«

»

cze 24

Suszek, Jakubowice, day two

Drugi dzień treningów i taka sytuacja.

IMG_5033

Konkursy trwają symultanicznie na dwóch czworobokach, po środku rozprężalnia, dość zatłoczona. Na rozprężalni dokazuje rozemocjonowana klaczka, którą atmosfera zawodów ewidentnie przerosła. Widać, że koń jest pełen energii, z którą sam już nie wie, co miałby zrobić – skacze, fika, próbuje się zabrać, staje świeczki, a będąc w górze wyskakuje jeszcze wyżej z obydwu tylnych nóg. Na tym koniu super opanowany jeździec, ze stoickim spokojem, nie dając się wyprowadzić z równowagi stara się rozładować emocje u kobyłki, chociaż łatwo nie ma i szacunek za dosiad i umiejętność zabrania się w porę przy nader szalonych zwrotach klaczy.
Na tej samej rozprężalni zjawiskowy (ahh!) ogier Quo Vadis, który świeżo w tym sezonie skończył krycie i któremu w obecnej chwili wszystkie konie kojarzą się z potencjalną okazją na sex 😉 Też fikający, wyprawiony przez większość czasu, podniecony jak marynarz przed rejsem po skarb 😉 – któremu ledwo ledwo udaje się utrzymać hormony na wodzy w momencie zdejmowania owijek, bo w końcu widzi ludzki wprawdzie, ale jednak grzbiety pod swoim nosem 😆 Hasająca tuż obok kobyłka tylko dolewa mu nowych porcji testosteronu.
Aż w pewnym momencie amazonki tych demonicznych rumaków podzieliły się ujeżdżalnią, starając się trzymać możliwie daleko od siebie. Jeden zatem koń rży i prawie kryje, a drugi śmiga jak fryga, nakręcany na nowo wciąż przez ogiera…
Plus na rozprężalni jeżdżących jeszcze mnóstwo zawodników, którzy za chwilę stawiają się w szranki i chcą przejechać elementy, a możliwie chętnie przy tym nie zginąć.

A pośrodku tego rozgardiaszu Suszek.

IMG_4883

Spokojniutko i grzecznie robiący sobie lekcję.

😮

Chyba mi ktoś podmienił konia :mrgreen:

IMG_4662_

NIC Suchego nie ruszało, NIC nie rozpraszało, a to że jakiś koń sobie lata na tylnej nodze, phiii, nie takie numery Suszek by mógł sam pokazać. Ale najwyraźniej woli tym razem wspólną pracę, więc robimy kilka prostych zadań (piruety w galopie…). Koń pracuje świetnie, stąd skupiamy się na tym, żeby dziś rozgrzebać kilka naprawdę trudnych zadań. Ale ponieważ Suszek ma inną definicję tego, co jest trudne, to nie będzie to praca w galopie, trawersy, ciągi i zebranie, tylko w głównej mierze przejścia kłus-stęp, samo stępowanie (uuu, to jest zadanie nie lada), podnoszenie w kłusie uszu i reakcja na prośbę o zwolnienie rytmu i przesadzenie się na zad, również w kłuso-stępach.
Do galopu naprawdę trudno jest mieć jakieś większe zarzuty…

IMG_4612IMG_4659IMG_4667IMG_4676IMG_4694IMG_4636IMG_4672IMG_4697

Nawet i do zmian nie mogę się za bardzo przyczepić. Teraz robimy już zmiany co cztery tempa, co trzy są nadal za trudne (za duży galop!), ale testowo proszę czasem Suszka o przerzucenie nóg pojedynczą serią co dwa tempa i chłopak daje radę takie zadanie zacnie wykonać. Gdzieś tam bardzo w głębi kiełkuje we mnie nadzieja, że może i zmiany co tempo będą u tak potężnie galopującego konia w zasięgu ręki, czy może bardziej w zasięgu jego nogi 😉
Przygotowany galop – i hopla:
IMG_4629 IMG_4634
Zmiany na lewą nogę mam już naprawdę prima, na prawą – z lewego galopu Susz z rzadka próbuje zapikować głową w dół (to samo, co pilnowanie „uszu w górę” przy normalnej jeździe), ale to już kwestia nabrania przez niego rutyny. Lotne polubił, zupełnie się przy nich nie spala i ma frajdę z takich wyskoków:
IMG_4714 IMG_4716

Rozgrzanemu galopową gimnastyką dokładam stęp. Z jednej strony to pełne skupienie, żeby Su nie popędził naprzód i spokojnie kroczył, a z drugiej  trzeba siedzieć wtedy w siodle, jakby… się nie siedziało. Nie znikać, ale też nic nie robić. Być jak… z masła? Skupienie potrzebne jest do wyczuwania kroków (każda noga osobno), no i szybkiej reakcji, jeśli u konia pojawią się jakieś napięcia. A tych można się spodziewać, Suchy początkowo stępował.. jak jaszczurka, zabawnie wyginając kłodę na boki lub nią kręcąc jak beczką w wodzie. Co ciekawe, dłuższe kawałki stepa są dla niego łatwiejsze, niż krótkie, a najtrudniejszy jest ten moment, kiedy za chwilę ma się pojawić jakaś zmiana / przejście. Zatem pełne skupienie:
IMG_4675Przy okazji – różnica między wysokością kłębu, a zadu Suszarki niezmiernie robi na mnie wrażenie:
IMG_4720 IMG_4721
No cóż, nie dziwne, że trudno opanować kroki stępa, jeśli zamiast kroków robi się taaaakie wykroki:
IMG_4729

Do stępa dorzucamy kłus, i zmiany chodów, ekstremalnie szybkie, nawet co parę kroków, żeby Suchy nie zdążył na bieżąco analizować, co tam się właśnie zmieniło i nie wyprzedzał moich zamiarów swoim przewidywaniem sytuacji. Chyba wreszcie powoli zaczynam mieć go pod dosiadem, to znaczy mogę zwolnić kłus nie używając za bardzo wodzy, co Suchemu też bardzo pasuje. Podobnie z przejściem w dół albo nawet zatrzymaniem z kłusa – w sumie najlepiej i najszybciej to działa, kiedy zostawiam zupełnie otwartą rękę i tylko zatrzymuję ciało. W tym celu muszę usiąść „ciężkim tyłkiem”, którym za bardzo nie dysponuję 😆 więc w praktyce myślę o tym, żeby się… rozkraczyć i przenieść cały ciężar w strzemiona. Taka tam ciekawostka, która działać może chyba tylko na odpowiednio wrażliwym koniu, ale za to na takim działa świetnie (to chyba coś w stylu tego, o czy niegdyś rozmawiałam z Beatą Stremler, która opowiadała, że zatrzymuje bardzo gorącego konia od… odstawionych łydek).
Podłoża w Jakubowicach były świetne, więc pozwoliłam Suchemu na duży kłus, a Suchy… pofrunął:
IMG_4984
I oczywiście im bardziej można mu było zostawiać otwartą rękę, tym bardziej Suchy pozostawał w dobrym rytmie bez pędzenia naprzód, a im mniej pędził, tym łatwiej było go mieć pod dosiadem i zostawiać mu otwartą rękę, a przy tym koń łapał lepszą równowagę i kadencję. Im więcej równowagi, tym dłużej na ziemi stoją tylne nogi, a im dłużej stoją, tym bardziej uszy konia wędrują w górę. Im bardziej uszy w górę, tym koń nie pikuje i nie spada w dół, więc tym bardziej można go wyjeżdżać naprzód w otwartą rękę. Nie wiem, w którym dokładnie miejscu to zaklęte koło zaczyna się przełamywać, ale wreszcie zaczyna się przełamywać 😉
IMG_4925IMG_5035 IMG_4874IMG_4963

Co za ironia losu, nadmiernie emocjonujący się Suszi skakał namiętnie na tylnych nogach, a teraz, kiedy już tego nie robi i tak powtarzam mu przez pół treningu: zostań na tylnych nogach, zostań na tylnych nogach 😛 W takim zrównoważonym kłusie mam do pełnej dyspozycji lekki front konia przed sobą i z łatwością mogę śmigać sobie ciągi, w moim, a nie Suszkowym tempie. Dooobry koń!
IMG_5108 IMG_5103 IMG_5105 IMG_5107

Zaczyna się naprawdę ciekawie jeździć, chociaż od czasu do czasu o uszach w górę trzeba jeszcze Suszkowi bardziej przypomnieć. To jest właśnie świetne w ujeżdżeniu, że jest to pewien proces, którego trwałe rezultaty przychodzą po kolei, w swoim czasie, ale finalnie zaczynają działać same. Już teraz Suchy naprawdę świetnie wygląda w kłusie, ale siedząc na nim doskonale czuje się, jak jeszcze duży drzemie tam potencjał – a na razie spokojnie wyrabiamy sobie do tego nośną siłę.

IMG_5120 IMG_5148 IMG_5158

Na jedną sesję treningową to naprawdę sporo przerobionego materiału, w dodatku z bardzo dobrym rezultatem. „Nie najgorzej!” – rzucamy nasze ulubione z trenerką powiedzonko (tu wskazówka: odnosi się ono do szczególnie pierwszorzędnych momentów, kiedy koń naprawdę się rozluźnił, rozmiękczył i pofrunął nad ziemią, z reguły przełamując przy tym swoje słabostki, a cały obrazek wyglądało po prostu wystrzałowo. Owo „nie najgorzej” należy wymawiać z możliwie dużą nonszalancją, brakiem entuzjazmu i zblazowaniem, ot, taka tam nasza ujeżdżeniowa ironia i przekora: – TOP! Jak było teraz? – Nooo, nie najgorzej.)

No więc było nie najgorzej 😉

18 comments

Skip to comment form

  1. ST

    Prawie 5 miesięcy nie siedziałam na koniu (od czasu, kiedy warszawski światek jeździecki trochę mnie pokonał) i za każdym razem, jak tu wchodzę, widzę takie postępy i Twoją radość bijącą z wpisów i zdjęć, to aż mnie tyłek świerzbi, żeby go w siodle posadzić. Niesamowicie motywujesz! Pokonam sesję i wracam do koni, koniecznie. :)

    1. quanta

      Zdecydowanie ode mnie apel „na koń!”, bo systematyczną pracą można wszystko :)

  2. Ann

    Haha z tym „Nie najgorzej” to zupełna prawda ;d Pokazuję trenerowi mojego nowego czterolatka. Malutki okserek, koń skacze w gore i podciąga nogi praktycznie za uszy. Widzę, że trenerowi już oczka się świeca na taką perełkę. No więc pytam: „No niezły koń, co nie?” A on na to momentalnie poker face: „No tak, tak, w sumie może być” 😀 A jak do jazdy żadnych uwag nie zgłasza, to znaczy że jest super.

  3. Kinga

    Fajnie czyta się takie pozytywne wpisy. Pamiętam jego pierwsze zdjęcie i jak pisałaś, że ma charakter taki jak lubisz nikt by nie przypuszczał, że wyrośnie z niego taka maszyna 😀

  4. Moon

    Suszek jest tak lśniący (+ jeszcze czaprak :P) że musiałam oksy przeciwsłoneczne ubrać! 😛
    A z ciekawości – startujący i rozprężający się nie patrzyli krzywo, na konia który nie idzie żadnego konkursu i „zabiera przestrzeń”?

    1. quanta

      A dlaczego by mieli? Nie był jedynym koniem, który potrzebował „otrzaskania się” z atmosferą zawodów, podobnie jak dużo koni potrzebowało lonżowania przed wsiadaniem (a to dopiero „zabiera przestrzeń”…), podobnie, jak nie każdy koń startował każdego dnia zawodów, a przecież ruszyć go trzeba i tak codziennie. Odnoszę wrażenie, że wszyscy startujący mają pozytywne nastawienie, najwięcej problemów szukają zawsze ci, których na miejscu nie było, za to byli w internecie 😉

      1. horseart

        Niestety w wiekszosci przypadkow na zawodach skokowych ruszenie konia niestartujacego moze odbywac sie po konkursach ( ale czasem da sie dogadac) :)

        1. quanta

          Nie wiem czy u skokowych koni też jest tak przyjęte, ale szczególnie gorące ujeżdżeniowe konie rusza się często dwa razy dziennie, rano na lekki trening + potem normalnie rozprężenie przed konkursem. Cała reszta zasad zależy od organizatora – w niektórych miejscach konie stojące na pensjonacie mają nawet ban na jazdę na placach konkursowych i rozprężalni przez trzy dni zawodów pod rząd.

      2. Moon

        Calm down, zapytałam czysto z ciekawości – jak mieli pozytywne nastawienie, to chwała im za to – na skokówkach (ofc im niższa klasa tym bardziej ;] ) można zostać zjedzonym wręcz. A swojego czasu na sopockiej hali wypraszano ludzi na koniach nie startujących z hal w ogóle, dlatego zapytałam jak to wygląda w „południowych” warunkach.
        Co kraj (tfu, region) to obyczaj.

        1. quanta

          Nie wiem czy obyczaj – chyba w dobrym tonie byłoby zapytać organizatora zawodów, co on na takie ekstra pary. Sama bym wypraszała, jeśli by miały komukolwiek przeszkadzać.

  5. Eliza

    Dlaczego takie fury mają idealnie prostą grzywę! większość koni u mnie w stajni ma jakieś loki i nie wiadomo co a suszek perfekcyjną jak by potraktowaną prostownicą czyli inaczej ma tą grzywę „nie najgorszą”

    1. Miśka

      Może to kwestia samej struktury włosa – cieńszy, bardziej miękki, stale rozgrzany i prostujący się od środka tej gorącej Suszkowej głowy? 😉
      Ale Quantę „podejrzewam” o naprawdę staranną pielęgnację końskiego włosa (mycie, odżywki, odpowiednie przycięcie, rozczesywanie?) więc może taką grzywę da się „wypracować” i czysty, rozczesany, zmiękczony ale też lekko obciążony jakąś odżywką włos właśnie tak może wyglądać? :)

      1. quanta

        Miśka, pudło, jedyny włos na koniu, który wywołuje moje większe zainteresowanie, to ogon 😉
        Sierść czyszczę przed jazdą i myję po – i to wszystko, konie są dobrze żywione, a to załatwia cały połysk. Psikadła na sierść wydają mi się być śliskie, wypsikany Suchy miałby chyba siodło na zadzie w minutę 😉 Grzywy wyłącznie przycinam jak nadmiernie urosną, nie lubię długich, bo koń wygląda, jakby był porzucony przez właściciela. Nawet ostatni dorobiłam się kolejnego filmu z cięcia grzywy z Suszem – muszę wrzucić 😉

  6. Vissenna

    Czyli wreszcie mozna powiedziec, ze Suszi „dostaje” dorosla glowe :) To teraz mozna juz zbierac plony pracy u podstaw :)

  7. rybka

    Jaki masz dla niego munsztuk (jakiej długości są czanki)?

    1. quanta

      Są krótkie – mają 5 cm, konie mam delikatne na kontakcie i nie potrzebuję długich czanek. Munsztuk to Stübben Golden, model 2291 – Suchy potrafi reagować nieco alergicznie na niektóre stopy metali (kąciki warg mu się odbarwiają i… bieleją), a ten używany przez Stübbena bardzo mu pasuje.

      1. rybka

        Dzięki! Tak mi się zdawało, że są krótkie. Trafiłaś w sedno z tym odbarwianiem, mój koń jest uczulony na wszelkie „złote” metale.Jeszcze raz dzięki za odpowiedź.

  8. a

    Jakim sprzętem robione są zdjęcia?są niesamowite :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *