca, ale spotkałam się z opinią, że nie powinno się ich robić przed całkowitym rozprężeniem konia, czyli PO galopie (w sensie że koń nie zagalopowany nie jest w pełni rozprężony). Tylko że3 zdarzało mi się jeździć konie, które nierozluźnione PRZED galopem były koszmarne i w ogóle straszne – wtedy właśnie wspomagałam się łopatkami i dopiero jak plecki się porozciągały to galopowaliśmy.
    I drugie pytanie – w stępie czy w kłusie? Czy obydwie? Szczerze nienawidzę ćwiczeń w stępie, bo nie umiem porządnie wyjechać konia i w związku z tym mam problem z jakością stępa, kłus jest łatwiej oszukać 😉

    1. quanta

      UK, wszystko zależy od konia. Skwarek zaczyna rozprężenie proszony o bardzo wolny kłus na długiej szyi jak najniżej (bo naturalnie najchętniej by pędził ustawiony jak w konkursie GP). On już w trakcie rozprężenia od razu robi gimnastykę, małe wolty, łopatki czy trawersy, ale on też jest bardzo giętki, a najważniejsza praca do zrobienia na początku jazdy to wyluzowanie jego głowy, co można zrobić jedynie przez zajęcie go zaskakującą pracą.
      Zombie dla odmiany to płynący po wodzach oceanu Titanic, on musi mieć trochę czasu na rozgrzewce, ale na pewno nie czeka też z łopatkami go galopu (szczególnie, że galop jest dla niego bardzo poważnym zadaniem). Młodymi jeżdżę łopatki, jak tylko ułożą się na pomocach i rozluźnią, to nie jest żaden wymagający ani trudny dla konia element. Konie można jednak swobodnie rozprężać też w galopie, niektórzy weci zalecają taką jazdę dla koni o dużej sztywności, problemach z plecami czy z natury oszczędnych zadem. Galop bardzo fajnie uaktywnia kłodę (i mięśnie brzucha, i plecy, dlatego na przykład ćwiczebnym jeżdżę dopiero po galopie). Trening trzeba zawsze dobrać do konia, więc jeśli się wykluczy problemy zdrowotne albo nieprawidłową jazdę, to zamiast wyciskać łopatki w kłusie na sztywnym koniu-dyszlu lepiej jest pogalopować i wrócić do pracy z rozluźnionym prawidłowo koniem.
      A stęp przed jazdą też jest bardzo fajnym momentem na gimnastykę. U kilku trenerów, u których byłam za granicą, ten początkowy stęp wykorzystywało się od razu na ćwiczenia – półpiruety, ustępowania, łopatki itd, robione na okrągłej swobodnej szyi i dużym luzie, ale jednak robione. Ja stępa nie tykam tylko na młodych koniach, często w ogóle tylko na luźnej wodzy, żeby nie psuć rytmu u takiego dzieciaka, który dopiero szuka własnej równowagi.

  8. Agnieszka

    Mam pytanie co do rozprężania konia w galopie, bo odkąd pamiętam to wszyscy mi wpajali teorię, że na koniu można galopować, dopiero po długim stępowaniu i kłusie. Nie mam nic przeciwko takiej teorii, jeśli koń wychodzi z boksu tylko na jazdy. Ale jeśli koń 24h przebywa na pastwisku lub przynajmniej 8h ma padoku, to czy błędem jest zagalopowanie po powiedzmy 15miniutach rozgrzewki w stępie (wolty, koła, półwolty, serpentyny, ósemki) ? Chodzi mi o taki luźny galop, co by koń nabrał troszkę energii, „rozkrecił się troszkę”. Przyznam szczerze, że ten kłus na rozluźnienie to u nas akurat o d..ę rozbić, bo koń rozleniwiony jak diabli, wiec jadę i cisnę, i nic. A po galopie zdecydowanie lepiej, można zacząć pracować.

    1. panna n.

      mnie też tak uczono i też przez lata rozprężałam w kłusie. od jakiegoś czasu galopuje od razu po stępie i koń jest o wiele lepszy 😉 galop w niskim ustawieniu, aktywny plus koła. koń spędza większość czasu na pastwisku.

    2. quanta

      Wielu lekarzy zaleca rozprężać konie w galopie, szczególnie starsze, z problemami z usztywnieniem czy plecami. Na okrągłej szyi, normalnym tempem można zagalopowywać bez obaw od razu po stępie. Bardzo dużo koni świetnie się wtedy rozluźnia.

  9. Agnieszka

    Dziękuję, tak właśnie zauważyłam po swojej kobyle.Tylko jak przekonać obecna w stajni instr. żeby się na mnie nie darła ?;)

    1. quanta

      Podrzuć instruktorce np. takiego linka do przeczytania i przemyślenia:
      http://www.chronofhorse.com/forum/archive/index.php/t-284256.html
      Pomijając to, że galop dla rozgrzewki polecają weci, ciekawe jest zalecenie od Steffena Petersa, żeby rozgrzewać konia w jego najlepszym chodzie. Czyli jeśli koń galopuje lepiej, niż kłusuje, to rozgrzewka w galopie ma wiele zalet.

  10. ST

    Quanta, będą jeszcze jakieś posty w stylu tego – opisujące inne elementy? 😀 Bardzo mi się podoba, jak opisujesz problem-rozwiązanie u różnych koni, a ileż można się teoretycznie nauczyć, bezczelnie „kradnąc” czyjeś doświadczenie z bloga. 😉

    1. quanta

      Wcześniej pisałam o ustępowaniach. To nie jest prosta rzecz, żeby przeanalizować dany element szczegółowo, a z drugiej strony uniknąć próby tworzenia treningu online. Na pewno jednak będę coś tam produkować też o samym jeździectwie 😉

      1. ST

        Oj, wierzę, że nie prosta! Dlatego tak Cię podziwiam za tego bloga i włożoną pracę. :) A na posty będę czekać nawet do „usranej śmierci”. 😉 Pozdrawiam!

  11. Justyna

    Całe życie się zastanawiałam czy robimy poprawnie łopatki 😀 i jakoś tak zawsze zapomniałam sprawdzić… i trafiłam tutaj ^^ i całe szczęście, że dobrze nam to idzie 😀 muszę trochę pobyć u Ciebie, bo mądre rzeczy piszesz 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *