«

»

wrz 29

Quo vadis MPMK?

No i stało się – po raz pierwszy MPMK nie zostają rozegrane w kategorii 6-latków (ani polskich, ani zagranicznych) oraz w kategorii koni 5-letnich hodowli zagranicznej. Szybki rzut oka na listy startowe pokazuje bardzo smutne fakty. 4-latków startuje 25 par, zatem teoretycznie przyzwoita ilość. 15 koni jest wpisanych do polskich ksiąg hodowlanych, głównie sp (ale jest i jeden traken i jeden ślązak). Tylko dwa konie polskiej szlachetnej półkrwi grupy mają polskich ojców. Pozostałe nie tylko mają ojców kwpn, hanowerskich, oldenburskich, czy holsztyńskich, ale również matki po zachodnich ojcach. Na ile możemy zatem jeszcze mówić o „polskiej” szlachetnej półkrwi? Coś nam chyba uciekło, zarówno w hodowli, jak i w sporcie – jeden jedyny startujący 5-latek polskiej hodowli to chyba przerażająco niepokojąca frekwencja?

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. Ujeżdżenie jako dyscyplina sportu u nas praktycznie nie istnieje – jest i jeszcze długo będzie zabawą dla pasjonatów. Czempionaty stały się imprezą całkowicie zamkniętą, o której wiedzą głównie sami zawodnicy i właściciele koni. Za granicą czempionaty młodych koni to ogromny show, a samo uczestnictwo w imprezie przynosi nie tylko renomę i prestiż, ale także świadczy o jakości i podnosi cenę konia. O prestiżu w kontekście polskiego sportu chyba można zapomnieć, o przełożeniu się startu na wartość wierzchowca również. Jeśli hodowca ma ciekawego konia, sprzeda go w założonej cenie, niezależnie czy koń brał udział w czempionatach, czy nie. To po co jechać?

Wielu ze znanych mi zawodników narzeka na lokalizację. Czempionaty skokowe odbywają się mniej więcej na środku polskiej mapy, dojechać jest stosunkowo łatwo z każdego końca polski. Z Pomorza do Wrocławia jest do pokonania trasa ponad 450 km, na naszych polskich drogach nie podróżuje się koniom dobrze.

A nagrody? Jakie nagrody? W 2009 roku Skwary produkował się (umiarkowanie szczęśliwie zresztą z powodu swojej własnej skwierczygłupoty) w MPMK 6-latków. Dla koni uczestniczących w finale nie przewidziano nawet pamiątkowych tabliczek na boks… Zwyciężczyni tej grupy wiekowej otrzymała wtedy… parasolkę (zresztą od sponsora, którego własnymi staraniami ściągnęła na imprezę). Jak to jest, że nawet zawody regionalne mają większą pulę nagród? Naprawdę nie ma sklepów jeździeckich, producentów sprzętu, nikogo, kto mógłby ufundować nagrody choćby takie, żeby rekompensowały koszty uczestnictwa w imprezie?

Dreczą też oceny. No cóż, każdemu podoba się co innego, ale czasem noty bywają kontrowersyjne, chociaż przyznać trzeba, że w tej kwestii jest coraz z roku na rok coraz lepiej. Pamiętam jednak 4-latki, wysędziowane u nas powyżej ósemek (8,5!), które rok później na MŚMK w Verden wywalczały oceny końcowe w porywach 6,88. Rozumiem patriotyzm, ale prawie 2 punkty w dół to chyba za dużo? 8,5 to ocena pomiędzy „dobry” a „bardzo dobry” – a 6,88 to więcej niż „zadowalający”, ale mniej niż „dość dobry”…
Albo jak tu gładko pogodzić się z opinią, że „komisja zwróciła uwagę na niesymetryczną pracę przednich kończyn konia” i „koń ma co prawda rodowód skokowy, pokazuje kłus jak skoczek – wysoki, z nadgarstka”.
Przejazd wyglądał tak:

Nie wiem, jak mam rozumieć kłus „jak skoczek” – dla mnie koń pokazywał od początku niesamowitą obszerność, dobry impuls, energię w ruchu i swobodną pracę wszystkich kończyn, a cała jakość kłusa pozwalała mieć pewność, że uda się ten chód w pracy doskonale rozwinąć. Nic więcej, tylko życzyć sobie koni z takim kłusem „jak skoczka”!
Zresztą, co by nie być gołosłownym, ten sam koń 3 lata później:

Chociaż akurat w tym roczniku MPMK był inny koń, którego metamorfoza przyprawiła mnie o miękkie nogi. Ale to już materiał na kolejny wpis 😉

Trzymam kciuki, żeby za rok impreza odżyła!

IMG_3207

9 comments

Skip to comment form

  1. Karo

    Bardzo dobry tytuł.. Smutne to.

  2. gllosia

    Ja sama gdybym miała młodego konia i chciałabym go pokazać i otrzymać ocenę nie pojechałabym na żadne polskie mistrzostwa, bo oceny są moim zdaniem z kosmosu. Często jest „stęp dobry, kłus dobry, galop trochę płaski, reszta ok” i ocena 7,0 albo „step mało obszerny, mało zgięcia w nadgarstkach w kłusie, galop poprawny, mało przepuszczalności etc. „i nagle ocena 7,8. Albo czy normalne jest, że jednego dnia koń jest na drugim miejscu a drugiego spada na 13? Taka różnica nagle? Lub czy w porządku jest ze strony sędziów oceniać jednego konia przez dobre 5 minut non stop zmieniając zdanie i obniżając z każdym zdaniem notę coraz to bardziej w dół? A gdzie obiektywizm?
    Nie poszłabym na takie mistrzostwa wiedząc, że pewnie źle ocenią i oczernią mojego konia, który się stara i został dobrze przygotowany! A nawet jeśli by mu czegoś brakowało to i tak bym się nie dowiedziała czego, bo oceny są niewspółmierne z rzeczywistością i mijają się nierzadko z prawdą..
    A ślązak nie..? BO NIE! Widziałam przejazd tego rodzynka i uważam, że szedł w dobrym ustawieniu, mocno podstawiał zad i owszem.. Nie jest to na pewno mistrz polski w ujeżdżeniu ani nie jest to koń na wysokie klasy.. Ale skreślanie go od razu i jechanie z niskimi ocenami, żeby pokazać jaki jest beznadziejny? Sędziowie patrzą, że to ślązak i tylko to ich interesuje, a nie zaobserwują pracy włożonej w tego konia, w jego przygotowanie, jego pracę, starania. I tu właśnie patriotyzmu nie ma, bo zamiast promować czysto polską rasę lepiej jest pokazywać jakie to w Polsce są świetne kundle po holsztynach i hanowerach.. I co to za podział na konie „polskie” i „zagraniczne” jak praktycznie żaden koń polski nie jest, a jedynie się w Polsce urodził, a i żeby być koniem zagranicznym wystarczy mieć zagraniczny papier..
    Ja się kompletnie nie dziwię frekwencji, bo te zawody nie mają najmniejszego sensu.

    1. quanta

      Różnice punktowe w dniach mogą być duże, bo młody koń potrafi jednego dnia być doskonały, a drugiego beznadziejny – brakuje mu doświadczenia, obycia, takie rzeczy jak zmęczenie czy rozdrażnienie mają prawo wychodzić. Smutne natomiast w ocenach jest to, że promuje się w nich nazwiska, hodowle, jeźdźców, czasem właścicieli. Jeśli klacz, która ma zad w kosmosie i znacznie wyżej niż kłąb, prostą szyję noszoną w dół, a pod jeźdźcem prezentuje kiepską głowę i ogromne braki przepuszczalności wynikające właśnie z budowy zajmuje 3 miejsce na podium, to pozostaje tylko niesmak – albo pytanie, co w takim razie zaprezentowała konkurencja…

  3. habababa

    Tak ale czy na MPMK nie ma się eliminować koni które nie nadają się na wyższy poziom?

    Czytam twojego bloga i z utęsknieniem czekam na artykuł o rzeczach jeździeckich 😉

    1. gllosia

      Myślę, że ma 😉 Dlatego napisałam, że ten ślązak nie jest na pewno mistrzem Polski, nie zasługuje na miejsce w pierwszej 3 ani nawet 5 w porównaniu do innych, lżejszych koni, które mają większe predyspozycje na przyszły dresaż, ale sędziowie dość dziwnie go oceniali również na tle innych koni. Znam również jego oceny z kwalifikacji i znam podejście sędziów. Nie podoba mi się ono.

    2. Cookie

      Sęk w tym, że nierzadko oceny na eliminacjach i na samych MPMK są wzięte z kosmosu. :(

      1. gllosia

        A no właśnie.. Dlatego brakuje sensu wyjazdu z koniem na takie zawody.. Gdyby można była ufać sędziom i ich obiektywizmowi, to tak. Wtedy można było by mieć nadzieje na rzeczową ocenę, można by się dowiedzieć czy koń jest w dobrym treningu, jest dobrze prowadzony czy jest poprawny czy w jego hodowli czegoś brakuje, czy popełniono jakiś błąd, a może wszystko jest na dobrej drodze. A tak.. To oceny są zależne od humoru i uprzedzeń sędziów, więc na sprawiedliwośc i bezstronność raczej nie można liczyć..

    3. quanta

      habababa, a skąd wiesz, które konie „nie nadają się na wyższy poziom”? I jak to zawyrokować patrząc na młodzika? Można owszem ocenić uczciwie jego ruch i budowę, ale prawda jest taka, że 50% potrzebne do sukcesu to końska głowa, czyli charakter i temperament, chęć do pracy, ambicje. Skwarek zagrał się na czterolatki MPMK, a juści, był ostatni 😆 W sześciolatkach odstawiał totalną manianę. Na chwilę obecną robi bez problemu program małej rundy, plus masę elementów GP: piaf, pasaż, zmiany co tempo. Kiedy był młodym koniem, ileż to razy ja się nasłuchałam od zawodników i trenerów „oj taki tam koniczek, może dla juniora od biedy”. A wyszkolić się dał, i co więcej jego robota obecnie ma naprawdę w porządku jakość :)

      1. gllosia

        No proszę.. Dlatego jak ktoś jest hodowcą danego młodziaka i wystawia go na czempionaty w celu pokazania go, to jak się okazuje dobry koń, nadający się do dalszej pracy może zostać oceniony na „trupa do rekreacji” i wartość takiego konia w oczach innych drastycznie spada i tym samym szansa na sprzedaż takiego konia w odpowiedniej jeszcze cenie spada.. Najzwyczajniej w świecie sędziowie potrafią oczernić dobrego konia.
        Predyspozycje i psychika są ważne, ale i tak największą rolę odgrywa prowadzenie konia, obchodzenie się z nim i jego trening..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *