«

»

lis 30

Stephen Clarke: jak uzyskać to, co najlepsze z kłusa Twojego konia, niezależnie od rasy tego konia

Całkiem niedawno miało miejsce tegoroczne British Dressage National Convention, czyli cykl otwartych dla publiczności spotkań z sędziami oraz startującymi zawodnikami, które mają na celu szerzenie wiedzy o ujeżdżeniu i udostępnienie wszystkim chętnym możliwości nauki od najlepszych ekspertów. Takie forum trwa przez cały weekend i jest podzielone na wiele sesji w postaci wykładów lub treningów z komentarzem na żywo. Aż żal ściska w sercu, że takie rzeczy nie są realizowane u nas! Brytyjczycy mogą dokształcać się w zakresie pracy z końmi (w tym młodymi końmi, a nie tylko doświadczonymi, które „coś potrafią”), mogą uczyć się ciekawostek na temat typów koni, praktycznych kwestii na temat ich ruchu, a przede wszystkim poznawać ćwiczenia, które umożliwiają rozwój zarówno konia, jak i jeźdźca, aby każdy z tej dwójki partnerów mógł z siebie dawać to, co najlepsze. Do dyspozycji zwykłych, szarych adeptów jeździectwa pozostawali przez dwa dni między innymi Carl Hester, Michael Klimke, czy Tristan Tucker.

Część wykładów / treningów prowadził sam Stephen Clarke. Dla tych, którym nazwisko nie mówi wiele, króciutko przybliżę jego sylwetkę (chociaż to nazwisko wypadałoby znać!): jest to jeden z najbardziej cenionych sędziów ujeżdżenia na świecie, który zajmuje obecnie stanowisko oficjalnego sędziego FEI. To on oceniał przejazdy podczas igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 roku. Przez długie lata wcześniej był zawodnikiem i trenerem, stąd jego wiedza bazuje zatem na bardzo solidnej praktyce, a nie wyłącznie teorii. Słynie z szybkiego oka, czasami ciętego języka oraz… ogromnego poczucia humoru.

W sieci natrafiłam na relację z treningów, które skupione były wokół poprawy jakości kłusa.

– „Naprawdę nie interesuje mnie, jakiej rasy jest koń” – mówił na wstępie Stephen Clarke – „Ujeżdżenie polega na ocenianiu konia według określonych kryteriów. Jako sędziego nie obchodzi mnie zatem, jakiego koń jest wzrostu, czy też jaką ma maść”.
„W ostatnich czasach pojawił się tylko jeden koń, który ma same zalety i mocne strony, a żadnych słabych – Valegro. On optymalnie praktycznie wszystkie kryteria ujeżdżenia, dlatego zresztą bije rekordy – ale jest to unikat, wyjątkowa rzadkość. Niektóre konie mają łatwość pracy w zebraniu, dla innych łatwiejsze są poszerzenia, ale jest niezwykle trudno znaleźć konia, który ma ekstremalny talent na obydwu końcach tej skali.”

Aby w praktyce pokazać, jak pracować z końmi zwykłymi, a nie unikalnymi, Stephen poprowadził treningi jeźdźcom na koniach najróżniejszych ras i typów, wcale zresztą nie zawsze mile widzianych w sporcie ujeżdżeniowym. Dla każdego zaproponował zestaw ćwiczeń pomagających rozwiązywać jego największe problemy oraz pokonać słabości i ograniczenia.

Klacz cob i spięty, nerwowy kłus

Jeden z pierwszych jeźdźców dosiadał klaczy Welsh Cob Watling Shakira. Jest to rasa wywodząca się od kucy walijskich, najbardziej znana z użytkowania zaprzęgowego. Mimo, że był to stosunkowo doświadczony koń (startujący na poziomie medium, czyli w okolicach naszej N-klasy), to występ w nowym miejscu i przez dużą publicznością wywołał u klaczy bardzo duże napięcie. Jej kłus był spieszący, nerwowy i niepewny.

s1
Źródło horseandhound.co.uk.

– „Klacz kłusuje w tej chwili zbyt szybko, ale to wszystko bierze się z jej głowy” – powiedział Stephen dosiadającemu klaczy jeźdźcowi – „Jeśli koń jest nerwowy, należy grać i bawić się przejściami oraz chodami bocznymi. Bardzo często to sprawia, że koń zaczyna mieć o czym myśleć zamiast swoich strachów.”
Stephen prosił o wykonywanie licznych przejść stęp-kłus na zmianę z wplatanymi paroma krokami łopatki.
– „Taki zestaw ćwiczeń należy ponawiać i zajmować nim konia do momentu, aż ten „podda się” odpuszczając spięcie, zrelaksuje się i skupi na pracy. Kiedy tylko rytm kłusa zostanie ustabilizowany, pewny, a koń poczuje się bezpiecznie, wówczas można zacząć myśleć o jeździe naprzód zwiększając krycie terenu każdego kroku i poprawiając jakość kłusa.”
Klacz, w kompaktowym typie i o wrażliwym usposobieniu, sprawiała wrażenie gorącej i nadreaktywnej.
– „Ona jest dzisiaj dość ostra, ale to jest taka automatyczna ostrość. Później, kiedy jej wyszkolenie będzie już bardziej ugruntowane, taki gorący charakter będzie oferował same plusy. Od takiego konia jeździec zawsze otrzyma reakcję na swoje działania.”
Stephen zalecił jeźdźcowi wykonywanie ogromnej ilości niedużych zmian tempa i  ustawienia w ramach kłusa.
– „Bądź cierpliwy i pracuje nad drobnym różnicowaniem zgięcia i szybkości kroków. To pomoże rozluźnić klacz”.

Taka praca przyniosła wspaniałe efekty. Pod koniec sesji treningowej Shakira wyraźnie zwolniła i zaczęła wykonywać bardziej okrągłe i wyniosłe kroki. Rozluźniła i uniosła plecy, co pozwalało jej również wyraźnie zwiększyć długość wykroku. Ponieważ czuła się pewniej, kłusowała znacznie swobodniej i przestała spieszyć kłus.
Sesja została zakończona żuciem z ręki.
– „Kiedy koń rozciąga się w kłusie, należy starać się, aby niespiesznie przeskakiwał z przekątnej kończyn na drugą wykonując duże kroki, angażując mięśnie grzbietu i dochodząc do kontaktu z ręką jeźdźca.”

Ogier lusitano i braki kłusie roboczym, przekładające się na ciężki przód w poszerzeniach

Kolejnym koniem uczestniczącym w treningu był wyszkolony na poziomie advanced (nasze CC, mała runda) ogier lusitano o imieniu Espirito. W tym przypadku Stephen zdecydował się pracować nad kłusem roboczym i pośrednim, które u koni tej rasy często bywają mało wydajne.

l2
Źródło
horseandhound.co.uk.

– „Espirito ma cudowną naturalną regularność chodu i bardzo poprawną naturalną sylwetkę pod siodłem”.
Po poświęceniu chwili pracy w bardziej zebranym kłusie Stephen poprosił jeźdźca o wydłużenie kroków konia na przekątnej. Mimo, że koń starał się jak mógł, by doskonale wypełnić polecenie jeźdźca i zachowywał w poszerzeniu odpowiednią ilość energii, niestety „spadał” z tylnych nóg i robił się ciężki przodem.
Stephen polecił ćwiczenie, które mogło rozwiązać tego typu problem. Para na samym początku długiej ściany wykonała kilka kroków łopatki, potem jeździec wrócił na ślad prostując konia i poprosił o kilka kroków pośredniego kłusa, by na końcu ściany powrócić do łopatki. Efekty przyszły natychmiastowo. Prawidłowo wykonana łopatka uruchomiła koniowi zad.
– „Jakość kłusa pośredniego i poszerzeń zależy przede wszystkim od stopnia zaangażowania zadu w roboczym kłusie. Koń musi się nim wyraźnie pchać, aby nie spadał na przód. Aby otrzymywać naprawdę wysokie noty na czworobokach, koń musi mieć zaangażowany zad, oraz równowagę z lekkim przodem (uphill).”

Wałach gipsy cob, który nie ma wyciągniętego kłusa

Koń numer trzy to… gipsy cob:!: Bardzo charakterystyczna rasa koni, której nie kojarzymy raczej z czworobokiem ani też ujeżdżeniowymi chodami. I faktycznie, kiedy amazonka prosiła swojego konia Glasshards Warrior o kilka kroków wyciągniętego kłusa – nie uzyskiwała żadnej reakcji.

g3
Źródło horseandhound.co.uk.

Stephen Clarke zbeształ jeźdźca: „Po pierwsze zupełnie zapomnij o tym, że skoro siedzisz na koniu gypsy cob, to nie będziesz mieć kłusa wyciągniętego, bo cygańskie zaprzęgowe konie go przecież nie mają. Naprawdę wszystko leży w treningu i w kwestii reakcji konia”.
Stephen poprosił amazonkę, żeby stuknęła batem w zad swojego konia, myśląc o „daniu mu lekkiego prztyczka”. Niestety wykonując to polecenie w tym samym czasie amazonka odruchowo łapała i ciągnęła wodze do tyłu. Aby temu zaradzić, Stephen polecił złapać wodze w jedną rękę, a bat w drugą i w ten sposób spróbować pojechać kilka kroków dodania. Zawsze kiedy używamy bata ręka musi być wolna, a nasze działanie bacikiem nie może kolidować z elastycznym, poprawnym kontaktem.
Podstukanie konia wyzwoliło w nim zaskakujące pokłady energii, które zostały uwolnione w takim kłusie, że dodania wzbudziły autentyczny aplauz widowni.
– „To niesamowite, jak możemy odblokować potencjał konia, kiedy tylko uzyskamy od niego prawdziwe reakcje na pomoce.” – podsumował Stephen zwracając się do widowni, po czym zwróciwszy się do amazonki zalecił: „Nie pozwól się nigdy oszukać temu koniowi, on ma naprawdę dużo do zaoferowania. Czasami to ty musisz zaryzykować, by sprawdzić, gdzie jest granica.”

„Kiedy oceniam pracę na czworoboku wiem, że mogę przymknąć oko na drobne błędy różnych jeźdźców. Chciałbym w ten sposób zachęcić ich do poszukiwania, eksperymentowania i często zaryzykowania by poprosić konia o reakcję, która w przyszłości będzie prowadzić do dobrej pracy.”

Aż chciało by się startować, gdyby wszyscy sędziowie tak myśleli o swojej pracy 😎

Cóż mogę dodać od siebie? Z kłusem robi się cuda. Naprawdę, jestem w pełni przekonana, że u każdego konia można rozwinąć i wypracować kłus taki, że będzie zachwycał efektem wow. Widziałam ślązaki, które płynęły (sic!) kraulem we wspaniałej, płynnej kadencji. Widziałam rekreacyjne, szkółkowe klacze z kłusem drepczącym, sztywnym, zblokowanym i tak żałosnym, że nie sposób było nie odwrócić od tego obrazka piekących oczu. Te same konie w dobrym treningu ujeżdżeniowym rozwijały się z czasem jak przepiękne kwiaty z niepozornego, zielonego pączka.
Kłus naprawdę można kształtować – wszystko leży w odpowiednio dobranym do danego konia zestawie ćwiczeń, poprawieniu równowagi, przepuszczalności i dodaniu siły nośnej zadu. Kiedy tylko pomyślę, jak kiedyś  udało się pięknie rozbujać Skwarusia, jak na początku roku Suchy znalazł pierwsze kroki dobrego kłusa (a teraz przecież kłusem wręcz lata i czuje się w tym super swobodnie), kiedy na co dzień mogę przyglądać się Alpiemu, który lada chwila przefrunie kłusem samą Suszarkę – to wiem, że wszystko jest możliwe :)
A motywację do pracy na co dzień może dać kilka ciekawych końskich przemian:
http://quantanamera.com/inspirujaca-metamorfoza/
http://quantanamera.com/ujezdzeniowa-metamorfoza-od-cztero-do-siedmiolatka/
http://quantanamera.com/kon-ktory-fantastycznie-sie-rozwija/

7 comments

Skip to comment form

  1. tuch

    Świetny wpis. Bardzo dziękuje za sprawozdanie w języku polskim 😀

  2. Fog~

    Cześć, mam wielką prośbę wiadomo nadchodzą święta i trzeba przemyśleć prezenty, więc moje pytanie brzmi jakie KSIĄŻKI (oczywiście związane z końmi, naukowe, a nie takie przygodowe typu heartland) warto mieć na swojej półce?
    Zależy mi na tym aby były napisane tak żeby dało się je zrozumieć, aby profesjonalne określenia nie były nadużywane i najlepiej wszystko prosto tłumaczone. Myślę, iż aby łatwiej było mi wybrać, a tobie Quanto i czytelnikom odpowiedzieć to proszę o wymienienie pozycji w kategoriach:
    -o jeźdźcu, czyli dosiad, pomoce, i wszystko to, co z jeżdżącą konno osobą związane
    -o koniu, czyli „szkolenie” konia, nauka elementów itp. (tylko zaznaczam, ze nie chodzi mi tu o naukę dębowania, ukłonów itp. ale raczej o takie podstawy ujeżdżenia, ewentualnie cavalleti/skoki)
    -o masażu, czyli przede wszystkim masaż konia i inne sposoby na polepszenie jego stanu fizycznego, lecz jeśli ktoś zna coś z naciskiem na ćwiczenia dla jeźdźca to też chętnie 😉
    -jeśli znacie książki, które nie zaliczają sie do żadnej kategorii, ale warto je mieć to też chętnie je poznam 😀

    1. Fog~

      PS: Chciałabym dodać iż jestem już w posiadaniu: ABC Jeździectwa, 101 ćwiczeń z dresażu, masaż koni Poradnik dla właścicieli, Świadoma jazda konna cz.1, harmonia jeźdźca i konia, jak lepiej jeździć konno, oraz ujeżdżenie na XXIw.

      1. Ola

        Zdecydowanie polecam książki pani Jane Savoie „Wszechstronne szkolenie koni”. Są 2 części, pierwsza to głównie podstawy, a druga bardziej zaawansowane zagadnienia. Język jest bardzo przystępny, przyjemnie się czyta.

        1. Fog~

          dzięki za opinię 😉

  3. ST

    Jak ja uwielbiam takie wpisy! Od razu chce się wsiąść i pobawić się ćwiczeniami.
    Szkoda, że o takiej imprezie w Polsce można jedynie pomarzyć. :(

  4. Dominika

    Mam pytanie z trochę innej beczki. Masz jakąś zaufaną firmę, która zajmuje się przewozem koni? Chciałabym się wybrać z koniem na dystans +/- 1200 km. Jeśli tak, mam kilka pytań, prosiłabym o priv :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *