«

»

kwi 25

Taka tam łyżeczka truskawkowego dżemu

Mam coś, co będzie idealnym komentarzem do mojego przedostatniego wpisu. Pokażę Wam parę, która niesamowicie zmieniła się na przestrzeni półtora miesiąca, przy czym jeździec ma za sobą kilkanaście treningów, a koń przyjechał roztrenowany, więc i na obecną chwilę nie pracuje jakoś szczególnie intensywnie.

Kiedyś wyglądało to w ten sposób:

d1

Może i na pierwszy rzut oka ładny konik w kolorowym komplecie, ale napiszę Wam, co ja na powyższym obrazku widzę. Po pierwsze jeździec :( Szybki test – prawidłowość dosiadu jeźdźca oceniamy wizualizując sobie, co stało by się z amazonką, gdyby jej nagle „zniknąć” (zabrać spod pupy) konia. Prawidłowo siedzący jeździec powinien wylądować na nogach. Ten ze zdjęcia wyżej przewróciłby się do tyłu i klapnął na pupę. Nie siedzi, noga ucieka mu wyraźnie do przodu. Ma pogięte nadgarstki, a taka ręka nie ma szans prawidłowo działać, więc zakładam, że jeździec nie wie kompletnie, jak używać tej z pomocy, którą jest działanie dłoni na pysk konia. Cała uwaga jeźdźca jest skoncentrowana (a jakże) na końskiej głowie, klatka piersiowa zapadnięta, amazonka nie jedzie na koniu, siedzi na nim i wystarcza jej to, że koń ją „wiezie”.
Natomiast rumak… oj. Cała górna linia wygląda niedobrze. Koń jest pokrzywiony bocznie – nos ucieka mu na zewnątrz, brzuch wpada do środka. Szyja ma bardzo dziwny kształt, nie rysuje się łukiem od kłębu do uszu, tylko ma dwie przeciwstawne zapadliny i łamie się gdzieś po środku. Za siodłem dół… Przed ogonem kolejna zapadlina. Brzuch wisi (ergo, nie pracują plecy, bo koń, aby używać mięśni brzucha, musi w tym samym momencie podnosić swoje plecy i dźwigać jeźdźca).
Rozkład wektorów ruchu, sił i energii z powyższego obrazka wygląda w ten sposób:
d1_

A powyższe zdjęcie zrobione w stępie, czyli w chodzie, w którym przynajmniej jeźdźcowi powinno być łatwiej prawidłowo usiąść…

A teraz foto ustrzelone telefonem 😉 podczas wczorajszego treningu:
IMG_0712
To nie jest oczywiście obrazek-ideał i efekt końcowy, ale różnica – gigantyczna.
Czy jeździec, gdyby mu zabrać konia, wylądowałby na swoich stopach? Dokładnie tak, bez najmniejszego problemu. Ma ładnie zachowaną pionową linię pięta-miednica-bark. Otwarta klatka piersiowa, głowa i wzrok skierowane przed siebie – tutaj zaczyna się generować nieskrępowana, pozytywna energia, a nie zawinięcie się na ustawieniu końskiego łba. Równe dłonie, zachowana prosta linia od łokcia przez nadgarstek, wodze, aż do wędzidła. Chciałabym jeszcze więcej luzu i swobody w rękach, bo robi się tam nadal zbyt dużo napięcia, ale po pierwsze wiem, że amazonka jest ekstremalnie skupiona i bardzo się stara 😉 – a po drugie, potrafi sama się zresetować i rozluźnić, spuszczając napięcie z całych rąk, podczas gdy wcześniej coraz więcej i coraz bardziej się blokowała, a to jest olbrzymi postęp!
A koń… ciasteczko :) Nie mam wątpliwości, że jest okrągły i że jest na pomocach. Szyja jest jednym, czytelnie wyraźnym łukiem. Gdzieś tu miał być dołek za siodłem? Wiszący brzuch? Przepraszam, czy na pewno mówimy o tym samym zwierzaku?
Naturalnie, w ramach dalszego treningu i pracy, kiedy koń nabierze więcej siły i odnajdzie pełną równowagę w aktualnej sylwetce (a to dotyczy wszystkich chodów i przejść między nimi) otworzymy mu jeszcze i uniesiemy cały przód: potylicę, szyję, łopatki. Teraz robocza sylwetka jest zupełnie poprawna. Tak to wygląda na rozrysowaniu tych samych wektorów, co na poprzednim zdjęciu:
IMG_0712_

Amazonka dopiero liznęła truskawkowego dżemu, a musi się nauczyć wyjadać go paluchami bezpośrednio ze słoika 😆
Jeśli jednak będzie ona pracować tak, jak do tej pory, to wróżę jej dużą pociechę z konika :)

19 comments

Skip to comment form

  1. Kari

    Quanta, czy mogłabyś napisać co zmieniło się w treningu amzonki, cy też jakie elemnty doszły, że była w stanie tak szybko osiągnąć taki progres? Dziękuję.

    1. amnestria

      Jeśli mogę, bo to ja jestem rzeczoną amazonką 😉 to z mojego punktu widzenia najważniejsze było to, że Quanta zmusiła mnie do…. myślenia. Na różnych poziomach. Do tej pory było to myślenie tylko o koniu, co szybko doprowadziło do dosiadowej katastrofy. I nie dość, że rezultatów nie przyniosło, to jeszcze negatywnie odbiło się na koniu. Quanta jest miła, bo ten obrazek „wcześniejszy” jest znośny. Mam gorsze 😉

      Do czego więc zmuszam swoje szare komórki na jeździe?

      – do myślenia o swoim ciele:
      * o rozluźnianiu
      * dobrym ułożeniu ciała
      * zauważaniu korelacji moje ciało – reakcja konia
      * zachowywaniu odpowiedniego tonusu mięśniowego
      * i jeszcze raz luzu, luzu, luzu LUZU

      -A jak to robię:
      * wizualizacje wszelkiej maści (na każdego działa co innego, ale Q. mi wymyśla super historie, które mój mózg zna i potrafi sprawić, że ciało da jakąś pozytywną odpowiedź)
      * samokontrola co pół kółka
      * ciągła kontrola ze strony Quanty (no bez tego to jeszcze długo się nie obejdę)

      I ważne – wszystko robiłyśmy STOPNIOWO. Teraz poprawiamy inne rzeczy niż na początku (choć te z początku też niestety wracają), gdyż dopiero teraz jestem gotowa na następny level.

      Duszek jest na pewno wdzięczny bardzo! A ja też (prócz giga frajdy z jazdy oczywiście), bo już byłam bliska niezłej kontuzji – miałam tak ekstremalnie pięty w dole, że po każdej jeździe kostki bolały mnie tak, że miałam trudności z chodzeniem.

      To zdjęcie to wycinek. Przede mną duuużo pracy, ale mega powera daje to, że widzę, że się da. A mój koń pięknieje z dnia na dzień :)

      1. Moona

        „Q. mi wymyśla super historie, które mój mózg zna i potrafi sprawić, że ciało da jakąś pozytywną odpowiedź”
        Możesz podać jakieś przykłady? Zaintrygowało mnie to :)

        1. amnestria

          Na przykład: „wyobraź sobie, że wchodzisz na scenę i zaraz masz zatańczyć, wyobraź sobie ten moment gdy dopiero podnosi się kurtyna, a Ty wchodzisz na deski i wiesz, że dasz radę i zrobisz piękne show”
          Chodzi o ten moment, nie „tańca” tylko takiego naprężonego, dumnego ciała, gotowego na wszystko. Nie tańczę 😉 Ale jakoś umiem sobie to wyobrazić i kuuuurczaki! To działa! Oczywiście daje krótkotrwały efekt, bo w międzyczasie trzeba ogarnąć milion spraw plus ja jeszcze wiele nie umiem… Ale skoro już zaczyna działać to pewnie uda się ten efekt przeciągnąć. Aż ciało się nauczy i nie trzeba go będzie pilnować 😉

          I takich „wizualizacji” Quanta wymyśla mi multum. I pilnuje, pilnuje, pilnuje! Ciężką pracę ma ze mną 😉

  2. eM

    Quanta, jadę do ciebie. Zajmuję wycieraczkę przed stajnią…

  3. iwona.

    Po prostu to aż niewiarygodne, że w tak krótkim czasie można tyyyle poprawić 😉 Świetna robota, konik zmienił się w łapiącego za oko wierzchowca!

  4. Olga

    Quanta, a skrobniesz parę słów na temat treningu?

    1. quanta

      Nie da się w paru słowach opisać tego, co robimy dzień w dzień od 1,5 miesiąca.
      Sama jestem zaskoczona, jak szybko i pozytywnie udało się dużo rzeczy poskładać. Nie będzie też żadnej nonszalancji w stwierdzeniu, że kiedy koń z jeźdźcem do mnie dotarli, to naprawdę było bardzo źle. Koń stawiający na swoim, totalnie nie karny, wściekły, wkurzony i histeryczny, kiedy nie może postawić na swoim. Przyjemności za jazdy zero, kompletne i okrągłe :( 8-latek, który nie umiał galopować, ani na lonży, ani pod jeźdźcem. Ja nie byłam na nim stanie zagalopować – na praktycznie surowych młodziakach jestem, tutaj mnie temat przerastał. Zero reakcji na pomoce, koń we własnym sobie, któremu kompletnie nie zależy na pochwałach, a za nagany się wścieka, denerwuje i piekli. Na pierwszej jeździe, kiedy skończyłam pracę (a koń bez kondycji był naprawdę zmęczony) nie byłam w stanie go zatrzymać ze stępa, żeby zsiąść. Ufff… Amazonka, która na koniu jedynie siedziała – bo do tej pory nikt jej nie pokazał i nie wytłumaczył, jak się z koniem pracuje.
      Brak punktów zaczepienia – bo jeździec bez warsztatu i zielony koń mogą pójść w 1000 różnych kierunków, a szansa, że sami z siebie obiorą ten prawidłowy, jest mniej więcej taka jak wygranie w Lotto :(

      Pierwsze 10 dni z koniem było raczej nieprzyjemnym ustalaniem granic, a właścicielka dostała za zadanie najpierw stworzyć sobie warsztat pomocy jeździeckich, a potem mozolnie nauczyć się ich używać. Z czytelnym pokazywaniem jak, co, kiedy, ile, z jaką siłą. Ja sama raczej jestem bardzo miernie uzdolniona jeździecko, ale dzięki dużej dozie pracy, rozmyślań i uporu udało mi się osiągnąć całkiem przyzwoity stan mojej jazdy. Dzięki temu umiem początkującym, nieświadomym albo pogubionym jeźdźcom, pokazać, czym to ujeżdżenie się je 😉

      Efekty na dziś? Zaskakujące. Koń porusza się na pomocach w trzech chodach (jeszcze galop na prawo jest do poprawy przepuszczalności wewnętrznej wodzy). Robi dobre przejścia, łopatki, ustępowania. Nie wścieka się – zamiast sapać albo przełykać ślinę nerwowo w trakcie jazdy zaczął… parskać 😀 Problem z zagalopowaniem? Robi zagalopowania ze stępa. I przejścia za galopu do stępa, z kłusa do stój (gdzie problem z zatrzymaniem czy zwolnieniem?). Zaczynamy zwykłe zmiany nogi, kontrgalopy.
      Amazonka wygląda na koniu totalnie inaczej. Siedzi już znacznie lepiej, i chociaż wygląda trochę jeszcze tak, jakby dopiero obudziła się po długim śnie, to jest chyba zaskoczona, że z koniem można rozmawiać i że sama potrafi zacząć i poprowadzić taki dialog :) Zlikwidowała co najmniej połowę swoich usztywnień (które były przerażające po prostu). Odkrywa nowe rzeczy w jeździectwie – to, że działanie łydką może polegać na odstawieniu nogi od boku konia (a nie wbijaniu zaciśniętej pięty), to, że do ustawienia nie potrzeba trzymającej ręki i w ogóle ręki, to, że może swojemu koniowi zaufać :) To, że ma mnóstwo sposobów na nagradzanie konia za dobrze wykonane zadania, i to, że może czytelnie i konsekwentnie postawić na swoim. Na cały obrazek patrzy się super przyjemnie – aż para zbiera gratulacje od dwójki „obcych” trenerów :))

      1. Amelia

        quanta, mieć z boku na treningach kogoś takiego jak Ty to skarb. przechodziłam przez kilku trenerów (skokowych, bo sama skaczę) i nigdy nie miałam poczucia, że chcę się umawiać na kolejny trening, bo to jest ta droga :( szkoda, że kogoś kto naprawdę wie co robi trzeba w Polsce szukać ze świecą…

        1. quanta

          Kiedy ja nie jestem trenerem, jestem normalnym użytkownikiem 😉 koni. Może dlatego, że sama wiem jak mi ciężko i opornie szły podstawy, to teraz umiem się nimi podzielić z innymi jeźdźcami?
          Przed naszym karym konikiem jeszcze duuuużo pracy i po drodze będą na pewno wzloty i upadki. Mam nadzieję, że z każdym kolejnym miesiącem będzie coraz lepiej :)

          1. Amelia

            to, że nie masz tytułu trenera nie znaczy, że nie prowadzisz treningów :) no, ale niech Ci będzie, w Polsce takich Normalnych-Użytkowników-Koni-Super-Doradzających-Na-Jazdach to ze świecą szukać }:-)

      2. Kasiaaa

        Moze głupie pytanie, ale jak zaczynałaś pracę na pomocach to na dłuższej wodzy z niskim ustawieniem – rozluźnienie itp czy od razu z takim jak na załączonym zdjęciu? :)

        1. Kasiaaa

          I czy jest z tobą kontakt drogą mailową? 😀

  5. Ania

    Myślę, że warto dodać, że koń z różnych względów za wiele w swoim życiu się nie narobił, więc to tak naprawdę pierwsze jego poważniejsze podejście do pracy. Gratuluję, że w końcu się udało, postępy już po krótkim czasie są i że to wszystko się kręci. Zawsze Duchowi i Karoli kibicowałam, powodzenia! :)

  6. Dramutka

    Ogromne postępy, no po prostu WOW! Mieć takiego trenera to skarb. :)
    Co do TEGO momentu – sama niedawno tego doświadczyłam i było to wspaniałe. Ale największym zdziwieniem było „można usiąść!” w kłusie.Satysfakcja była tym bardziej duża, że pracuję z młodą sama, a jeżdżę tylko kilka lat (ale całą jeździecką karierę jeździłam z trenerką). W dużej mierze pomaga intuicja, to wyczucie „o! To już to!”. Chyba nie ma lepszego uczucia niż TO i uważam, że każdy jeździec powinien do tego dążyć :).
    BTW udzielasz, Quanto, treningów? Treningi z tobą to jedno z moich życiowych marzeń :D.

  7. Agata

    świetnie to wszystko opisałaś :) Ile człowiek może wynieść z takiego wpisu! I właśnie tu wpadłam na pewną propozycję :) Co Ty na to, abyś właśnie co jakiś czas robiła takie wpisy porównawcze ze zdjęciami.? :)

    1. quanta

      Jeśli tylko będę miała taki ciekawy progres do pokazania, to czemu nie. Sama jednak jeżdżę głównie młode konie, a u nich zmiana przez półtora miesiąca to raczej nie będzie nic specjalnego do podziwiania 😉 A i jeźdźcy naprawdę rzadko kiedy trafiają się tak zmotywowani i chcący pracować na sobą.

  8. Natalia

    Ile ja bym dała żeby ktoś mnie z moją kobyłą tak chociaż delikatnie naprowadził ! Naprawdę super to wygląda a zapowiada się fantastycznie , czekam na późniejsze efekty pracy tego teamu z tobą Quanta :)! Pozdrawiam

  9. Magda

    Quanta, mam ten sam problem z ustawieniem nogi, który widać na pierwszym zdjęciu. Jak mam nogę w strzemieniu to automatycznie idzie do przodu. Jak bez – jest zdecydowanie lepiej. Czyli myślę sobie: fizycznie mogę ją odsunąć? Ale w psychice coś nie działa? Czy to dobry trop czy jednak np.powinnam jakoś rozciągać mięśnie? Wystarczy myślenie o cofaniu nogi i z czasem będzie poprawa? Czy da się zrobić coś więcej?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *