«

»

gru 15

Po klinice (i szewc bez butów chodzi)

Szewc bez butów chodzi, czyli przy własnej stajni i sporej ilości koni do doglądania i ruszania na co dzień wiecznie nie ma czasu na blogowanie… Cóż ja bym dała, żeby to nadrobić! Długo jeszcze będziemy się urządzać u siebie, na przykład aktualnie udoskonaliśmy paszarnię. Stanęły w niej regały, gigantyczne metalowe beczki – w każdej z nich mogłabym sama chyba zamieszkać 😛 – i plastikowe pojemniki na końskie musli. Trochę tego menu końskiego mamy – są i sieczki, i marchewki, i trawokulki jako nadzienie do piłek. Dobra organizacja to podstawa.

Tymczasem jesteśmy po klinice, ale było pięknie! :)

IMG_7227

Uczestniczyły w szkoleniu konie z każdego etapu pracy, od czterolatka do koni Grand Prix (jednego karego mam możliwość obserwować od kilku lat i powiem tyle: chapeau bas, niesamowity progres . Były i planowo prowadzone 6-latki – czworobokowi wymiatacze, i konie, które dopiero uczyły się, jak poukładać się na pomocach. Każdy może skorzystać, praca z dobrym trenerem z jest bezcenna. Tutaj nie ma co się wstydzić, krygować, zastanawiać, że treningi „może nie dla nas.” Dobry trener pokaże nam kierunek pracy z koniem, wyznaczy pracę domową, odpowie na każde pytanie. Ujeżdżanie konia na własną rękę to trochę brodzenie we mgle 😉 Do niektórych rzeczy dochodzi się bardzo długo – za długo, albo co gorsza można się z tymi właściwymi uczuciami rozminąć. Szkoda na to czasu – i naszego, i końskiego 😉 I owszem, zgadzam się, że kliniki z zachodnimi szkoleniowcami to słony wydatek,  na który niestety nie każdy może sobie pozwolić (cóż, ja sama ganiam teraz na dwa etaty, żeby dobrze spinać budżet…) – tyle tylko, że możliwości uczenia się jest wiele. Można zorganizować się w kilka osób ze stajni i poszukać trenera, który dojeżdża. Można samemu zapakować konia w przyczepę i wybrać się do dobrej stajni po wiedzę, chociażby na te 2-3 dni. Można brać udział jako widz w klinikach otwartych dla publiczności. Można wreszcie zrezygnować z nowego czapraka 😉 Wszystko zależy od naszych własnych celów w jeździectwie, ale jeśli mam coś polecić od siebie – nie ma piękniejszego uczucia, niż harmonijna jazda z chętnym i współpracującym wierzchowcem.

Dlatego u nas w stajni już  styczniu kolejna ujeżdżeniowa klinika :)
Tym razem z Panią Katarzyną Milczarek, która właśnie opublikowała online taki film z fantastycznym koniem po Ampere:

Imponujący ten zwierzak, prawda? A u mnie rośnie właśnie również gniady maluch po Ampere. Nawet ma identyczna białą skarpetkę na tej samej tylnej nodze 😉 Może za cztery lata będzie z niego taka rakieta? 😉

Ale wracając do pracy z Morgan, to muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem, jak wiele uwagi przykładała do prawidłowego dosiadu (a jej oku nie uciekały żadne, nawet drobne niedociągnięcia). Zresztą te dotyczące koni również były niezwykle trafne, z ogromnym naciskiem na szczegóły. Na ani jedno słabe przejście nie wolno nam przymknąć oka, choćby i to było pierwsze zakłusowanie po zebraniu wodzy. Ciekawy pomysł na rozgrzewkę konia to aktywna jazda kłusem naprzód ze sporą ilością zagalopowań otwierających konia – dynamicznych, pod górkę, od delikatnego dotyku łydki. Doskonalimy przy tym nie tylko zagalopowania, ale i przejścia w dół do kłusa – zawsze z kontrolą zewnętrznej wodzy i mocno używanymi przez jeźdźca mięśniami brzucha, przy osadzeniu się głęboko w siodle.

Bazą zasadniczej pracy po rozgrzewce staje się już ćwiczenie łopatki i trawersu naprzemiennie na kole, i w galopach, i w kłusach. Ma ono na celu wygimnastykowanie konia, poprawienie jego elastyczności i odpowiedzi na pomoce. Z tak przygotowanym wierzchowcem możemy jeździć sekwencje: kontrgalopy ze zmianami lotnymi na długich ścianach (to już kolejny znany mi trener, który bardzo lubi to ćwiczenie), ciągi, dodania i skrócenia. Wszystko oczywiście z niezliczoną mnogością półparad na zewnętrznej wodzy. Rezultaty? Byłam szczerze zaskoczona lewym galopem Hendersona. Udało się go „zostawić” długo na tylnych nogach i zachęcić do większego dźwigania w górę, co oczywiście od razu dało świetne zebranie, ale i kapitalny galop wyciągnięty.

IMG_7246

To już Pani Ania Bienias rok temu zapowiedziała mi, ze Henryk będzie miał lepszy galop od kłusa 😉 I faktycznie, w tym chodzie zaczyna się on czuć jak ryba w wodzie. Kłus jeszcze wciąż trochę za bardzo biegnie i brakuje mu w nim prawdziwej siły. Nie jest mi go tak łatwo skrócić, chociaż powolutku przychodzą naprawdę dobre momenty. Poradziliśmy sobie z ciągami, a i sam kontakt teraz coraz lepszy, chociaż tendencja do chowania się i zacieśniania szyją będzie długo jeszcze zmorą. Bardzo ładną szyję mam, kiedy puszczę wodzę i jadę bez kontaktu :roll: Nie o to jednak zupełnie chodzi i nie ustanę w dążeniach, żeby Henderson mnie jednak ciągnął 😛

IMG_7367

Więcej pracowaliśmy na lewą stronę, aby poprawić elastyczność lewego boku konia. Pewnie dlatego mam zdjęcia głównie w jednym kierunku 😆  Jedno jest pewne – jeśli Henry odważy się oprzeć na pomocach, będzie drugim Totilasem 😎

Drugiego dnia kliniki Morgan zapytała mnie, czy nie mogłaby wsiąść na Hendersona, żeby sprawdzić, jakie daje on uczucia. To duży zaszczyt, jeśli jeździec tej klasy coś takiego proponuje, widać koń się spodobał :) Dla mnie to również ekstra profit, bo nie mam nigdy okazji obejrzeć swojego konia z ziemi pod innym jeźdźcem, a to pozwala na wyciągnięcie olbrzymiej ilości wniosków. Prawdziwa uczta dla oczu, oglądać taki kunszt i sprawność jeździecką, miękkość, elastyczność działania pomocy, żadnych zbędnych ruchów, po prostu idealnie wyważony dosiad. Plus zdecydowanie bardziej precyzyjne wskazówki dla mnie po jeździe, nad czym pracować. Jednak oko nigdy nie jest w stanie dać aż tyle wiedzy, co czucie.
Morgan po jeździe była bardzo zadowolona z konia, pytała mnie, gdzie go kupiłam i czy przypadkiem w tej hodowli nie znalazłoby się więcej takich 😎 Powiedziała mi, że sama chciałaby mieć takiego konia. Henryk jest wspaniały <3

IMG_7390 IMG_7400

Jaka szkoda, że taka klinika to tylko dwa dni…

Poza treningami rozmawiałam jeszcze z Morgan… o podłożu i lustrach. I jedno i drugie zrobiło na niej ogromne wrażenie. Morgan sama będzie budowała własną stajnię i powiedziała, że chętnie miałaby takie samo u siebie! Miłe zaskoczenie, bo przecież ta amazonka startuje na najlepszych czworobokach w całej Europie i wydaje się, że żaden piasek nie powinien wzbudzać jej podziwu. Wygląda zatem na to, że nasze wskazówki odnośnie odpowiedniej elastyczności, ale i podparcia, jakie ma dawać powierzchnia placu dla ujeżdżeniowych koni udało się doskonale wcielić w życie.
A lustra? Znalazłam je w lokalnej firmie, która może za chwilę otworzy biznes eksportowy 😆

Jeszcze krótki filmik z treningów (jak rzadko, udało się coś nagrać). Na hali jest tak jasno, że telefony ledwo sobie z tym radzą 😛

 

 

15 comments

Skip to comment form

  1. Daria

    W koncu wpis! My tu czekamy i czekamy :) fajnie mieć okazję trenować z takimi sławami :)

  2. Marta

    Henryk zjawiskowy! Czy klinika z p. Milczarek będzie otwarta dla słuchaczy?

  3. Dzastadzast

    Super wpis ! Takie mnie najbardziej kręcą haha Bardzo dziękuję ze podzielilas sie wskazówkami treningowymi <3
    Henryk… niesamowite jak się zmienił :) zdecydowanie koń i jeździec- top of The top 😀

  4. Vissenna

    Henryk to prawdziwy showman! Widać na filmach ile pracy w niego włożyłaś. Widać też, że jest niesamowicie pozytywnie nastawiony do pracy i gdy zyska jeszcze więcej siły grzbietu to zamiast chodzić będzie fruwał :)

    1. quanta

      Wciąż mi brakuje u niego pleców i tego, żeby korzystał ze swojej pięknej szyi, ale po konsultacjach z jeszcze jedna mądrą osobą mamy na to kilka nowych pomysłów :)

      1. Vissenna

        Pocieszę Cię. Sporo wybitnych koni ma na początku problem z pracą linią górną, bo.. są im to niepotrzebne by prawidłowo pracować w podstawowym szkoleniu. Są konie, które dzięki sile zadu, doskonałej łopatce i świetnym kątowaniom ciała w ogóle „nie czują”, że trzeba używać jeszcze jakichś mięśni, by wygodnie, komfortowo i bez wysiłku pracować. Henryk wydaje się właśnie takim egzemplarzem. Na pewno dorośnie do dojrzalszej pracy, w Twoich rękach na 100% :)

  5. Equi

    Kurcze Quanta, masz za jasno na hali i filmy prześwietla! 😀

    1. quanta

      Na to wygląda ;)) A jak robiliśmy symulacje, to chodziłam dwa tygodnie i przezywałam, czy kurczę nie dawać może więcej lamp? Wyszło mega jasno :)

  6. Marta

    Quantanamera, jakiego wymiaru jest Twoja hala?

    1. quanta

      24 x 50 m, z wiarą na przedłużenie jej w przyszłości na długość czworobokową 😉

  7. merde

    Pani Katarzyna ostatnio wstawiła filmy na instagram konia w treningu po Santana. Koń ma 2.5 roku.
    Bardzo profesjonalne podejście, ktoś musiałby mi zapłacić, żebym wzięła ją do siebie na klinikę.
    Co Ty na to?

    1. quanta

      Myślę, że od każdego można się wiele nauczyć. Sama byłam w Zagoździe kilka lat temu i było to dla mnie katalizatorem dla wielu jeździeckich przemyśleń. Niewątpliwie jest to trener i jeździec o ogromnym doświadczeniu.

      Co do filmu z insta – poruszyłaś ciekawy temat. Myślę, że kluczowe jest słówko „w treningu” – film podpisany jest first time under saddle.
      W zachodnich stajniach stajniach, które specjalizują się w zajeżdżaniu młodzików, ściąga się je z łąki w listopadzie, pokazuje się im wnętrze „dorosłej” stajni, myjki, sprzęt i w grudniu mają one swoje pierwsze w życiu wsiadania. Na takiego konia wsiada dobry, siedzący w równowadze jeździec i robi kilka kółek kłusem, a jeśli koń ma wystarczającą równowagę, to nawet zagalopuje. Młode uczą się, że plecak na grzbiecie to nic strasznego. Taki ‚trening” trwa miesiąc, dwa – do momentu sprzedaży konia. Cóż, popyt rodzi podaż – jakoś dziwnym trafem wszyscy chcą konie zajeżdżone, by móc ocenić, jak przyjmują one jeźdźca i pomoce. Potem już młode dostają wolne aż do przyszłej zimy – z trzylatkiem i tak się nic nie zrobi szkoleniowego, on nie ma na to ani głowy, ani możliwości fizycznych.
      Czy taki system jest zły? Miałam tylko jednego konia dosiadanego w tym wieku i był to Zombie, który na dzień dzisiejszy (11 lat) cieszy się doskonałym zdrowiem, startuje Małą Rundę, robi lotne zmiany co tempo na kantarze i nie sprawia wrażenia, jakby obnosił traumy z dzieciństwa 😉

      A swoją drogą a propos Zagozdu i treningu młodych koni – moja znajoma wstawiła tam kiedyś 4latka do podszkolenia, z założeniem, że pewnie odbierze sobie konia pięcioletniego. Po dwóch miesiącach zadzwoniła do niej Pani Katarzyna z informacją, że koń umie już wszystko z programu dla czterolatka i można go teraz zabierać, a przywieźć za rok, bo niczego więcej od konia nie będzie się wymagać i niczego nowego go uczyć ponad poziom aktualnej wiedzy.

      Nie twierdzę, że to jest jedyna słuszna droga, moje szkapy idą pod siodło później, chociaż na pewno za rok mam w planach lekkie zapoznanie z dorosłym życiem Pana Uszy – ogłowie, wędzidło, ochraniacze, pas do lonżowania, wsiadać mi się nie spieszy.

      1. Vissenna

        I to właśnie różni profesjonalistę od amatora!
        Zajeżdżanie WSTĘPNE 2,5 letnich koni jest całkiem normalne! Jest to część przygotowań do championatów i korungu. I nie oznacza to jazdy „na pałę” codziennie po godzinie. Lekki jeździec i wsiadanie „od przypadku” na kilkanaście minut to norma. Chodzi tylko o przyzwyczajenie konia do jeźdźca, nie o aktywną pracę.Każdy koń jest inny, znam wiele 2latków, które są lepiej rozwinięte niż niejeden 4latek, Wiek to nie jedyny wyznacznik do rozpoczęcia pracy z koniem.
        Konie westernowe w USA ujeżdża się przed drugim rokiem życia i daje rok na łąkach. Na wyścigach startują konie 2 letnie. Nie dajmy się zwariować. W jeździectwie jest wiele dróg a żadna nie jest zła jeśli nie krzywdzi zwierzaka.
        Pani Kasia to niesamowicie doświadczona osoba. Pokażcie mi innego aktywnego polskiego zawodnika który „zrobił” tyle koni od młodziaków do GP!
        I mimo, że nie do końca się zgadzam ze wszystkimi jej metodami, to każdy jeździec może się czegoś fajnego nauczyć od tak doświadczonej osoby. Gdybym była w Polsce to z chęcią bym wzięła udział w takiej klinice. Bo najgorzej ąsię w klatce swoich przekonań i być głuchym na autorytety.

  8. foto

    Świetne fotografie, super wpis,bardzo fajny blog.
    Serdecznie pozdrawiam.

  9. Ania

    Fugu zmieniła właściciela?
    Strasznie mi się podobała- będą na blogu co jakiś czas wieści co u niej?
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *