«

»

paź 12

RWYM ciąg dalszy – moja trzecia klinika z Elaine Butler

Ponownie odwiedziła nas Elaine :) W klinice RWYM wzięła udział cała stajniowa, wspólnie trenowana ekipa. Z moich koni tym razem szczegółowej analizie został poddany Skwarek, Zombie oraz Suchy.

Naturalnie podsumowaniem szkolenia może być refleksja, że nawet jeźdźcy startujący Grand Prix mają co poprawiać. W tej branży musimy pogodzić się z tym, że dzięki naszej ciężkiej pracy będzie lepiej, ale nigdy nie będzie idealnie. Rozwijając swoją jeździecką świadomość możemy jednak coraz więcej czuć i coraz więcej umieć skorygować. Na szczęście w ujeżdżeniu gonienie króliczka jest równie ciekawe – a może i ciekawsze? – niż samo złapanie króliczka 😉

IMG_5495_
Pierwsza sesja treningowa dotyczyła Zombiego. Skupialiśmy się na jego gimnastyce i tym, żeby otworzyć front konia (szczególnie jego lewą przednią nogę) i sprawić, by wyższe ustawienie zaokrąglonej szyi stało się dla niego łatwiejsze. Oczywiście wszystko to jest do zrobienia dosiadem (ha, jak to prosto brzmi!). To jeździec musi być katalizatorem energii przepływającej przez konia i kierować ją w odpowiedni sposób. Różnica w koniu przy połączeniu optymalnego ustawienia szyi i niezłomnej postawy jeźdźca była naprawdę bardzo duża. Zombie zrównoważył całą swoją sylwetkę, otworzył przód robiąc ogromne kroki i zaprezentował świetny galop na swoją trudniejszą stronę, na którą zawsze ma tendencję do nurkowania mostkiem w dół. Przepływ energii wizualizowaliśmy sobie jako węże z wodą, którą jeździec z własnych dłoni i nadgarstków pod maksymalnym ciśnieniem pompuje w szyję konia, przelewając wodę w kierunku końskich uszu. Na koniec treningu jeździec stwierdził, że uwzględniając ilość wody, jaką wypuścił, naszą halę możemy od dziś uważać za basen 😆

IMG_4995IMG_5074 IMG_5078IMG_5137IMG_5166

Następna para z drużyny skupiała się na poprawieniu górnej części ciała amazonki, tak, aby mogła ona jechać w równowadze, mogąc pracować nad poprawą kadencji oraz jakości chodów konia. Tutaj korekta dotyczyła głównie problemów osób wysokich (przygarbianie się i pochylanie, wywołane chociażby tym, że wysokie osoby muszą bardzo często pochylać się do ludzi, z którymi rozmawiają – ponieważ ja sama jestem niskorosła, trudno mi sobie nawet wyobrazić, żebym musiała się do kogokolwiek schylać podczas rozmowy…), ale także problemów osób pracujących dużo przy komputerze (przez co już przechodziłam sama: przykurczamy i zwijamy mięśnie swojej klatki piersiowej, czując się niekomfortowo w wyraźnie wyprostowanej, „otwartej” pozycji). Takie osoby często rozwijają nawyk patrzenia w dół na szyję konia, przekrzywiania głowy do przodu, czy pochylania szyi. Taki problem nie jest bynajmniej jedynie kwestią estetyczną. Głowa dorosłego człowieka waży 4-5 kilogramów, jeśli ją „przerzucimy” przed oś równowagi jeźdźca, zaburzamy całkowicie równowagę konia, skazując go na dźwiganie ciężaru człowieka na przednich nogach.

IMG_5186IMG_5200IMG_5286 IMG_5263 IMG_5336

Ciekawym spostrzeżeniem, które pojawiło się przy okazji tej sesji, było zwrócenie uwagi na fakt, jak różny mamy tonus mięśniowy w każdym z chodów. Jest to indywidualna cecha każdego jeźdźca, ale bardzo często mamy do czynienia ze schematem, w którym jeździec dobrze (bez krzywienia, rozmiękczenia i bezwładności góry ciała) siedzi w galopie, a nadmiernie rozpada się w stępie, tracąc przy tym swoje „pudełko”: faluje ciałem, garbi się, kołysze miednicą na boki, słowem staje się niestabilny – zamiast być niezłomnym. Co ciekawe, ten wzór często można odnaleźć również u koni, dlatego najtrudniejszym i najbardziej ulegającym zaburzeniom rytmu chodem jest stęp.

IMG_5300

I wreszcie ja ze Skwarkiem. Tym razem Elaine uznała, że nie musi się skupiać na jeźdźcu i zajmie się poprawieniem konia. Juhuuu! Udało mi się przepracować wszystkie dotąd zdiagnozowane najsłabsze punkty mojego dosiadu. I pomyśleć, że na pierwszej mojej klinice Elaine uczyła mnie od postaw… anglezować, w dodatku rozkładając ten ruch na części pierwsze (bo oczywiście wstawałam tylko ze strzemion, mając bardzo słabą łączność kolan z siodłem). Wiadomo, w trakcie całego treningu nie obyło się bez korekt i Elaine zwróciła uwagę chociażby na moją niedużą, ale obecną asymetrię ramion – nieco cofnięte lewe ramię, minimalnie wysunięte do przodu prawe (i tu znów ciekawostka. Sypiam bardzo często na lewym boku, w ten sposób, że cofam lewe ramię i prawe nachylam wyraźnie w kierunku poduszki. Na drugą stronę jest mi dość niewygodnie, kiedy identycznie się ułożę. To asymetryczne spanie wychodzi potem na jaw w trakcie jazdy i jest tym bardziej widoczne, im bardziej asymetryczny/krzywy jest sam koń. Warto rozważyć, czy się nie sypia pozwijanym w jakiś dziwny precel – jeśli tak, to pamiętajmy, że każdej doby przez 6-8 godzin pracujemy nad utrwaleniem takiej niewłaściwej postawy ciała!).

IMG_5393IMG_5414IMG_5416  IMG_5445IMG_5437IMG_5510IMG_5539IMG_5542
Ale wracając do Skwarka – u niego skupiliśmy się nad pracą w zebraniu, czyli mocniejszym dźwiganiu kłody na ugiętych tylnych nogach – a co za tym idzie wyraźniejszym używaniem przez konia mięśni brzucha. O ile grzbiet Skwarka działa i pracuje całkiem konkretnie, to mięśnie brzucha często tracą niezbędny tonus. Skwar zatem, żeby podciągał brzuszek i wyrabiał na nim pociągający sześciopak, dostał pod brzuch specjalną gumę.
IMG_5691
Taki elastyczny pas zadziałał na Skwarego fantastycznie. Po raz pierwszy siedząc na nim miałam takie uczucie – zupełnie normalnych, świetnie unoszących się pleców konia. Dokładnie jak na Zombim, a nie długim i miękkim grzbietem Skwarożku. Całkiem tak, jakby ktoś dostał się pod moje siodło i unosił mnie do góry. To takie wrażenie, jakby siedzieć w lektyce dźwiganej przez tragarzy. Automatycznie uzyskaliśmy świetny pasaż, bardzo dobry galop, no i koń o wiele lepiej radził sobie z bardzo mocnymi skróceniami – na przykład do piruetu w galopie i w samym piruecie. W taki niosący się od dołu grzbiet było też oczywiście znacznie łatwiej i wygodniej usiąść. Zamówiłam już „komercyjną” wersję takiego pasa (produkt firmy USG) i zamierzam taką pomoc włączyć do treningu zresztą nie tylko na Skwarku :)
Po wypięciu gumy Skwarek nadal równie skwapliwie podnosił i dźwigał swój brzuch i jak doskonale widać na poniższym zdjęciu, kompletnie zaskoczył mnie np. swoim świetnym galopem:

IMG_5799

Kolejna wizyta Elaine wypadnie w marcu. Jestem pewna, że po solidnie przepracowanych sześciu miesiącach pokażemy jej te same, ale zarazem kompletnie odmienione konie :)

19 comments

Skip to comment form

  1. atalata

    Kto na co dzień jeździ Zombiego ? : )

    1. quanta

      Od maja Zombidło pracuje pod czujnym okiem – i równie czujnymi bryczesami 😆 – Marcina Woldańskiego, co oczywiście nie oznacza, że ja również nie wsiadam i konia nie jeżdżę. Dotarłam jednak do momentu, kiedy trzeba zacząć pracować z Wątrobianym nad trudniejszymi elementami, lotnymi w seriach, piruetami itd. W tej chwili koń jest gotowy do startu w klasie C i gdyby nie ograniczenia budżetowe, zabrałabym go w nadchodzący weekend do Aromeru na zawody (reprezentować rodzinę na ZO pojedzie jednak Skwarek).

  2. Aleksandra

    Genialny patent na Skwarka! Powiedz mi jak trzymasz w rękach pas?

    1. quanta

      Pas miał na końcach zawiązane uszka, w które można było przełożyć kciuk i w ten sposób w ogóle nie koncentrować się na trzymaniu pasa, a z drugiej strony w razie jakiegoś kiksa (jeśli np. koń by się denerwował dotykiem pasa) błyskawicznie można wypuścić i wyrzucić pas.
      USG produkuje podobne pasy, zakończone z dwóch stron karabinczykami. Jest to o tyle wygodne, że można taki pas zapiąć do sprzączek popręgu czy oczek na siodle w najróżniejszy sposób (pod brzuchem, za zadem, przez klatkę piersiową itd.), a po dodaniu pętelek z tasiemki również przekładać sobie przez kciuk.
      Sprzęcior z USG nazywa się CoraLe / Lehmann, kosztuje całe 65 złotych i wygląda tak:

      1. atalata

        Czyli w sumie zastosowane tak jak na zdjęciu ma takie zadanie jakie pessoa. Tylko, że nie patent nie działa na pysk. Dobrze rozumiem ?

        1. quanta

          Dokładnie tak – ja lonżuję zawsze w ten sposób, tj. z elastycznym pasem za zadem. Początkowo używałam tyłu od pessoa, ale to nie sprawdza się tak dobrze, teraz do pasa montuję elastyczną owijkę. Taki pas jak ze zdjęcia będzie na pewno lepszy – można dokładnie wyregulować jego rozmiar i na pewno jest mocniejszy i bardziej elastyczny od owijki.
          Pessoa jest świetne do lonżowania, ale tylko dla koni bardziej doświadczonych, przepuszczalnych, poukładanych. Jeśli koń ma sztywną szyję i napiera na wędzidło, to w każdym kroku, a szczególnie foule galopu będzie sobie sprzedawał plombę kiełznem. To na pewno nie pokaże mu, jak szukać ufnego i miękkiego kontaktu i jak rozluźniać mięśnie. Wolę opcję z rozłączonym zadem i przodem – owszem, tylne nogi mają się podciągać i nie być leniwe, ale nie mogą rzutować na to, co się dzieje w końskiej paszczy.

      2. Aleksandra

        A jeśli to nie tajemnica , jaki jest koszt kliniki wraz z pensjonatem dla konia?

        1. quanta

          Ostatnia klinika, którą organizowaliśmy rozłożona była tylko na koszt trenera (na który poza wynagrodzeniem składa się też przylot i noclegi). W naszej stajni nie ma obecnie wolnych boksów, więc uczestniczka z zewnątrz musiała dojeżdżać z koniem. Dwudniowa klinika z wyżywieniem jeźdźca kosztowała 1200 zł. Wcześniej brałam udział w studium dosiadu w stajni Bobrowy Staw – wtedy koszt kliniki włącznie z zaparkowaniem Skwarka na miejscu zamknął się w 1500 zł.

  3. K

    Mam takie pytanie.. :)
    Jak to jest z barierą językową? Jeśli ktoś nie umie pojec jeździeckich po niemiecku/angielsku lub nie rozmawia biegle w tych językach to nie ma za dużych szans na zrozumienie i wyniesienie czegoś z konsultacji? Czy moze Elaine Butler po polsku mowi? Albo jest jakiś tłumacz? Powiesz jak to wygląda? Pozdrawiam.

    1. quanta

      Elaine nie mówi po polsku, ale na klinikach organizowanych przez Equi Event zawsze jest tłumacz – zarówno podczas treningu, jak i wideoanalizy i ćwiczeń z ziemi. Czasami w klinice biorą udział nawet dzieci, które wiadomo, nie mają szans posługiwać się biegle obcym językiem. A tak naprawdę jeździecki angielski w stopniu komunikatywnym to nie jest nic trudnego i można go przyswoić oglądając treningi z zachodnimi trenerami lub biorąc w nich udział.

      1. K

        Rozumiem. Bardzo ciekawe są te kliniki. Gdy znajdę TEGO konia myślę, że na pewno się wybiorę, muszę! :)
        Można się z Tobą skontaktować jakoś prywatnie np. poprzez maila?

  4. Aleksandra

    To jeszcze jedno pytanie. Czy na co dzień trenujesz z kimś, czy tylko od kliniki do kliniki?

    1. quanta

      Aktualnie współpracuję z Marcinem Woldańskim, wychowankiem p. Anny Bienias :)

  5. K

    I jeszcze jedno. Ile twoje konie mają w klebie? :)

    1. quanta

      Skwar jest malutki (164 cm), Suchar spory (170 cm, ale to suchar, więc wydaje się być drobniejszy), Zombie ma uczciwe 172 cm i Kiwacz ma 174-175 cm, ale on ma budowę bardziej zbliżoną do Suchara (drobną, długonogą) i nie sprawia wrażenia pod siodłem, jakby był wielki.
      A Opfok jako 2,5 latek ma 165 cm, mam nadzieję, że pociągnie do 170 maksimum :)

  6. K

    Mogę porozmawiać z Tobą poprzez emaila, Quanta?

    1. quanta

      Podrzuciłam na maila mojego maila 😉

  7. mayi

    A gdzie kupowałaś te pasy USG ? Widziałam na ebayu niemieckim, ale może się orientujesz, czy gdzieś w Polsce nie można tego dostać ?

    1. quanta

      USG sprzedaje też warszawski sklep Mustan (mają stronę online), ale szczerze mówiąc średnio polecam zakup akurat takiego pasa. Guma nie jest bardzo zwarta i łatwo się rozciąga. Dużo lepiej będzie się sprawdzał… zwykły pas do derki :) I kosztuje ok. 20-25 zł, a nie 65 jak pas USG.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *