«

»

gru 17

Siedem grzechów ujeżdżenia: próżność

Próżność…
Chęć olśniewania innych.
Pycha – zbyt wysokie mniemanie o sobie. Nadmierne skupienie się na rzeczach zewnętrznych: błyskotkach, materialnych aspektach życia.

Kolejny grzech, któremu jeźdźcy ulegają bardzo często, a jego aspekt związany z błyskotkami, modą i źle pojmowanym gadżeciarstwem ciąży ogromnej grupie parających się jeździectwem kobiet.
bucikWszyscy chyba znamy próżnych ludzi. Znajdziemy ich w każdej prawie stajni. Ci, których próżność koncentruje się na sobie, żyją w przeświadczeniu, że osiągnęli już wyżyny sztuki jeździeckiej i na wskroś zgłębili arkana hippiki. Co znamienne, im więcej próżności, tym mniejszy faktyczny poziom umiejętności pyszałka. Dziwnym trafem te osoby, które rzeczywiście zdobywają dużą wiedzę o koniach, uzupełniając ją przez lata o doświadczenie, w tym samym czasie gromadzą równolegle jeszcze jedną z cnót – pokorę. Zdają sobie sprawę, że zarówno ich wiedza jak i praktyka nie są nieograniczone. Są skromni i nigdy nie pchają się na piedestał, a ta ich skromność jest prawdziwa, naturalna, radosna.
W tym miejscu mogę przywołać anegdotę o tym, jak moja koleżanka wybrała się z koniem trenować do Ulli Salzgeber. Koleżanka była niesamowicie speszona, stremowana, do Ulli zwracała się z nabożną czcią, przyklękając przy tym prawie na kolana (które pewnie same jej się uginały z nadmiaru emocji). Roześmiana Ulla poklepała ją po plecach i z sympatią przytuliła. „Naprawdę, przestań” – powiedziała – „Nie jestem wcale żadną specjalną osobą. Nic takiego wyjątkowego nie osiągnęłam. Nie wolno Ci mnie tak specjalnie traktować!”.
No tak, uczestnictwo w Igrzyskach Olimpijskich i wielokrotne zdobywanie podium Mistrzostw Świata… Nic wyjątkowego :)

Próżni jeźdźcy jeżdżą przede wszystkim dla poklasku, dla bycia podziwianym. Z daleka krzyczą całą swoją postawą: „To ja, to JA!”. Są nieszczęśliwi, jeśli choćby przez chwilę nie mogą grać pierwszych skrzypiec. Potrafią wszystko i na wszystko mają gotową odpowiedź.
Próżni jeźdźcy są nieszczęśliwi, kiedy muszą jeździć sami. Gdzie publiczność? Gdzie klakierzy? Gdzie grupka fanów?

Prawdziwy jeździec i prawdziwy szkoleniowiec nie boi się powiedzieć: „Nie wiem”. Jeździec i trener przepełniony pychą jest gotów zawsze i na każdy temat przeprowadzić obszerny wykład, poparty rozlicznymi „dowodami” na jego teorię. Naturalnie, jeśli w owych teoriach trafi się jakiś słaby punkt, to zawsze i wszędzie tym słabym punktem będzie koń.
Pyszni i zarozumiali jeźdźcy, jeśli mają do dyspozycji szczere i utalentowane konie, to wszystkie sukcesy w pracy z nimi będą przypisywać wyłącznie sobie.

Jest jeszcze drugi objaw grzechu próżności. Nie tak przeważnie niebezpieczny, jak pycha jeźdźca, ale tak samo może prowadzić do dużych kłopotów. Pożądanie rzeczy, przedmiotów i skupienie się głównie na tym, żeby mieć – a nie umieć.
IMG_4978
Mam piękny czaprak! Mam kalosze w gwiazdki! Muszę dokupić derkę pod kolor nowej kolekcji! W tych wszystkich zamiarach nie ma nic złego, o ile nie stają się one priorytetem naszego jeździectwa. Mogę mieć w szafie i setkę kolorowych czapraków, ale czy mam zadowolonego, zdrowego i prawidłowo ujeżdżonego konia? Czy mam trenera, czy wolę zainwestować w brokatowy kantar, którego będą mi zazdrościć wszystkie koleżanki ze stajni? Czy poświęcę dzień na wyjazd jako widz na konsultacje, czy wybiorę robienie sesji zdjęciowej, która ma zdobyć jak najwięcej lajków na facebooku? Czy bardziej cieszą mnie ładnie nabudowane plecy mojego konia, czy ładne owijki lub ochraniacze? Czy koniowi bardziej przydadzą się szmatki z nowej kolekcji, czy raczej dobra pasza?

W znanych mi stajniach topowych zawodników konie nigdy nie są strojone, chociaż zawsze pracują w czystym, schludnym, zadbanym i idealnie dopasowanym sprzęcie. Jeździectwo jest sportem eleganckim i estetycznym i byłoby nierozsądne i niecelowe, aby tej elegancji oraz estetyki specjalnie unikać. Nie można jednak zapomnieć, że najlepsi jeźdźcy na świecie w stajni wyglądają na co dzień raczej tak:
carl-hester– i rzadko kiedy mają w ręku uwiąz pasujący kolorem do kantara! 😉

27 comments

Skip to comment form

  1. bgx

    co to za oficerki? *.*

  2. Sara

    Jest to pierwszy artykuł, który mi się nie podoba.
    Sama stawiam na elegancki minimalizm, również uważam, że koń z jeźdźcem powinni wyglądać schludnie i czysto, a najważniejsze jest wyszkolenie i dobro konia.
    Ale co z tą, małą, ale jednak grupą ludzi, którzy jeżdżą dobrze, ich koń ma wszystko, co najlepsze, jednak po stajni pałętają się w brokatowych oficerkach i uwiązem pod kolor kantara?
    Nie należę do tej grupy, jednak uważam, że tym postem postawiłaś trochę kreskę na ludziach, dla których różowobrokatowy komplet nie jest czymś kiczowatym. Ludzi, którzy w sumie są przeciwieństwem obu cech przedstawionych w poście. Czyli dobrzy jeźdźcy, którzy mają zdrowego, zadowolonego konia, trenera i kilkadziesiąt czapraków pod kolor derki i ochraniaczy.

    1. Katarzyna

      Wydaje mi się, że ta mała grupa ludzi — jeśli faktycznie wie, że nie karmi swej „próżności” kosztem konia oraz swojego jeździectwa — doskonale zrozumie z tekstu, że nie jest w nich wymierzony. Są gusta i guściki. Nie one zostały skomentowane w artykule, tylko szkodliwość mylnie rozumianych przez niektórych ludzi priorytetów w jeździectwie.

    2. Fell

      Zgadzam się z Sarą w 100% :) – znam takie osoby i myślę, że to tego grona należę i ja 😉

    3. quanta

      Saro, i gdzie ja krytykuję takie osoby? Natomiast trzeba mieć zdrowe priorytety, a tu niestety nie zawsze widuje się prawidłowe podejście.
      p. s. Czaprak na zdjęciu jest mój, jeśli wiesz co chcę przez to powiedzieć 😉

  3. Kk

    Najlepszy artykuł, ever!
    Całą prawda o tym co obecnie jest priorytetem w jeździectwie, niestety. Myślę, że dałaś wielu osobom do myślenia (oczywiście jeśli zrozumieją i przyjmą ten wpis z pokorą a nie z oburzeniem). Ciągle obserwując Twojego bloga widać, że jesteś bardzo dobrym jeźdźcem i osobą, która chce przekazać bezinteresownie wiedzę jaką posiada, żeby człowiek był o tyle mądrzejszy i patrzył w inny sposób na ten świat jeździecki :).
    Pozdrawionka i zdrówka dla wszystkich Twoich kopytnych 😀

    1. quanta

      Jestem jeźdźcem, który się musi sporo nauczyć i który z każdą kolejną jazdą jest coraz lepszy i zarazem coraz bardziej wie, ile musi jeszcze się dowiedzieć, ile zrozumieć, ile nauczyć i ile doświadczenia zgromadzić. Za to nic go na tej dordze nie powstrzyma 😉
      A blog? Mam nadzieję, że zainspiruje kilka osób do tego, żeby odkryć, jaki fascynujący i niesamowity jest proces dogadywania się z koniem i wspólny rozwój pary. To wręcz uzależnia :)

  4. Katarzyna

    Bardzo dobry artykuł, trafia w sedno problemu. Z własnych obserwacji zauważyłam, że szczególnie razi w stajniach, ale też przede wszystkim, w Internecie i na mediach społecznościowych choroba kolorowych szmatek oraz sprzętu drogich marek. Zazwyczaj na koniach może nie zaniedbanych, ale z szerokiej kategorii „mogłoby być znacznie lepiej”. To, co napisała Quanta, to nie przesada, a smutna prawda: laicy i zazwyczaj młody jeźdźcy, nastolatki, często przedkładają „dowyglądanie” nad wydatki o faktycznej wartości: trening, paszę, suplementację, konsultacje. Sama przechodziłam ten etap skretynienia, zanim nie postanowiłam raz wydać kasy na pojechanie z koniem do p. Anny Bienias. Olśniło, odkretyniło.

    Myślę, że choćby konie Quanty są doskonałym przykładem na to, że to wcale nie szmatki Eskadrona lub Anky pod siodłem przyciągają wzrok oraz poklask, tylko fakt, że to są konie zwyczajnie bardzo zadbane. Karmione dobrymi paszami, dobrze prowadzone w treningu, odpowiednio nabudowane. Czy położy się na takiego zwierzak najnowszą kolekcję, czy zwykły czysty czaprak — i tak będzie się wspaniale i sportowo prezentował. Nie wiem, czy dobrze rozumiem to przykre zjawisko, ale czasem odnoszę wrażenie, że zapatrzone w końskie fanpejdże nastolatki poprzez szmatki próbują sobie skrócić drogę do tego wymarzonego, idealnego obrazka. Próżność, po prostu i błądzenie. Zresztą, mam „na własnym podwórku” przykład dwunastoletniej kuzynki, która podpytywała ostatnio nieśmiało, czy sprzedałam już podkładkę E.A. Mattes po swoim koniu. Nie, bo siodło szkółkowego ulubieńca wymaga skorygowania taką podkładką. Po prostu, bo to Mattes — z metką, ładny i takie same mają właścicielki fanpejdżów. Psiapsióły ze stajni zzieleniałyby przecież z zazdrości. A jak działa taka podkładka między siodłem a końskimi plecami? Zabrakło czasu zdobyć takie informacje. Przecież tyle zdjęć do polajkowania.

    Abstrahując, jedno mnie tylko zawsze wkurzało w szmatach dla koni: producenci czapraków lub derek ze średniej półki cenowej, przyjemnej dla portfela, którzy upierali się na festyniarskie wzorki, blingi, serduszka, cekiny i inne cuda z odpustu. Żeby dostać zwykły czaprak z dobrego materiału, w stonowanej i eleganckiej stylistyce, to rozglądać się musiałam po cenach, które aż w gardle stawały. Im mniej, tym drożej? Chyba tak.

    1. eM

      i w tym nasza rola, żeby dzieci uczyć. One do nas idą i nieśmiało pytają, bo skadś muszą się nauczyć. PAtrzcie, jak dużo jest mądrych filmów treningowych w sieci po ang czy niemiecku, a NIC PO POLSKU. ;( tylko 20% jeźdźców jeździ z trenerem, reszta śmiga gdzieś za stodołą i nigdy nie będzie ich stać na dobre treningi , a skoro pytają, to trzeba im wskazywać dobrą drogę. To dobrze, że oglądają zdjęcia, nie wszyscy robią to dla szpanu. Jest wśród nich te 5% szukających informacji ;D Nie wiem czemu tak wielu jeźdźców się zachowuje jak pies ogrodnika: ja za tą wiedzę zapłaciłam, idź sama zapłać, to będziesz wiedziała. Oni nie zapłacą, nie będą wiedzieć i będą popełniać błędy kosztem konia. I tak niski poziom jeździectwa w kraju się utrzymuje. Chyba za to tak cenię Quanta Twojego bloga. :) Bo tyle się z niego nauczyłam i tyle mój koń skorzystał, ze nie umiem opisać słowami. MAm ogromny dług wdzięczności i lajków bym dała tysiąc i kwiaty w podziękowaniu 😉 Na wiele szkoleń jeźdźiłam, a często tyle nie skorzystałam, co z Twoich wpisów. Dziękuję!! 😉

  5. Mary

    Dla mnie to trochę inaczej wygląda :) Znane mi jeżdżące dziewczyny/kobiety (ech, no ja trochę też, ale z umiarem :P) stroją swoje konie… Ale często wygląda to tak że „mój koń ma ładniejsze rzeczy, niż ja”, czyli zamiast kupować kolejne szpilki, sukienkę, kozaczki, czy płaszczyk… to my, czyli jeżdżące kobiety wybierami dereczkę, czy ewentualnie dla siebie nowy fraczek na zawody. Oczywiście, nie wyobrażam sobie takich słodkich zakupków, gdyby koń nie miał należytych warunków do życia… Złe są jedynie te „skrajności”, z umiarem wszystko jest dla mnie ok :)
    Pozdrawiam serdecznie

  6. Riada

    Mi ten artykuł dał nieco inny przekaz: jeździectwo powinno być jak najbardziej ekonomiczne.
    Chcę kupić jakąś szmatę dla konia. Ok, wchodzę na stronę sklepu i przeglądam. Co ukazuje się moim oczom? Dwa identyczne czapraki. Ten sam fason, kolor, a nawet materiał. Dzieli je jednak drobna różnica- cena i marka. Pierwszy jest tani jak barszcz, maks kilkadziesiąt złotych. Drugi niestety kosztuje ,,tylko” 400 zł. Rozsądek wskazuje więc, że skoro są dwa identyczne czapraki , to wypadałoby wybrać ten tańszy. Po co mam płacić za kilka liter kultowej marki? Konia gucio obchodzi jakiego koloru ma szmątkę, a jakby okazała się bublem to nie szkoda wywalić, a pieniądze oszczędzać na lepiej dopasowane do grzbietu siodło.
    Więcej takich artykułów, bo dają dużo do myślenia. :)

    1. quanta

      Słowa „jeździectwo” i „ekonomiczny” bardzo ciężko jest ustawić w równym rządku koło siebie 😡
      Za to faktycznie zwróciłaś uwagę na istotną rzecz. W wielu jeździeckich firmach płaci się za metkę. Sama mam na półce czapraki za 300 złotych, ale i takie za 80. Nie jest to chyba zaskoczeniem, że w wielu wypadkach te tańsze biją jakością markowe produkcje. Jeśli ktoś przy zakupie kieruje się wyłącznie metką, bo jego koń musi nosić Eskalandy czy Kingsdrony 😆 – to tak, to jest próżność.
      Ja na zakupy typu większa czy mniejsza fanaberia też sobie oczywiście pozwalam, ale tylko wtedy, kiedy mam na 100% zapewnione rzeczywiście ważne potrzeby: zdrowie koni, trening, pasze. Wolę też wydać kilkaset wolnych złotych na materiały szkoleniowe, książki czy dvd, niż czaprak z serduszkiem z najnowszej kolekcji. Nigdy też bym nie zastanawiała się nawet sekundy, czy kupić koniowi worek musli, czy nowy kantarek.
      I nie namawiam bynajmniej do ascezy, bo w zeszłym miesiącu sama strzeliłam sobie dwa komplety ekstra mieniących się kaloszków 😉 Za to niestety nagminnie oglądam w internecie umieszczane z dumą zdjęcia kolorystyczny wystrojonych koni, którym przydałoby się po pierwsze dać więcej siana, po drugie dopasować siodło, a po trzecie zacząć je prawidłowo jeździć, a nie efektownie stroić.

      1. Moon

        Dlaczego tu nie ma przycisku LUBIĘ TO?! 😉

      2. Riada

        Quanta, mało tego, gorzej jeżeli ktoś zamiast rozwiązać za pomocą treningów i konsultacji wszelakie problemy i wydać oczywiście na to pieniądze, to woli zainwestować w czarną i wpajać sobie, że jest świetnym jeźdzcem. Po przecież n-ty czaprak w kolekcji jest ważniejszy.

  7. katarzyna

    Najlepsza puenta ze wszyzymich mozliwosci ^^

    1. quanta

      Ciekawe czy Carl często się zastanawia, czy ma bryczesy pod kolor derki i kurtkę w tonacji czapraka 😉

      1. Katarzyna

        Tacy zawodnicy nie mają czasu żeby się zajmować pierdołami, myślę że jak się jeżdzi zawodowo to się priorytety zmieniają.
        Przykładowo ja chodziłam za szefem i jęczałam: „Szefie… Wyrzućmy te ochraniacze, zobacz że są nie do pary. Jeden czarny a drugi brązowy”
        „Koń nie zauważy! Zresztą to tylko na karuzelę”

        I faktem jest że najlepszy widok to pięknie umięśniony koń w świetnej kondycji, na nim prawie każdy sprzęt będzie wyglądał świetnie. Za to brokatowe szmatki na zarośniętej szkapinie wyglądają żałośnie. Już kiedyś się podzieliłam swoją opinią na rv w tym temacie to zostałam zjechana za zaglądanie ludziom do portfeli… A tez zasugerowałam zakup worka paszy zamiast kolejnego czapraka 😉

  8. Monica

    Duzo w tym prawdy, tylko zastanawiam sie jak to sie ma do mojego problemu gdzie nie jezdze, konia juz nie
    mam a szmaty i tak kupuje bo sa piekne i wole je niż nowe szpilki. 😉
    To ju chyba naprawde trzeba sie nad soba zastanowic

    1. quanta

      Każdy ma swojego bzika i o ile ten bzik nie odbywa się w jakiś sposób kosztem konia, to przecież czemu nie :)

  9. Sivens

    A ja uważam, że nie ma co generalizować. Ja mam kompletów dziesiątki. Czy na pokaz? Chyba nie, bo większość stajni nie widziała (jeszcze). To chyba bardziej kolekcjonerstwo, niż lans. Zresztą co by nie było, to co w tym złego? Koń dostaje dobrej jakości pasze i suplementy, treningi nas nie dotyczą z racji wieku, ale raczej nie mam zamiaru na tym oszczędzać w imię szmatek. Konisko nosi kantary z Eskadrona z pasującymi uwiązami i wygląda w nich ślicznie i komu to przeszkadza?

    W poprzedniej stajni zauważyłam, że osoby które mają małe pojęcie, a dużo im się wydaje i są próżne i oporne, wcale nie mają porządnego sprzętu (kantarów, czapraków, siodeł), ich konie nie jedzą musli a one nie potrzebują trenerów tylko same trenują ludzi. Natomiast dwie osoby szmatoholiczki mają o wiele bardziej zadbane konie: zbilansowana dieta, dopasowane siodło, masażysta, jednej koń w treningu, drugiej koń po kontuzji, więc lekka jazda rekreacyjna, ale pod stałym nadzorem specjalistów. Obie dziewczyny już nie nastolatki, a mało się nie posikają na widok nowej kolekcji :)

    1. quanta

      Proszę, przeczytaj jeszcze raz to co napisałam. Jeśli ktoś ma dużo sprzętu, który mu się po prostu podoba – to nie znaczy, że to z automatu jest zjawiskiem negatywnym. Złe jest wtedy, jeśli dodatki stają się pierwszoplanowe. Jestem przekonana, że nie istnieje sytuacja, w której potrzeba posiadania ładnych szmatek byłaby ważniejsza niż na przykład zdrowie Twojego konia.

  10. Poczatkujaca ;)

    Witaj Quanta 😉

    Miło się Ciebie czyta i Twój blog jest zdecydowanie jednym z czołowych w końskich tematach :)
    Mam pytanie, czy przewidujesz może post odnośnie patentów używanych do lonzowania ale również i tych które używamy w siodle. Interesuje mnie jak prawidłowo wyregulować pessoa bo ilu jeźdźców tyle sposobów… Tak samo co z wypinaczami na lonzy – wewnętrzny skrócony o dziurę, czy równe? Co daje jedno i drugie wycięcie, oraz inne patenty. Jak na nich pracować, z jakim koniem ( młodszy, starszy, świeży czy zaawansowany) by uzyskać optymalne efekty. Miło będzie przeczytać rzetelną publikacje w tym temacie, bo nawet trenerzy mają rozbieżne opinie.

    1. quanta

      O lonżowaniu w najbliższych dniach zrobię mam nadzieję ciekawy wpis.
      Instrukcji używania patentów wolałabym jednak unikać, bo raz, że są różne szkoły pracy, a dwa – każdy koń jest inny. Jeśli napiszę, że buty w rozmiarze 38 są najbardziej wygodne, bo sama takie noszę, a inne rozmiary albo spadają, albo piją, to absolutnie nie rozminę się z prawdą, ale to nie znaczy, że u Ciebie jest identycznie prawda? Nawet w przypadku pracy na wypinaczach u bardzo krzywego konia może zdarzyć się tak, że potrzebne będzie wyregulowanie wypinaczy z większą różnicą, niż jedna czy dwie dziurki, albo równej długości, czy wręcz w skrajnym wypadku zrobienie zewnętrznego wypinacza krótszego, żeby pokazać koniowi, jak ma układać na kole swoje ciało. W jaki sposób, jak długo – to wszystko może ocenić i podpowiedzieć trener na żywo, w oparciu o reakcje konia.
      Ja sama na przykład na pessoa nie pracuję, co nie znaczy, że to jest słaby albo nie dający dobrych rezultatów patent.

  11. ElkaK

    Mnie już mniej martwi to, czy ktoś wyda na czaprak czy trenera lub książki(bo jak ktoś nie chce progresować, to już jego sprawa), co najbardziej mnie boli fakt, że oszczędza się na sianie czy weterynarzu ;( To co wspomniałaś wyżej Quanta, to prawda. Nie mam sumienia od pół roku wsiąść na konia, z którym wiem, że muszę wyjść na prostą i wyprostować zdrowotne rzeczy, a słyszę tylko teksty: jakoś nasze konie są zdrowe, tylko twój ciąągle chory. A na treningach ich konie skaczą ze spuchniętą nogą, chude z zębami nie przeglądanymi przez 15 lat, z siodłami za małymi o 10 rozmiarów, chude i smutne ;( A ja swoje kolekcje trzeba sprzedawać, żeby na weta starczyło ;( I już nie wiem czy im tej ślepoty i braku zmartwień zazdrościć, czy współczuć.. Chyba właśnie ślepota na samopoczucie konia boli. Bo tylko koni, tylko koni żal….. A kupowanie pięknych szmat dla ogonów a sobie ciuchów w ciuchlandzie za złotówkę to chyba każda zrozumie ;D

  12. Natalia

    Wg. mnie sama prawda!
    Ja niejednokrotnie mając ochotę kupić jakiś nowy sprzęt, który nie jest niezbędny, zadaje sobie pytanie ile mogłabym pojeździć za te pieniądze i co mnie bardziej cieszy – sama jazda czy nowe bryczesy. I jazda konna zawsze wygrywa :)
    Ogólnie zauważyłam, że dużą skłonność do popadania w próżność mają młode dziewczyny, które już trochę pogalopowały i myślą, że są super jeźdźcami. Najczęściej życie szybko to weryfikuje. Ja z tego wyrosłam i po 17 latach jazdy mam więcej pokory niż kiedykolwiek.

  13. Klinga

    Jako obrzydliwa estetka zgodzę się z częścią artykułu mówiącą o tym, że priorytetem jest wszelkie dobro konia, od zapewnienia odpowiedniej paszy, przez dopasowanie sprzętu, po umiejętności jeźdźca pozwalające na bezpieczną i przyjemną pracę z koniem. Jeśli to wszystko jest spełnione w 100%, to wtedy mogą wkroczyć derki z najnowszej kolekcji, kurtki pod kolor czapraka i brokatowe kantary… o ile jeszcze nie straciliśmy portfela. Wtedy nie mam nic nie przeciwko, a nawet będę wspierać, bo uwielbiam patrzeć na szczęśliwe, zadbane konie, dobrych jeźdźców, którzy są pięknie, z gustem i klasą wystrojeni. Choć oczywiście nie mam absolutnie nic przeciwko szczęśliwym, zadbanym koniom i dobrym jeźdźcom, którzy nie są wystrojeni!

  14. Jola

    Witam wszystkich 😉 Jeżdżę 4 lata, a dopiero zaczynam galop. Ostatnio kupiłam czaprak i kantar, uwiąz też, oczywiście nic do siebie nie pasujące. Dla mnie najważniejsza jest wiedza (głównie teoretyczna, mam sporo książek naukowych o koniach) i bardzo mi się spodobał ten blog, z ciekawością czytam każdy artykuł dotyczący informacji :) Nie jestem dorosła, wbrew pozorom, jestem nastolatką 😉 Nie jestem szmatoholiczką. Takie osoby się zdarzają, jednak jesteśmy chyba gatunkiem na wymarciu 😀 Jak się czegoś ciekawego dowiem, od razu opowiadam np siostrze 😉
    Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *