«

»

lut 25

Tylko nie w szczepionkę…

Dysk mi się zbuntował i chwilowo straciłam dostęp do zdjęć, wrrr…

Ekipa zasuwa, mój Blondyn wybiera się jutro do gminy formalizować drogę dojazdową na nasze przyszłe końskie Eldorado, ja też zasuwam i odpowiadam na podchwytliwe pytania architekta, poza tym nawiązałam interesującą współpracę z dresażową trenerką i również interesującą z końską fizjoterapeutką (a przy okazji utwierdziłam się w przeświadczeniu, że moje konie to bardzo ciekawe przypadki…), Precel na padoku zgubił podkowę i chyba ją zakopał pod ziemią, bo zniknęła na dobre (dwie godziny szukania i pas, pusto – na szczęście już przybita nowa), Suchy rozkwasił sobie czoło o framugę stajniowych drzwi (mam za swoje, bo dopiero o tych drzwiach pisałam i narzekałam na nie!), Cebulka się grzeje (co w praktyce manifestuje się niemalże chorobą afektywną dwubiegunową, stany euforii i depresji na przemian i w dowolnej końfuguracji), , a Alpi został zaszczepiony i po raz kolejny szczepienie zniósł FATALNIE. Ratunku!

IMG_8323_
Alpinoida szczepiłam do tej pory dwa razy i najchętniej nie zrobiłabym tego nigdy więcej. Delikwent się robi po zastrzyku ledwo żywy, nie chce jeść i kompletnie przestaje ruszać szyją. Poprzednim razem mogłam jeszcze zrzucić winę na nieszczęśliwie wykonany zastrzyk (bo sama kłułam), ale specjalnie teraz odczekałam na wizytę lekweta i mimo profesjonalnej iniekcji objawy pojawiły się dokładnie te same. Stan ogólnego nieszczęścia pogarszał zresztą sam Alpi, który zbolały ponapinał się i po kilku godzinach był od tego napięcia jeszcze tylko bardziej zbolały, a rozluźnić mięśni nie zamierzał, no bo go przecież bolą! Biedak straszny :( Zawsze na wieczór dostaje piłkę snackball do turlania do boksie, ale teraz tylko jej się smętnie przyjrzał i nawet nie próbował sięgnąć przysmaków.

Atari bacznie lustruje horyzont – może akurat nadciągają tam obce wojska? Warto być przygotowanym!
IMG_8391_

Dobrym trafem od razu największe napięcia mięśni udało się zmniejszyć masażem (dzięki niech będą Pani Magdzie Saracyn), a ja nauczona doświadczeniem z poprzedniego razu postanowiłam działać. Koń został zapakowany w rozgrzewającą derkę z kapturem, w szyję wmasowałam mu przeciwbólowe maści, dodatkowo nie odstawiłam go zupełnie od ruchu (na ile miał wenę pokłusować/zagalopować na kantarze luzem), a żeby zachęcić go do lekkiej gimnastyki podawałam po kawałku jabłka czy marchewki nisko z ręki, tak żeby musiał obniżyć i rozciągnąć szyję. Oczywiście z Alpa wylazła przy okazji olbrzymia hipochondria. Technicznie poza lekką obolałością nie przeszkadzało mu nic, żeby się normalnie ruszać – ale przecież mogło by konika zaboleć! Lepiej nie ryzykować… Oszustwo było jasno demaskowane, kiedy Alpi przysypiał (wtedy oczywiście głowa kiwała się coraz niżej, a szyja opuszczała w dół i jakoś nie bolała…), albo kiedy na spacerze zapominał się i próbował chapnąć do paszczy i zamymłać uwiąz. Wtedy jakoś wszystko mu działało bez problemu 😛
Przynajmniej po dwóch dniach w trybie „umieram – litujcie się nade mną” wrócił rudzielcowi humor i swoboda ruchu, a trzeciego odzyskałam „normalnego” Alpa, który ma adhd, liże wszystko, kradnie paszczą każdy przedmiot, który da radę przenieść, a pod siodłem nie dość, że roznosi go energia, to jeszcze jest czujny jak pies podwójny 😆

Zasięgnęłam trochę informacji o szczepionkach i okazuje się, że jest dość sporo koni, które nie znoszą dobrze szczepionki Equilis Prequenza w wersji z tężcem. Koń mojej znajomej po podaniu zastrzyku miał objawy praktycznie wstrząsowe (podobnie jak Alpi te kasztan-mimoza). Wszystkie pozostałe moje konie szczepiłam Prequenzą i nic im się nigdy nie przytrafiało, ale Alp kolejnym cyklem trafi pod ProteqFlu Te. Oby obyło się w przyszłości bez przeszkód, chociaż i tak cieszę się, że szybko poszło. Po pierwszym podaniu Prequenzy Alpi był nie do życia przez całych 10 dni! :(

Trzymam teraz mocno moje kciuki, oby przyszły tydzień był nudny flaki z olejem 😎

Precel po robocie i na solarium (ta piana na paszczy to nie wścieklizna, tylko właśnie skonsumowane soczyste jabłuszko) 😉
IMG_8428 IMG_8434

18 comments

Skip to comment form

  1. Kasia

    Pani Magda uratowała mnie i mojego konia od dalszych nietrafionych diagnoz naszych super weterynarzy i drogiego leczenia. Przez 4 miesiące koń kulał raz na 2, raz nawet na 4 różne nogi. Gdyby nie weryfikacja przez Doktora Przewoźnego tej diagnozy i masażu Pani Magdy, po którym znalazła ona zródło problemu,a koń przestał kuleć (odpukać juz 7 miesięcy spokoju) to chyba bym się załamała. Po 2 masażu Pani Magdy, koń rusza się dużo lepiej, dostałam tez przykaz konkretnych ćwiczeń do jazdy. Polecam każdemu niedowiarkowi taka sesje masażu, może ona wiele zdziałać!

    1. Ann

      Oj o naszych super weterynarzach lepiej nie mówić. Chyba mam wyjątkowego pecha. Jakiś czas temu mojej klaczce zaczęła lecieć z jednej dziurki nosa ropa z domieszką krwi. Pierwsza diagnoza – ząb do wyrwania, zrobił się stan zapalny i to od tego. No niestety nie pomogło. Druga diagnoza – zatoki, trzeba otworzyć i zobaczyć co tam się stało. Koń zapakowany w przyczepę i wywieziony do kliniki. Dwa tygodnie tam stał, bo nagle mieli same pilne przypadki, kolki itp. No ale boks opłacić trzeba. Po zabiegu – nic zero poprawy. Teraz wybieramy się do Niemiec, może tam coś powiedzą. Drugi przypadek – koń mojej koleżanki nagle zakulał, noga cala opuchnięta i w strupach.

      1. primavera

        Jesli wydzielina tylko z jednej dziurki to prawdopodobne ze moze byc zakarzenie w worku powietrznym. Ciekawa jestem, Ann napisz jak sie okarze od czego to. :)

  2. rybka

    Z przypadłościami po szczepieniu spotykam się od dawna, podpowiem, że nieco pomaga szczepienie w zad, a nie w szyje. U wielu koni po zmianie miejsca podania szczepionki, nie wystąpiły efekty uboczne. Co do masaży to od dawna mojego konia masuje Matylda Woźniak Metodą Mastersona, tą samą co Pani Magda i muszę przyznać, że po roku stałej współpracy ewidentnie widzę poprawę w ciele mojego konia. Poprawiło się nie tylko rozluźnienie ale też muskulatura.

  3. Monika

    Mogę zapytać w jakim pensjonacie trzyma Pani konie? wygląda bardzo porządnie, a jestem w trakcie szkania nowego domu dla mojego czterokopytnego

    1. bio

      Garo, ale nie sądzę, by mieli miejsce. Poza tym jest osobna notka o tym pensjonacie.

      1. Monika

        dziękuję za odp. Zaraz poszukam notki

        1. Monika

          a pamięta Pani kiedy mniej wiecej pojawił się wpis nt Garo?

  4. Kinga

    Moj kon po szczepieniu doznal porazenia nerwu trojdzielnego, w efekcie nie nadaje sie do jazdy, nie mowiac o tym jak bardzo musi cierpiec.

  5. Justyna

    Equilis Prequenza taaaa… też zaszczepiłam nią raz na 2 tygodnie przed zawodami… Koń mi wyleciał na ponad tydzień z treningów. Szyja spuchła, a koń był sztywny jak dyszelek. To jedyna szczepionka, po której była taka reakcja. Po każdej innej jakby nigdy nic.

  6. Emi

    Ostatnimi czasy widziałam wiele reakcji na szczepionkę zestaw z tężcem. Mój koń jeszcze nigdy nie miał reakcji ale widziałam wiele reakcji. Na co dzień pracuje w stajni i mam pod okiem prawie 40 koni sportowych bardziej lub mniej. Kilka koni zareagowało na szczepienie mocniej a kilka mniej. Oprócz przypadków obolałych i sztywnych szyj widziałam także najgorszy przypadek a mianowicie kilka godzin po szczepieniu koń leżał w boksie cały sztywny wydając z siebie okropne odgłosy. Drżenie mięśni, brak apetytu, osowiałość ale także i gorączka, poty no i oczywiście opuchlizny w okolicy iniekcji.
    Najgorsze osobniki dostają u nas na 3 dni przed szczepieniem i dwa dni po Danilon przeciwzapalny i przeciwbólowy co w rezultacie dało brak reakcji przez ostatnie dwa lata.

  7. Magdalena

    Moja klacz jest szczepiona ta szczepionkä od dłuższego czasu (właśnie zajrzałam e paszport). Szczepimy się regularnie co 6 mc a mam ja juz prawie 8 lat. Po grudniowej było tak że szyjä nie chciała ruszać kobyla wogole :( ponad tydzień bolały ja mięśnie . Kon = dyszel. To było coś strasznego..masaże i maść codziennie i bardzo lekka praca. Czy to przypadek ? Zakładam. Ze tak , albo ma znaczenie w którym miejscu wbija się igłę. Szczepil mi konia wet. Ale zdarzało się ze i sama szczepi łam. Sobie konia i wszystko było ok.

    1. Kinga

      Startujesz regularnie w zawodach?

      1. Magdalena

        W zawodach startuje ale czy można to nazwać regularnie. Raz dwa razy w mc się zdarza 😉
        Ale tak czy siak konia powinno się regularnie szczepić. Dzięki temu że o to dbam przez tyle lat mój kon był raz chory.

  8. MoniQ

    Może warto następnym razem kłuć w pierś? Przynajmniej nie ma ryzyka wbicia się w kręgosłup jak w przypadku szczepienia w szyję… Ewentualne zesztywnienie tych mięśni nie będzie uniemożliwiało treningu.

    1. quanta

      Tak właśnie planuję, bo tym razem szczerze mówiąc nie spodziewałam się żadnych efektów ubocznych, założyłam, że problemem było poprzednie wkłucie, a nie podana substancja. Przy nadwrażliwym koniu mięśnie piersiowe będą najlepszym miejscem do kłucia.

    2. Magdalena

      Nie spotkałam się z kłuciem w pierś – zawsze w zad bądź w szyję. Także spróbuję :)

      1. quanta

        To najbezpieczniejsze miejsce w razie potencjalnych bolesności (zalecone również przez moją Panią Weterynarz). Znaczna bolesność szyi powoduje niechęć do pobierania pokarmu i ruchu jako takiego (tutaj warto zastanowić się nad tym, jak ogromny udział w poruszaniu się konia ma szyja i jak stąd nie wolno jej nigdy koniowi siłowo ograniczać pod siodłem ręką!), kłucie w zad rozwiąże problem jedzenia, ale nadal pozostawi nas z koniem, który nie tylko nie będzie chciał spacerować, ale i będzie lekko kulawy z uwagi na bolący tyłek (miałam do czynienia z takim przypadkiem). Mięśnie piersiowe w kontekście pasienia się czy niewymagającego rozruchu pod siodłem nie powinny przeszkadzać.
        Chociaż biorąc pod uwagę Alpa-Mimozę trudno cokolwiek pewnego zakładać. Właśnie wesoło schodzi mu skóra w miejscu, gdzie w szyję miał wtartą Absorbinę… Delikates roku!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *