«

»

mar 18

Studium stępa, kłusa i galopu (video)

Natrafiłam w sieci na ciekawy materiał prezentujący po kolei wszystkie trzy chody, ich definicję, mechanikę oraz najczęściej spotykane problemy i błędy nieprawidłowego treningu. Warto rzucić okiem.

Stęp

Koń z filmu ma fantastyczny, regularny i obszerny stęp, z dobrym użyciem pleców i prawidłowym równoważeniem się szyją. Film dokładnie obrazuje, jak długi mięsień grzbietu kurczy się i rozciąga w miarę wstawiania prawej i lewej kończyny tylnej pod kłodę. To jest doskonała wskazówka do jeźdźca, aby wyczuć, która kończyna jest aktualnie w trakcie wykroku, a która spoczywa na ziemi (a co za tym idzie, której łydki możemy w danym momencie użyć, co jest niesamowicie przydatnym czuciem nie tylko w stępie!).
Podobnie mięśnie szyi – jeśli możemy zaobserwować ich pracę, to świadczy to o rozluźnieniu grzbietu.
Oznaką dobrego treningu jest „gładkość” stępa – czyli płynny, czterotaktowy ruch. Stęp jest chodem, w którym najwyraźniej widać wszelkie spięcia, utraty rytmu, w którym każdy problem konia lub pary lubi wychodzić na wierzch. To dlatego w programach ujeżdżeniowych stęp dostaje mnożnik x2 – ocena za ten chód jest liczona dwukrotnie i zdecydowanie wpływa na ocenę końcową za przejazd na czworoboku.
Film przedstawia również najczęstsze błędy, jakie możemy zaobserwować w stępie. Przede wszystkim jazdę od ręki (zamiast – do), która prowadzi do usztywnienia grzbietu. Zbyt ciasna szyja uniemożliwia jej prawidłowe zgięcie, a napięcie mięśni grzbietu wpływa na zaburzenia prawidłowych i równych kroków nóg podczas stępa. Bardzo często jest to przyczyną skrępowanego, drobiącego stępa, czy nawet inochodu u konia.
Rytm w stępie powinien być rzeczą świętą i zawsze przedkładaną przed obszerność wykroku. Stęp jest tym chodem, który sędziowie ujeżdżeniowi powinni oceniać zawsze surowo i bez przymykania oka na jego mankamenty.

Kłus

Najcenniejsza wiedza z tego filmu to przedstawienie różnicy między koniem typu „leg mover” (machającym tylko kończynami), a „back mover” (idącym przez ciało).

To, na co ja bym chciała zwrócić również uwagę podczas oglądania filmiku, to fakt, że prezentowany koń, który ma być wzorcowy jeśli chodzi o czystość chodów i prawidłowe metody treningowe, jest bardzo często za pionem, a także zdarza mu się spadać na przód, biorąc większość ciężaru na przednie nogi. I jest to zupełnie normalne! Odpowiednio długa, luźna i swobodna szyja jest kluczowym elementem do uzyskania dobrego kłusa i prawidłowego kontaktu w tym chodzie, ale młody koń ma prawo się go uczyć i poszukiwać. Im dłuższa (budową) jest jego szyja, to tym więcej czasu zajmie mu odnalezienie czytelnego oparcia na ręce jeźdźca i tym dłużej wygodniej będzie mu pozostawać w pozycji za pionem. Oczywiście takie ustawienie nigdy nie może być przyjmowane za cel pracy, ale to nie jest grzech i nie można nigdy treningu ogniskować na pozycji końskiego nosa. Zamiast tego lepiej zająć się uruchamianiem i wzmacnianiem silnika (czyli tylnych kończyn) konia i zadbać o to, żeby silnik tę moc przepuszczał przez końskie plecy. Jeśli to wszystko będzie działać, koń z czasem się wzmocni, znajdzie równowagę i uniesie i otworzy szyję i głowę sam – bez nadmiernej pomocy używania do tego ręki jeźdźca. Nawet koń z video, który ma naprawdę świetną budowę i bliskie wzorcowi chody, jest z racji wieku dopiero na etapie szukania prawidłowego kontaktu i ustawienia. Bez żadnych wątpliwości jest rozluźniony, nie tłamszony ręką jeźdźca i ma pozostawione wiele swobody w kwestii kontaktu, ustawienia szyi i głowy oraz pozycji jego nosa. Tymczasem – ile internetowych amazonek aż paliło by się do wieszania psów na takim jak poniżej obrazku, prawda?

ch4ch6ch5 ch3ch2

Także i w tym filmie poddano wyraźnej krytyce jazdę od ręki. Jeśli jeździec używa siły do uzyskania kontaktu i utrzymania końskiej głowy w ustawieniu, to nie tylko koń mocno cofnie nos poza pion, ale przede wszystkim utraci możliwość aktywnego i swobodnego ruchu tylnych nóg, które przestają wkraczać pod kłodę i zginać się w stawach. Prowadzi to do zaburzenia rytmicznego stawiania przekątnych i do spadania na przód, czyli obciążenia głównie przednich kończyn konia. Jeśli koń jest nieco za pionem, to zawsze zanim go kategorycznie ocenimy trzeba zobaczyć, jaką pracę wykonuje jego zad – to jest kluczowe kryterium tego, czy praca jest poprawna, czy nie.
Pod koniec filmiku pojawia się kwestia rollkuru i tu warto zwrócić uwagę, jak duże naprężenia i siły powstają w mięśniach i jak ustawiony jest koński nos (niekiedy równolegle do podłoża!). Każdym, kto zamierza rzucić kamieniem w jazdę za pionem niech porówna wstawione przeze mnie powyżej stopklatki z filmu z sylwetką zrolowanego w hiperfleksji konia i osądzi, czy szyja w jednym przypadku jest luźna, a w drugim ekstremalnie napięta, czy też nie widzi żadnej różnicy w tych dwóch obrazkach. Wnioski nasuwają się same.

Pożyteczna wskazówka z filmu to obserwowanie końskiego ogona jako wskazówki pozwalającej ocenić rozluźnienie i przepuszczalność u konia. Ogon powinien wisieć luźno, spływając miękko w dół. Ogon odstawiony, uniesiony albo machający ze świstem to zawsze oznaka dużego napięcia, chociaż nie zawsze jest to napięcie wywołane jeźdźcem czy działaniem jego pomocy. Denerwują się i napinają konie gorące, przewidujące, u których dobrze zastosowane pomoce jeźdźca nie do końca są zgodne z ich zamysłem (jeśli prosimy bardzo energicznego i chętnego do ruchu naprzód konia o to, żeby zwolnił bądź się zatrzymał, tym samym na pewno stworzymy bardzo duże napięcie). Takim gorącym koniem z mocno ruchomym ogonem jest chociażby Dream Boy startujący pod Hansem-Peterem Minderhoudem. Bywa jednak, że koński ogon się nie porusza, a koń nadal pozostaje sztywny i spięty. Łatwo to ocenić sprawdzając, czy łatwo jest w kłusie usiąść w pełny siad. Elastyczny grzbiet buja i zasysa jeźdźca, kołysząc go przyjemnie u unosząc. Na koniu ze sztywnym grzbietem siedzi się ciężko i trzeba włożyć sporo wysiłku, żeby utrzymywać się na siodle i nie opadać od niego miednicą i biodrami.

Galop

Tylko rozluźniony grzbiet i swobodnie pracujący mięsień najdłuższy grzbietu umożliwiają naturalny uphill kryjącego przestrzeń galopu. Trzeba jedna pamiętać, że predyspozycje u danego konia do dobrego galopu kryją się w genach, bo ten z chodów może być w treningu poprawiony jedynie w niedużym stopniu. Zdolność do dźwigania własnego ciężaru oraz wagi jeźdźca w galopie jest czymś, co musimy dopiero stworzyć pracując z młodym koniem (a podstawowy trening przygotowawczy do późniejszej pracy stricte ujeżdżeniowej zajmuje około dwóch lat). Galop potrzebuje czasu, aby się rozwinąć, ponieważ młody koń musi odpowiednio wzmocnić się w pracy pod siodłem. Zbyt wczesne oczekiwanie efektywnej pracy w tym chodzie kończy się najczęściej jazdą od ręki, od przodu do tyłu – zamiast prawidłowo od tylnych nóg naprzód do kontaktu.
Również rozciągnięcie ramy do przodu i w dół w galopie (czyli osiągnięcie rozluźnienia pod jeźdźcem) musi być rozwijane w czasie.

W wyniku nieprawidłowego użycia przez jeźdźca pomocy (ale również przy stosowaniu niedopasowanego do konia siodła) pojawiają się podstawowe błędy w tym chodzie: galop chwiejny, niepewny lub czterotaktowy. I niestety, o ile dobra jazda poprawia galop tylko trochę, to nieprawidłowa – całkowicie ten chód rujnuje. Koń o spiętym grzbiecie przestaje zabierać przestrzeń, a jego kroki stają się płaskie, ze sztywnymi jak szczudła kończynami, które prawie nie zginają się w stawach, a są przez konia w fazie lotu jedynie wyrzucane naprzód. Jeśli te błędy zostaną utrwalone, nie może być mowy o jakiejkolwiek tendencji „pod górkę” w tym chodzie.

Materiał szkoleniowy uzupełnia treści z książki „Gdyby konie mogły krzyczeć” Gerda Heuschmanna, z którym szkolenia od pewnego czasu odbywają się regularnie również w Polsce.

16 comments

Skip to comment form

  1. Katarzyna

    Świetny wpis. Dziękuję Ci za zamieszczenie tych materiałów, obejrzałam je z przyjemnością i zainteresowaniem. Bardzo interesuje mnie ostatnio zagadnienie rozwoju i poprawy podstawowych chodów od młodego konia po materiał na Grand Prix. Zwłaszcza, że bez wiedzy i planu próbując coś poprawić, można nieodwracalnie zepsuć…

  2. Moon

    Super post! Do tego stopnia, że obejrzałam wszystkie filmiki z głosem będąc w pracy 😀

  3. Ania

    Moon, ja też oglądałam w pracy :)

    Mam tylko pytanko. Quanta, przy kłusie i zdjęciach stwierdziłaś że przy młodym koniu uczącym się kontaktu taka pozycja nosa poza pionem jest do przyjęcia jako etap przejściowy. Moja kobyła młoda nie jest, ale zaczyna jakby od początku bo była mega zapuszczona mięśniowo u poprzedniego właściciela. Jestem na etapie rozbudowywania mięśni grzbietu bo z tym było bardzo źle. Teraz jestem w połowie drogi do zadowolenia :) Czy jeśli ona też mi ucieka i z racji na długa szyję lubi się ustawić poza pionem nawet na luźnym kontakcie to powinnam ją mocno w tym kontrolować i szybko takie zachowanie ganić, czy jednak traktować jak młodzika z trochę przymrużonym okiem i czekać na rozbudowanie grzbietu?

    1. Aga

      Żeby koń „dźwignął” szyję i głowę musi mieć mięśnie. Żeby koń przyszedł do poprawnej pozycji głowy musi być też bardzo dobry na kontakcie z wędzidłem i na nie „iść”. Tylko do tego potrzebne są właśnie mięśnie. Czekaj, pracuj a wynik sam przyjdzie. :)

      1. Ania

        Dzięki, będę w takim razie cierpliwie czekać 😉 z kontaktu jestem raczej zadowolona bo na ręce mam dosłownie 3 gramy i miły kontakt, kobyła jest długa i przebudowana zadem, czyje w galopem najbardziej że kiedy wypuszczam ją w dół i podnosi grzbiet to nie ma siły jeszcze w mięśniach żeby się dźwigać tak długo więc chwalę ją za każdą próbę i zaraz jak się rozpada to wyjeżdżam do przodu żeby nie stracić pracy zadu. Muszę się uzbroić w cierpliwość. Dzięki za podpowiedzi;)

    2. quanta

      Dokładnie tak, jak napisała osoba powyżej :) Obejrzyj również filmik z kłusa – tam właśnie koń dopiero szuka kontaktu i tak samo lektor tłumaczy, że koń potrzebuje czasu, żeby się wzmocnić i przyjść prawidłowo do wędzidła. Wystarczy go jechać aktywnie naprzód, dbając o zaangażowanie tylnych nóg – sam oprze się z czasem o kiełzno i uniesie. Ustabilizowanie kontaktu u młodego konia zajmuje rok (a bardzo często i dłużej!), stąd cierpliwość to zawsze nasz główny sprzymierzeńca.

      1. Vissenna

        Aż miło jak się taki profi ze mną zgadza 😉
        Swego czasu znałam kobyłkę, która była mocno przebudowana przodem, z cienką długą szyją, która miała straszny problem z kontaktem. Albo dźwigało się 80kg szyi na rękach, albo koń był „pusty” na kontakcie i zrolowany. Sporo z nią pracowałam na lonży z patentem Pessoa i to jej pomogło znaleźć lepsze oparcie na wędzidle. Niestety, nawet teraz jest koniem który wymaga ogromnego taktu na kontakcie. Czasem warunki fizyczne konia są główną przeszkodą w kontacji i ich pokonanie to lata pracy…

  4. Ann

    Quanta mam pytanie tak niezwiązane z tematem. Jakie ochraniacze polecasz dla konia na padok? Przewiewne i z jakąś w miarę małą rozmiarówką, bo nóżki cieniutkie. Potrzebuje na przody bo koń ostro mi szaleje i boję się puścić bez ochraniaczy a ie chcę go pakować w takie skokowe bo strasznie się mu noga w tym grzeje.

    1. quanta

      Było już sporo razy 😉 Ażurowe Pro Meshe, Premier Equine Air Trax, jeśli coś z małego budżetu, to dobrze sprawdzają się dość przewiewne neopreny.

  5. Ala

    Cześć Quanta, mam problem ze swoim koniem, jest to arab który ma bardzo słaby stęp i gdy się na nim siedzi jest uczucie jakby się siedziało na wielkiej piłce i podskakiwało do góry, Udało mi się to nieco skorygować tylko problem jest tez taki że od początku chodzi w ustawieniu, nie ma takiej swobody w szyji na sam początek treningu ale tylko wtedy zaczyna stępować. Miałabyś jakieś rady na to?

    1. quanta

      Mogę tylko napisać, co zadziałało na Skwarka, który miał początkowo przeraźliwie spięty stęp i w zasadzie głównie zamiast stępować – caplował. Tutaj zadziałały długie stępowe tereny z górkami, jeżdżone konsekwentnie, regularnie, co najmniej raz w tygodniu. Pierwsze takie tereny były udręką – nabuzowany i spięty Skwarek naprawdę nie przestawał caplować dobre trzy kwadranse. Mogłam jechać z drugim koniem obok i prowadzić rozmowę z jego jeźdźcem i tak jak drugi koń swobodnie kroczył, Skwarek tuptał i dreptał, a przejście do stępa robił raptem na parę kroków. Oj, wymagał on wtedy cierpliwości…
      Szukałabym zatem przede wszystkim rozluźnienia u konia, ustawienie albo odpuszczając zupełnie, albo jeżdżąc na niskim i okrągłym koniu, myśląc o żuciu w ręki, tak, żeby koń unosił plecy i nie spieszył, a zwalniał rytm kroków. Wtedy łatwiej jest uzyskać ich swobodę i obszerność.

  6. Aga

    Ja z kolei mam konia z jeleniowatą szyją. i jazda na nim w ustaweniu? To zupełnie inna bajka :/ Koń z prawidłowo zbudowaną szyją, sam chętnie się zaokrągli. Ręka delikatna + zadek i jest git. A u nas jak po grudzie. Gdzieś są w necie jakieś materiały z pracy z takimi końmi? One przez samą swoją budowę mają pod górkę..

    1. quanta

      Raczej ciężko będzie znaleźć przewodnik po takiej pracy, bo z takim problemem budowy faktycznie nie jeździmy pokazując koniowi właściwy kierunek pracy, ale działamy właściwie przeciw niemu i temu, co podpowiada mu jego ciało. Napisałam świeżo rozprawkę o kształcie szyi (jeszcze tylko zbiorę trochę zdjęć i na pewno całość wrzucę), ale jelenia szyja to jest jedna z tych dwóch wad, z którymi nie podjęłabym się pracy, jeśli jej celem miałaby być nie poprawa stanu zastanego, tylko zupełnie bezproblemowa, przyjemna dla obydwu stron (jeździec i koń) praca na kontakcie.
      Pytanie, czy koń ma faktycznie jelenią szyję, czy też ma ją tylko odwrotnie i nieprawidłowo nabudowaną, z bardzo rozwiniętą muskulaturą dolnej części i zanikiem mięśni na karku. Taka szyja potrafi wyglądać bardzo paskudnie (od góry wklęśnięta, od dołu wypukła), ale jej rama może być prawidłowa (prosta), a mankamenty natury mięśniowej udaje się w większości bardzo przyzwoicie przepracować.

      1. Ania

        Moja kobyła właśnie tak miała, szyja wiecznie w niebo, mocno rozbudowany mięsień od spodu szyi, wyglądała faktycznie jak jeleń :) ale przepracowałyśmy to, teraz mamy całkiem przyzwoitą szyję, urosło nam trochę grzebienia, szyja zaczyna się milutko „trząść” brakuje nam jeszcze poprawnego rozluźnienia potylicy i będzie git. U nas zmiana z jelenia w konia trwała pół roku codziennej pracy.

  7. Aga

    * z prawidłowo zbudowaną szyją miało być 😀

    1. quanta

      Pozwoliłam sobie poprawić 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *