«

»

wrz 05

Stajnia ujeżdżeniowa w Holandii

Mam kilka zdjęć z holenderskiej stajni, którą niedawno odwiedziłam. Chyba warto je z krótkim komentarzem pokazać :)

Stajnia jest stajnią treningową, tzn. nie jest prowadzony w niej sam pensjonat dla koni, ale oczywiście można przyjechać na miejsce pracować pod okiem trenera choćby i na stałe.
Cały ośrodek został zaplanowany dla około 30tu koni i wykończony w popularnym w Holandii czy Niemczech stylu (widziałam już masę stajni, które wyglądały zupełnie tak samo).
Centralnym punktem stajni była bardzo duża i niezwykle jasna, przez co bardzo przyjemna do jazdy hala. Oczywiście obwieszona istnym szpalerem luster 😉 Na długich ścianach hali wybudowano dwie stajnie, reprezentacyjną od frontu i nieco skromniejszą z tyłu.
Większość koni w stajni utrzymywano na trocinach, ale boksy ze słomą również były dostępne. Konie karmiono sianem oraz gotowymi paszami / mieszankami (czystego owsa w Niemczech czy Holandii praktycznie nikt nie daje, dlatego, że jest… za drogi. Ekonomiczniej wypada postawienie konia na musli lub uzupełnianie mieszanki zbóż owies+jęczmień+czasami kukurydza gotowym granulatem mineralno-witaminowym).
Ośrodek wyposażono w dużą karuzelę dla koni z lonżownikiem w środku. Rozwiązanie bardzo praktyczne (tylko jeden dach i ogromna oszczędność miejsca) i funkcjonalne (w końcu rzadko kiedy konie w karuzeli kręcą się od rana do wieczora), ale podłoże na wewnętrznym lonżowniku wołało o pomstę do nieba. Potwornie grząskie, kopne, nierówne, z wykopanymi dołami na pół metra, wyglądało na takie, którego nikt nie zagrabił i nie wyrównał od nowości. Nie odważyłabym się moich koni na czymś takim ruszać :( Na czworoboku i hali podłoża były rewelacyjne (piasek z fizeliną, prawie nikt nie stosuje ukochanego u nas białego kwarcu!), więc tym bardziej dziwne, czemu akurat lonżownik został taki zaniedbany…

Stajnia oczywiście posiadała zielone padoki, dosyć duże (brak kwaterek dla zbyt gorących koni), ale przez dwa dni widziałam na nich jedynie kucyka i klacz ze źrebakiem. Po stanie trawy wnosząc, to padoków zbyt intensywnie nie używano.

Godna pozazdroszczenia była za to dbałość o odnowę biologiczną i fizjoterapię koni. Koniom regularnie przypadały sesje masażu specjalną derką (więcej info w galerii), a każdy mógł skorzystać również z bieżni wodnej. Jednego konia spacerującego w bieżni udało mi się nagrać, niestety była to już końcówka programu i niski poziom wody (maksymalnie bieżnia jest napełniania pod sam koński brzuch):

Dookoła stajni, czworoboku i padoków urządzono zadbany tor do galopu. Żeby nie było, że dresiarze to tylko w kółko na hali jeżdzą! 😉

7 comments

Skip to comment form

  1. Natalia

    STAJNIA JAK MARZENIE!!!!!!!!!! I ten tor do galopu :)))

    1. Kasia

      Hej, jaki to adres tej stajni?

      Pozdr Koniara

  2. Iza

    Czyli podłoże to zwykły pasek i drobne ścinki fizeliny?

    1. quanta

      Tak, zwykły piasek z fizeliną, ale na dobrze przygotowanej bazie – więc niezbyt kopny, nie głęboki (na zdjęciu widać, jak mniej więcej odciskały się ślady kopyt) i dobrze zdrenowany – akurat tego dnia, kiedy robiłam zdjęcia, cały dzień trochę padało.

      1. Iza

        Pocieszające, że można ze zwykłym piaskiem taki efekt uzyskać, bardzo fajne są takie nowinki :)

  3. Katarzyna

    Witam,czy mogłabym się jakoś z Panią skontaktować?Zależy mi na poradzie w sprawie treningów u p.Anny Bienias :)

  4. Kasia

    Hej, jaki to adres tej stajni w Holandii?
    Pozdr
    Koniara

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *