«

»

lis 27

Suszek debiutuje… i zostaje Vice-Mistrzem! :)

Niestety po lipcowej przeprowadzce do nowej stajni zdarzyło się to, czego się spodziewałam.

Suszek zaczął chudnąć :(
To już nie pierwszy raz, kiedy z Suchara robił się prawdziwy suchar. Niestety przy tak ognistym temperamencie utrzymywanie Suszka jako konia łąkowego plus trening – zupełnie się nie sprawdza. Suchy wygląda i czuje się optymalnie, kiedy ma zapewniony spokój. Wychodząc na padok na dwie, trzy godziny zdąży się wybrykać, wytarzać, pobawić – ale nie zdąży znudzić. A nuda dla tego konia jest czymś najgorszym z możliwych. Nuda i bezczynność go denerwuje. Suszek się poci, biega, nawołuje, zaczepia inne konie, grzebie nogami – słowem robi wszystko, żeby tylko się nim wreszcie zająć i dostarczyć mu jakichś wrażeń. W aktualnej stajni konie spędzają na dworze praktycznie cały dzień, dostają siano na padok, a obiadowe karmienie treściwymi mają również zadawane w plenerze. Muszą umieć zająć się sobą same. Więc przeważnie stoją, owiewają się wiatrem i… żrą.

Suszek ani myśli o jedzeniu :( Siano czasem poskubie, ale bez większego spustu. Obiad zauważy tylko wtedy, jeśli się przy nim stoi i najlepiej jeszcze podaje garść po garści z ręki (nie żartuję). Decyzja o sprowadzaniu rudzielca na obiad do boksu nie pomogła wiele, bo i tak więcej energii było wydatkowanej, niż przychodziło z żarciem. Dodatkowo w angielskim boksie Suchy zaczął mimo derkowania bardzo marznąć. W sumie nie dziwi mnie to, ja też należę do zmarźlaków i nawet w lecie chodzę w golfie…
Z tego wszystkiego jednak z mojego pięknego utuczonego mufinka zrobił się… podkasany chart.
Niestety :(

IMG_8449 IMG_8446

Mimo dostępu do siana do woli, solidnej diety i tuczenia otrębami ryżowymi i meszem, Suchy zmienił dyscyplinę z ujeżdżenia na wyścigi :( Wciągnął brzuch, stracił sporo szyi i po raz już trzeci w swoim życiu zafundował mi początek historii pt. wielkie odchudzanie…

IMG_9962 IMG_9992

Trzeba było coś z tym zrobić i podjąć męską decyzję.
Albo roztrenować konia na zimę, bo każdy dodatkowy wydatek energetyczny z treningu pogarszał tylko sytuację – tym bardziej, że absolutnie nie można dopinać się do pracy z koniem, który nie ma w ogóle tłuszczu i którego tkanki mięśniowej ubywa. Mięśnie konia muszą być super silne i sprawne, żeby podołał on wymaganiom treningu. Podkasany i suchotniczy Suchar, dając z siebie 300% pod siodłem (a on inaczej nie potrafi po prostu) mógłby tylko nabawić się kontuzji… Niestety te wersja i tak skończyła by się spadkiem kondycji konia i w efekcie kilkumiesięcznym tuczeniem na wiosnę i powolnym wdrażaniem w trening.

Albo… znaleźć koniowi na zimę inną stajnię. Ciepłą, spokojną, bez stad koni biegających dookoła, z możliwością spokojnego wypoczynku w boksie, z dostępem do hali bezpośrednio ze stajni i z możliwością zaplanowania stałego schematu dnia, który dla Suszarki jest bardzo ważny.

Szkoda by było odstawiać Suszydło, tym bardziej, że on potrzebuje rutyny i naprawdę kocha codzienne solidne treningi. Więc chociaż serce płakało, przestawiłam Suchego na południe Polski, do stadniny koni Ochaby. Oko nad koniem – oraz nadzór treningowy – przejął mój kolega Kamil Puliński.
I chociaż para miała mniej więcej miesiąc, żeby się zgrać, to najwyraźniej faceci świetnie się dogadali :) Są już tego rewelacyjne rezultaty. Suszek wraz z Kamilem wystartowali w Mistrzostwach Śląska i mimo debiutu Suchego w prawdziwych zawodach i zerowego praktycznie doświadczenia wyjazdowego na wszystkich trzech konkursach panowie wykazali się doskonałą, równą formą, zdobywając w efekcie II miejsce w całej rundzie Mistrzostw.
Untitled-20
A wyniki?
Niesforny, rozbrykany Suchy z jego trudnym stępem i gorącą głową dał się świetnie prowadzić, zupełnie nie rozrabiał i nawet nie zgadywał trasy utrzymując nie tylko równą formę, ale osiągając godne podziwu wyniki: 66.461% , 65.270% oraz w finałowym konkursie 68.417%!!!

Jestem niezwykle ciekawa, co z tej współpracy jeszcze wyniknie. Suchemu dopisuje humor, wygląda i czuje się świetnie. Jest wesoły, bardzo dobrze pracuje i co najważniejsze przestał zabawiać się w anoreksję 😉 Będziemy mieć zatem w planach kolejne starty i zobaczymy, co nam czas przyniesie.

Tymczasem gorące pozdrowienia dla wszystkich od mistrzowskiego Suszka :)

Untitled-191

36 comments

Skip to comment form

  1. Ewa**

    Mój ulubieniec i to w mojej okolicy? Ooo czas odwiedzić Ochaby :)

  2. Patrycja

    ooo proszę, Ochaby-to zaledwie 10 minut ode mnie, byłam tam na praktykach w tym roku :)

    1. quanta

      No widzisz, a ode mnie całe cztery godziny jazdy. Może przy lepszej pogodzie wybiorę się tam potrenować z resztą ekipy na kilka dni? 😉

      1. Patrycja

        Oj tak warunki do treningów mają tam dobre :)

      2. xyz

        Tylko zapytam dlaczego TAK daleko od Ciebie? :) Nie wolalabys mieć Suchego tak troszkę bardziej na oku ?

  3. Ola

    To kiedy powrót? Czy raczej dopiero do wyczekiwanej własnej stajni? 😉

    1. quanta

      Pewnie tak – u nas już stajnia zaczęła wychodzić z ziemi, więc wszystko działa pełną parą :) No i będzie cieplutko – w sam raz dla Susza 😉

      1. Moon

        Oooo, rośnie jak na drożdżach!
        Tupię nóżkami na efekt końcowy 😉

  4. staramaleńka

    Gratulacje!!!

    1. quanta

      Dzięki, świetnie im poszło!

  5. Jay

    Wow. Gratulacje dla Suchego i jeźdźca!

    1. quanta

      Dokładnie :) Bardzo fajna z nich para.

  6. Ania

    Ja niestety też mam konia który bawi się w anoreksję :( też jest nerwowa i dużo czasu zajęło mi żeby ją uspokoić, ale jej wygląd nadal nie zachwyca, zamiast być pączkiem jak na ilości jedzenia jakie pochłania i prezentować rubensowskie kształty bliżej jej do Ani Rubik.

    1. quanta

      Współczuję. Mój zapomina trochę o jedzeniu… Za to o bieganiu nigdy 😡 Ma szybką przemianę materii, naprawdę trudno utrzymać go w odpowiedniej do pracy kondycji. Naukowcy powinni wyizolować jego gen Suchara – mogliby go potem przeszczepiać ludziom zarabiając krocie, bo każdy by chciał wyglądać jak wieszak i jeść po uszy 😉

      1. Ania

        Genialny pomysł! mnie akurat taki gen by się przydał bo w przeciwieństwie do mojej kobyły tyje jak to się mówi z powietrza ;p jak ja jej czasem zazdroszczę że może jeść co chce i nadal trzymać linię :) Choć mogłaby wrzucić troszkę sadełka

  7. Moon

    Ehh, pan Kul też spalający sie mózgowo, lubi na ten przykład wypiąć się na otręby i zrobić sobie 2-dniowy „detoks” :/ Zdecydowanie, opcja Suszi-pękaty muffinek jest lepsza! Oby szybko do niej wrócił 😉
    Gratulacja sukcesu! ;]

    1. Moon

      Hahaha, napisałam niczym (nomen omen) Dżoana Krupa 😛 Ofc chodziło o gratulacjE 😉

      1. quanta

        Mi też się bardziej podoba tłuste Suszi 😉 Nie jest mu wtedy tak bardzo zimno i czuje się znacznie bardziej wyluzowany. Mam nadzieję, że tym udało się zapobiec Suszkowemu odchudzaniu i więcej nie będzie wyglądał tak (tutaj na wakacjach na zielonej trawce… bez komentarza:

        1. Moon

          Taaaa, ale po co koniom ciepłe stajnie, myjki, musli i granulaty-sraty… Wszystkie powinny być min 12h padokowane i żreć tylko i wyłącznie naturalną (stwierdzam że mam alergię na to słowo :P) trawkę -.-

          1. Ann

            Co do trawy się zgodzę – na samej trawie nie można mieć konia do pracy. Ja natomiast, nie mówię, że się takie nie zdarzają, nie spotkałam konia, któremu by przeszkadzało stanie zimą na wybiegu. Owszem nie goliłam ich, stały sobie normalnie bez derek, chyba, że było bardzo zimno. Konie szlachetne, żeby nie było :) Ale jeśli koń startuje i jest wygolony, to nawet pod derką nie zostawiłabym go na cały dzień na wybiegu.

  8. Kinga

    Gratulacje 😀 !! Wprawdzie chcielibyśmy widzieć Susza pod Tobą ale cieszy nas fakt, że się chłopak rozwija 😉

    1. quanta

      Wiesz, że ja nie jestem zwierzęciem startowym, doprowadzenie w tym roku Fugu do czempionatów i udział w nich to i tak było strasznie dużo jak na moje standardy 😉

  9. Weronika

    Bylam w Ochabach w zeszlym tygodniu i widzialam konika z takimi pieknymi oczami. Mysle sobie „przeciez go znam”i okazuje sie, ze to Suchar

  10. sara

    czy to nie jest dziwne, że twój „suchar” nie potrafi się odnaleźć na łące wśród innych koni? przecież to jest jego naturalne środowisko. Wydaje mi się że trzymanie konia około 20 h w boksie nie jest dla niego zdrowe. co sądzisz?

    1. quanta

      Tak, sądzę, że to dziwne.
      Od hodowcy też kupowałam prosto z łąki szkapowaty wieszak porośnięty 6-centymetrowym włosem.
      Może trzeba by Suchara zapytać – co sądzisz?

    2. Ola

      Sara często naturalnym staje się dla nas (i innych gatunków) to do czego się przyzwyczailiśmy. Nie to co ludzie uważają że naturalnym powinno być.
      Weź za przykład takiego kota niewychodzącego, żyjącego od kilku lat w domu i nagle wyrzuć go na miasto/na wieś (po prostu na zewnątrz bez wstępu do domu). Albo psa (przecież to prawie wilk 😉 ) Myślisz że będzie szczęśliwszy jak zabierzesz mu ciepłe miejsce i stały dostęp do jedzenia? I co dla tego kota czy psa, już kilkuletnich, jest naturalnym środowiskiem?

      1. xyz

        Myślę, że to w dużej mierze kwestia temperamentu i wrażliwoś konia konia ( w tym przypadku nadwrażliwości). W ujeżdżeniu chcemy aby koń reagował momentalnie, wręcz na myśl…i tu jest potrzebna taka nadwrażliwość konia – którą trzeba umiejętnie zagospodarować. Tego typu konie ciężko znoszą takie typowe kilkugodzinne padokowanie na stałym i wyznaczonym terenie, który szybko się nudzi koniowi, czasem dla takiego delikfenta wystarczy listek spadający z drzewa… i doprowadza to do dzikich galopow bez końca, no bo TU spadł ten liść! I nie wynika to ze strachliwości konia tylko z potrzeby emocji, dziania się czegoś tu i teraz. Nam na takiego prze prze wrażliwca pomogło padokowanie w formie wypuszczenia na wielohektarowe łąki w stadzie. Po tygodniu koń był jak dziki mustang…ale wyluzowany i chyba w końcu szczęśliwy:)

      2. quanta

        Olu, xyz. Suchy wychował się na łąkach, został z nich zdjęty dopiero w wieku 3,5 roku (porównanie do niewychodzącego kota średnio trafne). Wyglądał słabo, był chudy i kudłaty, o bardzo słabo rozbudowanych mięśniach i ogólnie sprawiający wrażenie, że jest rok młodszy, niż faktycznie jest. Susz ma dwójkę pełnego rodzeństwa i ich ten problem nie dotyczy (jego pełen brat w wieku 2,5 roku został kandydatem na korung, Suchy w tym wieku nie sprawiał nawet wrażenia, że będzie wyglądał jak koń). Suszarka jest wreszcie przypadkiem specjalnej troski neurologicznej, co przy jego temperamencie, szybkim spalaniu się i naprawdę miernym zainteresowaniu jedzeniem daje efekt,jaki daje.
        Każdy koń potrzebuje indywidualnego traktowania, hasło, że coś jest najlepsze dla wszystkich było już przerabiane w komunizmie i coś niespecjalnie się sprawdziło.

        Suchy w bardzo zdrowym trybie utrzymania, praktycznie non-stop na dworze (końcówka sierpnia i susza, więc trawa wypalona, ale tuż obok niego stał na padoku stóg siana, którego Suchy i tak niezbyt tykał):

        Pal licho jeszcze kondycję, chociaż koń w tym stanie wymaga kilku miesięcy odkarmiania i przygotowywania go pracą na lonży do powrotu pod siodło – gorzej, że mimo lata było mu zimno, więc ruszał się dość sztywno. Najsmutniejsze dla mnie jednak było oko Suchego. Puste, nie błyszczące, smutne po prostu :( Suchy zawsze „gada” z człowiekiem, pozdrawia mnie głosem z daleka, wygląda zawsze z boksu obserwując otoczenie i prace stajenne, przygalopowuje do bramki padoku, kiedy się idzie go ściągnąć. Wypuszczony na zdrowy wychów praktycznie łąkowy albo dostawał cholery i miał na sobie płaty piany (bo owady dokuczają i nie ma gdzie przed nimi uciec), albo stał ze zwieszoną głową i nie reagował na nic. Dla mnie to nie jest obrazek szczęśliwego konia…

        1. xyz

          Jak najbardziej się zgadzam, że nie należy generalizować, że każdemu koniowi nie będzie najlepiej ” w zgodzie z naturą” :) W przypadku naszego nadwrażliwca to się sprawdziło, a co koń to inny przypadek. Bo mamy też konia, który wychował się od maleńkości na ogromnych pastwiskach i tak żył sobie przez 3,5 roku. A przy pierwszym zimniejszym jesiennym wietrze to pierwszy koczuje pół dnia pod stajnią aby go wpuścić bo mu zimno, a reszta koni sobie buszuje w krzaczkach… no też domator 😉

    3. Miśka

      sara – pytanie, co Twoim zdaniem jest oznaką zdrowia konia… :) Masz dwa warianty:
      a) znudzonego, zdenerwowanego, zbyt szczupłego konia, mającego trudności w treningu, w „naturalnym” środowisku wśród innych koni
      b) ładnie wyglądającego, chętnie pracującego, rozwijającego się treningowo, w optymalnej kondycji fizycznej, wychodzącego na wybieg na kilka godzin, resztę czasu stojącego w stajni

      Co Twoim zdaniem jest lepsze dla tego jednego, konkretnego konia, który w dodatku ma robione regularne badania, w tym krwi, dla monitoringu tego, co się dzieje w środku…

      To tak samo jak z ludźmi. Jeden jest domatorem, inny duszą towarzystwa. Jeden musi mieć zaplanowany rytm dnia, inny woli życie z dnia na dzień bez planu, na spontanie przy minimalnej liczbie potrzeb. Nie ma jednej definicji tego co jest „normalne” i „naturalne”, dlatego tak ważne jest indywidualne podejście. To samo się tyczy koni… Totalnym nieporozumieniem byłoby fundowanie „typowo końskich, naturalnych” warunków Sucharowi, jeśli widać, że ewidentnie w jego przypadku to się nie sprawdza i zwierz marnieje w oczach.

  11. Vissenna

    Bardzo szanuję Cię za wybranie „mniejszego zła”. Nie każdy zdobyłby się na wyciągnięcie sobie konia spod tyłka dla jego dobra.
    Do tego Suchy jest idealnym przykładem, że nie należy uszczęśliwiać konia na siłę.

  12. Natalia

    Trochę nie w temacie – Quanta , znalazłabyś trochę czasu i chęci ( bo wiem że to temat trudny i kontrowersyjny ) na jakiś wpis o kopytach ???
    Z góry dziękuję
    Natalia

    1. Luka

      O tak! Ja za to czekam na wpis o tematyce mega ważnej ale nie wiedzieć czemu nieco ignorowanej w treningu… Każdy mówi o ręce, łydce – a tak naprawdę najbardziej czytelną dla konia pomocą jeździecka jest ciężar jeźdźca. Od kiedy zaczęłam prawidłowo używać własnego ciężaru skończyły się problemy z nieregularnością w ustępowaniach, zmniejszyła się dysproporcja miedzy prawym i lewym galopem, poprawiło oparcie n zewnętrznej wodzy…

  13. Annie

    Czy mnie wzrok nie myli? To mistrzostwa Śląska w Zbrosławicach? Jaki mały ten świat że Suszek przyjechał na zawody do stajni w której normalnie trenuję!

  14. Vissenna

    Czy mnie wzrok nie myli?! Zaktualizowałaś muszkieterów! Choć brakuje Ucha 😉

    1. quanta

      Muszę mu jakieś zdjęcia zrobić 😉 Ale to już niedługo :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *