«

»

lip 09

Suszi srebrna strzała

Jak ja się nie mogę nacieszyć top warunkami do jazdy! :mrgreen:

I chociaż pogoda wciąż raczej mało słoneczna, to jednak do tej pory na 14 jazd tylko raz wylądowałam na hali. Gdzie zresztą też luksusy, fantastyczne podłoże (Cebula je po prostu kocha i na nim frunie, nie spodziewałam się, że ona może aż tak genialnie kłusować) i mnogość krystalicznie czystych luster – ale mimo to z dworu wygoni mnie chyba tylko ostra zima 😉 Okoliczności przyrody są wręcz sielankowe, wsiadam wieczorem, żeby nie zabierać koniom czasu na padoku i jeżdżę sobie przy zachodzie słońca:

IMG_7244

Cebula w nowej stajni czuje się jak ryba w wodzie, jest szczęśliwa, w pełni wyluzowana i bardzo, bardzo miła. W sobotę miała sesję masażu i zachowywała się jak mały kotek, nie zdziwiłabym się, gdyby zaczęła mruczeć 😉 Suszek żyje jeszcze trochę w zwiększonym trybie ADHD, na padoku trzyma się krok-w-krok u boku Cebulki (takie z nich teraz papużki-nierozłączki), ale w boksie, kiedy jej nie ma w pobliżu – rży, wędruje, potrząsa grzywą, a nawet po treningu na myjce nie może ustać w miejscu, podskakuje z czterech nóg w górę słysząc parsknięcie innego konia, a mikro-muszka owocówka, która siądzie mu nie daj boże na pupie, wywołuje taniec Świętego Wita z krzesaniem iskier podkowami. Takiego mam dzikiego mustanga 😉 I ten dziki mustang pod siodłem jest zupełnie… łagodny. Serdeczny. Posłuszny. Całkiem zrelaksowany. i I bardzo, bardzo stara się być skupiony.

IMG_6992

Lotne to teraz pełna zabawka i frajda, Suszy śmiga je na samo delikatne przesunięcie miednicy w siodle. Kto wie, może będą działały jak na Skwarku, którego najprościej i najskuteczniej można było rozluźnić robiąc… zmiany co tempo 😉 Paradoksalnie jednak unikam robienia dużej ilości zmian na treningu, a jeżdżę nudne i cierpliwe kontrgalopy (hahah, w sumie znaczna część mojego treningu polega na znudzeniu i uśpieniu Susza) 😉 Pracuję też nad solidniejszym zebraniem w galopie, takim, które nie tylko posadzi Suchego na zadzie, ale wreszcie uczciwie uniesie mu front. Na ostatnim treningu Suchy galopował tak fantastycznie, że na samym końcu zaproponowałam mu zmiany co dwa tempa i zrobił je bez pudła, leciutko, łatwiutko, niemalże na myśli – przez całą długą ścianę, czym zaskoczył mnie tak, że pojechałam jeszcze kolejną całą ścianę zmian co dwa. Suszek jest genialny – zrobił je wszystkie TOP! :mrgreen:
IMG_6997 IMG_7016 IMG_7019

No i oczywiście na takim placu można naprawdę rozwijać skrzydła w dodaniach – rudzielce uwielbiają ruch i mają mnóstwo energii, wyciągnięte chody to jest dla nich strzał w dziesiątkę (co nie znaczy, że jest łatwo, Suchy potrafi gubić rytm w kłusie, w galopie zmienić nogę, Cebulka czasem szczególnie dużego dodania nie uniesie i zagalopuje – ale obydwa uwielbiają się tym ćwiczeniem bawić i coraz lepiej im ono wychodzi):
IMG_7077

Jak zwykle jednak nie może być wszystko tylko i wyłącznie idealnie, więcmam pewną rysę na tym beztroskim wizerunku. Suchy mi definitywnie wyrósł z siodła. Zrobił to już jakiś czas temu, ale doraźnie wspomagałam sytuację podniesieniem siodła nad konia futrem i ściągnięciem wraz z kilkoma osobami ze stajni pasowaczy z holenderskiej firmy Hulsebos (to taki „ichni” Hennig, znaczna część holenderskich zawodników ujeżdżeniowych jeździ w siodłach tej marki i mają one to do siebie, że są ultra wygodne dla jeźdźca). Z tym zamawianiem siodeł wyszło w sumie zabawnie, bo zebrało się nas cztery osoby, z których owszem każdej przydałoby się nowe siodło, ale bez jakiegoś szczególnego przymusu, ot, pewnie sobie tylko sprawdzimy, jak się w tych holendrach jeździ. I wszystkie te cztery osoby po testach z niezłomną pewnością zamówiły siodła (ze mną włącznie) – konie nam kazały 😆 Czterolatek koleżanki od razu rozluźnił grzbiet i zaokrąglił szyję, siedmioletni ujeżdżeniowiec pofrunął spektakularnym kłusem wyciągniętym, a z kolei mniej doświadczony adept jeździectwa, który konia ma od nie tak dawna i dopiero się sporo uczy usiadł od razu na tyle pewnie i stabilnie, że pojechał swoim pierwszym w życiu dodanym galopem. Suszek dostał na grzbiet siodło Close Contact i od pierwszego kroku był jak mięciutka, puchata kuleczka :) Bardzo dobrze stępował, czekał na mnie już w rozprężeniowym kłusie, dając bardzo łagodne i miłe uczucia.
IMG_7129

Co ciekawe, żaden z jeźdźców nie wybrał tego modelu siodła, na który miał największą chrapkę przed testowaniem – no cóż, w tej kwestii pozostaje słuchać konia. Większość z nas nastawiała się na model Balance, w którym jeździ Emmelie Scholtens, ale na przykład Suchy uznał takie przysysające jeźdźca do konia siodło za zbyt ograniczające, zaś czterolatek w ogóle kompletnie się na to siodło wypiął. Za to inne modele okazały się być jak dedykowane dla tych konkretnych zwierzaków i projektowane wręcz specjalnie na nich.

IMG_7092 IMG_7095 IMG_7097IMG_7125 IMG_7003

Za niecałe dwa tygodnie nasze siodła już dotrą i nie ukrywam, że jestem pełna obaw, jak nam się uda zrobienie siodła specjalnie dla nietypowego Susza. Poprzednia taka próba (zamówione Devoucoux) okazała się być pełną porażką, bo siodło dla Suchego było po prostu nieakceptowalne i na tym koniu nawet nigdy w nim nie zakłusowałam 👿 Equipe dla Suchego udało się dopasować przyzwoicie (chociaż uwielbia sobie zjeżdżać z kłębu w tył), ale raczej nie widzę opcji na więcej miejsca dla Susza na szerokość w Olympii. Ogromnym plusem Hulsebosa w tej kwestii jest fakt, że owszem, konie zostały zwymiarowane dokładnie przez pasowaczy, ale teraz z gotowymi nowymi siodłami ponownie przyjeżdża saddlefitter, który będzie zarówno rozstaw łęku, jak i wypełnienie poduszek korygował dokładnie już na miejscu, a dodatkowo co kilka miesięcy przyjeżdżał na serwis i dopasowanie. Niestety bez regularnych takich przeglądów, choćby mieć najlepsze siodło na świecie można napytać sobie biedy, bo grzbiet konia, szczególnie rosnącego i rozwijającego się, może się bardzo zmienić nawet i w trzy miesiące.

IMG_7305IMG_7236IMG_7303 IMG_7216

Trzymam kciuki za to, ze zarówno pasowanie jak i siodło mi się sprawdzi, bo wczoraj kontrolę siodła przeszła jeszcze Cebulka i zgadnijcie, jaki werdykt? Przestają jej się mieścić pod tybinkami łopatki… Coraz więcej ich używa, ergo rosną jak napompowane. Udało mi się wypożyczyć dla dziewczynki siodło Butterfly, o specjalnej terlicy, która dopasowuje się do sylwetki konia. Cebuli ta koncepcja się mega podoba, naprawdę czuć bardzo dużą różnicę, wrażenie mam takie, jakby koń doświadczył wręcz ulgi mogąc z większą swobodą ruszać łopatkami, co przekłada się na więcej rozluźnienia w zgięciach, obszerniejszy wykrok, większe zmiany, a sprężyście pracujący grzbiet pozwala nam obydwu z ogromną łatwością pobawić się pasażem 0_o Bardzo ciekawe uczucia, ale to już materiał na osobny wpis, którego nie omieszkam ze zdjęciami i może jakimś filmem zrobić.

IMG_7167

W czwartek jadą do Hendriksa! <3

23 comments

Skip to comment form

  1. Vissenna

    No widzisz, ja raz siedzialam w Butterfly i przez ta ruchomosc siodla bylam troche zdezorientowana i mialam wrazenie, ze „spadne” koniowi na klab… Za to oba Hulsebosy ktore „jezdzilam” byly swietne. Nie wiem jak oni to robia ale w tych siodlach ciezko usiasc zle – sa idealnie nirnachalne w „ustawianiu” jezdzca. Do tego daja pelna swobode w przekazywaniu delikatnych pomocy.

    1. quanta

      Butterfly genialnie leży na obydwu moich rudzielcach, rozstaw łęku faktycznie dopasowuje się do konia, całe poduszki przylegają, kanał między panelami jest bardzo szeroki, zdecydowanie koniom to pasuje i siedząc w tym siodle czuje się, jak cały grzbiet konia się porusza. Bardzo dobre jest czucie każdej nogi konia z osobna.
      Od strony konia bym dała 10 na 10 :)

      1. Moona

        A od strony jeźdźca?

        1. Moona

          Ok, doczytałam niżej.

  2. Moona

    Jacy Wy eleganccy na codziennych treningach! :)
    A możesz napisać co Ci ostatecznie nie spasowało w siodłach HB Contact?

    1. quanta

      Staramy się, jeździectwo to elegancki sport, a jak człowiek na co dzień siedzi przy komputerze prawie że w piżamie 😉 to tym bardziej dobrze jest mieć motywację, żeby się ogarnąć 😉

      Mój HB w praktyce wyszedł mało uniwersalny, to znaczy był bardzo dokładnie dopasowany do jednego konia, a ja mając ich i jeżdżąc więcej potrzebuję siodła, które łatwą korektą (np. wkładkami) będę mogła używać na większej ilości koni w zbliżonym typie budowy. Dodatkowo Skwarek miał (i ma) naprawdę trudne plecy, a siodło zrobiłam odpowiadające parametrom jeźdźca, czyli raczej mikre. Skwarkowi z jego słabą nerką i tendencją do odginania się łatwiej było jednak pracować w siodłach dużych, które zajmowały większą część jego grzbietu – stąd też wybór innej marki jako bazowego siodła dla mnie.

      1. Moona

        Dzięki! :)

  3. A.

    Jako posiadaczka Butterflay’a tym bardziej jestem ciekawa Twojej opinii – wpisu :)

    1. quanta

      Od strony konia patrząc jest rewelacyjnie, naprawdę się czuje, że koń pracuje grzbietem, chętnie się rozluźnia, ma swobodę łopatek – ergo NIC mu nie przeszkadza.
      Od strony jeźdźca – hm, wszystko zależy, jakiego się ma konia i czego się potrzebuje. Sporo modeli Butterfly to po prostu oklep ze strzemionami. Na takiego zakapiora, jak Suchy, który potrafi skakać na jednej tylnej nodze i bywa, że podbija oczy – taki oklep ze strzemionami to może być trochę za mało supportu 😉
      Model, który mam jest dedykowany koniom fryzyjskim – czyli pasuje na duże, umięśnione konie o beczkowatej kłodzie i wydatnej łopatce (łopacie). Siodło to (chyba 17”), chociaż na stronie producent przyznaje się tylko do 18” – tak czy inaczej na mnie siodło jest cokolwiek za duże. Na szczęście klocki kolanowe są na rzepy, podniosłam je więc najwyżej, jak tylko się da, skróciłam strzemiona o dziurkę i siedzi się dobrze 😉
      Ja to siodło bardzo polubiłam, mimo moich początkowych wątpliwości, czy z niego aby nie wypadnę okazało się, że można bez problemu robić całą moją codzienną pracę – od mocnego zebrania, po chody wyciągnięte, lotne, ciągi itd. Mało tego, jazda po łące, górkach i kawaletkach też daje radę 😀

      1. A.

        To jeździliśmy w tym samym siodle. Dla mnie jednak ta 17 była za mała, a i na konicy nie leżało do końca dotrze. Bardzo mi się nie podobało jedno miejsce przy kręgosłupie, gdzie ucisk był zdecydowanie większy + nieobciążony środek siodła. Ostatecznie zdecydowałam się na inny model (uta gräf) i ten sprawdza nam się super. Ale moja konica nie ma pomysłów na takie powietrzne ewolucje jak Suchy :)

        1. A.

          Co do pracy grzbietu i łopatek to właściwie praktycznie wszystkie ogony, na których jeździłam w tych siodłach zrobiły się zdecydowanie luźniejsze i mobilniejsze. Aż się zastanawiałam czy aby sobie tego nie wmawiam :)

  4. Kinga

    Ehh konie skarbonka bez dna ale co się dla nich nie zrobi 😉 Czekam na twoją dalszą relacje odnośnie nowych siodeł 😀

  5. Aleksandra

    Suszek wygląda przepięknie jak zawsze :)

    A odnośnie siodeł Hulsebosa, jak się ma cenowo do Equipa? Sama zastanawiam się nad nowym siodłem i niestety chyba krótkonożnym nie pozostaje nic innego jak siodła na zamówienie lub też dobrze upolowane. Koń mój akurat szcześliwie grzbiet ma mało problematyczny, ale młody i pewnie jeszcze mu się urośnie, więc coraz bardziej kusi mnie opcja skorzystania z oferty firmy, która w razie czego zawsze profesjonalnie siodło może skorygować.

    A twoja olimpia będzie w takim wypadku na sprzedaż?

    1. quanta

      Olympia póki co zostanie jako backup, pojeżdżę w Hulsebosie z pół roku, zobaczymy jak on się sprawdzi, a wtedy też przyjdzie pora, żeby zrobić jakieś bardziej docelowe siodło na Cebulę.
      Ceny za poszczególne modele Hulsebos w bazowej wersji to 2300-2700€, czyli jeszcze nie tak źle, ale przyznam szczerze, że jak dołożyłam sobie siedzisko extra soft (lubię posadzić tyłek na czymś ultra miękkim, nawet w Equipe mam podwójną warstwę lateksu), tybinki z specjalnie lepkiej cielęcej skóry, a do tego lakierowane na czarno lamówki (aj aj aj), to wcale już nie wyszło skromnie 😳

      1. amnestria

        Quanta, nie żebym teraz miała taką gotówkę na podorędziu (ale nie wykluczam zakup takiego „lepszego” siodła), ale jak wygląda w ogóle kupowanie tych siodeł? Mamy przedstawicieli na Polskę czy muszą przyjechać z „zagramanicy” specjalnie? I czy wtedy w ogóle wybiorą się np. do jednego konia? Doliczają sobie za dojazd/pasowanie?

        1. quanta

          Przedstawiciela na PL nie ma, przyjeżdżają Holenderki. Do jednego siodła będzie raczej ciężko, tzn. koszt przyjazdu dwóch osób na dwa dni (w tym hotel dla nich i bilety samolotowe) razem z całą kolekcją siodeł testowych wyniósł nas 400€. Najlepiej byłoby zebrać sobie ekipę – na dzień dzisiejszy wiem o dwóch potencjalnie zainteresowanych dobraniem siodła osobach, tylko pewnie trzeba by się dobrze przygotować logistycznie. Teraz ekipa z Hulse będzie w PL ok. 19 lipca – pewnie wtedy można by było przyjechać z koniem do Garo i pojeździć w siodłach, bo będziemy robić saddlefitting na miejscu z naszymi zwierzakami.

          1. amnestria

            O kurczaki, to większa akcja jest… Będę Cię podpytywać pewnie za jakiś czas, a nuż będą przyjeżdżać do Was znowu na jakiś serwis czy co :) Swoją drogą jak myślisz dlaczego tak ciężko o te siodła w Polsce? Zwłaszcza, że cenowo jakoś dramatycznie się nie odbiegają od innych z tej samej półki.. (a myślałam, że różnica jest duża) Mało popularne w dalszym ciągu? Czy jednak nie ma u nas rynku *premium?

          2. quanta

            Wszyscy solidny producenci mają pełne ręce roboty i nie bardzo mają ciśnienie na łapanie kolejnych rynków, szczególnie, że polska rzeczywistość jest dość specyficzna i trzeba umieć się w niej poruszać. Nie mówiąc już o tym, że do Holandii czy Niemiec jednak daleko nas porównywać w kwestii zakupu nowych siodeł.

  6. Wojenka

    A ja uśmiecham się o zdjęcia toru do galopu :))

  7. Karola

    A ja mam pytanie z zupełnie innej beczki. Patrząc na Twoje kopytne od razu widać że to TOP wszystkich TOPÓW i bez wypchanego po brzegi potfela, a raczej średniej wielkości plecaczka ze stelażem nie ma co marzyć o zakupie. Jednak moja sytuacja niestety nie wygląda tak różowo, i nie koniecznie chciałabym świętować spłatę ukochanego wierzchowca wraz z odebraniem pierwszej emerytury. :) Szukam konia do ujeżdzenia „za rozsądne pieniądze”. Oczywiście nie piszę o cenie jak za mięso, jestem optymistką ale nie wierzę w cuda. Raczej skupiać się będę na młodych koniach „do zrobienia”. I tu byłabym wdzięczna gdybyś podzieliła się swoim doświadczeniem. Czy znasz w Polsce hodowle które mogłabyś polecić? Słyszałam np. kiedyś o jednym hodowcy z dolnego śląska którego młodzież całe dnie i noce spędzała na padokach, konie sciągane były tylko na wizyty veta lub kowala. Wiadomo, im więcej ruchu tym lepszy rozwój, tylko kupujesz potem dzicz kudłatą – co o tym sądzisz?

    1. quanta

      No to może Cię zdziwię, ale wszystkie moje konie – poza Fugu – nie należały wcale do najdroższych. Trzeba umieć szukać, mieć oko, a później dać się koniowi rozwinąć. Dobre konie można teraz znaleźć również i w Polsce, pytanie tylko, co to są te „rozsądne” pieniądze. Plus, „zrobienie” konia wcale nie wyjdzie taniej, niż zakup konia bardziej doświadczonego, a i to w ogóle wchodzi w grę tylko wtedy, jeśli umiemy zrobić (jeśli to ma być pierwszy koń, to z góry trzeba przyjąć, że się nie uda).
      Młode konie powinny spędzać dzieciństwo na łąkach, a nie w stajniach. Rewelacyjnie się sprawdza wychów, kiedy koń do trzeciego roku życia biega sobie wolno i tylko na kilka zimowych miesięcy spędza czas z rówieśnikami w biegalni. W tym momencie jednak to właśnie pracownicy stajni i kowale robią często za wychowawców dla młodych koni i warto zwrócić uwagę, co to są za ludzie. Znam hodowlę, gdzie konie są naprawdę ciekawe, ale pracują na miejscu ludzie z łapanki, byle najtańsi – na konia potrafią krzyknąć, albo przegonić go widłami. Trzylatki stamtąd są naprawdę dzikie i nie jest łatwo o ich zaufanie.
      Mój Hendriks czy Suchy do 3-go roku życia nie wiedziały, co to boks 😉

      1. Karola

        Gratuluję dobrego oka i doświadczenia bo konie są nieziemskie :-) Rozsądna cena przy obecnej sytuacji na rynku konnnym to dla mnie 15000-20000. Konia na własność do tej pory nie miałam, bo zawsze łatwiej było znaleźć do dzierżawy. Jeżdżę już długo, zajezdzalam tez konie, ale dopiero od dwóch lat ujezdzeniowo pod okiem trenera. Tez jestem zdania, ze im wiexej ruchu tym lepiej tylko nigdy nie pracowalam z dzikim czterolatkiem. Czy nie jest tak, ze latwiej nauczyc np, podawania nóg, czyszczenia i kozystania z myjki zrebaka niz takiego podrostka?

  8. olga

    Piękny koń

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *