«

»

sie 02

Tegoroczne źrebaki – zachodnie linie ujeżdżeniowe

Sierpień to czas, kiedy odbywają się w Niemczech i Holandii elitarne aukcje źrebiąt poszczególnych związków hodowlanych. Zanim jednak przedstawię tegoroczny „związkowy” wybór maluchów, chciałabym podrzucić film z karą klaczką od prywatnego hodowcy, która bardzo ładnie wpisuje się w nowoczesny i pożądany obecnie typ konia ujeżdżeniowego . Mała jest po ogierze Fantastic (Fürst Romancier / Sandro Hit), stacjonującym w Gestut W.M. (to tam, gdzie mieszkał onegdaj i trenował Zombie). Ten młody ogier (ur. 2010) cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem hodowców i na razie wszystko wskazuje, że słusznie, skoro dzieci daje takie:

A tymczasem na aukcje szykują się (uwaga, polecam oglądać filmiki teraz, niestety po aukcjach większość zniknie z sieci):

Związek oldenburski

68
23 sierpnia 2014, Vechta

80 źrebiąt, których pochodzenie zdominowało raptem kilka ogierów. Stawka jest w ogóle dość ujednolicona, źrebaki są w podobnym typie, w większości bardzo ciekawe ruchowo, przeważnie ciemnogniade bądź skarogniade, bez odmian (w wielkim świecie odmiany są niepożądane i niemodne!) 😉 Warto przyjrzeć się ojcom (na wszystkich przeglądach czy też aukcjach sensownie jest zwracać na to uwagę, bo te ogiery, które mają dużo potomstwa, dają jakościowo bardzo dobre źrebaki. Hodowcy są nimi zainteresowani, ponieważ chcą dobrze sprzedawać atrakcyjne dla kupców konie. Ogier, który się nie sprawdza, błyskawicznie – w ciągu 1-2 sezonów – wypada z gry). Aż siódemka maluchów to potomstwo ogiera Fürst Romancier (ojciec wspomnianego wyżej Fantastica), po pięć źrebiąt po Grey Flanell (syn Gribaldiego) oraz Fürstenball, cztery po ogierach Dante Weltino oraz De Niro.
Z pobieżnie (tylko chłopaki i tylko ujeżdżeniowe pochodzenie) przejrzanej kolekcji wpadł mi w oko taki ogierek (Franziskus/De Niro) – o świetnym kłusie, naturalnym uphillu oraz imponującej szyi i bardzo męskim już eksterierze:

Inny, przepiękny, niesamowicie rytmiczny i długonogi mały Fürstenball:

Sprężysty i równy De Niro:

Elegancki, efektowny (chociaż trochę nafukany na filmie) Quaterback:

W ubiegłym roku średnia cena za źrebaka na aukcji wynosiła  11.152 € (przy najniższej 4 000 € i najwyższej 40 000€).

Związek hanowerski

hann52
16 sierpnia, Verden
Jubileuszowa, bo już czterdziesta z kolei elitarna aukcja (pozazdrościć takich tradycji hodowlanych i zarazem sprzedażowych). Aukcja z rozmachem! Sto pięćdziesiąt dwa elitarne źrebaki. Znacznie mniej wyrównane, niż w oldenburgu: rosłe i drobne, długonogie i bardziej przyziemne, we wszystkich możliwych maściach, zaczynając od malowanych, jasnych kasztanach, przez rude wątrobiane, gniade, ciemnogniade, karosze i skare. Odmiany niepożądane, ale bez tak restrykcyjnego podejścia, jak w poprzednim związku.
Najpopularniejszy ojciec to Franziskus (po Fidertanz, 7 źrebiąt ), dalej kolejno Fürstenball, Fürst Romancier i De Niro (po piątce maluszków, wszystkie ogiery szeroko użyte również w oldenburgu), oraz Scuderia (cztery źrebaki).

Poniżej kilku chłopców, którzy prezentują się nader interesująco.
Kolejny bardzo ciekawy i urodziwy Franziskus:

Dynamiczny Dr. Watson:

Wyniosły i swingujący syn De Niro:

Charakterystyczny Quaterback:

Związek westfalski

westfalska102

3 sierpnia (to już w ten weekend!), Handorf
Jeden z bardziej liberalnych niemieckich związków hodowlanych, który nie patrzy nieprzychylnym okiem na użycie ogierów KWPN. Na sierpniową aukcję wybrano 139 źrebiąt, w tym nie tylko „duże konie”, ale i – jak co roku – kuce (fantastyczne, topowej jakości sportowe poniaki, które osiągają ceny wcale nie niższe, niż duże konie wierzchowe). W tej kolekcji odnajdziemy największe różnice typów, maści, linii hodowlanych. Są nawet siwki z ujeżdżeniowym rodowodem (rzecz obecnie niespotykana). Najwięcej źrebiąt po Escolar (siedem, a sam ogier fantastyczny, z przeogromnym galopem!), Franziskus (sześć) oraz All At Once (to ogier z księgi KWPN!).

Źrebaki są tak różne, że chyba każdy może łatwo znaleźć swojego faworyta :)
Mały Sir Heinrich: mam tyyyle nóg i nie radzę sobie z wielkim ruchem!

Klon mojego wątrobianego – po Escolarze :))

Całkiem przyjemny Damon Hill (aczkolwiek nie jestem fanką tego ogiera jako ojca):

Wyjątek dla kobyłki! Mimo, że wrzucam samych chłopaków, dla córki Escolara zrobię wyjątek:

Łepek może mało szlachetny, ale bardzo dobry kłus (znów Escolar):

Elegancki i w męskim typie San Amour:

Mały Fürst Piccolo również ma „to coś” (i paskudne imię przy okazji):

Związek KWPN

kwpn

21 sierpnia, Borculo
38 źrebiąt o ujeżdżeniowym pochodzeniu, 47 – skokowym. Piątka maluchów po niesamowitym ogierze Charmeur, pięć – znanym Negro, cztery – hanowerskim De Niro. Klacze bardziej udane i urodziwe niż ogierki, z których nie mam w tym roku swojego absolutnego faworyta. Dwa embriotransfery, w tym jeden, którego ojcem jest Totilas, a matką – klacz z bonitacją 83 punkty i kłusem ocenianym na 9-tkę. Ciekawe, ile trzeba będzie zapłacić za potomka (płci jeszcze nieznanej) tej pary?

Bardzo ciekawy pochodzeniem może się również szczycić ten malec:

Jego ojcem jest spektakularny i nieco kontrowersyjny Sezuan (tajemnicą poliszynela jest, że ogier ten jako dwulatek miał usuwane czipy stawowe; dodatkowo, kiedy uzyskał licencję, badania krwi ujawniły, że ojcem Sezuana nie jest jak sądzono Blue Hors Romanov, a Blue Hors Zack…). Matka to klacz, która dała już dwa znane konie GP: klacz Sisther de Jeu (z którą pracuje Edward Gal) oraz wałacha Thriller (na którym startuje holdenderka Katja Gevers).

Największym jednak dla mnie zaskoczeniem aukcji jest… srokacz!

Cat Nr 71 Negro x Flemmingh
Ojciec źrebaka – Negro kwpn – jest kary, matka – po ogierze Flemmingh (gniadym) to malowana kasztanka, widoczna na powyższym filmie ze źrebięciem:

Gen srokatości, ukryty zapewne w postaci małych białych odmianek na brzuchu, musiała zatem nieść żeńska linia matki.

Z całej kolekcji bardzo podoba mi się mały Johnson (co mnie cieszy, bo czekam na przyszły rok na Opfoka!)

Borculo słynie z wysokich cen, średnie kształtują się na poziomie 10-12 tys. euro. Za najdroższe źrebięta licytacje przekraczają 45 tys. euro! (z całego serca życzyłabym takich progów kwotowych naszym hodowcom!)

Pewne spostrzeżenie: w tym roku nie ma na aukcjach ani jednego (sic!) źrebaka po Totilasie (owszem, we wspomnianym Borculo jest embrion). W zeszłym roku – nieliczne wprawdzie maluchy  – jeszcze były. Sprzedawały się z grubsza w cenie stanówki. Ponieważ „moda” na ogiera reproduktora trwa średnio 3-4 lata (chyba, że jest to jeden z elitarnych, wyjątkowo zasłużonych reproduktów, jak na przykład obecny na wszystkich aukcjach De Niro, urodzony w roku 1993!), można domniemać, że Totilas nie wykaże się już szerzej w hodowli. Te 3-4 lata to czas potrzebny, aby pod siodło trafiło kolejne pokolenie koni, wśród których pojawią się takie, które będą lepsze od swoich rodziców. To one będą kształtowały prze kolejnych kilka lat hodowlę nowoczesnego konia sportowego.

11 comments

Skip to comment form

  1. ewabe

    Piękne są, ale największe wrażenie zrobiła na mnie klaczka! Kica jak Pepe le Skunks 😀

    1. quanta

      W poniedziałek powinno już być wiadomo, za ile została sprzedana :) Sama jestem bardzo ciekawa.

  2. sumire

    Z czego wynika niechęć do odmian? Rozumiem, że jak są niesymetryczne, to jakoś tam zaburzają optycznie ocenę ruchu, ale żeby tak ogólnie nieprzychylnie na nie patrzeć? To chodzi o odmiany tylko na nogach czy malowane głowy też?
    Z zaprezentowanej tu stawki jakoś przykuł moją uwagę dzieciak po San Amour – nie wiem, z czego to wynika, przecież one wszystkie są fantastyczne, ale ten mnie najbardziej złapał za oko. Aż dziwne, bo spodziewałabym się, że jakiś mały KWPN-ik mnie zachwyci. No, srokacz zachwyca, ale rozbrykaniem, tak w ogólności – nieco mniej. 😉

    1. quanta

      Taki bardzo malowany koń wygląda po prostu trochę… cyrkowo. Mało elegancko. Trochę tak, jakby się wybrać do opery w smokingu ozdobionym cekinami 😉 Mocno malowany, oryginalny koń idealnie pasuje do stylistyki westernu. W ujeżdżeniu ma być elegancko, koń ma przyciągać oko urodą, ruchem i charyzmatyczną prezencją, a nie ciapkami 😉 Wyobraźmy sobie parę (ludzką parę) tańczącą walc wiedeński. Częścią wizerunku takiego tańca są wieczorowe stroje. Para tańcząca w klapkach, krótkich spodenkach i flanelowych koszulach nie będzie wyglądać dobrze…
      W hodowli odmiany są kłopotliwe, bo nawet ładnie (równo i symetrycznie) malowany koń może wyprodukować nieładnie umaszczonego potomka. Nierówna odmiana na głowie faktycznie daje wrażenie jej lekkiego przekrzywiania, a wysoka skarpeta na jednej przedniej nodze będzie nas mylić w dodaniu w kłusie, sugerując, że koń nierównomiernie wykracza kończyną.
      Bardzo lubię gniadosze bez odmian, chociaż oczywiście najfajniejsza maść to ruda 😉 Uwielbiam ładne gwiazdki na końskim czole, to trochę tak, jakby koń miał swoje własne logo 😉 A szczęście przynoszą mi takie, które mają jedną skarpetkę na tyle 😉
      Gdybym miała wybierać z dwóch absolutnie identycznych koni, wybrałabym tego mniej malowanego – ale gdybym miała wybierać między dwoma różnymi, to wybiorę tego, który jest jezdniejszy i chętnie współpracuje. Maść naprawdę nie ma znaczenia u konia (no chyba, że jakieś szczególnie paskudne odmiany) 😈

      1. sumire

        Myślałam, że to chodzi w ogóle o odmiany, a nie takie mocne malowanie (choć wiem, że od strony genetycznej trudno o powtarzalność i pod kątem hodowlanym koń bez odmian jest bezpieczniejszy ;)). Mnie się takie konie z odmianami na nogach średnio podobają (tzn. jak mają odmiany na max. dwóch tyłach, to jeszcze ujdą…), z malowanymi wszystkimi nogami podobały mi się dawno temu ;), teraz mi przeszło. Natomiast lubię konie z odmianami na głowie, niektórym koniom chrapka czy mleczny pysk naprawdę dodaje uroku, gwiazdki też na szlachetnej głowie wyglądają ładnie. Choć z całą pewnością dla mnie maść byłaby najmniej istotnym czynnikiem przy wyborze konia (pomijając konie selekcjonowane ze względu na maść… ale pewnie i tak odpadłyby też pod kątem użytkowości). Jakkolwiek nie przepadam za siwymi (tzn. podobają mi się, zwłaszcza póki są ciemniejsze, ale doprowadzenie takiego delikwenta do wyglądania jak koń, a nie żółty brudas, byłoby chyba ponad moje nerwy :lol:) ani kasztanami (takimi klasycznymi, wątrobiane są już si), a marzy mi się jakiś ciemny gniadosz albo skary… A pewnie jak już przyjdzie co do czego, to zakocham się w jakimś rudym. 😉

  3. pannan.

    quanta, jak ocenić takiego maluszka? Jestem ciekawa na co się patrzy kupując źrebaka, bo to jednak wielka niewiadoma co wyrośnie :)

    1. quanta

      Ocena źrebiąt jest bardzo, bardzo trudna i nie pozbawiona aspektu przypadkowości. Chyba tak naprawdę nikt do końca nie wie, jak rozwinie się dany maluch i jak docelowo będzie wyglądał w przyszłości (a eksterier konia to w najlepszym przypadku i tak tylko połowa sukcesu, drugą połowę stanowi koński charakter i predyspozycje psychiczne).
      Właściwie jedynym elementem budowy, który na pewno się nie zmieni od źrebaka do dorosłego konia, jest kształt i umiejscowienie łopatki. I to by było chyba na tyle 😉
      Źrebięta ocenia się w kłusie. Z kilku przyczyn. Prezentacja źrebaka w stępie jest praktycznie niemożliwa 😉 Maluchy lubią galopować, ale robią to w sposób osobliwy, raczej skacząc na prostych nogach, niż demonstrując prawdziwe foule swojego naturalnego chodu. W galopie nie widać również nieregularności ruchu, stąd i ten chód odpada z oceny. Pozostaje zatem kłus, ale i on może być mylący. Podniecone źrebię może kłusować spektakularnie, z zawieszeniem i obszernością, ale ten kłus nie będzie miał nic wspólnego z przyszłym roboczym chodem u dorosłego konia.
      Ja patrzę zawsze na typ, na specyfikę płci (czyli klaczka powinna być żeńska, szlachetna, a ogierek charyzmatyczny, „samczy”, z dobrą szyją), regularność ruchu, akcję tylnych kończyn, pracę grzbietu, lekkość przodu. Na galopie się poddaję – sama już się na tym złapałam, że oglądałam konie 1,5 roczne, które oceniłam jako słabo i płasko galopujące, i które później jako 3-latki pod siodłem bardzo mnie zaskoczyły, bo galop miały naprawdę dobry!

  4. Sara

    Czym jest wspomniany przez Ciebie uphill ? Nigdy nie słyszałam o takim określeniu.

    1. quanta

      Dosłowne tłumaczenie uphill to „pod górę”. Uphill w ujeżdżeniu oznacza właśnie otwartą, rosnącą sylwetkę, lekkość i obszerność przodu, naturalne głębokie wkraczanie zadem pod kłodę i używanie go jako motoru napędowego. Uphill to cecha, która odróżnia wybitne konie ujeżdżeniowe od tych przeciętnych albo po prostu dobrych.

  5. quanta

    Mamy już wyniki aukcji westfalskiej. Z podlinkowanych wyżej na filmie: numer 2 – wypadł z aukcji (sprzedany wcześniej, a może niedysponowany?), numer 31 – 11000€, numer 44 – 8000€, 56a – kobyłka – 6200€, numer 84 – 19000€, numer 107 – 14000€, 115 – 4000€.
    Najdroższym źrebięciem aukcji był sprzedany do Holandii za kwotę 40000€ ciemnogniady ogierek o pochodzeniu Franziskus/Sir Donnerhall I:
    https://www.youtube.com/watch?v=e6ep6VxCtMo&list=UU0G4WaAq9hDialn703Dk9tg

    Gdyby ktoś był zainteresowany bliższym prześledzeniem cen i wyników aukcji, to jest dostępny pdf tutaj:
    http://www.westfalenpferde.de/media/pdf/auktionen/FA-2014_ergebnis.pdf
    Niestety żadne ze źrebiąt nie zostało zakupione do Polski :(

  6. quanta

    Kolejna aukcja za nami :) Źrebaki hanowerskie w Verden licytowano ze średnią ceną 8 368 €. Najdroższy kosztował 32 tysiące euro – i był to gniady ogierek po Franziskusie, do obejrzenia tutaj:
    https://www.youtube.com/watch?v=aXfhw7dgj7c

    W moim zestawieniu znalazł się drugi najdroższy źrebak aukcji, numer 1 Freak Blue: 31 000€. Numer 5 – Damasco sprzedany został za 26 000€. Numer 30 – Darios II – osiągnął cenę 28 000€, a 32 – Quero – 15 000€. Chyba osiągnęłam niezłą średnią kwotową 😆

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *