«

»

lut 16

O psie, który jeździł koleją? Phi…

Chyba wszyscy pamiętają tę miłą lekturkę z początków szkoły podstawowej, opiewającą losy kundelka Lampo dzielnie podróżującego włoskimi pociągami. Ale szczerze mówiąc…. Phi… 😉 W sumie żaden to wielki wyczyn. Ostatecznie zapakowanie się do osobowego wagonu w stojącym na stacji pociągu jest osiągalne dla każdego czworonoga. Jeśli jednak pies jeżdżący koleją jest godzien własnej książki, to co powiedzieć na… kota, który jeździ konno?

:mrgreen:

Mamy w stajni uroczą kocią znajdę, Malinkę :) Drobniutka i bardzo przyjazna tricolorka, która ma jedną szczególnie oryginalną cechę. Otóż wykoncypowała sobie, że jedno z najbardziej przytulnych na świecie miejsc do przebywania znajduje się na końskim grzbiecie. No cóż, trudno się z nią nie zgodzić :)

Wlazł kotek na płotek? Malinka przeniosła to powiedzonko na wyższy poziom 😆
IMG_3448 IMG_3449 IMG_3452

Kocia berajterka 😆 póki co nie selekcjonuje koni w żaden szczególny sposób i dosiada wszystkich: małych, dużych, szerokich albo wąskich. Derkowane grzbiety są fajne, bo są mięciutkie, ale te niederkowane też są równie fajne, azaliż cieplutkie i zimą idealnie grzeją małe kocie stópki.
Kiedy wieczorem kręcę się po stajni, Malinka lubi sobie pojeździć na Hendersonie albo na jego sąsiadce z boksu naprzeciwko – masywnej i potężnej klaczy Cobra Verde. Przygląda mi się wtedy z góry z błyskiem triumfu w żółtym oczku, zupełnie jakby chciała powiedzieć, że ludzie na jazdę konną wcale nie mają monopolu 😉
A konie? To ciekawe, ale wszystkie są wyraźnie zadowolone z obecności kotołaka na grzbiecie. Kot robi za termoforek (Hendrix wręcz uwielbia sobie wygrzewać zad i nerkę), a czasem i za konkretnego fizjoterapeutę, kiedy rozanielony sielankową atmosferą nie tylko włącza mruczący wibrator, ale również zaczyna ugniatać końskie grzbiety, czasami całkiem szczodrze wysuwając pazurki.
Nic, tylko wyszkolić i nakładać raz dziennie po treningu 😆
IMG_3454 IMG_3456 IMG_3458

Już nie od dziś wiadomo, że koty nie tylko incognito rządzą ludźmi czy przechwyciły władzę nad internetem. Patrząc na stajenną Malinkę, ale też drugą kotkę – Flanelę, która zrobi wszystko, by chyłkiem wemknąć się do siodlarni i przespać nockę na siodle (!), zaczynam przypuszczać, że powoli szykują się do przechwycenia jazdy konnej 😆

Tez macie w stajniach takie okazy? 😉

A tak swoją drogą, przy okazji robienia zdjęć kociarzowi rzuciłam okiem bliżej na Henryka. Kurczę blade, kiedy to konisko mi tak wyrosło? 0_o
IMG_3444

10 comments

Skip to comment form

  1. Marta

    Koci fizjoterapeuta ma pełne łapeczki roboty :) i współpracując z drugim kotem sprawdzają dopasowanie siodeł 😉

  2. Dorota

    Rozumiem, że kochasz Hendrixa jak Irlandię i stąd ta tabliczka na boksie? 😉

    1. rybka

      Podrap za uchem Irlandie (Dusie) i Cobre (lata temu ją znałam) :-)

      1. quanta

        Obydwie kobyłki mają się świetnie :) A Hendrix póki co zaanektował boks Irlandii 😉

  3. gllosia

    Jeju, jaka cudowna koteczka <3 Tak kocham koty, a my nie mamy żadnego :( Choć nie wiem czy moje końskie półgłówki xD by zdzierżyły obecność kota na grzbiecie, dobrze że one zawsze spadają na 4 łapy, może by przeżyły próbę skoku xD
    A Hendrixa karczycho… wow :OOO
    P.S. co to za derkę ma Hendryk? Wygląda fajnie 😉

    1. quanta

      Ja mam trzy prywatne koty swoje 😉 Też chodzą po stajni wieczorami :)

      Derka Euro-Star z kołnierzem, jest super fajna:
      http://www.euro-star.de/stable-blanket-with-fleececollar-147312/

      Na Zombika miałam taką czarną:

      1. gllosia

        W jednej stajni, której pracowałam zawsze było mnóstwo kotów i byłam prze szczęśliwa, teraz kotełów brak, a ja prywatnie mieć nie chcę, bo docelowo wyjeżdżam na zawody i co w tedy z takim futrzakiem począć, przecież nie wezmę go ze sobą :(
        Dera fajna, choć w tej cenie chyba wolę jednak Horseware lub Bucas 😛

  4. Ewa

    Kiedyś w stajni mieliśmy małego, bardzo towarzyskiego kociaka, który miewał różne dzikie pomysły Trenerka opowiadała mi jak to podczas wizyty w stajni moj biedny koń zaczął szaleć po boksie, brylając i robiąc różne akrobacje…jak się okazało to kot na grzbiecie urządził sobie rodeo i podobno całkiem dobrze się trzymał!

  5. Moon

    Tak jak nie przepadam za kotami… Jezu, jaka słodycz! <3 :D:D:D

  6. Joanna

    U nas w stajni jest trochę kotełków, takie dość młode one… I mamy takiego jednego gagatka, który uwielbia podróżować tudzież kimać na końskim grzbiecie Potrafi wskoczyć na kopytnego z ziemi (na przykład na hali, podczas stępa)-jak koniowaty już zajarzy, że to kotek go zaatakował, a nie kosmita jakiś, to spoko jest…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *