«

»

paź 22

Odczarować owies – energia i białko w końskiej diecie sportowca

Czy nie sądzicie, że z owsem dzieje się teraz trochę to samo, co ze szczepionkami?
„Modnie jest” na niego narzekać 😉
W dobrym tonie jest piętnować, że zły i koniom robi prawie krzywdę. Że skrobi dużo, że nadmiar fosforu straszny. Zaczynam się nawet spotykać z tym, że problemy behawioralne związane z nieprawidłowym wychowaniem konia lub jego złym treningiem – to też wszystko oczywiście „wyłącznie wina owsa”. Owies = nadpobudliwość, a do tego kolka, ochwat i mięśniochwat…

Czy na pewno?

Moje konie jedzą owies. Nie wyłącznie – ale jest on stałą częścią ich diety. Podstawą jest siano bardzo dobrej jakości, a pasze treściwe uzupełniają zapotrzebowanie na energię oraz składniki odżywcze niezbędne dla intensywnego użytkowania konia.oats-8946_960_720

Plusy owsa

Owies ma naprawdę masę zalet. I chociaż jego przeciwnicy skupiają się na wytykaniu zawartości skrobi, to ze wszystkich zbóż owies ma najmniejszą wartość energetyczną, a najwięcej włókna – co czyni go najbardziej bezpiecznym zbożem dla końskiego układu pokarmowego. Nawet rozmiar ziaren jest całkiem „pro-koński” – dla porównania, nieśrutowana kukurydza byłaby dla większości koni nie do pogryzienia.

Owies jest łatwo dostępny, dobrze radzi sobie w naszym klimacie – co by było gdyby tak konie zamiast owsa wsuwały ryż? 😉 – a co za tym idzie, jest tani.
Włókno owsa znajduje się głównie w łuskach ziaren, dzięki czemu owies nie pęcznieje w końskim żołądku (co więcej, jest w znacznym stopniu już w żołądku trawiony, co zmniejsza szansę na fermentację takiej przetrawionej treści pokarmowej w jelitach). Kolki związane z żywieniem owsem są spowodowane nie samą paszą jako taką, ale podawaniem zbyt dużych ilości owsa, nieregularnymi porami karmienia (czy w ogóle nieregularną dietą – ot, dziś sypnę koniom od serca), czy skarmianiem ziarna złej jakości (pleśniejącego, zainfekowanego przez grzyby itd.).
Owies dostarcza przeciwutleniaczy, w tym witaminy E (15-48 mg na kilogram) i kwasu fenolowego, które spowalniają procesy starzenia się, wspierają regenerację i ułatwiają usuwanie z organizmu szkodliwych metabolitów. Ziarno owsa jest bogate w bogate w cenne kwasy tłuszczowe, które wpływają na prace mięśni i obniżenie ciśnienia krwi.
owies_pole

Minusy owsa

Oczywiście, sam czysty owies nie jest zbilansowaną dietą dla koni. Ma zbyt mało wapnia i zbyt dużo fosforu – ale ta dysproporcja dotyczy wszystkich zbóż podawanych koniom, nie tylko owsa. Trzeba jednak tę cechę mieć wyraźnie na uwadze, bo zbyt duża ilość fosforu w diecie dodatkowo utrudnia wchłanianie wapnia z innych źródeł pokarmu.
Mimo, że owies należy do zbóż najbogatszych w składniki mineralne, nie pokrywa w pełni zapotrzebowania konia na nie. Szczególnie cynk i miedź występuje w niedoborze w stosunku do końskiego zapotrzebowania. Są one niezbędne dla tworzenia się kości, zatem ani źrebięta, ani klacze hodowlane nie powinny otrzymywać diety bazującej na niezbilansowanym w żaden sposób, czystym owsie.
Także białko, jakiego dostarcza owies, nie zawiera niektórych aminokwasów (lizyna, metionina i treolina) w wystarczającej ilości, jakiej potrzebują konie będące w intensywnym treningu. Dlatego dieta konia mocno pracującego, startującego również musi być zbilansowana, aby uniknąć niedoborów.

Jak to jest z tą nadpobudliwością?

To nie owies sprawia, że koniowi „dymi czacha”. To sprawia skrobia, a ta jest w każdym zbożu, nie tylko w owsie. Skrobia w trakcie trawienia jest zamieniana w glikogen, a ten – w glukozę. Cukier jest super energetycznym paliwem, błyskawicznie wchłanianym i skutkującym pojawieniem się fali uderzeniowej gorącej energii. To samo rozgrzanie temperamentu konia pojawi się, kiedy do żłobu wsypiemy jęczmień lub kukurydzę (która ma zresztą o wiele więcej skrobi – ok 65%, gdzie dla owsa ta wartość wynosi ok. 32%, w znacznie łatwiejszej do przyswojenia przez konia postaci, niż to jest ze skrobią pochodzącą z kukurydzy).
Koń, który regularnie pracuje i jest żywiony owsem w rozsądnych ilościach, będzie energię ze skrobi wykorzystywał na ruch i aktywność. Tylko u niedużej części populacji koni (raptem paru procent), która jest najbardziej wrażliwa na dietę, może wystąpić rzeczywisty problem z wyraźną nadpobudliwością. Na to, że od owsa koń szaleje, narzekają najczęściej… weekendowi jeźdźcy, których konie na co dzień są żywione znaczną ilością owsa. Powszechnym problemem jest niedostosowanie diety konia do jego faktycznego stopnia użytkowania. Dwie lekcje jazdy konnej, czy sportowe godzinne treningi do 60 minut wraz z regularnymi wyjazdami na zawody – to nadal jest średnie obciążenie konia pracą. Ciężka praca to regularne sesje treningu wyczynowego (wkkw, duże skoki, ujeżdżenie na poziomie Grand Prix).
Moje najbardziej pobudliwe i elektryczne konie zdarzyło mi się przestawiać na dietę całkowicie pozbawioną owsa na długie miesiące – z praktycznie żadną zmianą dla ich temperamentu. Gorącego konia jednak praktycznie zawsze rozgrzewa jego własna głowa – a nie owies jako taki.
IMG_7644
Jeśli jednak mamy konia „specjalnej troski”, sporadycznie pracującego, o wrażliwych kopytach, czy zagrożonego chorobami metabolicznymi, to nie można zapominać, że 32% poziom skrobi w owsie to nadal duża ilość. Współcześnie dostępne są zbilansowane pasze treściwe, których zawartość skrobi została ograniczona do 11-14%, czy nawet 3-5% w przypadku wysłodków.

Dobra, to co musimy dać do zjedzenia koniowi w treningu?

Pracujący intensywnie koń będzie potrzebował uzupełnienia bazowej (obowiązkowej!) diety opartej na dobrej jakości siana w dodatkową porcję energii oraz białek. Żeby uruchomić mięśnie, musi dostarczyć im paliwo i cegiełki do ich budowy.

I chociaż owies jest uważany za bardzo energetyczny i mocno pobudzający (patrz powyższy akapit), to jeśli spojrzymy na ilości dostarczanej w paszy energii, możemy się poczuć dosyć zaskoczeni. W tej kwestii owies wypada… zaskakująco skromnie. Popatrzmy:
dieta_baileys_energia
Sam owies może być dla sportowego, intensywnie pracującego konia zbyt mało oktanowym 😉 paliwem. Koń, który w ciągu dnia przez godzinę pracuje w galopie ma około 1,5 raza większe zapotrzebowanie na energię niż koń chodzący swobodnie po łące. Ta różnica to ok. 30-40 megadżuli energii, czyli tyle, ile znajdziemy w 3-3,5kg solidnego sportowego musli. Jeśli zatem nasz koń dostaje owies, to aby sprostać jego zapotrzebowaniu energetycznemu dobrym pomysłem będzie wprowadzenie do menu dodatku oleju, meszu, czy musli opartego na bazie jęczmienia czy pszenicy.

Dla sportowca włókno z siana, energia ze zbóż lub tłuszczu, a białko skąd?

Białka są budulcem organizmu. Są niezbędne dla zwierząt rosnących (formowanie nowych tkanek), dla źrebnych i karmiących klaczy (okres ciąży i produkcja mleka), ale też dla koni pracujących, u których służą regeneracji tkanek, syntezie hormonów i enzymów oraz odpowiadają za tworzenie i uzupełnianie uszkodzonej tkanki mięśniowej. Mięśnie zużywają się, a im większa jest ich aktywność, tym większa ilość białka staje się niezbędna. Zapotrzebowanie na białko konia w mocnym treningu jest aż dwukrotnie wyższe, niż potrzeby bytowe konia chodzącego po łące!
To, gdzie możemy znaleźć takie dodatkowe białko, pokaże nam kolejny wykres:
dieta_baileys_bialko

Białko jest równie ważne, jak odpowiednia ilość energii. Moc do treningu, sportu, wyczynu to nie tylko kalorie. Nie wyobrazilibyśmy sobie nawet, żeby człowiek uprawiający zawodowo sport miał ułożoną bardzo tłustą dietę i zaczynał dzień od czipsów z majonezem, a po treningu raczył się kanapką ze smalcem 😉 W jego posiłkach regeneracyjnych znalazły by się za to na pewno ryby, białe mięso i jaja. My wprawdzie nie możemy zafundować koniowi przed zawodami grillowanego łososia, ale też mamy spory wybór składników, które pozwolą skomponować wysokobiałkową, wyczynową końską dietę.

Przy okazji podzielę się praktyczną regułką wygodną do wyboru właściwej paszy dla konia, który codziennie intensywnie pracuje pod siodłem. Jeśli chcemy, żeby miał wystarczający power na nasze treningi, a dodatkowo ładnie nadbudowywał muskulaturę i z łatwością przybierał na masie mięśniowej, to w pierwszej kolejności zwróćmy uwagę na wystarczającą ilość białka oraz tłuszczu w paszy. Białko powinno wynosić 10-12% – lub więcej, tłuszcz – minimum 6% (lub więcej). To jest proporcja, która dobrze się sprawdza (ale oczywiście możemy ją modyfikować według indywidualnych potrzeb konia – czasami trzeba szukać bardziej tłustej paszy, lub takiej, której zawartość białka nie przekroczy zbytnio 10%). Każdy koń jest inny, ma inne potrzeby, inaczej przyswaja paszę.

Dlaczego pasza bez owsa ma owies?

Przy łatwej dostępności owsa (przeważnie mamy go „gratis” w pensjonacie) dobrym rozwiązaniem jest zakupy takiej mieszanki paszowej, która nie posiada w składzie owsa i podawanie jej łącznie z tym zbożem. Wybieramy w takim razie worek musli określonego przez producenta jako „bezowsowe”, w pocie czoła taszczymy go do stajni, a później z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku zabieramy się za czytanie etykiety naszego musli czy granulatu… i tu następuje pewien zgrzyt. Miało być bez owsa, a radośnie w składzie widnieje sobie „jakiś” oatfeed??! Znaczy zrobili mnie w konia? 😉 Na szczęście nie. Oatfeed to łuska owsa (bogata w błonnik, wapń, żelazo, potas) i zewnętrzna warstwa aleuronowa ziarna (zasobna w białko, witaminę E oraz grupę witamin B, z minerałów: wapń, żelazo, potas i fluor). W zasadzie to, co z owsa dla konia najcenniejsze. Ogromna ilość włókna (ponad 30%), przeciwutleniaczy, śladowa ilość skrobi i mała fosforu (które znajdują się w bielmie, czyli jasnym wnętrzu ziarna).
Taki owies nie ma zbyt wiele wspólnego z owsem dostępnym w naszym pensjonacie.
owies1p owies2l

Co jeszcze warto wiedzieć?

W Polsce uprawia się 14 odmian owsa siewnego. Owies, który jedzą konie w jednej stajni, może być zupełnie inny, niż owies sypany do żłobów w stajni obok. W zależności od odmiany owsa, a nawet warunków pogodowych, jakie panowały podczas wzrostu ziarna (szczególnie susza skutkuje obniżeniem jakości zboża) wartość pokarmowa owsa może podlegać sporym zmianom. Dla przykładu, zawartość skrobi może wynosić od 32 aż do 43%. Białka – od 9 do nawet 15% (średnia dla owsa z polskich upraw to ok. 14%), tłuszczu – od 4 do 7% (przy średniej koło 5%), włókna 10-12%. Właściwie bez analizy konkretnej partii owsa w labie nie możemy do końca mieć pewności, co takiego zjada koń…

To w końcu dawać, czy nie dawać?

Dawać 😉 Tylko wyłącznie zgodnie z zapotrzebowaniem konia. A więc:
– jeśli koń nie pracuje, owies można wyłączyć z jego diety lub przynajmniej zredukować. Kiedy moje konie z jakichś przyczyn mają L4 i nie są użytkowane pod siodłem, to owsa w żłobie nie widują. Zastępczo wystarcza wtedy sieczka i niskokaloryczny koncentrat witaminowo-mineralny, tudzież dobrze zbilansowane wysłodki.
– jeśli koń pracuje aktywnie , to warto dodatkowo uzupełnić jego dietę. Na rynku jest w tej chwili dostępnych mnóstwo pasz tzw. balancerów), które przeznaczone są do zbilansowania żywienia owsem. Niestety miesięczny koszt ich podawania dla konia ok. 600kg wagi to 250-300 zł, co nie jest dla każdego osiągalną sumą. Ja radzę sobie w trochę inny sposób. Podaję 2-3 kg dziennie dobrze zbilansowanej, pełnoporcjowej sportowej paszy. Owsem uzupełniam energię, kalorie. Bonus takiego rozwiązania jest taki, że kiedy koń mniej intensywnie pracuje, ma dzień wolny, kilka dni spacerów – mogę łatwo zmniejszyć ilość owsa bez konieczności zmiany bazy końskiej diety.

Zatem – smacznego chrupania 😉

16 comments

Skip to comment form

  1. Karolina

    Wielkie dzięki za dodanie tego wpisu! Mam jeszcze pytanie: gnieciony czy cały? 😉 Zauważyłaś jakieś różnice w rezultatach? Podobno gnieciony jest lepiej przyswajalny, ale z tego co czytałam to różnica zaledwie paru procent.

    1. quanta

      Różnica w przyswajalności to dokładnie 3 (trzy!) procent. Na kilogramie owsa to jest naprawdę niewiele, więc na pewno koń gubi z paszy rozglądając się podczas jedzenia:

      Powstaje pytanie, czy czas i energia (w tym elektryczna – zużycie prądu) jest warta powstałej przy gnieceniu owsa oszczędności. Jeśli tona owsa kosztuje 600 zł, to kilogram – 60 groszy, to na mniej przyswajalnym pełnym owsie tracimy raptem… 2 grosze.

      Najlepszym rozwiązaniem, tylko dość kłopotliwym z kolej w obsłudze, byłoby moczenie owsa. Po 12 godzinach łuska owsa robi się miękka, a dostęp do witaminy E, którą zawiera – znacznie łatwiejszy. Ale i tu są minusy. Jeśli pojedziemy na zawody/szkolenie, będzie ciężko o dostęp do namoczonego wcześniej owsa. Chcąc utrzymać stałą dietę na wyjeździe, będziemy musieli mieć na głowie dodatkową rzecz i sporo zachodu związanego z przygotowaniem karmienia.

  2. Natalia

    Korzystałaś z jakiejś konkretnej literatury, artykułów? Temat trafia w moją pracę inżynierską, więc chętnie zajrzałabym do „źródła”
    A co do tych jajek i mięsa po treningu, jako weganka trenująca siłowo czuję się pokrzywdzona, oczywiście z przymrużeniem oka :)

  3. Anja

    Super artykuł, dużo fachowych informacji ! Nie zgadzam się tylko z jedną rzeczą – że konia rozgrzewa jego własny temperament a nie owies jako taki. Mam KWPN-a, który po owsie był absolutnie nie do przepracowania. Brykanie, stawianie się, płoszenie. Zaznaczę, że dostawał niedużą ilość przy normalnym obciążeniu pracą i codziennym padokowaniu. Owies bardzo uderza do głowy!
    Po wymianie owsa na wysłodki – aniołeczek. Zero problemów. To samo sprawdzaliśmy na różnych problematycznych koniach z rewelacyjnymi wynikami.
    :)

    1. quanta

      Są konie szczególnie wrażliwe na skrobię w paszy i u tych najwyraźniej widać dietę po ich zachowaniu. Przestawienie konia na paszę dostarczającej wolno uwalnianej energii można konia wyciszyć, ale nie da się zrobić z szatana aniołka (a z turbodoładowanego folbluta – zimnioka) wyłącznie jedzeniem.

  4. Kinga

    Mega wpis wreszcie podsumowujący wszystkie aspekty tego ziarna :) Moje konie na codzień dostają symboliczną garść owsa jednak nie zauważyłam u nich problemów z nadpobudliwością. Ze wszystkim trzeba zachować umiar i zdrowy rozsądek.

  5. gllosia

    Mnie tutaj zastanawia jedno.. Pasze pełnoporcjowe są zbilansowane i dostarczają koniowi wszystkiego co mu trzeba. Owies zbilansowany nie jest. Jaki wyjdzie bilans mieszania owsa z paszą? Czy czegoś może nie być za dużo, skoro pasza daje już 100% zapotrzebowania, a tu jeszcze wleci owies, które wartości odżywsze też jakieś ma? W dodatku skoro muesli ma zazwyczaj odpowiedni bilans Ca:P a dorzucimy owies, który bilans ma nieodpowiedni, to zaburzymy równowage pochodzącą z paszy.. Tak samo z pozostałymi wartościami.. Jeśli pasza ma w kg. 13% białka i dodamy owies to ile tego białka w efekcie wyjdzie? Rozumiem balancery do owsa, bo one są taks komponowane, żeby własnie owies bilansować i w połączenu z nim dieta wyszła kompletna. Ale kompletne muesli plus do tego owies to nie wiem…Pasze pełnoporcjowe są tak skonstruowane, że koń nic więcej nie potrzebuej poza dostępem do wody i siana.

    1. Juliaa

      Pod warunkiem, że cała dawka pokarmowa (treściwa) będzie pokrywana z tejże paszy, a takie żywienie zwyczajnie jest dość drogie, biorąc pod uwagę ilość skarmianą w takim przypadku w ciągu dnia.

      1. quanta

        Nie do końca. Bo jak miałby sobie radzić koń stojący na samym sianie? Paść z niedoborów? Podobnie koń, który poza sianem widuje w żłobie sam owies? Większość populacji koni w Polsce jest tak żywiona i doskonale sobie radzi. Nie zapominajcie dziewczyny o tym, że koń większość swojego zapotrzebowania bytowego naprawdę jest w stanie pokryć paszami objętościowymi. A z kolei gotowe mieszanki paszowe nie są robione w ten sposób, że witamin/minerałów jest tam do ilości A (A jak Akurat) minus ilość S (to, co koń wyciągnie z siana). Tak samo, jak nie można ślepo wierzyć w to, że balancer do owsa idealnie nam wybilansuje w 100% jego wartości odżywcze. To nie jest możliwie, biorąc pod uwagę, jak różny możemy mieć w stajni owies. I w „zwykłym” musli i w „balancerze” jest górka na składniki odżywcze. W balancerze większa.
        Moje konie mają co pół roku robione badania krwi – wypadają idealnie.

        Za 150-200 zł można ułożyć koniowi bardzo dobrze sprawdzającą się dietę. Biorąc pod uwagę, że zabawa w posiadanie konia to niestety droga rozrywka jako taka – to nie jest już jakaś szczególnie przerażająca suma.

        1. gllosia

          Koń, który stoi na samym sianie, to chyba nie koń, który wykonuje sport wyczynowy? Bo taki, to by raczej długo nie pociągnął i odbiło by się to na jego zdrowiu. Może ludzie tak karmią.. Ale to na pewno nie są sportowcy, a konie jeśli w ogóle chodzą to może rekreacyjnie. A ja myślałam, że mówimy o koniach, które pracują mocno i startują regularnie w zawodach 😉 Zapotrzebowanie bytowe to jest jedno, ale u konia pracującego zapotrzebowanie na poszczególne witaminy i minerały wzrasta. Sama to ujęłaś w notce 😉 I do tychże koni się odnoszę.
          Ja balancerem nigdy nie karmiłam, więc tu się nie będę wypowiadać jak są zbilansowane. Jednak chodzi mi o to, że producenci tak komponują balancery (a przynajmniej tak obiecują), żeby pasował do owsa, bo mają na uwadze, że jest to dodatek do zboża. A pozostałe pasze są zbudowane tak, by bez innych dodatków spełniały się jako pasza zbilansowana i pełnoporcjowa. Ja nie wiem, ale chyba jakaś różnica w składach jest? Natomiast jak najbardziej wierzę, że bilans witaminowo-mineralny jest chwiejny i nie da się w 100% go określić, bo siano też się w ciągu roku zmienia i nie uwierzę, że ktokolwiek robi analizę każdego balotu 😉 A jeszcze konie częstą dostają sieczki,suplementy, mesz i to też należy uwzględnić.
          Ja i tak uważam jedno: konie są różne i mogą im pasować inne diety/pasze. Póki koń jest zdrowy, witalny, ma energię i chętnie pracuje pod siodłem to znaczy, że to co je mu odpowiada i tyle! Więc nic tylko się cieszyć Quanta, że twoje konie mają wzorowe wyniki (nie tylko krwi ;))

    2. Justyna

      Tak, jak Quanta pisala, zeby podawac taka 0elbowartosciowa pasze bez owsa to jest koszt ok 250-300 zl a nie kazdego stac na taki dodatkowy wydatek, dlatego pojsciem na kompromis jest zmniejszona dawka zalozmy musli i dodawaniem do tego owsa :)

  6. Jay

    Artykuł bardzo pomocny. Na studiach miałam osobne zajęcia z żywienia koni i wiedza przekazana nam na nich w porownaniu z tym artykułem była znikoma

  7. Nani

    A można by się z Tobą skonsultować w sprawie żywienia konia ? Bo mam nowy ogon i wymaga typowego odkarmiania i trochę się w tym mieszam bo sposobów jest kilka a w sumie nie wiem na co sie zdecydować.

  8. staramaleńka

    Dzięki za kolejny świetny wpis. Zdanie: „sportowe godzinne treningi do 60 minut wraz z regularnymi wyjazdami na zawody – to nadal jest średnie obciążenie konia pracą” wg mnie koniecznie do pogrubienia, wytłuszczenia lub zamontowania w formie neonu. Z tego, co obserwuję dla bardzo wielu osób z grona już nie weekendowych, ale nadal amatorskich – uważa, że trening 5/6 x w tygodniu to już bardzo ciężka praca i wymaga specjalnego żywienia dla profesjonalnego sportowca lub co gorsza ustawicznego kombinowania. W efekcie problemy zdrowotne, konie wychodzące na maneż, jak na tor wyścigowy i pary walczące ze sobą o przetrwanie zamiast zamiast przyjemnej nauki. To o tyle ważne, że grono „posiadających swój ogon” amatorów bardzo się poszerza (i dobrze!), a nie zawsze idzie za tym poszerzanie świadomości.

  9. staramaleńka

    A jakie balancery/dodatki witaminowo-mineralne polecacie? Szukam sprawdzonych w realu preparatów, bo przeszukując net – znajduje niemal same najlepsze. Mój ogon to pięciolatek, w średnim treningu, szukam czegoś na zimę z uwzględnieniem zdrowotności kopyt, budowania i regeneracji mięśni i stawów/koścca, wspomagająca prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego (typ elektryczny, ale przy regularnym treningu akurat w sam raz). Teraz podstawa diety to owies i siano + elektrolity, szukam dodatku do tego. Treningi rekreacyjno-sportowe 4/5 x tygodniu.
    Znalazłam:
    1. St Hippolyt International Sports Champions Claim – pasza z polecenia – mam wątpliwości czy nie za dużo energii podam, bo 10% zawartości to czysty owies + oleje jeszcze
    2. Yarrowia Equinox preparat witaminowo-mineralny dla koni – wydaje się idealna: naturalna i na wszystko – ale jak sprawdzają się drożdże w praktyce – ma ktoś doświadczenie?
    3. Eggersmann Horse Vital Plus – taka umiarkowana, ale wysokość biotyny duża (jeśli dobrze czytam te wartości) czyli dobry trop
    Będę wdzięczna za Wasze uwagi i podpowiedzi 😉

    1. Kasia

      Staramaleńka, ja zdecydowanie mogę polecić balancery z Nuby – karmię nimi ponad rok, zaczęłam jak koń miał 3,5 roku – wówczas stosowałam balancer dla koni trzyletnich (seria hodowlana) ktory oprócz energii, dostarczał składników budujących masę mięśniową, ale również równoważył stres ktory towarzyszył koniowi w związku z wdrażaniem w trening i intensywnym wzrostem/ utratą równowagi – koń zmieniał mi sie tak szybko że aż wezwałam weta czy na napewno wszystko sie prawidłowo rozwija :) wyniki wyszły wzorowe! Teraz dalej stosuję ten dla trzylatków bo cały czas rośnie, ale mieszam go pół na pół z nuba daily balancer bo potrzebuje już więcej energii… obecnie ma 4,5 roku i wygląda tak że każdy trener jest zdziwiony że to taki młody koń i bardzo nas chwali :) dostałam też właśnie kilka dni temu do testów nową sieczkę – na kopyta i sierść – i muszę przyznać że skald jest mega imponujący! Oprócz lucerny, traw i słomy, sieczka wzbogacona jest o fantastyczne składniki – m.in algi morskie, siemię lniane, biotynę, cynk, wit. E… a to nie wszystko 😀 chyba nie ma takiego drugiego produktu na rynku wiec nie moge sie doczekać kiedy bedzie w sprzedaży – będę mogła zastąpić nim conajmniej trzy pozycje z menu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *