«

»

cze 20

Niemiecka stajnia skokowa

Pogoda mi dziś pokrzyżowała plany na zdjęcia do tekstu, który napisałam, więc w ramach zastępstwa wrzucę notkę o stajni, wprawdzie już kiedyś opublikowaną na forum re-volty, ale ponieważ w poście znalazło się sporo ciekawych zdjęć, chyba szkoda, żeby przepadł w czeluściach internetu. Zatem poniżej kolejna prezentacja treningowo-pensjonatowej stajni, tym razem zlokalizowanej w Niemczech w Dolnej Saksonii.
Stajnia widoczna na fotkach jest własnością zawodnika, który specjalizuje się w pracy z młodymi końmi skokowymi – ich zajeżdżaniem oraz podstawowym treningiem. Na miejscu jest również prowadzony mały pensjonat, kilka prywatnych koni.
Cały ośrodek ma zupełnie przeciętny standard, jak sporo innych, podobnych w okolicy.

Odwiedzających stajnię wita przeszkoda, która doskonale oddaje poczucie humoru właściciela 😎
W wolnym tłumaczeniu: Nawet jako 40-latek skoczę każdy płotek! 😆

Przed samą stajnią znajduje się duży plac wyłożony kostką, miejsce na samochody i przyczepy:

Budynek z tyłu to hala. Cały ośrodek postawiono na stalowej konstrukcji szkieletowej. Ściany są w 3/4 wysokości murowane, wyżej umieszczono wstawkę z tworzywa (przezroczystej EuroFali?). Bardzo wiele stajni w okolicy powtarza ten schemat. Przy nieco łagodniejszym klimacie, niż u nas, w lecie jest w środku stajni miło, chłodno i przewiewnie. W zimie bywałam w Niemczech w grudniu, przy temp. dochodzących do -13, -16, i takie stajnie też normalnie wtedy funkcjonowały.

Nowsza stajnia, z halą:

Widać wyraźnie prostą, płytową konstrukcję dachu opartą na stalowych filarach. Boksy mają możliwość „wyjęcia” bocznych ścian, stąd można przez ich całą długość w trakcie sprzątania przejechać np. traktorem, spychając obornik. W sumie pożyteczne, ale nie do końca rozumiem ideę – żeby się opłacało robić mnóstwo zachodu z przesuwaniem żelastwa, to trzeba by wybierać obornik stosunkowo rzadko (* jak się później dowiedziałam, sprzątanie do zera było przeprowadzane co trzy tygodnie). Boksy są na pewno codziennie dościelane ręcznie, ale faktycznie, w większości takich stajni w boksach pozostawia się tzw. materac ze ściółki.
Ciekawostką są wiszące nad boksami… płyty kompaktowe. Jedną widać po lewej 😉 Mają świecić i odstraszać ptaki, żeby te jak najmniej latały po stajni i paskudziły. Ot, taki pomysł 😉

Teraz robię kilka kroków do tyłu i trafiam do przedsionka w stajni. Po prawej ręce mamy myjkę i solarium:

A po lewej halę:

Analogicznie, stajnia kończy się identyczną pustą przestrzenią, która jest wykorzystana na małą halkę – do lonżowania, albo krycia (w tej konkretnej stajni stacjonuje uznany ogier po Ramiro Z):

Ściana boksów, która nie przylega do hali, ma otwarcie na zewnątrz i super sympatyczne mikro-padoczki dla grzecznych koni:


Jeden z padoczków z mieszkańcem:

Z tyłu za stajnią jest bardzo duża wiata do przechowywania paszy, mam jednak wrażenie, że są jeszcze osobne magazyny na siano, słomę oraz owies (na pewno też strych na stajnią nr 1):

Padoków stajnia posiada sporo. Z tyłu, za budynkami, zlokalizowano największe.

Dojście do padoków i placyk za stajnią wyglądają tak (żadnych spacerów po błocie). Kora na podsypanie roślinek:

Z przodu, przed stajniami, są padoki mniejsze, z podłożem piaszczytym:

Tu koń na takim padoku – za nim widać zupełnie „normalne” domy mieszkalne:

Obok padoczków jest zagroda dla maskotek stajni:

Wnętrze starszej stajni – położonej tuż obok piaszczystych padoków, połączonej z zabudowaniami mieszkalnymi:

Boks w starszej stajni – tutaj podłoże torfowe, a mieszkaniec aktualnie na padoku:

Takie okna, jak widoczne poniżej, są zamontowane w całej stajni. Są bardzo duże i umieszczone jak na nasze standardy bardzo nisko (dolna rama okna jest tylko nieco powyżej końskiego łokcia). Takie same duże i niskie okna są w stajni, gdzie podczas swojego pobytu w Niemczech mieszkał Zombie. Ciekawe, że zwierzaki nie próbują wychodzić oknami – nawet ogiery wydają się być bardzo zrównoważone 😉

Tu dobrze widać rozmiary i umiejscowienie okna w ścianie:

I dla porównania, stajnia Zombiego. Identyczna konstrukcja – dach na stalowym szkielecie, murowane ściany na 3/4, dalej tylko lekkie wypełnienie. Duże i niskie okna – te okna, które widać na zdjęciu, to są właśnie okna w boksach. Wystająca weranda to socjal, w którym można siąść na kanapie i wypić kawę. Nieskazitelny porządek na całym terenie to też cecha wspólna wszystkich odwiedzanych przeze mnie niemieckich stajni 😉

26 comments

Skip to comment form

  1. panna n.

    fajnie by było, gdyby stajnie w Polsce miały taki „przeciętny” standard :)

    1. Aleksandra

      Fajnie by było gdyby pensjonariusze chcieli płacić, sumę adekwatna do warunków 😉

      1. iza

        Fajnie by było, jakby w polsce były zarobki adekwatne do pracy, żebyśmy mogli być chętni na płacenie adekwatnie do warunków 😉

        1. quanta

          I tu właśnie jest pies pogrzebany.
          Przeciętne wynagrodzenie w Polsce to 3975 zł – dla uproszenia przyjmijmy, że jest to 993,75 €. W Niemczech przeciętny zarobek brutto to 3313 €! Jeśli i Polak, i Niemiec maja zapłacić za pensjonat 300 €, to Polak pozbędzie się jednej trzeciej swoich zarobków (to tak, jakby Niemiec za pensjonat płacił około tysiąca euro).
          Wielokrotnie robiłam biznesplan i kalukację na własną stajnię. Niestety, żeby inwestycja mogła w ogóle się zbilansować bez opcji dokładam do interesu, pensjonat musiałby w takiej stajni kosztować minimum 1500 zł. Sam koszt postawienia murowanej hali – z profesjonalnym podłożem, bandami, dobrym oświetleniem – to około milion złotych :(
          Dlatego jest tak ciężko z rozwojem jeździectwa w Polsce – dla nas jest to sport bardzo drogi.

          1. iza

            Zawsze gdy o tym myślę, to mnie to bardzo dobija.
            Nawet nie mówiąc o „ośrodku” ale o takim małym pensjonacie do 15 koni. Oglądałam wczoraj wyceny projektów. budowa stajni do 15 koni to wedle wyceny przedział 500-900 tysięcy. Gdzie tu jakieś hale, ujeżdzalnie, pastwiska… to straszne, że normalnie pracującego małżeństwa nie stać nawet na kredyt opiewający na kwotę rzędu 600-800 tysiecy.

            Q. w naszym rejonie spokojnie dałoby się znalezc klientów chętnych płacić 1500-2000 za „warszawskie” warunki. porzuciłaś pomysł budowy?

  2. Marta

    Q, bardzo fajny wpis. DE jest o wiele bardziej rozwinięte jeździecko niż PL. W Polsce zróżnicowanie ośrodków jest bardzo duże. Czy w DE również tak to widać?
    Jak w DE wyglądają miesięczne opłaty za tego typu stajnię?
    A pierwsza przeszkoda fantastyczna!! :)

    1. quanta

      Na mnie też przeszkoda zrobiła bardzo sympatyczne wrażenie :) Za granicą sporo ludzi ma właśnie takie pozytywne i nie pozbawione luzu podejście zupełnie bez zadęcia. Pamiętam, jak moja znajoma wybrała się do Ulli Salzgeber w trening z koniem. Była strasznie onieśmielona, „czapkowała” Pani Ullo, Pani Ullo i w ogóle zwracała się do trenerki straszliwie formalnie. Ulla w końcu przyszła do niej w stajni i powiedziała: mów mi po prostu Ulla, ja naprawdę nie jestem nikim nie zwykłym. Co ja takiego właściwie specjalnego osiągnęłam? 😉

      A wracajac do cen pensjonatów, to zaryzykuję twierdzenie, że są bardzo podobne do polskich (tylko oczywiście, u nas infrastuktury brak i wielu stajni hala typu namiot to już luksus). W pewnym oddaleniu od dużych miast za pensjonat jak z powyższego postu zapłacimy 200-250 € (tylko, że warto mieć na uwadze, że odległośc nie jest aż tak istotna, skoro można ją błyskawicznie pokonywać autostradą. W dużych miastach lub ich bezpośrednich okolicach cena za boks to 300-350€. W większości stajni dostępne są boksy w różnym standardzie, mniejsze czy większe, z oknem lub bez okna, albo dodatkowo z własnym prywatnym padoczkiem dostępnym z boksu bezpośrednio. Za każdy obowiązuje inna cena. I tak na przykład:

      – kameralna stajnia w Berlinie, 22 boksy (w tym część z własnymi padoczkami), hala 20 x 40, czworobok, dwa place skokowe, lonżownik i karuzela, cross z przeszkodami terenowymi. 190 € boks standardowy, 240 € boks z padoczkiem. Ale to opłata za samo wynajęcie boksu – trzeba doliczyć dodatkowo sprzątanie (lub czyścić boksy samodzielnie) oraz wszystkie pasze, w tym również siano.

      – stajnia 17 km od centrum Hamburga, 2 hale, 3 zewnętrzne place, roundpen, zielone padoki i pastwiska – 250€:

      – nowy ośrodek 35 km z centrum Kolonii – pełna infrastruktura + dostęp do pastwisk od 250 € miesięcznie:

      – przepiękna stajnia 11 km od centrum Munster – pełna infrastruktura + dostęp do pastwisk – 280€:

      – stajnia 30 km od Hanoweru, nowiutka, konie padokowane w małych grupach, hala, karuzela, 300 € boks standard, 350 € boks z padoczkiem.

      – stajnia 35 km (dojazd autostradą) od Monachium (to najdroższe miasto w Niemczech), o bardzo wysokim standardzie, profesjonalne samonawadniające podłoża, duże pastwiska, bieżnia dla koni – 350 € boks standard, 400 € boks z padoczkiem.

      1. Marta

        Q. piękne stajnie! Aż miło popatrzeć na same zdjęcia. Bardzo trafnie podsumowałaś zarobki w PL i DE i możliwości jakie się z tym wiążą. Co do autostrad to faktycznie tam odległość 50 km do stajni nie jest problemem, dodając jeszcze brak ograniczeń prędkości na autostradach 😉 W Polsce taka odległość w zależności od korków na wylotówkach to godzina drogi w jedną stronę.
        A co do przeszkody i luzu tego chyba nam najbardziej brakuje. Wiele razy spotkałam się z osobami jeżdżącymi N,C klasę w ujeżdżeniu z wynikami bliżej 60% a zachowujące się jakby wygrały międzygalaktyczne mistrzostwa, oczywiście nie jest to reguła. Miło jednak wiedzieć, że taki profesjonalista jak Ulla jest również ciepłym i po prostu miłym człowiekiem.

        1. Katarzyna

          Poszukuje stadnin w Niemczech, które chciałyby przetestować nasz produkt czyli ściółkę dla koni, którą produkujemy ze słomy. Ściółka ta przetestowana jest w Polsce i świetnie się sprawdza dlatego chcemy też naszym produktem pochwalić się za granicą.

          Odpowiednie warunki hodowlane dla konia to podstawowy czynnik, który sprawia, że zwierzę czuje się bezpieczne i zdrowo się rozwija. Jednym z ważniejszych elementów zapewniających właściwy chów jest zastosowanie dobrej ściółki. Wytwarzany na bazie słomy pellet dla koni, pozwala na przygotowanie zwierzęciu komfortowych warunków w boksie.

          Pellet ze słomy dla koni jest higieniczny i charakteryzuje się wysoką higroskopijnością, dzięki czemu doskonale pochłania wilgoć, mocz oraz nieprzyjemne zapachy. Zastosowanie pelletu ze słomy dla koni wpływa na bezpieczeństwo zwierzęcia, ponieważ tworzy wygodną, antypoślizgową powierzchnię, która gwarantuje komfort, a do tego nie wytwarza szkodliwych fenoli. Kolejnym plusem słomianej ściółki dla koni są jej właściwości termoizolacyjne. Dodatkowo, pellet dla koni jest ekologiczny i świetnie nadaje się do wykorzystania jako nawóz organiczny.
          Pozdrawiam ciepło

          Kasia Nieścieruk

  3. Magda

    Quanta, ja trochę nie w temacie, kiedyś pisałaś, że Skwary Ci się w terenach spinał, caplował i nie było mowy o rozluźniającym wyjeździe do lasu. Ja z moim Łotrem mam podobny problem tyle tylko, że…trenerka wsiada i jedzie, stęp-kłus-galop, zdarzają się jakieś napięcia przy galopie, natomiast porównując to, co się dzieje pode mną to jest to zupełnie inna skala problemu… Jeżdżę na placu, jest w porządku- mam konia rozluźnionego i chętnego do współpracy. Wjeżdżamy do lasu i w momencie kiedy zaczynam czegokolwiek wymagać (a nie są to wymagania wygórowane ;)) konia nie ma. Po prostu totalnie przestaje kontaktować i mam wrażenie, że mogłabym tam mu odśpiewać Wesele Figara na grzbiecie, a on by i tak nic z tego nie zarejestrował. Robię (a w zasadzie staram się robić) przejścia (mam ze 2 tony na ręku!), chody boczne (no koń nogi krzyżuje, ale jego głowy nadal nie mam, jest spięty, nerwowo gryzie wędzidło) i jazdę w ustawieniu, czyli coś, co zazwyczaj pomaga podczas zwykłej jazdy (2 tony na ręku, spięty, pędzący niekontaktujący koń).
    I tu moja prośba- może zechcesz podzielić się swoim sposobem na Skwara? Już totalnie nie wiem co robić :( Nie wiem co chłopa tak spina, sama nie dostrzegam jakiejś drastycznej zmiany w swoim dosiadzie więc skłaniam się ku problemom „wychowawczym”. Z tego co pamiętam pierwsze wyjazdy trenerki do lasu również nie należały do najprzyjemniejszych, może po prostu jestem hm…robiona w konia i powinnam stanowczo, ale spokojnie pokazać Draniowi gdzie leżą granice? Tylko jak?

    1. quanta

      Magda, strasznie duży temat poruszyłaś i problem, który jest nie do rozpracowania przez internet. Generalnie na spięcia u koni pomaga powtarzanie danej sytuacji czy działania tak długo, aż przestanie wywoływać u konia spięcie. Skwarek furczy, napina się, podnieca, robi arabskie szyje, odskakuje, ale poza tym, że jest to niezmiernie upierdliwe, to nigdy nie było jakimś realnym problemem, koń nie histeryzuje, szybko zaczyna z powrotem myśleć, pozostaje pod kontrolą jeźdźca. Gorzej było z Zombim, bo ten reagował całym sobą na oślep, potrafił się wspinać na chodniku z kostki lecąc prawie na plecy. Dotąd wychodził sam pod kontrolą ogarniętego i nie ulegającego emocjom operatora, aż świat zewnętrzny przestał na nim robić wrażenie. Dziś można na nim bez problemu jechać w teren, nie tylko nie trzęsąc się o własne życie, ale czerpiąc frajdę z przejażdżki.
      A na moje rozkojarzone konie najlepiej sprawdza się metoda, żeby je tak zająć pod siodłem, żeby nie miały czasu być rozkojarzone. Masa półparad (trudno, nawet jeśli mamy dwie tony na ręku, to rozluźniamy konia aż do skutku), przejść, wyczulanie na pomoce. Dziś tak mi się udało skupić Skwarka, że zupełnie zapomniał o tym, że w narożniku przy czworoboku stoi nie tylko krzesełko, ale też dwa obłędnie kolorowe płotki wyciągnięte spod przeszkód – straszydła nie do przejścia obok w żadnym chodzie 😉

  4. meithner

    quanta, a może wpis o swoich wszystkich wcześniejszych koniach ?:)na re- voltowym avatarze widzę jakiegoś siwka, to Twój wcześniejszy koń ? :) może parę słów o nim i o swojej jeździeckiej przygodzie ?:)

    1. Marta

      Popieram! Jak to drzewiej u Quanty bywało :)

  5. Ania

    A powiedz, jak u Dojczów z żywieniem? U nas to niestety trochę kuleje – w większości stajni owies jedyną słuszną paszą treściwą i lekiem na całe zło, a jeszcze większym problemem są pasze objętościowe – konie dostają jakąś mikro ilość siana przed posiłkiem i niech się cieszą, a tak to cały dzień o głodzie i chłodzie. A ludzie się później dziwią, skąd kolki i problemy z wagą. Przy okazji zmiany stajni znalazłam w swojej okolicy 2 (na jakieś 10), które nie żałują siana. No ale chyba nie muszę się rozpisywać, wszyscy wiedzą jak to jest. Niestety.

    Zmierzam do tego, czy na zachodzie jest ta świadomość? Wiadomo, że jeździectwo u nich wygląda zupełnie inaczej niż tu, ale czy i żywienie? Czy nie ma jakichś diametralnych różnic? Strasznie mnie to ciekawi :)

    1. quanta

      Ogólnie żywienie to temat rzeka, pewnie spokojnie materiał na kolejny wpis. Przede wszystkim nie karmi się koni owsem, owies jest drogi i wypada mało ekonomicznie. Bazową paszą treściwą jest mieszanka owsa z jęczmieniem, uzupełniana granulatem mineralno-witaminowym. Tak karmią stajnie hodowlane i treningowe, nie podając już raczej innych ani dodatkowych pasz (pewnie prywatni właściciele koni rządzą się zupełnie innymi prawami). Co ciekawe, wiele stajni zadaje pasze tylko dwa razy dziennie (wtedy na posiłek koniom w treningu wypada jednorazowo nawet 3-4 kg paszy!).
      Zamiast siana znacznie częściej podaje się sianokiszonkę (też inaczej niż u nas). Pasz objętościowych ogólnie daje się dużo – oczywiście nie tak, żeby koń w nich stał i marnował, ale nikomu na zachodzie nie opłaca się mieć marnie wyglądającego i niedożywionego konia. Zdjęta z łąki, niepracująca i karmiąca źrebaka kobyła wygląda np. tak:

      1. Ania

        A, w ten sposób. No jak to mówią, co kraj to obyczaj :)

  6. sumire

    Słyszałam o tych „wyjmowanych” bocznych ścianach w boksach i bardzo mi się to rozwiązanie podoba. Tzn. spotkałam się z dwiema wersjami – jedną, w której ściany „wyjeżdżają” na korytarz na czas przejazdu spychacza i drugą, w której ściany obraca się o 90 stopni i po szynach zsuwa na boki (do ściany stajni bądź ściany frontowej boksu). Naprawdę to jest takie upierdliwe w składaniu? Zawsze sobie wyobrażałam, że to musi niesamowicie skracać czas pracy przy sprzątaniu obornika – ot, odblokowuje się mechanizm we wszystkich ściankach i wysuwa na korytarz, przejeżdża spychacz, zgarnia wszystko, ładowaczem na przyczepę i pa pa… Z tym, że raczej się nie opłaca w przypadku stajni na 20 koni. 😉

  7. Zielona Herbatka

    Nie ma to jak piękne miejsce, przestronny boks, lite drewno i inne bajery. Ale jeśli jeździec jest do kitu, to nawet najwspanialsze otoczenie nie pomoże. :)

  8. Aleksandra

    Jeżeli nie ma się korzeni jeździeckich. Czyli nie odziedziczyło choćby stajni z ziemią, to wybudowanie od zera nie jest niemal niemożliwe. Tutaj nawet 1500zł miesięcznie nie zwróci nam inwestycji, bo kiedy? za 30 lat? A przecież stajnia to ciągłe rozwijanie, się , worek bez dna. Halę trzeba utrzymać, rachunki płacić, pasze kupować/ robić ( jeśli sami zbieramy siano, zboża to maszyny są konieczne), pastwiska utrzymać, stajennego opłacić, ogrodzenia naprawiać i wymieniać można by tak długo.Później nie ma się co dziwić , że warunki w polskich stajniach są jakie są ;(

    1. quanta

      To niestety prawda. Licząc czarno na białym – nie mam w ogóle co się porywać na swoją budowę. Ale jeśli trochę nagnę światopogląd… Przecież co miesiąc wydaję znaczną kwotę na utrzymanie swoich koni, a poza miłymi wspomnieniami nie zostaje mi z tych wydatków już nic 😉 Gdyby spłacać kredyt, to może kiedyś zostanie mi własna stajnia… Tak więc cały czas taki mój pomysł wisi i grozi 😉

  9. Villaverla

    Ech, tak luksusowe warunki za jedyne 250,00 €! Pomarzyc…
    Mieszkam we Wloszech, w regionie Veneto, stajni i koni tutaj jak na lekarstwo, a jesli juz to raczej w stylu skromnie urzadzonego, zagaraconego rancza.
    Ja trzymam konia w stajni specjalizujacej sie w stylu klasycznym (glownie ujezdzenie), a takich naprawde tu niewiele. Za pensjonat mojego andaluza place 400,00 € miesiecznie + 80,00 € co drugi miesiac za kucie + 100,00 € miesiecznie za lekcje z niemiecka trenerka 4 x w tygodniu (cena pakietowa). Czyli srednio 540,00 € miesiecznie przy moich zarobkach 1500,00 € netto… Coz, oszczedzam na wszystkim innym, ale kon ma zapewniony suchy, czysty boks, codziennie doscielany (co ciekawe: grubymi trocinami, nie sloma), najlepszej jakosci siano + pasze, calodobowa opieke i regularne wypuszczanie na padok. Poza tym wlasciciel pensjonatu sam pilnuje dat szczepienia, odrobaczenia, kucia i calej papierologii stosowanej.
    Sama stajnia zbudowana jest na lekkiej, metalowej konstrukcji, boksy drewniane z gorna, zakaratowana czescia frontow, ktora sie otwiera. Do dyspozycji duzy manez o wymiarach 40X80 m, zraszany przed kazda jazda, regularnie wyrownywany.
    Mniejsza, zadaszona ujezdzalnia 20×50 m, z jednym dluzszym bokiem zamurowanym, pozostale sa odkryte (czyli taka jakby wiata), myjka na 2 konie, padoki, sucha, zamykana siodlarnia i pomieszczenie klubowe z zapleczem socjalnym. Klimat lagodny, jezdzi sie caly rok.
    Wiem, ze place sporo, ale z drugiej strony jestem wyreczana w wielu sprawach i opieka nad koniem jest profesjonalna. Najlepszy dowod to rezydujacy u nas emeryci: konie 25-27-letnie, w doskonalej kondycji, nawet jeszcze czasami dosiadane! A rekordzista, ktoremu zmarlo sie rok temu, mial 34 lata.
    Jak czasem opowiadam znajomym o stajniach i wysokosciach oplat w Polsce to na ich twarzach maluje sie niedowierzanie ze za takie „drobniaki” mozna miec takie luksusy :-)
    Wiec nie narzekajcie, moezecie czuc sie uprzywilejowani majac taki wybor….

    1. quanta

      Villaverla, bardzo ciekawy wpis! Ale z tym wyborem jest naprawdę krucho. Warszawa teoretycznie w stajnie bogata, ale tak naprawdę takich ośrodków, które spełniają moje wymagania (czysto, dobre podłoża, hala, karuzela i możliwość padokowania) jest może kilka. Doodatkowo, gdybym była w stanie zmieścić się z miesięcznymi kosztami na konia w kwocie 540 €, to uznałabym się za szczęśliwego człowieka 😉 Jeśli przeliczymy, że wydajesz na swoje hobby 1/3 pensji, to w Polsce przy średniej płacy netto byłoby to ok. 950 zł. To absolutnie nierealne, żeby mieć w tej kwocie pensjonat, kowala i treningi. Nie mówiąc już o tym, że w większości stajni po prostu nie ma żadnych trenerów i nie ma możliwości nikogo zorganizować na przyjazdy…

  10. Messi

    Dobrej jakości stajnie najlepiej jest zakupić u samego producenta, bo i kolor można sobie dobrać i wymiary. Z doświadczenia wiem, że najlepsze stajnie produkuje firma Kutzmann na Dolnym Śląsku. Nie dość, że zaprojektowali moją stajnię, to jeszcze wyposażyli http://www.pl.kutzmann-pferdestall.de

  11. Ola

    Hej, gdzie znajduje się ta stajnia skokowa dokładnie? :)

  12. Lenka

    Jeśli chodzi o zagraniczne standardy to w Polsce dystrybucją niemieckich produktów zajmuje się firma [ciach spam]. Oferuje kompleksowe usługi w zakresie planowania, budowy i wyposażenia obiektów jeździeckich.
    Ma naprawdę ciekawą ofertę, a właściciel to zawodnik i pasjonat jeździectwa, który prowadzi własny ośrodek.

    1. quanta

      A jeśli chodzi o niemieckie standardy, to nie wystarczy Ci paskudnego spamu, który dziś uskuteczniałaś na forum? Gratuluję, bo postawiłaś reklamowaną przez siebie firmę w bardzo złym świetle i każdy patrzy teraz na jej nazwę z niechęcią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *