«

»

lip 30

Rude paszcze na ząb wzięły

Nie żałuję moim wyścigówkom przysmaków 😉 Znają zasady, więc nigdy nie domagają się łakoci bez zasługi. Mamy jednak swoje rytuały, w których coś na ząb zajmuje stałe miejsce. Zawsze po jeździe wycieramy spocone łby ręcznikiem, a kiedy rozbieram stojącego na korytarzu konia z całego sprzętu, to obecne w kieszeni ciacha skutecznie zatrzymują gołego konia w jednym miejscu i czeka on wyjątkowo cierpliwie na przeprowadzenie go w inne miejsce. Opuszczenie głowy przy polewaniu jej wodą z węża na myjce ma zawsze apetyczne konsekwencje w postaci ekstra frykasa, podobnie powiedzenie „aaaaa” na widok pasty odrobaczającej, przywędrowanie z drugiego końca padoku na widok mnie potrząsającej przy bramce kantarem – również. Zawsze, kiedy wchodzę do stajni, wołam moje konie po imionach – jeśli tylko odpowiedzą gruchaniem, to warto mieć pod ręką jakiś apetyczny specjał. Szybko ośmielają się na tyle, żeby odpowiadać i „gadać” z człowiekiem, a to zawsze bardzo miłe.

IMG_7519

Tym razem przetestowaliśmy spory zapas smakołyków dwóch firm i w obydwu przypadkach wybredny i nieżarty Suchy musiał zmierzyć się ze swoim największym wrogiem – burakiem 😆

JMS Horse Treats – Końska Cukierenka

Polski producent, którego wyroby wyróżniają dwie cechy. Po pierwsze, są naturalne (w składzie 50-60% kawałki owoców/warzyw, 20-30% zbóż, żadnych natomiast sztucznych barwników i ulepszaczy), a po drugie – są przeurocze. Jak tu się na nie nie skusić?

mufinky3mufinky mufinky1 mufinky2

Takie śliczne ciacha można zamówić personalizowane – piernikowe serduszko z imieniem ulubieńca, odświętnie i barwnie zapakowane, z kokardką i bilecikiem z dedykacją może być sympatycznym prezentem dla końskiego solenizanta. Już widzę oczyma wyobraźni taki dekorowany torcik z napisem „Dla Nadymki”, albo biszkopty w kształcie kostek udekorowane napisem „Suchy Snacks” 😆 Ciastka są naprawdę niedrogie, więc można poszaleć, a są faktycznie smakowite – po spożyciu mufinek konie z przymrużonymi z rozkoszy oczami próbują wylizać jeszcze pół boksu 😉

Poza takimi przysmakami na specjalne okazje rude paszcze wsuwały jeszcze podstawowe ciasteczka do podawania na co dzień, dostępne w czterech smakach: jabłkowe, bananowe, marchewkowe i… buraczkowe oczywiście. Nawet te ostatnie zostały wciągnięte przez Suchego z wilczym apetytem.

IMG_7562 IMG_7561

Ciastka zawierają sporo siemienia lnianego i nie rozpadają się w końskim pysku na szorstkie farfocle (przeciwnie, dają dosyć „śliski” posmak), więc można je podawać również wtedy, kiedy koń ma w paszczydle wędzidło. Są bardzo, bardzo lekkie, więc jedno nieduże opakowanie (200g) wystarcza ekstremalnie długo – dwa konie dwie paczki jadły chyba z miesiąc, a po drodze tysiące razy myślałam: kiedy my wreszcie wykończymy ten smak, chcemy sprawdzić już kolejny 😉 Notabene każdy z rodzajów konie wchłonęły z lubością, trudno mi ocenić, który najsmakowitszy.

IMG_7526

Czy jakieś minusy? Ciastka są dość tłuste, ale mimo to upychane ciasno po wszelkich kieszeniach nawet jasnych bryczesów i kamizelek nie poplamiły mi żadnego ubrania. Uważałabym jednak przy długim przechowywaniu ich, szczególnie przy wysokich temperaturach. U mnie mieszkały w pudełku pod boksem i zachowywały się bardzo przyzwoicie.

Końska Cukierenka i przysmaki JMS Horse Treats dostępne są na facebooku.
Paczka 100g ciasteczek kosztuje 4 złote, personalizowane pierniczkowe serduszko z kokardą, ozdobnym pakowaniem i napisami wykonanymi naturalnym lukrem – 25 zł.

Nuba Equi Candy smakołyki dla koni

Moi wyjątkowi testerzy z niezmiernym entuzjazmem zgodzili się również przekąsić rynkową nowinkę od firmy Equi Nuba.
Ten producent przygotował trzy arcyciekawe smaki (kokos, mięta i marchew), a na specjalne zadanie dla kolegi Susza również burak 😆

IMG_7555 IMG_7551

Wszystkie te produkty łączy jedna cecha – pachną OBŁĘDNIE. Kokosanki niczym odpakowane świeżo Rafaello, marchewką i miętą można się samemu inhalować prosto z wiaderka. W każdym wypadku za aromat odpowiadają wyłącznie naturalne składniki (miąższ kokosa, suszona mielona cała marchewka, suszona mięta pieprzowa).
Przysmaki mają idealną konsystencję – są miękkie i łatwe do pogryzienia (niektóre z końskich ciastek oferowanych przez wiodących producentów to dosłownie kamienie… Bardziej delikatne konie urażają sobie takimi twardymi snakami podniebienie i odmawiają konsumpcji. Waldhausenowe Cookies i niektóre Smaki Eggersman Lecker Bricks są według moich koni niezbyt jadalne.), ale przy tym zupełnie się nie rozpadają. Są duże, co ma swoje zalety i wady 😉 Idealne do podawania pod boksem i przy krzątaniu się przed jazdą lub po treningu, są bardzo smakowite i konie za nimi przepadają. Nawet Suchy dałby się pokroić za nieakceptowane przez niego buraki! 😉
Podawania jednak w trakcie jazdy – nie polecam, bo duże przysmaki trudno pomieścić w kieszeni. Buraki farbują końską ślinę, a po wszamaniu Nuba Candy konie potrafią dostawać ślinotoku. Kiedy nieopatrznie poczęstowałam Fugu buraczkowym przysmaczkiem tuż przed założeniem ogłowia, to przeżyłam chwilę grozy, kiedy koń zaczął toczyć zabarwioną krwistą czerwienią ślinę 😯 Na szczęście to był tylko sok z buraka 😉

IMG_7530

A poniżej dowód, że buraki nie tylko są jadalne, ale wręcz pyszne – Suszkowy ryjek robi selfikowy dziubek, byle tylko sięgnąć po snacka:

IMG_7522

Z wszystkich smaków marchewka, mięta i buraczki robią totalną furorę, kokos natomiast bywa przez niektóre konie oceniany ostrożnie. Suchy i Fugu kręcą nosem, ale już młodziak w treningu zajada, aż mu się trzęsą uszy.
Zużycie przysmaków Nuby postępuje dość progresywnie, są spore, a konie naprawdę mają na nie ochotę. Producent na szczęście wyszedł z dobrym pomysłem i przygotował odpowiednio duże opakowania, w tym nawet 4 kilogramowe wiaderka.
Z tego rodzaju przysmaków są absolutnie najlepsze i bezkonkurencyjne, mogę je szczerze polecić :)

Przysmaki Nuby Candy można kupić TUTAJ oraz na stronie producenta.
Cena wiaderka 2kg 32 zł, wiaderka 4kg – 52 zł, wersja kokosowa pakowana po 1,5kg – 26 zł, lub 3kg – 42 zł.

17 comments

Skip to comment form

  1. Jay

    Przysmaki z Końskiej Cukierenki sama chętnie bym zjadła. Wyglądaja cudownie i apetycznie. Mniam 😉

    1. Kasia

      Przysmaki z Końskiej Cukierenki sama próbowałam na CSIO5* w Sopocie, moim faworytem są kokosowe . Starsze konie do kokosa podchodziły na początku ostrożnie teraz patrzą na mnie jak mewy z „gdzie jest Nemo”.
      Ciasteczka te bardzo mi pomogły przy pierwszej „pracy” ze źrebakiem. Jeszcze bardzo duży plus za możliwość łamania ciastek na mniejsze kawałki, same np. w kieszeni mi sie nie kruszyły.

      1. quanta

        Kokos z Nuby też musi dopiero „zyskać zaufanie” u ogonów – czyżby nasze konie konserwatywnie podchodziły do bardziej tropikalnych smaków? Banany również często początkowo spotykają się z niedowierzaniem 😉

        1. rybka

          Mój (13 lat więc już dojrzały pan) koksowe cukierki wcina z lubością, za bana zrobi każdą durną sztuczkę, ananasy też lubi. No i tylko czasem zastanawiam się czy jego małpi charakter to przypadek….??

  2. Kinga

    No nie!! Znowu się naoglądam jakiś ekstra cukrasów dla koni i oczywiście będę musiała sprawdzić czy rzeczywiście są takie wow… a raczej moje konie 😉
    Tak btw cieszę się, że w końcu jakiś żywieniowy wpis! 😀

  3. Zuzanna

    Mój koń teraz pochłania… Coco-bobki! Z Magic Horse Kosztują nic, są pyszne, naturalne i obłędnie pachną kokosem

    1. quanta

      To identyczny produkt, jak u Nuby, ale faktycznie cena nieco tańsza. Moje dranie i tak wolą zwykłe marchewki od kokosa 😉

  4. vissenna

    No właśnie swego czasu czytałam składy niektórych popularnych snaksów dla koni. Pół tablicy Mendelejewa można tam zobaczyć. Trzeba uważać co się kupuje.
    Swoją drogą ja zawsze próbuję wszelkie końskie przysmaki – trochę z ciekawości czy faktycznie smakują tak, jak producent obiecał. :)

    1. Ann

      Ja też. Te z Eggersmana smakują całkiem nieźle. Moim faworytem są batoniki lniane z Marstalla, zjadam je chyba pół na pół z koniem 😀

    2. quanta

      Tablicy Mendelejewa przy moich szkapach nawet nie otwieram 😉 Cukierków przeważnie koniom nie wyjadam, ale testuję smakowe lizawki 😆

  5. Moona

    Jeśli chodzi o smakołyki z Nuby, to mój koń kokosa w ogóle nie chciał jeść. Cukierka zapakowanego wprost do paszczy przeżuwał jakby coś wyjątkowo nieprzyjemnego przykleiło mu się do języka 😉 Mięta też nie wywołała uznania, jak musi to zje, ale na ogół zostawia. Jedynie marchewka podeszła smakowo, ale jakiegoś wielkiego szału też nie ma. O wiele bardziej smakuje mu prawdziwa marchewka :)

    Generalnie wolę dać kawałek jabłka, marchewki czy buraka. W ramach frykasów prawdziwy szał robi kawałek banana :)

    1. Vissenna

      Banany to naturalny energy buster dla koni. Wielu uznanych zawodnikow swiatowej rangi podaje swoim koniom 2-3 banany na godzine przed startem :)

      1. quanta

        Suchemu i Fugu banany się kleją do paszczy, są pobierane bardzo ostrożnie 😉 Truskawki również – dziwne to jedzenie, które się gryzie i które podczas gryzienia nie chrupie. Może żywe jakieś? Lepiej zachować czujność 😉

  6. ST

    Quanta, a jak od strony wygląda u Ciebie dawanie koniom przysmaków podczas jazdy? Zatrzymujesz konia po dobrze wykonanym ćwiczeniu i dajesz? Czy może w stępie? Jak sprawiasz, że nie domagają się nagrody po dobrze wykonanym ćwiczeniu i np. nie stają/zwalniają? Jak dużo ciastek schodzi podczas 1 jazdy? 😉

    1. quanta

      Po dobrze wykonanym zadaniu zawsze przechodzę do stępa i często wtedy daję cukier z siodła. To wymaga dobrego wyczucia, bo jeśli koń sam próbowałby się zatrzymywać czy zwalniać, od razu takie próby bym ukróciła. Moje rudzielce są jednak dobrze ułożone i po prostu znają zasady gry. Nagroda jest zawsze „za coś”. Nie ma „czegoś” = nie ma nagrody. Nie przyjdzie im do głowy, żeby domagać się przysmaków „po prostu”. Jeśli koń zachowuje się w ten sposób, to raczej nie zna zasad gry, czyli reguł współpracy z człowiekiem. Nie może być przecież tak, żeby to koń wymagał od człowieka określonych zachowań, bazą pracy jest to, że ma być odwrotnie! Może dlatego nigdy nie mam problemów z dopominaniem się konia o smakołyki.
      Cukruję konie z siodła, ale kiedy zaczynam pracę nad piafem zawsze staram się mieć pod ręką pomocnika, który może błyskawicznie nagrodzić konia. Kiedyś o cukrze pisałam tutaj:
      http://quantanamera.com/cukier/

      A ile ciastek na jazdę? Nie liczę i nie limituję tego, mam pełną kieszeń, żeby w miarę potrzeb wystarczyło – zawsze, jak koń zrobi coś naprawdę bardzo dobrze, warto to zaakcentować ekstra frykasem.

  7. Eliza

    Próbuję nauczyć 2,5 letniego konia akceptowania dotyku za uszami, masuje od połowy szyi w górę, bajeruje pyszczka smaczkiem i.dostaje nagrodę jak sposci lebek i da się dotknąć po uszach ale ale ostatnio się chyba na mnie obrazil, bo o ile dobrze nam było z katarem tak teraz przyszło oglowie z miękkim gumowym wedzidlem (i przy okazji czestowanie cukrem) pierwsze 2 dni cud miód oglowie jakoś się zalozylo a teraz kurcze chyba trochę naduzylam jego zafuania (jak mozma to tak nazwać) i najzwyczajniej nie chce dać się dotknąć po głowie. Czas chyba przerzucić się z twardych cukierków na nieco miekksze frykasy, może podzialaja!

  8. Emilia

    Ja niestety nie mogę pozwolić sobie na takie słodkie przysmaki. Mój koń z cukrem na bakier i obsesyjnie kupujemy wszystko bez cukru. Ostatnio naszym faworytem są Equilibrium Crunchits. Z naturalnych przysmaków obecnie mój koń dostaje tylko ogórka i selera naciowego. Uwielbia za to banany, buraki, pietruszkę, mandarynki, winogrona, gruszki, arbuz średnio jej przydał do gustu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *