«

»

mar 29

Trzylatek a sześciolatek – ku pokrzepieniu serc

Niejeden raz już pisałam na blogu, że konie pięknieją w pracy. Zadbane i regularnie oraz z głową ruszane przeobrażają się nie do poznania. To wcale nie jest tak, że jeśli chcemy się cieszyć przepięknym koniem, to musimy sprawić sobie top furę za górę petrodolarów 😉 Na konia trzeba umieć popatrzeć i zobaczyć go takiego, jakim może się stać kiedyś. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam Sucharka, powiedziałam jego hodowcom, że z niego straszna jeszcze dzidzia, ale za to jaka elegancka ta dzidzia! Rzeczywistość prezentowała się jak poniżej. Ja naprawdę wtedy widziałam na tym parkingu pod stajnią super szlachetnego, rasowego i łapiącego za oko eleganckiego ujeżdżeniowego konia :)

Przy okazji dowód na to, że Suchy miał kiedyś normalną, a nie kilometrową długość szyi, za to zad całkiem poprawnie korespondował wysokością z kłębem 😆

IMG_8048 IMG_8044

Obecnie Suszi, wdrożony do treningu i już po dorosłemu wyrośnięty prezentuje się zupełnie inaczej. Teraz nikt nie powie o nim inaczej, niż piękny koń – a nie śmieszny konik 😉 Proporcje odmienne, a pewność siebie i świadomość swojego ciała wzrosły razem z koniem:

IMG_0083 IMG_0084

Jeszcze dużo jednak brakuje do tego, żeby Suszi przestał być sucharem, a zaczął ciachem i piszę to absolutnie bez żadnej kokieterii. Każdy koń inaczej dojrzewa i w innym momencie swojego życia robi się dopiero „gotowy”. Dla Suchego kluczowy będzie ten aktualny, szósty rok jego życia. Na to wpływ ma budowa, konstytucja, rodzaj tkanek mięśniowych (takie, które szybko się nabudowują i robią silne, albo wręcz przeciwnie, potrzebują długiego trenowania, żeby uzyskać ich wydajność i moc) – a tym wszystkim w dodatku zarządza u konia głowa. Szybciej wypracujemy rumaka, który potrafi łatwo rozluźnić się i skupić na pracy, a nie przez trzy kwadranse wypalać energię 😉 Dla porównania, rok młodszy i co najmniej trzy razy krócej pracujący pod siodłem Precel wygląda teraz tak:
IMG_2169_

Gdybym miała nie znając ich oszacować wiek, to dałabym rękę uciąć, że to Precel jest tym solidnie pracującym sześciolatkiem 😉

26 comments

Skip to comment form

  1. Marta

    Moim zdaniem nie ma większej radości dla właściciela konia niż patrzenie jak jego „dziecko” dorasta. Chyba jednak praca „od zera do bohatera” jest o wiele bardziej satysfakcjonująca niż kupowanie zrobionego wierzchowca :)

    1. quanta

      Satysfakcjonująca na pewno, ale jeśli ktoś jest jeźdźcem jednego konia i ma umiarkowane doświadczenie, to ja naprawdę nie polecam pracy z młodym koniem od zera. To nie jest łatwa działka i łatwo wszystkie swoje mankamenty jeździeckie sprzedać młodzikowi.

  2. Magdalena

    A czy ma Pani zdjęcie które pokaże jak Precel wyglądał za nim zaczął pracować pod Pania ? Jestem ciekawa jego wyglądu i jak bardzo się zmienił.
    Zdecytowanie dobra, odpowiednia praca dajaca efekty przynosi radość jeźdźcowi :)

    1. quanta

      Nie mam takich zdjęć, bo kupiłam trzylatka i do dziś jest to mój koń, nigdy nie pracował pod nikim innym. Jeśli policzę wszelkie konsultacje, szkolenia czy wyjazdy, to Suchy w ciągu całego swojego życia miał może ze 20-cia razy plecak inny niż Quanta w osobie własnej.
      Zdjęcia powyżej, kiedy Suszi miał trzy lata zrobiłam 7go listopada. Pierwszego listopada hodowca zgarnął go z łąki, bo umówiłam się, że chcę konia obejrzeć i jakoś też na niego wsiąść. Do końca tego miesiąca Suchar był już mój 😉

      1. Magdalena

        Rozumiem :)
        Tak czy siak Pani koniska zmieniają się przecudne :)

  3. Agnieszka

    Uważaj, bo Precelek zaczyna przypominać Zombidło! Żeby mu się tylko tak w głowie nie przemeblowało 😉

    1. quanta

      To bliska rodzina, więc siłą rzeczy będzie go przypominał 😉 Na szczęście w głowie Precel jest preclem, a nie nie-do-końca-umarłą postacią z horroru 😉

  4. bio

    Pewnie, że nie trzeba top fury, ale umiejętności już jak najbardziej :) Ja np. konia mam fajnego, tylko jeździć nie umiem i powoli godzę się, że on TAK wyglądać pewnie nigdy nie będzie niestety 😉

    1. quanta

      Ja kiedyś jeździłam bardzo, bardzo słabo, zaczęłam w ogóle w konie bawić się późno, zdecydowanie w wieku, kiedy się raczej powiększa rodzinę i jeździ na wycieczki autokarem, niż spędza dnie w stajni 😉 Teraz wciąż mam nad czym pracować i muszę się jeszcze mnóstwo rzeczy nauczyć, ale konie mam z mojej obecności na ich grzbiecie zadowolone. Wybitnym jeźdźcem będzie tylko ten, który ma do tego wrodzony, naturalny talent, ale naprawdę każdy, zupełnie przeciętny homo sapiens może jeździć dobrze i być świetnym partnerem dla konia :)

      1. Aga Jot

        Bardzo mnie Pani motywuje! Sama zaczęłam jeździć późno, ale patrząc na postępy, wierzę, że wszystko jeszcze przede mną :)

        Co do bloga, to przede wszystkim dziękuję! Wpisy są bardzo ciekawe, traktuje je jako moją skarbnicę wiedzy! Trzymam kciuki i życzę dalszych sukcesów z końską gromadą! I ze stajnią, oczywiście :)

  5. diana

    Co dajesz im jeść,że tak pięknie się błyszczą? :) jakis olej?

    1. quanta

      Musli i owies, do tego garść sieczki. I Suchar, i Precel dostają 1,6kg musli Hilight Improver dziennie. Dokładnie tego:
      http://baileys.com.pl/produkty/info/50/hilight-improver-conditioning-mix
      Do tego nieduża garść sieczki i owies: Precel całe 2,7 kg, Suchar 3,5 kg. Żadnych dodatkowych olejów, suplementacji. Dla konia najlepsza jest najprostsza dieta, a Improver działa bardzo skutecznie już przy jakimś 1,5 miarki (1,25kg) na dzień.

      1. Mania

        Improver dajesz jako jeden oddzielny posiłek? Czy trzy razy dziennie?:)

        1. quanta

          Dzielę i zostawiam pod boksem u koni wiaderka, stajenni wrzucają je przy karmieniu do żłoba i dosypują owies.

          1. Mania

            dziękuję za odpowiedź!
            Jak myślisz mog podawać dwa razy dziennie improvera? na sniadanie i obiad miarka owsa + miarka musli, na kolacje wysłodki Fibree Beet (mam jeszcze 3/4 wroka) + owies. Będę wdzięczna za każdą sugestie

          2. Mania

            dodam, że póbuję przytyć mojego zwierzaka, jeżdzony codziennie, ewidentnie za chudy

  6. Natalia

    Hej Quanta, jak zwykle post na 5- twoje konie zawsze przyjemnie sie oglada. Moim faworytem jest Precel, jego spokoj i opanowanie to chyba ciekawa odmiana w porownaniu do Alpiego i Suchara.

    Mam jednak pytanie z innej beczki- czy moglabys zdradzic swoje hity i kity w zywieniu koni? Zdaje sobie sprawe, ze kazdy przypadek nalezy traktowac indywidualnie, ale moze masz jakies sprawdzone produkty (np. Witaminy albo musli pomagajace w budowie miesni i kondycji)? Jesli zechcialabys sie podzielic trickami, byloby super.;)

    Pozdrawiam i zycze milego dnia

    1. quanta

      Ja lubię konie trochę szurnięte, jeśli nadają ze mną na jednej fali. Precla za to podziwiam, jest niesamowicie zdolnym koniem i robi postępy w takim tempie, że nie sądziłam, że to jest możliwie. Gdybym teraz calłą ekipę zabrała na zawody, na pewno Preclowy zostawiłby w tyle całą rudą konkurencję 😉

      O trickach żywieniowych niestety nie napiszę, bo ich nie stosuję – moje konie mają owies, musli i sieczkę i nic więcej. Suplementy na mięśnie i kondycję? Mam to za darmo z codziennej jazdy, więc nawet nie bardzo ogarniam, co jest dobrego w sprzedaży. Ostatnie muscle-coś tam podawałam Skwarkowi z 5 lat temu, jak nie potrafiłam jeździć, a koń wyglądał jak ostatnia szkapa. I szczerze mówiąc na Skwarka żadne takie cuda nie działały :)

      Witamin również nie podaję – mamy dobre siano, dobry owies i sporo witamin z musli. Jedyna rzecz, którą dodatkowo do żłobów – lub poideł – sypię, to elektrolity (a i te głównie Sucharowi, reszta się nie za bardzo poci).

      1. Mania

        Jakie musli jaka sieczka?:)

        1. quanta

          Musli było powyżej, sieczka dowolna, byle by było zdrowe włókno i powolne tempo jedzenia. Ja daję Baileys Ultra Grass, jest absolutnie zero-pyłowa.

  7. Anonimowa :)

    Witaj Quanta :)

    Przejrzałam Twojego bloga i nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie :) Jakich owijek i jakich podkładek używasz? Wielokrotnie słyszę, że nic nie chroni tak, jak owijka, jednak wątpię, żeby sama polarowa owijka była w stanie chronić w równym stopniu jak np. ochraniacze typu allround, które mają skorupkę i otaczają całą nogę.. I czy owijki latem nie przegrzewają nóg ? Jakie jest Twoje podejście do jazdy w letnie upalne dni w owijkach ? Czy wtedy zastępujesz je ochraniaczami ?

    Z góry dziękuję za odpowiedź i serdecznie gratuluję „oka” do koni – Twoje stadko to naprawdę konie wysokiego poziomu i ogromnie chwytające za oko widza :)

    1. Juli

      Quanta (właściwie zawsze mnie ciekawiło, skąd się wziął przydomek „Quanta”)

      Jesteś dla mnie ogromną motywacją. Podziwiam wszystkie Twoje koniska, to jak z nimi pracujesz i ile serca wkładasz w jeździectwo. Pokazujesz, że każdy może się rozwijać, a jego konie razem z nim. Tak jak ktoś już wyżej wspomniał, blog jest ogromną skarbnicą wiedzy, czytam go z przyjemnością, świetny styl, wysoki poziom, genialne zdjęcia. Bardzo dziękuję za każdy wpis, bo z niemal wszystkich, oprócz samej przyjemności z czytania, mogę wziąć coś dla siebie, choćby właśnie motywację do działania. Wielkie, wielkie dzięki :) Nie ukrywam, że jestem niezmiernie ciekawa, jakie są wrażenia z jazdy na takim ogarniętym, ujeżdżeniowym konisku jak chociażby jeden z twoich rudych. Któż wie, być może kiedyś uda nam się dojść do takiego poziomu i będę miała ten zaszczyt codziennie 😉 marzyć zawsze można.

      Swoją drogą jak wyciszasz konia pędziwiatra, który najchętniej, tak jak napisałaś, przez 3 kwadranse chciałby gaaalooopować, ewentualnie lecieć kłusem na złamanie karku, no bo przecież po co się ogarnąć, przypomnieć o jeźdźcu i zwolnić nieco 😉 ? Przez same stawianie ciekawych zadań zajmujących szumiącą głowę i pilnowanie stałego, zadanego przez ciebie rytmu, tempa, czy dajesz nieco spuścić parę na początku pracy?

      1. quanta

        Juli, fajnie Cię przeczytać, bo po to właśnie piszę bloga, żeby pokazać, że konie można nie tylko mieć, ale robić z nimi coś naprawdę fajnego, a już szczególnie w ujeżdżeniu granice mamy tak naprawdę głównie w swojej głowie 😉
        Jazda na wyszkolonym koniu jest niesamowicie przyjemna – czujesz, że masz wspaniałego, czarującego partnera, który dosłownie wychwytuje Twoje myśli. I poza tym już oczywiście tylko siedzisz i nic nie robisz, oglądasz krajobraz i cieszysz się radością swojego konia i po prostu życiem. Fajna sprawa to całe jeździectwo :)

        Odpowiedź na to jak wyciszyć konia zależała by od tego, jaka jest przyczyna jego pędzenia. Biegnie, bo ma nadmiary energii? A może się czegoś boi? A może zwyczajnie nie jest ujeżdżony i nikt mu do tej pory nie wytłumaczył, że uciekanie spod jeźdźca to coś złego? Dla nas to oczywiste, ale koń się z taką wiedzą nie rodzi i na to również trzeba brać poprawkę.

    2. quanta

      Owijki lubię różnych firm, byle by miały odpowiednią elastyczność i grubość (odpadają zarówno grubaśne szaliki, jak i cienkie szmatki). Fajne są Anky, B Vertigo, sporo fajnych ma Horze (kolekcyjne Embrace – są kapitalne i niedrogie, rewelacyjnie się nimi zawija). Podkładek najróżniejszych mam stosy, ale niedawno zakochałam się w podkładkach Anky: lekkie, sprężyste, oddychające, mają duży wybór rozmiarów (i przody nie są za krótkie, większość firm robi niestety mikro-maluteńkie podkładki na przody). Na takich przepuszczalnych dla powietrza podkładkach noga się nie poci nawet w spore upały, a jeśli powietrze zaczyna przypominać wnętrze piekarnika, to albo nie żużluję koni jeździectwem, albo zapakuję na nie bardzo przewiewne ochraniacze. Chociaż ochraniaczy używam głównie kiedy muszę, bo się spieszę 😉

  8. Patka hm

    Bardzo lubię takie posty :) Z przyjemnością patrzy się jak właściciel cieszy się ze zmian jakie zachodzą w swoim „dziecku” 😉 A te zmiany w wyglądzie są naprawdę niesamowite. Jedyne co się nie zmieniło w ciągu tych lat to długość grzywy – na obu zdjęciach długości są podobne 😀 Ale ten ogon… Cudownie po prostu ♥

    1. Patka hm

      Zapomniałabym, ciągle nadrabiam pani posty – najlepiej czyta mi się je podczas szkolnych „okienek” – jutro mam dwa, więc czeka mnie przyjemna lektura :)
      Muszę dodać do ulubionych post odnośnie preparatów na latające potwory zwane potocznie muchami, bo niestety już zaczynają się pojawiać :(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *