«

»

kwi 15

Tatuś wybrany! :)

Jak już szaleć, to z przytupem 😉 Jest początek wiosny, więc skorzystam z tego, że mam kobyłkę i to w dodatku kobyłkę niezwykłą. Cebulka Fugu zostanie mamą! 😉

Właściwie to zostanie i nie zostanie, bo źrebaczka chcemy pozyskać metodą embriotransferu. Na zachodzie jest to dość popularna procedura, u nas jak dotąd nie bardzo – zapewne z uwagi na większe koszty i brak wysokiej jakości matek, których kariery sportowej i treningu nie opłacało by się przerywać na ciążę i odchowanie źrebaka.

Jeszcze nie wie, co dla niej szykują…
f30103418
Jaki taki embriotransfer w ogóle się odbywa? Klacz dawczyni zostaje standardowo zainseminowana, ale równocześnie szykuje się zastępczą klacz matkę-surogatkę, która będzie biorczynią zarodka. Cykle obydwu klaczy muszą zostać odpowiednio farmakologicznie zsynchronizowane, aby w 6-8 dni po owulacji klaczy dawczyni można było zarodek wypłukać i przenieść (przetransferować) do klaczy biorczyni. Taka procedura jest bezbolesna dla obydwu klaczy i nie wymaga przeprowadzania żadnych zabiegów operacyjnych.
Ryzyko niepowodzenia jest oczywiście spore. Najpierw Fugu musi w ogóle „załapać”, potem musi udać się odnaleźć zarodek do płukania, a potem embrion musi po przeniesieniu przyjąć się i kontynuować rozwój. Szanse na to, że pomyślnie przejdziemy wszystkie newralgiczne etapy, to ok. 30%, czyli teoretycznie niezbyt dużo. Będziemy mieli jednak dostęp do nasienia wybranego ogiera do połowy sierpnia, więc mamy czas na powtórki.

Na tatusia wybrałam hanowerskiego ogiera Foundation (Fidertanz-De Vito), który zajmuje obecnie boks reproduktora w stajni Paula Schockemöhlego. Foundation podczas 30-dniowego testu licencyjnego otrzymał oceny 10.0 za kłus i 10.0 za galop. Mam nadzieję, że dobrze dopasuje się do pochodzenia i eksterieru Cebulki. Sam Foundation prezentuje się tak:
found

A źrebięta po nim? W ubiegłym roku dał m.in. vice-zwycięzcę oldenburskiego korungu. Trzyletni kary Freischütz (Foundation – Del Martino – Eskardo) jest naprawdę zjawiskowym koniem, z doskonałym zadem, imponującą lekką i otwartą łopatką oraz kocim miękkim rytmem przy zachwycającej ekspresji i prezencji:

Inny dzieciak po Foundation (Foundation – Dormello) chociaż ledwo co rozpakował się z maminego brzucha i pewnie jeszcze trawy nie umie skubać, a już zdradza ekscytujący talent do pasażu i naturalny uphill, dzięki któremu można oczami wyobraźni widzieć go z jeźdźcem na grzbiecie, spektakularnie poruszającego się w wysokim konkursie. Gdyby mi się taki smyk urodził, to wcale bym się nie obraziła 😉

Tak więc trzymajmy kciuki za powodzenie planu – oby za cztery lata można było na blogu podziwiać zapierającą dech w piersiach ujeżdżeniową maszynę made by Fugu 😉

20 comments

Skip to comment form

  1. Martyna

    a nie łatwiej po prostu zawieźć tam klacz? jeśli konie do siebie genetycznie nie pasują ( a tak się zdarza u każdego gatunku) to i takie manipulacje z embrionem nic nie dadzą…
    najlepszy ten źrebak na końcu :)

    1. quanta

      Surogatka nie ma żadnego znaczenia pod względem genetycznym. Brzydko pisząc najpierw będzie robiła za opakowanie na źrebaka – później ma go bezpiecznie urodzić i dobrze wychować.

  2. kokos

    A jak zorganizujesz/zorganizowałaś klacz surogatkę? Trzeba ją kupić lub wydzierżawić?

    Plus kolejne pytanie o zabieg embriotransferu 😉 Czy odbywa się on w całości w klinice?? I jeśli tak, to z tego co zrozumiałam to minimalny czas trwania tego zabiegu (gdy wszystko by wyszło za pierwszym razem) to te 6-8 dni??

    1. quanta

      Klacz można kupić, ale ja będę dzierżawić. Jeśli to się wszystko uda, to możliwe, że na kolejne sezony kupię własną – chociaż nie do końca to najlepsze rozwiązanie. Instytut Rozrodu i Embriotransferu Koni ma własne klacze biorczynie i z większej grupy będzie mógł zawsze wybrać te najbardziej zsynchronizowane cyklem z klaczą dawczynią, a to jest kluczem do sukcesu.
      Cała impreza od inseminacji do transferu embriona zajmuje 8 do 14 dni. Jeśli wszystko powiedzie się za pierwszym razem, to tylko tyle czasu koń wypada z treningu.
      W Polsce embriotransfer robi ta firma: http://www.irekequine.pl/pl/
      W innym wypadku pozostaje Belgia i firma KEROS: http://www.keros.be/en/home

      1. Riada

        Ale będziecie aplikować nasienie?
        Bo na krycie naturalne raczej nie ma szans.

        1. sumire

          Przecież w notce była informacja o tym, że klacz najpierw zostanie zainseminowana. To dla klaczy jednak chyba mniejsze ryzyko niż skok ogiera, zwłaszcza jeśli ma nie wypaść z treningu…

        2. quanta

          A kto teraz kryje z ręki? Chyba głównie folbluty 😉

  3. Karolina

    Polecam Irek, lekarka jest rewelacyjna :-) Aleksandra Jagusiak, pełna profeska.Zresztą w kursie się uczyła

    1. quanta

      To właśnie dr. Jagusiak przeprowadza embriotransfer – wyżej podałam link.

      1. Magdalena

        Panią Ole mogę polecić z całego serca. Zajmowała się moja klacza , akurat nie w kwestii embriotransferu lecz w innym celu , ale jest rzetelna, dokładna i ogólnie super kobitka :)

  4. Czo czo

    A ile to wszystko będzie kosztować…

    1. quanta

      Wcale nie tak dużo, jakby się mogło wydawać. Na przykład sama procedura synchronizowania obydwu klaczy, koszty znalezienia, wypłukania i przeniesienia zarodka to 700 zł.

  5. Marta

    Embriotransfer super sprawa! Szkoda, że mało popularne w Polsce. Mam nadzieję, że za parę lat będzie bardziej popularny i tańszy.

    1. quanta

      Super sprawa i to z wielu powodów:
      – można nie wyłączać klaczy z treningu (a ciąża i odchowanie malucha to w sumie 1,5 roku przerwy),
      – cała ryzyko związane z porodem zostaje przeniesione na klacz mamkę, a tę można wybrać już rodzącą, doświadczoną
      – jako klacz-biorczynię wybieramy matkę-polkę, która ma dobry charakter, jest łagodna, uważna i troszczy się o źrebaka – dla niej to przecież jej własne dziecko. Jeśli klacz-dawczynie jest pierworódką, może łatwo nie zaakceptować malucha, dodatkowo nie wiadomo też, czy będzie odpowiednio mleczna.
      – rok w rok można mieć źrebaka – albo dwa. Albo trzy 😉 Limituje nas tylko fantazja i finanse.

      1. Marta

        Ja zdecydowałam się na krycie mojej ukochanej klaczy w zeszłym roku, na dniach powinna się podzielić. Ma super charakter, tatusia pomagali mi dobierać doświadczeni ludzie :)
        Gdybym miała możliwość zrobienia embriotransferu to bym zrobiła- dla mnie to przede wszystkim o wiele mniej nerwów i stresu! Mimo, że klacz źrebi się w klinice to i tak jest to mega stresujące :)

  6. Natalia

    No no, super plan! Trzymam kciuki :)

    1. quanta

      Dzięki i ja też trzymam :)

  7. bjooork

    Embriotransfer jest stosowany w SK Prudnik – chyba dwa lata ma obecnie kobyła, która jako pierwsza się tam urodziła.

    1. Riada

      W Rzecznej, z tego co mi wiadomo, urodził się ogierek za pomocą tej metody.

  8. Agnieszka

    Bardzo podoba mi się ten źrebaczek! Jeden z niewielu jakie widziałam, które tak „machają łapkami” a do tego nie są sztywne w grzbiecie lub źle prezentowane. No ale czego oczekiwać po takim ogierze. Choć praca zadu klaczy też niczego sobie! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *