«

»

paź 10

To był naprawdę pracowity weekend!

W końcu nadszedł termin długo wyczekiwanych konsultacji z Beatą Stremler! :)
Cały weekend był zatem bardzo pracowity – a i tydzień przed nim również, bo robiłam treningowe ostatnie szlify, a poza tym musiałam spakować chłopaków na drogę. Przy dwóch ogonach jest co zabierać 😉 Przed wyjazdem trzeba też było zamontować nową instalację video w przyczepie, ponieważ poprzednia kamera… przykleiła się komuś do ręki (i nawet mniej więcej wiem komu) :/ Mimo tych perturbacji wszystko się szczęśliwie udało przygotować na czas i przy lekko deszczowej pogodzie ruszyliśmy (a jak się okazało, Alpi pamiętał coś z zasad załadunku i o tyle entuzjastycznie pakuje się teraz do bukmanki, że jego zdaniem mógłby to robić nawet sam, bez wprowadzającego go człowieka, hahah) 😉

czepkaWyjechaliśmy już w piątek, bo chciałam jeszcze tego samego dnia wieczorem pojeździć wiewiórków w nowym miejscu. Dla obydwu taki wyjazd – nowe, nieznane miejsce, boksy, hala – jest sporym wydarzeniem. Obydwaj mnie w pewien sposób zaskoczyli, ale o tym poniżej 😉

Alpi nadal przeżywa swoje przerażenie światem, ale można go było już zabrać na spacer po całym nowym terenie, i strachu było w nim teraz tak pół na pół z ciekawością. Nie zdarzyło mi się skamienieć z trwogi, a groza nie pętała mu nóg 😉 Chociaż w piątek średnio sobie radził na hali z narożnikiem z krzesełkiem, a trzeszcząca klamka w drzwiach spowodowała, że dwukrotnie się w stresie przed tym potworem wspinał – to jednak mimo trudności z rozluźnieniem go, rudzielec pozostawał dość podporządkowany. Ciekawa jestem, co tak naprawdę dzieje się w jego głowie i jakie to obrazy podsuwa mu jego wyobraźnia – bo w to, że jest ich dużo, są krwawe i pełne wrzącej lawy, to nie wątpię:
IMG_3974 IMG_7320
Mina po lewej to wyjazd na zawody w czerwcu do Bobrowego Stawu, a „wielkie oko” po prawej – to portrecik z aktualnego weekendu. W tej kwestii nie zmieniło się nic ani o grosz 😆
Za to zmieniło się – i to było pewnym zaskoczeniem – zachowanie malowanego Asa w boksie. Otóż Alpi prezentował się w stajni… jak ogier. Rżał, napinał muskuły, prężył karczycho, fikał koziołki i swoim zachowaniem pozwalał podejrzewać, że oto stał się cud i Alpinusa naznaczyła łaska w postaci odrostu cojones 😆 Szkoda, że takie męskie ego jakoś nie chce póki co wygrać z metroseksualnym cykorem i objawiło się tylko do szpanowania przed innymi końmi w stajni 😆 Alpi w wersji napakowanego testosteronem byczka Fernando wyglądał przepięknie i prawdę mówiąc chyba łatwiej by się na nim w tej wersji jeździło 😉

Suszi też mnie zaskoczył, w dodatku naprawdę pozytywnie :) Na treningach miałam do wykorzystania tylko dwie lekcje (oczywiście kolejka chętnych była olbrzymia), więc uznałam, że pojeżdżę z Beatą tego mniej pokornego, ale za to bardziej dorośle pracującego już konia. Suchy był całym wyjazdem bardzo pobudzony, nawet załadunek i rozładunek przyjeżdżających na konsultacje koni absorbował go tak, że nie bardzo chciał wyjadać paszę. Kiedy korytarzem przejeżdżały paki, to Suszek piszczał z emocji i potrząsał grzywą w boksie. W normalnym trybie Su ma na co dzień do dyspozycji padok, karuzelę i konkretny trening – a tutaj praktycznie cała dobra w areszcie boksowym i żadnej furtki na uwolnienie energii… Znając dobrze Suchara miałam trochę obaw, że wsiądę, a jeśli on nie opanuje swoich afektów, to może zostać ze mnie mokra plama… :roll:
Suchy jednak stanął na wysokości zadania i postanowił być bardzo grzeczny.
IMG_6733_

Na pierwszym zapoznawczym treningu czuł się jeszcze trochę nieswojo, a ja chcą wybadać jego nastroje jeździłam ciut zachowawczo, ale na drugim miałam go tak fajnego, jak na bardzo dobrej lekcji w domu. Nie negocjował, robił wszystko to, o co go prosiłam, bez błysku szaleństwa w oku, za to z coraz większym luzem i rozpięciem. Jestem z niego naprawdę dumna!

A same szkolenie? Rewelacyjnie, sprawnie, masa nowej wiedzy i nowych bardzo dobrych uczuć. Wrzucę jeszcze fotorelację na blogu z jazd, ale dość napisać, że po kolei przerabiałyśmy słabe strony / mankamenty / problemy konia i wystarczyło dwa, trzy razy powtórzyć ćwiczenie, żeby zrobić je na naprawdę bardzo dobrą notę, uzyskując efekt, o jaki chodziło nam od początku. Dwie-trzy łopatki i mam konia opartego równo na dwóch wodzach, dwa-trzy trawersy, i mam konia, który daje więcej i mniej zgięcia bez przyspieszania, dwie-trzy próby nowego rodzaju zadziałania półparadą i mam konia, który do zebrania w galopie z poszerzenia przychodzi w jeden skok, a nie jak dotąd w trzy-cztery foule. Fantastycznie – jednak oko, wiedza i doświadczenie są bezcenne i naprawdę warto się szkolić pod okiem najlepszych, jeśli chcemy się razem z koniem rozwijać.

Treningi z Beatą Stremler odbywały się w Stadninie Koni Opypy, która jest niezwykle malowniczym miejscem. Mimo, że nie do końca dopisywała pogoda (bo prawie cały czas albo treściwie padało, albo siąpił mniejszy deszczyk) wybraliśmy się na krótkie spacery z obiektywem w dłoni. Klimat starego parku szalenie mi się podoba i mam nadzieję, że uda mi się podobny stworzyć już u mnie w stajni:

IMG_7311_ IMG_7316_ IMG_7295m

6 comments

Skip to comment form

  1. Kinga

    Alpi i Suchy mają coś takiego podobnego w spojrzeniu. Nie wiem czy każdy koń to ma (mój w każdym razie nie xD) ale im się tak ładnie oczy błyszczą 😀
    Prosimy o więcej zdjęć!!

    1. quanta

      Oczy mówią o koniu naprawdę bardzo dużo. Widać w nich wszystko – inteligencję, temperament, charakter. Niektóre konie patrzą, ale nie widzą – inne patrzą i dostrzegają. Może to zabrzmi banalnie, ale ja każdemu zawsze nowemu dobrze zaglądam w oczy :)

  2. Izabella

    Aż nie mogę się doczekać zdjęć z treningu 😀 Quanta mam pytanie nie związane akurat z postem. W jakich butach jeździsz w zimie? Jakieś termobuty które polecasz?

    1. quanta

      Mam bardzo ciepłą stajnię i halę, więc nie mam w ogóle żadnych termobutów – cały rok pomykam w tych samych oficerkach. Na szczęście – bo straszny ze mnie zmarźlak 😉

  3. Magda

    Quanta, ja też mam pytanie, czy mogłabyś powiedzieć czy jesteś zadowolona z bata, z którym jeździsz? Z tego, co widzę, jest to Fleck Feldmann Balance, szykuje się na jego kupno, ale ciekawa jestem Twojego zdania, czy jest wart swojej (niemałej w końcu) ceny? :>

    1. quanta

      Najlepszy, używam tylko takich – i widzisz, przypomniałaś mi, bo wiecznie szykuję się na wpis o tym bacie. Super wyważony, odpowiednio elastyczny, nie spóźnia – wśród wszystkich znajomych mi jeźdźców te baty robią furorę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *