«

»

lip 12

Pomysł na przysmaki

Przez żołądek do serca, więc warto zawsze mieć w kieszeni jakiś frykas dla koniska. Przy obsłudze konia z ziemi dodatkowa nagroda może się przydać w każdej chwili. Ostatnio ziołowe kulki są u nas świetnym argumentem przetargowym przy nauce opuszczania głowy podczas prysznicowania ciepłą wodą na myjce. Kasztan to uwielbia (i sam pakuje czerep pod strumień wody), Skwarek nienawidzi (ale obecnie toleruje), a Karol nie ma do końca wyrobionej opinii, czy taka woda cieknąca do nosa i koło uszu jest przyjemna, czy nie. Wie jednak, że warto wsadzić swoją twarz pod prysznic, bo to skutkuje atrakcyjną przekąską i pochwałą (warto zawsze używać tego samego hasła z nagrodą. Niech to będzie np. spokojne, wypowiedziane niskim, chwalącym głosem „taaak”, „braaawo”, „doooobry”. Koń to znacznie szybciej skojarzy z nagrodą, niż wypiszczane mu do ucha „synuś koffany!” albo „oh jak ślicznie!”). Z kilku zagranicznych trenerów, których pracę miałam okazję podpatrywać, wszyscy bardzo dużo z końmi gadają, chwaląc naprawdę każde, nawet najdrobniejsze pożądane zachowanie konia. Każdy z nich ma swoje ulubione hasło-nagrodę :)

jablka

Ale wracając do tematu – cukierków, ciasteczek i przysmaków mamy w sklepach cały wybór, ale większość to niestety fastfoody. Na dzień dobry trzymam się z daleka od wszystkich cukierków, które mają… piękne kolory. Jeśli coś jest jaskrawożółte, pomarańczowe czy czerwone, to prawie na pewno kolor zawdzięcza dodatkowym barwnikom. Bezpieczne są w zasadzie te przysmaki, które kolor mają „bez szału” zielonkawy, szarawy lub naturalnie beżowy (jak upieczony placek z mąki). Niestety z naturalnych składników bez tuningu powstają tylko takie nieatrakcyjne wizualnie produkty 😉
Drugi minus gotowców to często bardzo duża twardość. Delikatny koń takich przysmaków nie ruszy, delikatny i zdesperowany – pogryzie, podrażniając sobie dziąsła i podniebienie. Przyjemna, chrupiąca twardość ciastek dla konia powinna być taka, żeby kłopotu z nimi nie miał nawet senior o słabszych zębach.

trawokulki

Co można zatem dawać, żeby było zdrowo, smacznie i przy okazji jeszcze niedrogo?

Moje typy:

1. Chlebki,
Kupujemy w sklepie chleb w typie „wiejskim”, optymalnie, gdyby w składzie miał tylko mąkę (np. pszenną i żytnią) oraz wodę. Za kilogram takiego chleba płacę w sklepie jakieś 7 złotych. Chlebek w domu pracowicie tniemy w kosteczkę i zostawiamy na dwa dni w suchym i przewiewnym miejscu. Voila, gotowe. Dodatkowym bonusem jest to, że suchy chleb nie ma własnego zapachu, za to bardzo ładnie łapie zapach osoby, która go ponosi w kieszeni. Bonus w postaci wyczulenia konia na „tego szczególnego” człowieka wykorzystywali przedwojenni trenerzy.

2. Trawokulki,
czyli najtańsze cukierki świata. Samo zdrowie, bo mają mało skrobii, a w składzie dominuje suszona trawa/lucerna, smakowite, o rozmiarze idealnym na przysmak-nagrodę i właśnie nie za twarde. Mój nr 1 to Baileys Fibre Plus Nuggets o bardzo przyjemnym, ziołowym zapachu (i ten aromat nadają naturalne olejki eteryczne, a nie chemiczna perfuma). Wcinają nawet totalne niejadki :) Koszt: 3,5 zł/kg (lub 4,1zł/kg w wersji Fibre Nuggets Complete, czyli uzupełnionej we wszystkie niezbędne dla konia witaminy i składniki mineralne).
Fajnie wypada też Epona (Heucobs, 2,84zł/kg), chociaż ma nie do końca zwartą konsystencję i heucobsowe cukierki lubią rozpadać się i wiórkować noszone po kieszeniach. Kolejny pomysł na cukierki z worka to Dodson Barley Rings (6,6zł/kg) – jęczmienne ringi smakują koniom, nie rozpadają się i nie kruszą, ale nie są trudne do pogryzienia.
Warto nawet złożyć się w kilka osób ze stajni na taki większy worek, bo w cenie kilograma średniej jakości cukierków będziemy mieć całą górę przysmaków de luxe.

3. Suszone jabłka / suszona marchew / suszone banany,
Świeże owoce i warzywa są trochę kłopotliwe do uchnięcia w bryczesach lub kieszeniach kurtki 😉 Można je przygotować samemu (jabłka pocięte na 2-3 mm plasterki można ususzyć w piekarniku, wystarczą na to max. 2 godziny i temp. 100-150 stopni), lub kupić czipsy dla gryzoni. O wiele zdrowsze niż wypieki o zawartości jabłka czy banana 2-4% 😉

6 comments

Skip to comment form

  1. Lizzy

    Super notka :) W życiu bym o trawokulkach nie pomyślała (inteligent ze mnie 😛 )

  2. quanta

    Sprawdzają się rewelacyjnie, są zdrowe i nie ma żadnych innych końskich przysmaków po 3,5zł za kilogram 😉 Z kupnych nie daję nic innego.

  3. Karo

    Trawokulki kiedyś dawałam jako przysmaki (miałam ich duży zapas, ponieważ karmiłam tym dodatkowo do owsa), obecnie przerzuciłam się na sieczkę, więc trawokulki poszły na bok, za to bardzo chętnie stosuję cukier i suszone owoce.

    W ogóle, może się orientujesz, mój tata hoduje na ogródku marchewki, jabłka itd., czy mogę zrobić zapas takich owoców/warzyw suszonych? Czy to się szybko zepsuje (zawsze robiłam na bieżąco).

  4. Anka

    Quanto, mam pytanie. Spotkałam się z opinią, że wysłodki buraczane można jak trawokulki podawać jak smakołyk, okazjonalnie 1, 2. Czy to prawda? Co o tym myślisz?

    1. quanta

      Niektórzy producenci twierdzą, że podawanie małych ilości wysłodków na sucho nie szkodzi koniom. Ja bym nie ryzykowała – są lepsze nagrody pod ręką (spory bochen żytniego chleba z ziarnami kosztuje 2 złote, pół kilowy chleb wiejski – 4 złote. Pokrojony w kosteczkę da naprawdę sporo przysmaków.

  5. Patka hm

    Klacz którą się zajmuję ma właśnie problem z gryzieniem twardszych smakołyków więc zaproponowane przez panią opcje będą dla niej w sam raz :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *