«

»

lip 21

Siodło Butterfly – wrażenia z jazdy

Do testowania siodła tej firmy przymierzałam się już od dawna, ale akurat trafił się idealny moment – Suchy tuż przed przesiadką na nowe siodło, a i Fugu wykazała chęci uzyskania większej przestrzeni na łopatki.

trelicbSiodła Butterfly mają tę ciekawą zaletę, że posiadają ruchomą terlicę. Nie „elastyczną” (jak teraz chwali się wielu producentów), ale właśnie ruchomą. Zaprojektowaną na dwóch poziomych i dwóch pionowych zawiasach, które adaptują się do gabarytów i ruchu konia dokładnie tyle, ile jest potrzeba. Taka terlica ma otwartą konstrukcję przedniego łęku (co daje nam super duże wycięcie z przodu siodła), więc w efekcie nie ma żadnego ucisku na kłąb konia czy dyskomfortu w jego rejonie.
Co więcej, siodło Butterfly będzie pasowało na praktycznie każdego konia. Wszystkie różnice w budowie, rozmiarze, proporcjach są kompensowane możliwością otwierania się terlicy. Dla jeźdźca oznacza to wygodę – koniec z kontrolowaniem rozstawu łęku, wypychaniem poduszek, dokładaniem podkładek, żeli czy futer. Dla konia oznacza to gwarancję braku bolesnego ucisku mięśnia czworobocznego (który nosi przecież jeźdźca i odpowiada za ruch i swobodę łopatek).
Jeździec siedzi bardzo blisko konia, a koń zyskuje swobodę ruchu, może zatem chętnie poruszać się naprzód w dobrej równowadze.

Jak to działa w praktyce? Konie się naprawdę świetnie i z ogromną swobodą ruszają:
IMG_8059_ IMG_8739
W przypadku Fugu, która ma nieźle leżące siodło, ale wykazuje tendencję do generowania sobie najrozmaitszych napięć w bokach (nadymka mode on), miałam wrażenie, że poczułam wręcz ulgę u konia (to można się tak łatwo porozpinać?). Obydwa kasztany bardzo polubiły to siodło (i ja również). Możemy się zatem wspólnie obszernie o nim wypowiedzieć, ale że właśnie rzuciłam monetą, od czego zacząć, to na początek trafią wady 😉

IMG_8467

Po pierwsze zatem – rozmiarówka :( Większość modeli produkowanych jest jako 18”, chociaż można podobno wynegocjować z producentem wykonanie ich w wersji 17”. Takiż rozmiar dostałam sama do testowania i niestety, nadal było to siodło dla mnie za duże. Nie dosięgałam za bardzo nogami do klocków kolanowych, ale na szczęście te są na rzepy, więc przy ich maksymalnym uniesieniu, cofnięciu w tył i skróceniu strzemion o dziurkę było już jako-tako. Niestety daleki klocek i nieco za obszerne siedzisko sugerowało mi ułożenie nogi z przodu i siedzenie na tylnym łęku siodła, aby kompensować wysuwanie nóg i podciąganie kolan. Dla wielu osób to nie będzie żaden problem (pozazdrościć długonogim amazonkom), ale dla mnie – no cóż, dość istotny. Na swojej stronie producent ma też siodło juniorskie, o rozmiarze siedziska 17” i dodatkowym zmniejszającym je wypełnieniu – ciekawa jestem, jakby się sprawdziło dla takiego mało rosłego jeźdźca.

IMG_8449

Kolejny mankament to mało konkretne modele. Kilka dedykowanych koniom barokowym, ale zdecydowaną większość ujeżdżeniowych siodeł mogłabym określić krótko: „oklep ze strzemionami” 😉 To nie jest żaden przytyk z mojej strony (właściwie to nawet komplement), bo wielu jeźdźców i koni nie potrzebuje żadnego dodatkowego wsparcia. Jeśli jednak jeździsz dużo młodych koni, masz konie z kreatywnymi pomysłami – chodzące na jednej tylnej nodze albo potrafiące zaparkować z pełnego galopu i po półobrocie wyprysnąć wyścigiem w przeciwnym kierunku, „bo otchłań” 😉 – czy zaczynasz naukę lotnych, a koń przy nich ostro bryka lub ponosi – to pojawia się mnóstwo sytuacji, kiedy siodło mogłoby jeźdźca wesprzeć. Tutaj mile widziane by było bardzo głębokie siedzisko, czy wydatniejsze klocki kolanowe no i przede wszystkim dobrze dopasowany rozmiar.

Mimo jednak, że za duży i nieszczególnie pomagający format siodła, to bez problemu można w nim jeździć w terenie, pracować na górkach, galopować w półsiadzie czy zrobić konkretną pracę na kawaletkach:
IMG_8044 IMG_8094IMG_8165IMG_8167

Pierwszy model, jaki miałam w rękach, to Claudia – taki butterflyowy prototyp. To był właśnie taki typowy „oklep ze strzemionami”, przypominający trochę wczesne siodła Euroridinga. Niezbyt głęboki, z dość szerokim twistem i poduszkami kolanowymi wprawdzie na rzepy, ale raczej płaskimi i ukrytymi pod grubszą tybinką – nie ukrywam, że niespecjalnie mnie zachwycił.
Teraz jednak trafiła do mnie Butterfly® Christine, czyli ujeżdżeniówka zaprojektowana na… fryzy 😉 Czyli mocno umięśnione, szerokie konie o dość okrągłej kłodzie, które to cechy pasują przecież także i do koni trenowanych dresażowo. I to siodło już ma zupełnie przyjemny twist, a także sprzyja siadaniu „w punkt”, blisko konia, co możliwe, że jest wywołane przez beczkowatą fryzią kłodę. Nawet i poduszki kolanowe były większe, co pozwoliło mieć nadzieję, że tydzień z takim siodłem naprawdę treściwie przepracuję, a nie tylko przewożę się na końskim grzbiecie.
I tutaj już w zasadzie płynnie przełączam się na zalety 😉

Fugu zyskała naprawdę swobodne łopatki i zaczęła ich używać. Uniosła i rozluźniła plecy, a jej tylne nogi gięła w stawach skokowych, jakby była z gumy. Najlepiej tę plastyczność pokazuje ostatnie poniższe zdjęcie:
IMG_8702 IMG_8714IMG_8670IMG_8788IMG_8824

Klocki kolanowe na rzepy umożliwiają ich indywidualne dopasowanie do nogi jeźdźca. Część na rzep jest bardzo szeroka, więc zapewne możliwe byłoby np. użycie zamiennie klocków innej firmy (dość duże produkuje np. Wintec).
Siedzisko siodła jest przyjemne dla czterech liter 😉 i określiłabym je jako raczej miękkie (chociaż w porównaniu z moim Equipe z podwójną warstwą lateksu pod tyłkiem czy najnowszym nabytkiem od Hulsebosa w wersji Extra Soft muszę przyznać, że czułam jednak różnicę i Butterfly nie należy do takich typowych „foteli”).

Wrażenia z pracy konia? Zaskakująco pozytywne.
IMG_8140IMG_8272
Po pierwsze, naprawdę dobre czucie końskiego grzbietu. W tych siodłach nie korzystamy z żadnych podkładek, a więc w każdym z chodów ma się odczucie, jakby się siedziało w zasadzie bezpośrednio na końskim grzbiecie. Plecy są aktywne i bardzo elastycznie pracują, obydwa rudzielce zasuwały nie tylko rozluźnione, ale i z bardzo obszernym zakresem ruchu łopatki i przedniej nogi. Szczególnie dużą różnicę można było zaobserwować u Cebulki, która ma łopatki znacznie bardziej „cofnięte”, niż Suchy, a zatem większa ich cześć lokuje się pod siodłem.
IMG_8673
Chociaż nie powiem, w szczególnie ekspresyjnych lotnych zmianach nie było mi łatwo siedzieć i chyba na Suchym nie odważyłabym się szlifować jakichś gęstszych zmian seryjnych 😉
IMG_8601

Poza tym w tym siodle działało naprawdę wszystko, i mocniejsze zebranie, i praca nad zgięciami na okrągłej szyi, i pasaż, i wszystkie możliwe chody boczne. Za jedną rzecz bym to siodło mogła ozłocić, a mianowicie ze jego zdolność do pozostawiania w jednym miejscu. Położone na cybatym Suchym nie zsuwało się do tyłu ani na jotę, pozwalając uniknąć przesiodływania go po rozstępowaniu czy rozkłusowaniu na początku jazdy, z czym się borykam w zasadzie na co dzień. Ta sztuczka udała się z Suchym jeszcze tylko w Hulsebosie 😉

IMG_8199 IMG_8617IMG_8376-IMG_8653

Obydwoma końmi w tym siodle udało mi się również bez problemu pojeździć w trzech chodach po górkach. Trudno ocenić, czy to efekt górek, czy wsparcie siodła (a może obydwa?) ale Suchy całkiem zgrabnie sam dźwigał swoją długachną szyję przed sobą z małą tylko próbą pikowania nią w dół.

IMG_8351

Obietnice producenta o dobrym dopasowaniu do każdego końskiego grzbietu naprawdę nie są na wyrost. Na obydwu rudych wyścigówkach Butterflay leżał świetnie, stabilnie, przylegając pełną powierzchnią paneli i zostawiając sporo wolnego miejsca przy kręgosłupie (super szeroki kanał siodła!). Nie wykluczam zatem, że w przyszłości się poważnie nad takim siodłem zastanowię. Dla Suchego wybrałam jednak teraz inne, a bardziej docelową ujeżdzeniówkę dla Fugu będę zamawiać dopiero, jak wejdzie ona w siódmy rok życia.
Może do tego czasu Butterfly rozbuduje swoją ofertę o siodła 16′, a przy okazji „popełni” jakiś nowy, bardziej sportowy model 😉

Ceny ujeżdżeniowych siodeł Butterfly mieszczą się w przedziale 2290-2690€ (czyli ok. 9500-11000 zł).

Dodam jeszcze, że poza czarną skórą dostępny jest bardzo apetyczny, czekoladowy brąz 😉

10 comments

Skip to comment form

  1. gllosia

    Naprawdę musisz przesiodływać Suchego po rozstepowaniu? :O Mnie by się już nie chciałao zsiadać xD
    Co do podkladke, jak uwazasz – dobrze jest nic nie klasc nawet jesli siodlo dobrze lezy? Ja sie zastanawiam czy nie warto podlozyc cokolwiek, nawet cienki plaski zel, nie w celu korekcji, ale by umilic noszenie siodła koniowi. Bo czy koń bez podkładki (nawet jak siodło super leży) nie odczuwa w tedy każdego, najmniejszego ruchu? Nie ryzykujemy w tedy zbyt mocnym uciskiem, a potem boleścią czy usztywnieniem?
    A jeszcze sie spytam, jak jeździsz na takiej łące to nie masz tam twardo albo nierówno? My mamy na terenie stajni duży plac trawiasty, jest on dość regularnie koszony jednak wyjeżdżam tam tylko na stępa i na górki (są w dwóch miejscach więc można fajnie poćwiczyć), bo zawsze się obawiam, że jest zbyt twardo albo gdzieś będzie jakaś nierównośc ukryta w trawie, w którą koń wpadnie..
    Co do siodła jeszcze – uważam że czekoladowy brąz to jest to!! Zwłaszcza dla Fugu 8)

    1. Amelia

      Jestem tego samego zdania, wolę zawsze położyć jakiś cieniutki żel, nawet pod leżące siodło. Nawet jeśli tylko robi mi to lepiej na głowę 😉 a co do butterfly’a – osobiście nie podoba mi się, jak usadza quantę, oba modele. Można odczuć wrażenie, że trzeba nieco z tym siodłem „walczyć” o usadzenie. Nie podoba mi się ono również wizualnie. Nie mniej jednak konie w ruchu wyglądają zjawiskowo!

      1. quanta

        Amelia – pisałam, że siodło zdecydowanie za duże, co dla mnie robi spory problem (kombinowanie z klockami, strzemiona krótsze niż standardowo), a efekt mnie nie zachwycił. Siodło nie dla mnie, ale dla koni naprawdę super. Gdyby góra siodła tak usadzała, jak Equipe i dawała podobne uczucia, to sama nawet minuty nie zastanawiałabym się nad zakupem 😉
        W nowym Hulsebosie, który właśnie dotarł dla Suchego, jest jakoś lepiej 😆

        Cienkie żele są bardzo fajne i sama je nie tylko lubię, ale i używam, Susz mi jednak wyrósł z siodła już jakiś czas temu (a na nowe zamówione przyszło dwa miesiące poczekać), musieliśmy odpuścić nawet grubsze czapraki, a pod siodło poszło futro uzupełnione wkładkami w ten sposób, żeby dodatkowo unosiło siodło nad konia. Paskudne uczucie, coś jakby siedzieć na słoniu na ławeczce…

    2. quanta

      Niestety przesuwać siodło do przodu muszę, chyba że od razu mocno dopnę popręg. Suchy z tych koni, które łapią haust powietrza przy zapinaniu popręgu i później stopniowo je wypuszczają. Na luźnym popręgu siodła zsuwają się z jego wysokiego kłębu. Żel owszem pomagał, ale Suchy na tyle wyrósł mi z Equipa, że nie nie można już go było podkładać (w zamian poszło futro, które uniosło całe siodło do góry i w ten sposób zrobiło się prowizorycznie szersze). Nie lubię podciągać popręgów od razu na fulla, więc często niestety musiałam przesiodływać, czego również nie znoszę – Suchy jest wielki, siodło wysoko, trzeba się z konia zgramolić i potem ponownie pakować na górę 😉

      Łąka jest przystosowana do jazdy – to jest plac trawiasty, a nie tylko skoszona łąka saute. Powierzchnia jest równa, zwałowana, koszona, na placu stoją przeszkody crossowe, a naturalne podłoże mamy tam bardzo przyjemne, nie jest właśnie twardo, tylko elastycznie. Fugu bardzo nie lubi betonowego klepiska, a tam naprawdę chętnie śmiga. Zdecydowanie muszę u siebie też zrobić taki playground na trawie 😉

      1. gllosia

        Bo przy siodłach z notki napisałaś, że do nich się jeździ bez żadnych podkładek, stąd moje pytanie 😉 My mamy skokowe siodła tzw. nowej generacji też z ruchomą terlicą i sprzedawca twierdził, że pasuje na każdego konia i nigdy nie trzeba podkładek. Dla mnie to od razu była bujda, ale zawodnik to wziął na serio i jeden z jego koni został obtarty na kłębie.. A potem przyznał mi racje, że jednak nie na każdego konia pasuje i trzeba czasem skorygować 😉
        Znam to uczucie, kiedy się założy podkładkę podnoszącą siodło, mam tak z moim! Niestety koń mocno wykłębiony, zad znacznie niżej niż kłąb, a siodło mam do dyspozycji jedno, więc muszę podnieść i zrównoważyć.. :/ Niestety pod taki grzbiet trzeba by było specjalnie dopasowywać siodło, a nie możemy sobie na to pozwolić, więc muszę kombinować, żeby było mu jak najwygodniej, a ja sobie lewituję xD
        Ja swoim pozwalam się przesuwać, bo w tedy znajdują się dokładnie tam gdzie bym chciała. Mam 2 kompletnie różne konie jeden jest naprawdę mały więc mam tendencje do siodłania go zbyt wysoko, a drugi to ten wykłębiony, ale też strasznie się nadyma przy przypinaniu popregu wiec jak sama cofne siodlo w odpowiednie miejsce to mam duzy problem już z pierwszą dziurką xD A tak to jak wsiąde siodło się samo usadawia w idealnym miejscu i dopiero przed kłusem podpinam o dziurkę. Jak ja bym musiała zejść po stępię to już bym nie wsiadła, bo schodków przy placu brak ani nawet ogrodzenia xD A sztuki wgramolenia się na konia nie mam kompletnie opanowanej 😛
        Nasz to niby też plac, ale jednak nie tak zadbany jak u was.. Właściwie to długo nikt z nim nic nie robił :/ A szkoda, bo jest to naprawdę spory plac, ładnie ogrodzony i ten zielony kolor trawy – jakoś tak przyjemnie 😉 W zeszłym roku tam co poniektórzy skakali parkury.. Ale ja wolę nie ryzykować kontuzji nóg.. Za to można z tych górek i rowy skorzystać i fanie tam się rozgrzać w stępie przed treningiem czy zrelaksować po :)

        1. Marta

          Ja uważam, że jeżeli siodło jest wykonane na miarę przez dobrego saddle fittera to szkoda psuć to dopasowanie podkładkami. Wypełnienie nowych siodeł jest często o wiele lepszej jakości niż żele, lepiej współpracują z końskim grzbietem. Ponadto, żel leży na kręgosłupie konia, a tam akurat nic nie powinno leżeć :) dlatego zakładając czaprak powinno się zrobić „dziubek”, aby bezpośrednio na kręgosłupie nic nie leżało. Oczywiście konie mocno obrośnięte mięśniami nie musza negatywnie reagować na to, ale z pewnością nie zaszkodzi.

  2. marcelina

    Moja kolezanka posiada to siodlo dla swojego fryza. Potwierdza, ze kon sie otworzyl, pieknie pracuje grzbietem. Same zalety.

  3. Ann

    Hej, mam pytanie trochę z tematem niezwiązane. Mam konia, który nie daje się przerywać. Nie to, że dokazuje, on przy wyrwaniu kilku włosków zaczyna rzucać się jak opętany i ciężko go nawet utrzymać. Niestety coś muszę zrobić, bo bardzo ciężko się go zaplata. Używał ktoś może tego grzebyka do przerywania Solo Manecomb? Pomaga na takie konie? Może jakaś inna rada, tańsza niż 100 zł?

  4. Moon

    Konie faktycznie wyglądają że ruszają się zjawiskowo, jednak z wyglądu coś mi w tym siodle nie gra – zdecydowanie wole klasykę 😉 (poza tym, jak napisałaś – jest na Ciebie za duże – dużo za duże wg mnie) No i moja prywatna halucynacja – muszę, no muszę mieć pod siodłem, jakikolwiek chociaż cieniutki żel! Chociaż przy tej ruchomej terlicy, to może i fakt, siodło mogłoby się za bardzo gibać po plecach :)

    I będę upierdliwa – będzie jakiś wpis ad sprzedanych chłopaków? co u nich i porabiają w wielkim świecie? 😉

    1. MD

      Pod Butterfly normalnie można wkładać podkładki, ja sama jeżdżę z futrem, bo mój koń jak dobrze dopasowanego siodła by nie miał, to lepiej chodzi jak mu się owcę pod siodło włoży, a ja się z nim kłócić nie będę 😉 Natomiast w Butterfly bez futra, chodził jak w innych siodłach z futrem, przy Butterfly z futrem odkryliśmy nowy wszechświat 😉 Kolejną zaletą tych siodeł jest fakt, że mają bardzo krótkie panele, co jest pomocne zważywszy na to, że współczesne konie ujeżdżeniowe często mają dość mało miejsca na siodło. Ja mam Claudię i kocham to siodło miłością wielką, ale ja na szczęście mam dość standardowe wymiary, więc się bez problemu wpasowałam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *