«

»

gru 12

Opfok na topiku!

Nadal o najmłodszym, bo za tydzień znów odwożę go do przedszkola i nie będę miała okazji na częstsze raportowanie.

IMG_9188
Mimo, że jego rówieśnicy w zachodnich stajniach zaczynają już na przełomie roku biegać na lonży i zapoznawać się ze sprzętem, czy nawet jeźdźcem, mój młodziak ma na razie na to jeszcze czas. Jest za to masa innych rzeczy, które można robić z takim przedszkolakiem, czyli na przykład:

– chodzenie w ręku i zwiedzanie ośrodka – tutaj podwaliny dobrej pracy dała p. Anna Bienias, której przy okazji serdecznie dziękuję. To ona przedstawiła małemu kudłaczowi, że oto człowiek prowadzi konia, a nie koń człowieka. Czasem trzeba stanąć w miejscu, mimo, że nie do końca ma się na to ochotę, w prowadzącego nie wolno wdeptywać, wyprzedzać go ani też specjalnie się ociągać. Z człowiekiem wchodzimy w różne, nawet te bardzo dziwnie wyglądające miejsca. Na myjkę na przykład, czy pod solarium. Opfokowi nasza stajniowa myjka wydawała się początkowo bardzo przyjazna i można było się na niej fajnie bawić, przewracając gąbki i smakując szczotki lub opakowania po szamponach. Potem jednak okazało się, że na myjce włącza się wodę. A taka woda chlapie i wydaje dźwięki! Za taką zabawę to Opfok dziękuje… Zabawny jest, bo wystarczy tylko musnąć wodą z węża jego tylną nogę, a dzieciak chowa pod kłodę cały zad i… przepięknie piafuje. Ma się te geny! 😉 No cóż, nic na siłę, na razie z wodą będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
Reszta wypada bezproblemowo. Kilka godzin po przyjeździe Opfok poszedł spacerować na halę. Mimo, że chodziły na niej dwa zupełnie obce konie i stało mnóstwo straszaków (lustra, traktor, taczka z kupami, literki na bandach etc.), to młody okazywał jedynie duże zaciekawienie i wszystkiego próbował – lekko furcząc – dotknąć osobiście sprawdzając, co to za dziwolągi.

Jeśli Hendriksowi nie spodoba się kariera ujeżdżeniowca, to zawsze może zostać koniem Zorro. Repertuar sztuczek ma już opracowany…

IMG_9422IMG_9117IMG_9209 IMG_9416

– czyszczenie – chociaż sama dostaję białej gorączki na hasło „konie śmierdzą” (konie nie śmierdzą, śmierdzi za to totalnie zapuszczony koński brud), to z ubolewaniem muszę przyznać, że Opfok cuchnie jak stara obora. Korzysta z życia, tarza się, biega tak, że potrafi się mocno spocić, a jak mu się zbiera na drzemkę, to zalega momentalnie tam, gdzie przed chwilą stał. Wcześniej raczej w swoim krótkim końskim życiu nie był jeszcze czyszczony. Szczotki zostały zaprezentowane ogierkowi i już za pierwszym podejściem udało mi się ogarnąć całego Hendrixa łącznie z łbem, podbrzuszem, zadem i całymi nogami. Ba, okazało się, że znaleźliśmy kilka opfokowych ulubionych miejsc do drapania, więc połowa czyszczenia jest czyszczeniem, a druga połowa zabawą w nadstawianie się, przeciąganie jak kotek, robienie błogich min i utrwalanie przekonania, że człowiek w najbliższym otoczeniu to bardzo fajna rzecz.

IMG_9235IMG_9277 IMG_9289 IMG_9291IMG_9287

– podnoszenie nóg. To również przyszło raz dwa. Dotykanie nóg nie wywoływało na Opfoku żadnego wrażenia, więc najpierw dotykałam ich i chwaliłam każdą próbę oderwania odnóża od podłogi, potem przytrzymywałam podniesioną końską łapę na sekundę, potem na trzy itd. Wczoraj u młodego był kowal i obydwoje przeżyli 😉 Nogi podnoszę, kiedy tylko trafia się okazja: przed wyjściem na padok, po powrocie, na nawet przechodząc przez stajnie na chwilę zboczę z kursu do boksu. W kieszeni mam zawsze zapas trawokulek (Opfokowy hicior – cukier owszem złapie, ale wypluwa, nad marchewkami się modli, a kulki wsuwa od razu, aż mu się uszy trzęsą). Za dawanie nóg zawsze są łakocie – oczywiście pod warunkiem, że koń sam się o łakocie nie dopomina.

Rzadkie chwile galopu – Opfokowi nie kończy się kłus, a bieganie wyciągniętym jest prostsze chyba niż stęp. Galopuje się po to, żeby pobrykać… A może mamy jakieś ukryte hiszpańskie geny? W końcu taka grzywa nie bierze się znikąd! No i wrodzony talent do elementów szkoły nad ziemią – nigdy dotąd nie widziałam konia, który sam z siebie wykonuje na padoku kapriole… w zebraniu.
Oj będzie wesoło przy zajazdce!

IMG_9136 IMG_9390 IMG_9397

– obsługa sprzętowa – zakładanie i zdejmowanie kantara (z łapaniem za uszy), ochraniaczy (najlepsze są takie z głośnymi rzepami), a nawet i czapraka luzem na grzbiet. Obycie się z dużą piłką luźno dyndającą w boksie.
Piłka w zasadzie Opfoka nam już zajeździła 😆 „Wskakuje” mu na grzbiet, albo huśta się nad Opfokową szyją czy pleckami. Opfoka to nie rusza – bardzo dobrze, niech przyzwyczaja się do dziwnych wydarzeń w miejscu, gdzie kiedyś będzie jeździec.

– karuzela – kontakt z tym urządzeniem jest nam potrzebny po pierwsze na wypadek nadejścia ostrej zimy (jeśli będzie bardzo ślisko, to wolę konia stępującego w maszynie i biegającego trochę po hali, niż wywracającego się groźnie na lodzie). Po drugie, to fajna opcja na rozwijanie stępa, budowanie kondycji i wsparcie rozwoju fizjologicznego. Pierwsze spotkanie z karuzelą to zapakowanie się z koniem do środka i nagroda za postanie w przegrodzie – klepanie, chwalenie, coś słodkiego na przegryzkę. Drugie wejście to karuzela uruchomiona w trybie manualnym na dwa kółeczka na jedną stronę, spokojną zmiana kierunku i dwa kółeczka na drugą. Trzecie – samodzielny pięciominutowy spacer, zakończony automatyczną zmianą kierunku, z którą Opfok poradził sobie jak stary wyga. Od tego czasu zwiększam codziennie ilość stępa i maszerowanie trwa 30 do 40 minut. Już nawet przytrafił się wpuszczony na karuzelę drugi koń 😉 Na szczęście Opfok jak dotąd nie zastosował strategii z dewastowania ogrodzeń i nie próbował brać przegród taranem na klatę. Szczerze mówiąc, to mam nadzieję, że na to nie wpadnie 😉

Dziwny kumpel z tego Skwarka…
IMG_9352_ IMG_9362
Jakby podskakiwał, to mu pokażę, że może i jest starszy, ale z góry na mnie patrzył nie będzie!
IMG_9423

Na ile mogę oszacować osobowość Opfoka po ośmiu dniach bliższej znajomości, to mały zapowiada się na bardzo fajnego konia. Jest rzeczywiście mocno energiczny i elektryczny, szybki w reakcjach, wesoły, ale nie ma w nim nic z furiata czy agresora. Jest odważny i pobudliwy w bardzo pozytywny sposób: jeśli go coś podnieca, to nie usztywnia się i nie boi, tylko błyskawicznie chce zbadać intrygujący go przedmiot lub sytuację. Bardzo szybko się uczy. Lubi się popisywać (skubany, chyba wie, jaki jest ładny!). Jest też trochę zakapiorkiem (właśnie tak, zakapiorkiem, a nie zakapiorem) i będzie na pewno nieco uparty i sprawdzający, czy uda mu się przeforsować własne zdanie.
Jednym słowem, ma charakter i to jest bardzo inspirujące :)

IMG_9451 IMG_9452

29 comments

Skip to comment form

  1. K

    Przeznaczysz go na sprzedaż?

    1. quanta

      Na chwilę obecną nie, jak się życie ułoży – tego nie wiem.

      1. K

        Pytanie trochę powiązane- pomagasz w jakiś sposób, oceniasz, polecasz, rozgladasz się za końmi ujezdzeniowymi na sprzedaż jeśli ktoś by się zwrócił do Ciebie z taką prośbą?

        1. Aleksandra

          Podłączam się pod pytanie,

          1. quanta

            Przede wszystkim zadałabym dwa (absolutnie nie złośliwe, ale bardzo ważne pytania)
            – do czego ma być taki koń (amatorska jazda na fajnym koniu? starty za granicą?)
            – jaki jest określony na zakup konia budżet.
            Jest bardzo dużo ciekawych koni na rynku, perełek nie udaje się oczywiście wyszukać łatwo, ale jest to jak najbardziej możliwe.

      2. Aleksandra

        A czy można prosić maila. bo tutaj nie chciałabym pisać.

        1. quanta

          Poszedł mail.

          1. ss

            Mogłabym również dostać maila?

          2. ss

            Wysłane.

  2. Jay

    uwielbiam tego konia. jest przepiękny

    1. quanta

      Ja jeszcze do końca nie wiem, co o nim myślę – lubię go, to bez dwóch zdań 😉 Ale czy będę miała aż taką emfazę, jak na Suchara – zobaczymy, jak się na nim jeździ.
      Myślę, że kiedy dorośnie, będzie prezentował się podobnie do tatusia (Glock Johnson)

      1. Jay

        O na pewno będzie tak dobry jak tatuś. Życzę ci tego

      2. Natalia

        Ale tatuś! Wow! <3

  3. panna n.

    jak do tej pory wyglądała pielęgnacja kopyt Opfoka? zawsze mnie ciekawiło jak to wygląda przy odchowie na łąkach.

    1. quanta

      Młodziki były rozczyszczane 4-6 razy do roku. Poza tym stały non-stop na dworze, więc nikt im stópek na co dzień nie podnosił i nie czyścił. Opfok ma świetne, symetryczne kopyta – szczególnie przody są ogromne. Z mojej strony westchnięcie ulgi po tym, z jak popsutych ciężko kopyt musiałam wyprowadzać Zombiego.

  4. FurryMouse

    Zestawienie zdjęć ze Skwarkiem genialne! Akurat zawiał wiatr, a wrażenie jest takie jakby Skwar ryknął tak, że Opfokowi aż grzywę rozwiało. W porównaniu do drugiego, „spokojnego” zdjęcia 😀

  5. m

    Czy ja dobrze widzę, że on ma raczej letnią sierść?

    1. quanta

      Raczej jest już normalnie, jak na siebie, kudłaty. Nie było do tej pory za dużych mrozów.

  6. Natalia

    Myślę, że naprawdę miałaś świetną intuicję kupując tego konia. W końcu kupiłaś go gdy jeszcze był bardzo młody, wyglądał bardzo niepozornie, a wyrósł z niego piękny koń. Naprawdę jestem pod wrażeniem :)

    1. quanta

      Nie do końca jest w moim typie, ale faktycznie jest pieruńsko chłopak przystojny. Tylko dlaczego cały sztab ludzi już mnie pytał, czy to przypadkiem nie jest andaluz 😆

      1. Magda

        To w takim razie ciekawa jestem jaki jest ten „Twój typ” ;>

        1. quanta

          Na pewno nie andaluz :)

  7. kasia

    Quanta, wybacz,że nie na temat ale masz nadal brązowe ochraniacze hansbo z futrem? Wiem, że kiedyś o nich pisałaś a le mogłabyś napisac jak się sprawują? I jaki masz rozmiar? Albo może masz jakieś zdjęcia? :)

    1. kasia

      ewentualnie jakbyś mogła napisać mi wymiary to byłabym wdzięczna :)

  8. kokos

    Quanta, czy ściągałas kiedyś konia np. z Niemiec? Jestem ciekawa czy koszty transportu są faktycznie tak duże. Powiesz jak to wyglądało w twoim przypadku?
    prosiłabym o odpowiedz.

    1. quanta

      Przecież wszystkie moje konie, ze wyjątkiem Skwarka, są przywiezione z Niemiec lub z Holandii…
      Standardowa cena za trasy zagraniczne u profesjonalnych przewoźników to ok. 2 zł za kilometr. Nie ma jednak żadnego problemu, aby zorganizować trasy łączone, w takim wypadku konia z Holandii można przywieźć na Mazowsze za 1200-1400 zł. Jeśli ma się swoją przyczepę, odpowiednie auto i kierowcę z uprawnieniami, to zmieścimy się w kosztach paliwa. Innych opłat nie ma – chyba, że koń jedzie naprawdę z daleka i musi po drodze nocować, chociaż wielu dobrych polskich przewoźników ma swoje zaufane stajnie na trasie, w których nocuje bez dodatkowych kosztów.

      1. qop

        1200-1400 z Holandii do Pl? Ja z jednego końca Polski na drugi, transportem łączonym miałam do zapłaty 1400..

        1. qop

          Jeszcze pytanie czy w jedna stronę do Pl za 1200 czy juz w dwie.

  9. Sivens

    Nie poznałam tego Pana… Przecież niedawno był małym, szarym dzieciaczkiem. Kiedy on tak wyrósł?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *