«

»

kwi 24

Nowy podopieczny: Alpi oraz garść gorących newsów ze stajni

W krótkim raporcie co słychać:

Fugu w poniedziałek miała swój zabieg. Jak powiedział lekarz prowadzący konia „surgery went perfect!”. Wszystko w jak najlepszym porządku, F. wybudziła się bez problemów, od razu wstała i jak tylko doszła do siebie, zaczęła szukać czegoś na ząb 😉 Księżniczka wszystko znosi z godnością, jak na prawdziwą arystokratkę przystało. Tylko zastrzyków nie lubi… Bardzo nie lubi. Kto to widział kłuć Jej Wysokość! 😉 Dziewczynkę zostawiam w klinice dopóki nie będzie już mogła wychodzić na stępowe spacerki z boksu. Teraz już z górki – szybko zleci, po stępie wdrażamy kłus i raz-dwa wrócimy do treningu z koniem jak nowy. Oby to był koniec złych przygód Fugu na długo!
IMG_7130

Opfok 22 kwietnia skończył 3 lata. Jest spory, silny, przypakowany i zaczyna się robić coraz bardziej pewny siebie. „Oto ja jestem!” – takie to hasełko coraz większymi literami zaczyna się rysować w jego kudłatej głowie. Czas zatem zakończyć jego dzieciństwo – o tej decyzji do końca mnie upewniła dzisiejsza wizyta kowala. Jeśli kolega Opfok ma ochotę wyprostować nogę, to rosły chłop frunie z tą nogą jak chorągiewka. W najbliższym czasie zatem kastrujemy gagatka i planuję podrzucić go do mojej znajomej, która ma lepsze warunki w stajni na pracę z takimi przykoksowanymi niemowlakami 😉
IMG_5264

– poza tym do mojej ekipy dołączył kolejny podopieczny: Alpi vel Śledziu. Jest to 5-letnie oldenburskie „dziecko” zaprzyjaźnionego hodowcy. Koń z gatunku bardzo późno dojrzewających. Kiedy mi pokazano jego zdjęcia z początku lutego, dałabym sobie rękę uciąć, że to dwulatek! W pracy na etapie przyjęcia jeźdźca, więc totalnie zielony. Niesamowicie przyjemny do jazdy (taki typowy damski koń), a przy tym… prześliczny! 😀 Samo zobaczcie zresztą:

IMG_7554IMG_7586 IMG_7593IMG_7575 IMG_7573

Alpi (kasztanek nie ma imienia! u hodowcy był nazywany Antonim, Antkiem. Kiedy go wieźliśmy do mnie do stajni, słuchaliśmy w samochodzie nieco szalonego kawałka o albatrosie. Rudzielec został zatem roboczo ochrzczony Albatrosem i zdrobniale od niego – Alpim) jest u mnie około tygodnia, a zdecydowanie zdążył podbić moje serce. Na razie wszystko go dziwi (i z tego zdziwienia jeszcze czasem pojawiają się zupełnie niepotrzebne nerwy), ale jest ponadprzeciętnie inteligentny. Działanie karuzeli rozgryzł w dwa dni :)

IMG_7319IMG_7339IMG_7366IMG_7371IMG_7372

Mimo, że na razie z repertuaru pomocy jeździeckich mamy działający gaz i hamulec, ale kierownicę jeszcze niekoniecznie, jeździ mi się na tym młodziku znakomicie. Może dlatego, że Alpi jest prawie 100% klonem Suchego? Poważnie! Mają strasznie podobne reakcje, ruch, te same problemy i tą samą wrodzoną suchość i dziecięcą nieporadność, z której dopiero w pracy tworzy się pięknego konia. Alpi za kilka miesięcy będzie naprawdę łapał za oko! Na razie jest niezłym śledziem 😉 A ja jeżdżąc, mam deja vu. Widok z góry jest identyczny jak na Suchym: kształt szyi, maść, zgrabne uszka… Te same rzeczy do przepracowania z kontaktem, taka sama „stronność” konia, najwięcej równowagi w galopie, stęp do pilnowania… Co ciekawe, obydwa rudzielce nie są ze sobą zupełnie spokrewnione.

IMG_7403 IMG_7407IMG_7459 IMG_7460IMG_7390 IMG_7396

Alpi nie jest koniem z tej półki, co Grzybowy i Fugu, ale zdecydowanie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Po pierwsze, musi uzyskać jakiekolwiek mięśnie (bo naprawdę wygląda jak surowiutki koń trzyletni). Po drugie, musi nauczyć się rozluźniać, bo teraz wszystkie nowe rzeczy generują u niego sporo stresu. Po trzecie, aktualnie nie jest kuty, a brak podków mocno zmienia ruch i szczerze mówiąc Śledzik nawet w tej chwili na bosaka całkiem atrakcyjnie tymi szkitami wywija 😉 Po czwarte wreszcie, jakoś tak te konie, które są niezłe, ale bez efektu wow, zadziwiająco potrafią się rozwinąć, zmienić i dzięki pracy potrafić zapierać dech w piersiach. Alpi jest łagodny, bardzo pozytywnie nastawiony do pracy i naprawdę strasznie szybko się uczy.
IMG_7311 IMG_7410 IMG_7413 IMG_7417 IMG_7486

Na razie traktuję go jak czterolatka, czyli sporo lonżownictwa (naprawdę cała górna linia konia jest do zrobienia od zera), cztery razy w tygodniu krótkie wsiadanie poświęcone dziarskiej jeździe naprzód i ustabilizowaniu kontaktu w trzech chodach, a w pozostałe wolne dni zajęcia ogólnorozwojowe: górki w ręku, zwiedzanie ośrodka, spacery po trawie, gimnastyka marchewkowa i co tylko zdołamy wymyślić. W piątek w wolny dzień będę na przykład kąpała całego zwierzaka 😉

IMG_7518 IMG_7533 IMG_7534 IMG_7546 IMG_7550

Ciekawa jestem, jak będzie szła praca z tym nowym kolegą i czy za pół roku zacznie prezentować się jak konie ze swojego rocznika 😉

40 comments

Skip to comment form

  1. rybka

    Kasztanowo się u Ciebie robi, matury blisko 😉 A poważnie Śledzik faktycznie wygląda jak 3-latek, ale dobrze mu z oczu patrzy, oby tak zostało :)

  2. Aleksandra

    Czy on będzie przeznaczony na sprzedaż?

    1. quanta

      Po to do mnie przyjechał :) Ma zacząć wyglądać jak koń i czegoś się nauczyć. Przez 5 lat był maskotką hodowcy, teraz pora stać się wierzchowym koniem.

  3. iza

    jednak kastracja a nie robota u Opfoka?
    Przyznam, że pamiętam jak pisałaś, że nie wykastrujesz tylko jeśli będzie lepszy od zachodnich ogierów, a on JEST lepszy. Wzbudza to ogromną ciekawość, bo to musi być na serio coś WOOOW.

    1. quanta

      I kastracja i robota powoli też, trochę lonży, wsiadania, takie akurat coś dla trzylatka. Opfok jest świetnym koniem, ale na pewno nie będzie tutaj w Polsce krył (a na zachodzie mnie nie stać na promocję ogiera). Są konie, które mogą być ogierami (Karolka kastrowałam dopiero jako 5-latka), a są takie, które jako ogierami będą bardzo mało pokorne, nieustępliwe i przez to niezbyt przyjemne w pracy. Niezależnie od tego, czy Opfok zostanie u mnie, czy będzie na sprzedaż lepiej dla niego, żeby był fajnym i jezdnym koniem 😉

  4. Ola

    I am an Albatraoz, to piosenka, która zdecydowanie kojarzy mi się z ujeżdżeniem! Ostatnio znajoma jechała do niej kur’a, mina sędziów była naprawdę ciekawa 😉 Ale przyznam, że co jak co, ale ciekawie to wypadło.

    Kasztan śliczny, bardzo jestem ciekawa co z niego wyrośnie. A co tam słychać u Sucharka?

  5. Justyna

    http://youtu.be/ZTawmgrpq2Q Czy to grzybowy?

  6. Aleksandra

    Napisałam już na re volcie pv, zanim tu doczytałam. Proszę napisz mi na maila czy na już jest na sprzedaż, czy dopiero jak się ogarnie. Jaka cena i rodowód. Jestem zainteresowana .

  7. Moona

    Czy kujesz wszystkie swoje konie? Na ile nóg? Czemu?

    1. quanta

      Kuję na przody, przede wszystkim z prozaicznej przyczyny, że mamy w stajni wszystkie drogi (nawet tę na padoki) wyłożone twardą, chropawą granitową kostką, która bardzo mocno ściera róg. Konie chodzące boso nie ma z czego tarnikować, a jeśli w jakikolwiek sposób stawiają krzywo nogi czy nierównomiernie je obciążają, to cały czas chodzą na koślawych kopytach. Spróbuję zrobić zdjęcia jednego bosaka, którego mam w robocie, akurat jest teraz przed terminem.
      Nigdy nie rozkuwam koni, które przychodzą do mnie już podkute. Bose mogą zostać bez podków zależnie od obciążenia pracą (Skwara i Zombiego kułam na cztery) i tego, czy prosto się ścierają. Alpi ma równe kopyta, więc powinno być ok, za to przydało by mu się je z rozmiar powiększyć.
      Mam rewelacyjnego kowala, który bardzo dobrze prowadzi podkute konie.

      1. Dosia

        Skąd się bierze to przekonanie, ze kon musi mieć duże kopyta? W naturze konie świetnie radzą sobie na bosaka, czemu wiec nie pozwolić na to udomowionym koniom? Na zachodzie coraz więcej stajni – tych sportowych także decyduje się na nie podkuwanie koni. W Anglii oraz USA bardzo czedto można spotkać konie chodzące skoki czy WKKW na bosaka 😉 końskie kopyto przystosowuje się do warunków, jeśli za bardzo je sobie ściera to trzeba dać czas i poczekać aż ‚ natura ‚ zacznie działać i szybciej produkować narastanie kopyta :)

        1. moon

          Tyle, że konie w naturze nie pracowały pod siodłem, nie stawiano przed nimi wymagań kondycyjnych, co do wyglądu, muskulatury, sylwetki w jakiej się poruszały, etc, etc.
          Po drugie – Każdy koń jest inny, mając konia wierzchowego z jakąś tam wadą postawy na pewno nie czekałabym ‚aż natura zacznie działać’ bo czekaniem to można jeszcze większe kuku zrobić. Hardkorowy przykład – jak zerwiesz sobie paznokcia, to czekasz aż natura zacznie działać, czy bierzesz rywanol i opatrunek?

          1. Dosia

            Konie rajdowe robią mnóstwo km, a jakoś dają sonie rade boso 😉 rozumiem kucie w jakiś przypadkach, ale kuc wszystkie które chodzą w sporcie ? Jakieś nieporozumienie 😉

          2. quanta

            Dosiu, nie widzę żadnego problemu, żebyś Ty nie kuła swojego konia / swoich koni. Dlaczego Ty widzisz taki duży problem w tym, że ja kuję moje? Ne przekonasz mnie i będę to robić.

          3. ania

            Całkowicie się z Tobą zgadzam Moon, a poza tym, nie za bardzo potrafię sobie wyobrazić niepodkutego konia w zawodach WKKW. Jazda w błocie, bez podków i haceli raczej nie jest bezpieczna… Ja osobiście nie kuję mojego konia, ale tylko dlatego, że nie ma takiej potrzeby 😉

          4. Iza

            Dosia, konie rajdowe nie chodza na boso 😉 chyba, ze nie mowimy o koniach chodzacych sportowe rajdy, tylko jakas inna, krotsza odmiane rajdow. Podchodzilam kilkukrotnie do prob trenowania bosych koni i zawsze okazywalo sie, ze sezon treningowy w Polsce (od marca do listopada) jest za krotki, zeby doczekac sie mocnych, bosych kopyt. Jezeli na tydzien treningu musialabym robic koniom 2 tygodnie wolnego na odrastanie kopyt, to nie bardzo ma sens. A w zime konie nie wzmacniaja kopyt chodzac po sniegu.
            Nie znam koni, ktore chodza 120-160km w tempach ok 20 km/h na boso
            Ale zycze powodzenia wszystkim, ktorzy probuja 😉

          5. Dosia

            Jakoś sie da, poogladajcie sobie transmisję z zagranicznych zawodow 😉
            Ja nie mowie, ze teraz wszyscy maja nie kuc koni, ale mówienie, ze konie słabo się ruszają bez podków a z podkowami robią wow jest dla mnie śmieszne. Kon na boso ma prezentowac się w ruchu lekko i z gracja do tego chodząc od piętki 😉 co za sztuka podkuc i zachwycać się ruchem skoro kon przez nie nic nie czuje i może smigac ? 😉

          6. quanta

            A kto tak mówi, że bez podków jest do bani, a w podkowach efekt wow? Ja takiego konia jeszcze nie widziałam. W podkowach jednak konie ruszają się po prostu lepiej, są bardziej elastyczne, sprężyste. I – niesamowite – nadal od piętki! 😆

          7. Dosia

            Ja jednak oglądając konie na czworobokach widzę dużo koni palcujacych 😉

          8. quanta

            A ja widzę trochę takich wszędzie, również w bosej rekreacji.

          9. Dosia

            Więc uwazasz, ze kucie spowodowaloby zaprzestanie chodzenia od palca ;)? Tu również kłania się poprawne struganie, a niewiele jest takich kowali którzy wiedza co robią – wycinaja żywą podeszwe i strzałke, trzymają krzywe katy itd, wiec jak taki kon ma chodzić od piętki ;)?
            Skoro kute konie palcuja ( mimo, ze przez to odczuwają mniej ) to podkuwacz to dupa a nie kowal 😉

          10. Zuza

            Dosia, a jak wyjaśnisz taki przypadek: koń lat 10 w stałym treningu, niepodkuty, strugany przez bardzo dobrego fachowca, kopyta wyglądają bardzo dobrze, strzałka dotyka podłoża nie bardzo jest się do czego przyczepić, padokowany codziennie, radzi sobie z każdym podłożem ale… palcował strasznie kiedy do mnie przyjechał, na każdym podłożu, mimo, że żadne nie sprawia mu problemu, wyeliminowany owies, badania krwi i włosia, dobrane witaminy i pasza i nadal palcuje. W miarę postępu treningu, zaczął stawiać kopyta na płasko (po ok. pół roku od przyjazdu) i teraz jesteśmy na etapie, że stawia cały czas na płasko, mimo, że struganie się nie zmieniło. I co? Chodzenie od palca to tylko struganie? Bo jak dla mnie w tym przypadku jest to sprawa mięśniowa….

          11. Dosia

            Tak. Jest cos takiego jak pamięć mięśniowa 😉 ja ze swoim tez długo walczylam jeśli chodzi o chodzenie od palca. Kucie nie eliminuje problemu, a tylko go maskuje 😉
            Założe się, ze jakby podkula swojego to smigal by w podkowach aż milo, z jednego ważnego powodu, bo nic by nie czuł 😉

          12. quanta

            Gdyby konie w podkowach NIC nie czuły, to na krosie łamały by nogi lądując po pierwszej przeszkodzie, a konia z dowolnym schorzeniem wystarczyło by podkuć, żeby chodził czysto i idealnie… Nie sądzisz, że powtarzasz pusty slogan?

  8. Ada

    Długonogi kasztan malowany na 4 nogi… oj jak zginie, to można szukać u mnie na ogródku 😉
    Super, że z Fugu wszystko dobrze, trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia :)

  9. siii

    Ile nowy nabytek i Fugu mają wzrostu ? :)

    1. quanta

      Alpi to nie nabytek, tylko koń do pracy, jak Kiwi. Ma 167 cm wzrostu, Fugu jest może z centymetr lub dwa wyższa. Oj tęsknię za dziewuszką…

      1. ss

        Przepraszam, przejęzyczyłam się. Myślałam, że Fugu ma ponad 170/2cm.. :)
        Czy twoim zdaniem istotny jest wzrost(masz jakąś górną granice?) przy koniu mającym chodzić C klase i wyżej w uje?

        1. quanta

          A co takiego ma wzrost do ujeżdżenia? 😎 Koń ma pasować do jeźdźca. Ja jestem mała, najbardziej lubię konie 165-167, a im większy, tym musi być lżejszy, szybszy i bardziej elektryczny. Wielkoluda co najwyżej trochę trudniej pomieścić na czworoboku, ale przecież chodzą konkursy i konie 180-185 cm wzrostu i spokojnie dają radę.

  10. Patrycja

    Ale galop, ale zad! Nie wierze, że to surowizna! 😉

    1. quanta

      Surowizna i to nie podkuta (w podkowach szczególnie galop wygląda zupełnie inaczej). Na razie młody nie chodzi jeszcze tak, jak bym chciała i zajmie mu to sporo czasu. Nie jest stabilny na kontakcie, zamiast na luzie iść przez plecy wkłada strasznie dużo (za dużo) wysiłku i zaangażowania w poruszanie się pod jeźdźcem. Niewątpliwie jednak bardzo ciekawy z niego koń.

  11. gllosia

    Jak na niego spojrzałam do razu skojarzył mi się z Sucharkiem :)

  12. siiimba

    Quanta,
    czy wiesz/słyszałaś/kojarzysz jakiegoś konia profesorka ujezdzeniowego w cenie do 30 tys zl?

    1. quanta

      Jest taki zwierzak:

      Jeśli jesteś zainteresowana – podaj swojego maila.

      1. siiimba

        Widziałam Go na r-v, jednakże szukam troszkę młodszego (rok do pięciu- mniej), tak na teraz C klasa(może być i wyżej, byle do 30 tys zl.)

        1. quanta

          U mnie w stajni stoi jeszcze taki chłopak, ma 10 lat. Po tym samym tatusiu, co Skwary :)

          1. siiimba

            Możesz coś więcej o nim powiedzieć?(klasa, wzrost, możliwości, cena)?
            Poza nim jakiegoś jeszcze byłabyś w stanie „zaoferować”?

  13. Nikola

    Rudy mnie też chwycił za oko :) Jakby jednak był na sprzedaż na już, to daj znać. Jego hodowca nie ma innych cukiereczków? :)

    1. quanta

      Która to już osoba mnie o to pyta 😎
      Zdążyła się już nawet podczas wizyty zakochać w malowańcu nasza pani wet, a że akurat zaczyna się rozglądać za koniem dla siebie, to podjeżdzony dzieciak by jej pasował idealnie… :)
      U hodowcy głównie konie skokowe, ten był takim nietypowym, ale niesamowicie łapiącym za oko rodzynkiem, dlatego uchował się tyle czasu. Dodatkowo był strasznie źrebięcy – od tego hodowcy trzylatki są już zajeżdżane i wystawiane na sprzedaż, Alpi jednak zdecydował, że on chce mieć długie dzieciństwo i wcale nie kwapił do tego, żeby zmężnieć. Za to teraz pięknieje w oczach, łapie masę i nie jest już takim śledziem :)
      U hodowcy spory wybór „Alpich” będzie za cztery lata, tylko karych. Jego matkę oraz kilka klaczy w tym typie pokrył hanowerskim Finestem :)

      1. Mils

        Taki Alpi wobec tego do skoków by się nie nadawał?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *