«

lis 29

Piłka Jolly Ball i piłka self made versus źrebaczki

Zamontowałam dzieciakom zabawki, mają więcej do roboty wieczorami w boksie.
Kary to niezły agent, gryzaka mógłby właściwie nie wyciągać z pyska. Czyżby rósł godny następca Ustnego? 😆

Swoją drogą muszę przyznać, że obydwie zabawki są niezniszczalne. Piłkę Jolly Ball mam już od czasów niepamiętnych – kupowałam bodajże rok po czempionatach Skwarka, czyli by było 2010 😯 Żaden spryciarz nie zdążył jej dotąd załatwić. Chociaż i druga zabawka bije rekordy, szczególnie uwzględniając jej łatwość produkcji. Zużyty uwiąz i dwie psie piłeczki wykonane z kauczukowej gumy TPR. Tutaj koszt to raptem za 30 złotych – a radość z nagryzania – bezcenna 😉

3 comments

  1. Marta

    Rewalacyjny ten pomysł z piłeczkami!

  2. Vissenna

    Może znowu uruchomisz perpetum debile? 😉

  3. daria

    Wspaniały pomysł

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *