«

»

cze 23

Preparaty do pielęgnacji skóry

Mam w stajni dwa kasztany, a rudzielce są najbardziej wrażliwe skórnie i delikatne, znacznie bardziej niż siwe konie!
Moje obydwa to skórne mimozy. Tu się przesuszy i popęka, tam się zrobi dziurka (przy padokowych szaleństwach bywa, że obrywają piętki albo koronki), łatwo też łapią grudę, a Zombie potrafi nawet poobcierać sobie fałdki skórne między wędzidłem, a nachrapnikiem. W związku z tym mam na podorędziu cały wybór rozmaitych smarowideł, które mają poprawiać kondycję skóry, przyspieszać gojenie ranek i odrost sierści. Poniżej o tych, które lubię i które stosuję.

masci2

Effol Skin Repair

skinrepairMoje niedawne odkrycie, maść regenerująca do stosowania na skórę. Działa antyseptycznie, tworzy barierę dla wirusów, bakterii i pasożytów. Bogata w cenne dla skóry witaminy. Zawiera olejek z awokado, wyciąg z rumianku, tlenek cynku (niezbędny dla zdrowej skóry i wyraźnie przyspieszający jej regenerację), a także mocznik (mimo specyficznej i niezbyt przyjemnie się kojarzącej nazwy to również jest cenny składnik kremów na skórę, skutecznie ją nawilżający i zmiękczający. Dzięki takiemu dodatkowi pozostałe składniki preparatów lepiej się wchłaniają). Producent o maści pisze tak: „Zaledwie po kilku aplikacjach widać wyraźną poprawę, skaleczenia zarastają, a otarcia znikają w mgnieniu oka.” Faktycznie muszę się z tym zgodzić! Skin-Repair działa błyskawicznie. Pękający kącik pyska czy przesuszone chrapy po 2-3 dniach kuracji wyglądają jak nowe 😉 Maść równie skutecznie i równie szybko rozprawia się z grudą. Ogromny plus także ode mnie za konsystencję. Krem nie jest tłusty ani „ciężki”. Na tyle gęsty, że przylega do smarowanego miejsca (nie ścieka, nie rozlewa się), ale nie zakleja skóry lepką warstwą. W ciągu kilku godzin wchłania się całkowicie, pozostawiając czystą i oddychającą skórę. Wygodne opakowanie ułatwiające dawkowanie i nakładanie miejsce, zamknięcie z klipsem.
Cena akceptowalna (55 zł za 150 ml) Mój obecny faworyt!

Officinalis Cycatrex

cycatrexKrem kojący z olejkiem kokosowym i woskiem pszczelim. Z uwagi na nazwę każdy zaciągnięty do stajni i nudzący się na miejscu TZ smarowidło chętnie wyszuka w skrzynce pośród szczotek i wysmaruje nam wszystkie będące w potrzebie fragmenty konika 😆 W składzie kremu mamy cynk, chlorheksydynę (dezynfekuje i niszczy bakterie beztlenowe) oraz alantoinę (pochodną wspomnianego powyżej mocznika, nawilżającą i ułatwiającą gojenie się ranek). Krem ma dobre właściwości kojące, łagodzi
i przynosi ulgę np. przy bolesnych odparzeniach. Konsystencja kremu również fajna, wprawdzie nieco cięższa niż Effol Skin-Repair, ale również nie tłusta i dobrze wchłaniająca się. GIGANTYCZNY minus za opakowanie! Wykonane z grubego tworzywa, co sprawia, że ze środka nie da się wydobyć co najmniej 1/3 maści, a od połowy opakowania nakładanie smarowidła jest znacznie utrudnione. Ja radzę sobie
w ten sposób, że mniejszą ilość maści przekładam do szklanego słoiczka po kremie Nivea. Oryginalne opakowanie muszę finalnie rozciąć, żeby niepotrzebnie nie wyrzucać sporej ilości kremu. Mam wrażenie, że projektant opakowania nigdy z niego nie skorzystał 😐
Cena wysoka (ok. 110 zł za 250 ml), ale produkt – poza beznadziejnym opakowaniem – lubię.

Veredus Neo-Derma

neodermaJeden z pierwszych końskich kremów regenerujących, jaki był dostępny na polskim rynku. Sprzedawany jako balsam przyspieszający porost sierści, chociaż w tej roli sprawdza się nieszczególnie. Zawiera kolagen (jego wpływ na skórę jest dyskusyjny, zwolennicy twierdzą, że jest lepszy od botoksu 😉 przeciwnicy, że w ogóle nie działa w żaden sposób), wyciąg z oczaru wirginijskiego (działanie antyseptyczne) oraz tlenek cynku. Kosmetyk działa nieco lepiej niż czysta maść cynkowa dostępna w aptekach, ale u mnie trafia na półkę „z braku laku”. Szczególną fanką Neo-Dermy nie jestem. Krem ma ciężką konsystencję, jest tłusty, zalega warstwą na posmarowanych miejscach przez bardzo długi czas. Jeśli są to np. pęciny, to na wierzch kremu przykleja się kurz czy drobinki ściółki z boksu. Działanie na grudę też nie jest zbyt rewelacyjne. Pozytywem jest to, że maść jest zdecydowanie wydajna.
Cena: 110 zł za 250 ml.

Chito-Derm

chitodermMaść na krowie cycki 😉 Preparat regenerujący oparty o naturalne składniki. Chroni i pielęgnuje skórę, ułatwia utrzymanie jej w czystości. Uelastycznia skórę i wyraźnie ją nawilża. W składzie znajdziemy m.in. chitozan (polisacharyd otrzymywany ze skorupek stawonogów! jest to składnik kosmetyków z lepszej półki przeznaczonych dla przesuszonej, odwodnionej cery), olej lniany, mocznik, alantoinę i kwas mlekowy. Krem wyraźnie pomaga przy walce z grudą, zmiękczając suche strupy i nawilżając skórę pod nimi. Ma bardzo dobre działanie kojące, świetnie się nadaje dla łagodzenia podrażnień wywołanych ukąszeniami owadów, również w delikatnych miejscach na skórze (także okolicach puzdra lub strzyków). Trzeba jednak pilnować, aby „nie przedobrzyć”. Zbyt długie stosowanie kremu lub nakładanie go w bardzo dużych ilościach wyraźnie osłabia i rozwadnia skórę. Naskórek staje się spulchniony i bardzo delikatny. Może zdarzyć się, że pozbędziemy się grudy, ale uzyskamy skórę z mokrymi rankami, z których będzie wyciekał surowiczny płyn. Jeśli nakładam Chito-Derm w jedno miejsce u wrażliwego konia, to nigdy nie robię tego dłużej, niż przez dwa, maksimum trzy kolejne dni.
Maść ma bardzo ciekawą konsystencję, łatwo się rozprowadza, błyskawicznie wchłaniając – w trakcie nakładania preparat
z kremowego zmienia się w płynny. Preparat o delikatnym, przyjemnym zapachu.
Cena jest świetna: ok. 24 zł za 450 g. Chito-Derm w stajni naprawdę warto mieć.

Sudocrem

sudocremKrem antyseptyczny, dedykowany niemowlakom cierpiącym na pieluszkowe zapalenie skóry 😉 Łagodzi skutki stanów zapalnych i podrażnienia skóry. Zawiera dużą ilość tlenku cynku, zatem działa odwrotnie do Chito-Dermu – osusza i lekko ściąga skórę. Tworzy warstwę ochronną na skórze, może być nakładany na ranki czy otarcia. Bardzo dobrze działa na grudę, szczególnie, jeśli po nałożeniu kremu zabandażujemy końską nogę na wieczór do boksu – do rana z pewnością będzie widoczna poprawa. Pomaga również przy otarciach od popręgu i wszystkich rankach, które lubią „maślić się” i paprać. Bardzo gęsty, ale nie tłusty. O aromatycznym, przyjemnym zapachu.
Cena: ok. 34 zł za 250g.

masci3 masci4

Sporo tego, jak na podstawowe preparaty do pielęgnacji końskiej skóry. W stajennej szafce mam jeszcze klasyczną, czystą maść cynkową w kremie oraz sprayu, wazelinę, maść tranową (nazywaną przez mojego faceta wielorybkiem), maść Eutrę oraz zasypkę Alantan.

Niezła kolekcja, zważywszy że w mojej szafce w łazience stoi tylko krem Nivea! 😆

13 comments

Skip to comment form

  1. daria

    Effol odkryłam dawno i lubię bardzo, tak samo sudocrem. Reszty z postu jeszcze nie próbowałam. Kiedyś namiętnie stosowałam też maści (nagietkowa, tranowa, witaminowa itd), ale mam wrażenie, że nie działają zbyt szybko.

    Czy Effol i Chito-derm mają tak właściwie podobne działanie?

    1. quanta

      Effol regeneruje i „naprawia” skórę, przyspiesza gojenie, Chito-Derm przede wszystkim nawilża i zmiękcza skórę i dodatkowo łagodzi np. swędzenie czy podrażnienia. Nie przyspiesza gojenia – a na pewno nie tak wyraźnie jak Skin Repair.

  2. Dominika

    Moja kobyła często, tak jak Twoi rudzi chłopacy, obcierała sobie te fałdki skórne przy wędzidle. Smarowałam ją alantalem plus- bardzo fajna maść. Szybko się wchłania, nie jest lepka, łatwo ją rozprowadzić i nawilża skórę. Co ciekawe często miała też przesuszoną skóre na chrapach, zwłaszcza w lecie, i wypadaly jej włoski w okolicach oczu. Pani doktor kazala nam dokładnie smarować pysk krem z filtrem przeciwsłonecznym i jak ręką odjął :) Co tam słychać u mojego ulubieńca Karolka:)?

  3. N.

    A ja polecam Propolis Gel :)

  4. gllosia

    Chito-derm smarowałam na pyski przed i po treningu i też zauważyłam, że skóra oprócz tego, że jest dobrze nawilżona to zrobiła się bardziej wrażliwa, miękka itp. Teraz smaruję tylko jak potrzeba Nappidermem – myślę, że podobny bardzo do Sudocremu – super po nim goją się ranki i obtarcia, nawet te mocne, również zaważyłam, że po wchłonięciu na powierzchni skóry tworzy się taki jakby strupek, ale bardzo bardzo cieniutki. Jak się go zdejmie, to pod spodem jest ładna, zagojona skóra :)
    Jedynie mamy problem z jednym naszym siwkiem – jest cały czarny dokładnie tam gdzie biegnie naczółek, nachrapnik i paski policzkowe :( Jakby go ktoś wymalował. No i nie mam w sumie pomysłu jak to usunąć, którą maść wybrać.. Może masz pomysł, która by była najlepsza? Trzeba by mu było prawie całą głowę wysmarować :/

    1. quanta

      A on się pod ogłowiem nie wyciera? Znajomy siwek miał tak w lecie – bardzo delikatna i krótka sierść plus skórzane paski, pot i jak się okazało później średnia tolerancja dla używanego mydła do skór i był pod ogłowiem prawie bezwłosy. W zimie, przy gęstszej sierści ten problem znikał sam z siebie.

  5. gllosia

    On jest cały na głowie wygolony więc tym bardziej łatwo o obtarcia no i właśnie mnie się wydaje, że się powycierał z sierści :/ Trzeba by było chyba wszystkie paski ogłowia zapakować w futerka, tylko to byłby jakiś kosmos xD Zastanawiałam się może czy byłby jakiś preparat, który by to mógł jakoś zagoić.. Ale pewnie nie, bo przecież ogłowie zakłada się codziennie i na nowo by obcierało.. Syzyfowa praca. Dobrze, że chociaż pod ogłowiem tego nie widać, ale już chociażby w kantarze.. Nie prezentuje się szykownie, na zawodach jak jest to szczególnie 😛

  6. Lola

    a maść tranową na co stosujecie?

    1. quanta

      Ułatwia gojenie się ranek, ubytków naskórka, przyspiesza nieco odrastanie sierści. Ma bardzo dużo witaminy A oraz D3 – obydwie o działaniu regenerującym dla skóry.

  7. gllosia

    Co jeszcze byś poleciła z tego typu kremów na grudę? Nie chodzi mi o preparat skierowany typowo do leczenia grudy tylko właśnie o krem o teoretycznie innym zastosowaniu, ale który mógłby pomóc w leczeniu. Generalnie skończyła nam się maść na grudę i zanim dojdzie do nas nowa, zastanawiam się mogę innego użyć, może akurat coś mam w szafce, co się nada 😉 Z tych tutaj wymienionych mam sudocrem (piszesz, że może pomóc) i ten krem do wymion. Czy coś jeszcze przychodzi ci do głowy?

    1. quanta

      W wielu przypadkach świetnie sprawdza się po prostu maść cynkowa, do kupienia w każdej aptece, 20g opakowanie kosztuje jakieś 2 złote :)

  8. Kinga

    Co powinna zawierać taka typowa końska apteczka ? Wszystko co nie zbędne twoim zdaniem.

  9. Eleonora

    Ha ha, ja tak samo – dla siebie jeden krem 😀
    Mam pytanie innego kalibru: czy stosowałaś (albo jakaś Twoja znajoma osoba) stosowała któreś z tych maści na ludzką skórę? Z jakimi wynikami? (może niektórzy się zdziwią, że o to pytam, ale przecież maść cynkowa z apteki też teoretycznie nie jest robiona z myślą o koniach…)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *