«

»

gru 20

Naturalny uphill

Zbliża się końcówka roku, a za chwilę rozpocznie nowy sezon hodowlany. Sama wyczekuję go z niecierpliwością, bo zamierzam ponowić starania o małe Cebulątko 😉 I chociaż raczej ponowię zestawienie mojej Fugu z Foundationem, to i tak bacznie przeglądam na youtube stawkę ciekawych tegorocznych maluchów. Hodowla niesamowicie idzie do przodu, niektóre maluchy zdają się mieć wrodzone wszystko, czego można by tylko oczekiwać od ujeżdżeniowego konia. Szczególnie zachwyca ich absolutnie naturalny, taki „od niechcenia” uphill. Takie małe szkraby – a niosą się w fantastycznej sylwetce, że wystarczyło by je powiększyć, dołożyć na grzbiet jeźdźca i kadr byłby wyjęty żywcem z jakichś wysokiej rangi zawodów.

Gdyby tak się poszczęściło i udało się dochować podobnej klasy źrebaczka :) Chyba muszę takie filmy zacząć pokazywać Cebulce 😉

Ten mały Fürst Romancier jest kapitalny. Pupa go tak unosi i pcha, że chyba w ogóle nie potrzebuje przednich nóg do podpierania:

Malusieńki, świeżo wykluty maluch po Don Diamont (to tata Precla!) najbardziej mnie zachwycił. Ledwo panuje nad odnóżami, równowagi jeszcze szuka, ale temu dzieciakowi i tak nie brak niczego. Niesamowite niesienie, niesamowity flow, niesamowita guma. Wow!

Znowu gdzieś tam Don Diamond i znowu ciarki przechodzą. Szkoląc ujeżdżeniowego konia tak wiele starań wkładamy w to, żeby zaczął on siedzieć na zadzie i mieć powietrzny, lekki przód, a taki berbeć po prostu dostał to w prezencie od Boga. Coś wspaniałego (i również gdzieś tam Don Diamond w przodkach).

Kapitalnie będzie tego sortu konie oglądać na czworobokach 😀

10 comments

Skip to comment form

  1. tuch

    Wrodzone odpowiednie predyspozycje do dyscypliny piękna sprawa i czysta przyjemność z pracy. Te źrebaki już zachwycają ruchem. Również będę obserwować jak będą się rozwijać te konie (z rocznika 2016).
    Jednocześnie zastanawia mnie czy hodowla koni ujeżdżeniowych nie przedobrzy i nie zejdzie na zły tor i czy konie nie zaczną masowo chorować na dysplazję stawów biodrowych?

    1. Aga

      A dlaczego mıalyby chorowac na dysplazje?
      Przecıez te konıe tez maja byc zdrowe ı sprawdzone. Sa po sprawdzonych, zdrowych reproduktorach.
      O ıle wıem, dysplazje powstaja u zwıerzat hodowanych kıerunkowanych na jak najwıekszy wzrost badz mase…

      1. sumire

        Tak, właśnie dlatego coraz częściej zdarza się też u psów małych ras, takich jak yorki. 😉 O ile wiem, to psy (a to chyba gatunek najpowszechniej dotykany przez dysplazję) nie są hodowane na masę, wzrost też zwykle nie jest kluczową cechą rasową (tzn. pies ma się mieścić w jakimś przedziale, ale nie ma być „jak największy”). Bardziej dopatrywałabym się czynnika w postaci selekcji na pokrój/postawę, tendencję do stania w pozycji wystawowej i predyspozycji poszczególnych ras do szybkiego wzrostu. Związek ze wzrostem jest na pewno, ale nie „jak największym”, tylko jego tempem…

        tuch, myślisz, że aż tak bardzo się zmienia skątowanie zadu u współczesnych źrebiąt? Bo tempo wzrostu (poza pojedynczymi przypadkami, gdzie duże znaczenie mają też czynniki środowiskowe) jest chyba raczej wyrównane między pokoleniami? Bardziej chyba obawiałabym się przeciążeń i zwyrodnień niż wrodzonego nadmiernego rozluźnienia tkanek miękkich w tej okolicy.

        1. tuch

          Nie prorokuję bo się nie znam. Obserwuję.
          Kiedyś każdy koń był przebudowany zadem. Największy laik gołym okiem mógł stwierdzić, że koń nosi 60% masy ciała lub więcej na przodzie. Co było przez setki lat zupełnie naturalne.
          Co będzie i co niesie za sobą postęp hodowlany? Nie wiem. Tego właśnie jestem ciekawa. Czy będą tego jakieś konsekwencje (braki równowagi? zaburzenia snu w pozycji stojącej?) czy po prostu powstaną konie w nowym typie.
          Owczarki niemieckie to rasa jeszcze nie tak dawno użytkowa. A teraz trudno tak o nich mówić. Większość w wieku szczenięcym to już kaleki.

          1. Mustangowa

            Może się mylę, ale u psów nie jest to przypadkiem w dużej mierze spowodowane niedoświadczonymi hodowcami, którzy nie zawsze się na tym znają i i bardzo często występującym chowem wsobnym? Ileż razy się zdarza, że brat kryje siostrę albo syn matkę :(.

          2. sumire

            tuch, konsekwencje będą na pewno. 😉 Zmienia się biomechanika tych koni, więc muszą być. Zastanawiam się tylko, czy akurat może to być dysplazja.

            Mustangowa, a 5-krotny inbred na tego samego ogiera to niby co innego? 😉

          3. quanta

            Nie można na pewno zapomnieć, że koń jest przede wszystkim zwierzęciem użytkowym. Choćby był najpiękniejszy i bardzie płynął w powietrzu, niż biegał, nie będzie miał żadnej wartości, jeśli nie będzie na nim można jeździć, pracować z nim, trenować go i szkolić. Dlatego zdrowie jest ważne i żaden szanujący się hodowca nie zaryzykuje wyprodukowania sobie stada niesprzedawalnych i cierpiących na masę dolegliwości koni.
            Sam cykl życia i specyfika hodowli na szczęście „broni” konie. Ciąża u psa trwa 2 miesiące, a 15-to miesięczny owczarek niemiecki to już pies dorosły. Klacz jest ciężarna prawie rok, zanim w ogóle cokolwiek urodzi. Kolejne trzy lata czasu, żeby można było w ogóle założyć siodło, a koń będzie dorosły fizycznie dopiero jako 6-latek. Każdy miesiąc utrzymania psa jest tani, a miesiąc utrzymania konia – drogi. W każdym kraju, gdzie hodowla koni ma przesłanki ekonomiczne hodowca będzie musiał mieć produkt, który jest nie tylko efektowny, ale solidny, dobry jakościowo i użyteczny 😉
            Obserwując tendencje w hodowli i to, że jednak znani mi hodowcy nie ryzykują niesprawdzonych koni „wow” dla swoich klaczy, tylko solidną ligę – to jednak zakładam, że typ i użytkowość koni ujeżdżeniowych będzie szła ku lepszemu, bez produkowania niewypałów czy potworków po drodze 😉

  2. Aga

    Swoja droga ja z koleı kocham sıe w maluchach po Vıtalısıe. Pıekne, eleganckıe konıe o dobrych glowach. Mıalam okazje pracowac zjego potomstwem ı to sa super grzeczne ı ukladne konıe.

    1. quanta

      Vitalis czyli Vivaldi, który w rankingu najlepszych reproduktorów ujeżdżeniowych nie tak dawno zdobył pierwsze miejsce pod względem wyników sportowych swojego potomstwa. Faktycznie, daje jezdne i z niewykle efektownym ruchem konie. Vitalis jest praktycznie wierną kopią swojego ojca. Jedyne, co mi przeszkadza w tej linii, to mało szlachetne łebki, holenderski stęp i trochę dysproporcji między olbrzymim przodem i „tylko” dobrym zadem 😉 Ale i tak, to jedne z moich ulubionych reproduktorów i Vitalisa konkretnie rozważałam dla Cebuli.

  3. Magda

    Wyglądają jak nartniki!


    😀
    Aż miło popatrzeć na takie sobie hasające bezwysiłkowo berbecie. Trudno uwierzyć jak wiele wysiłku we właściwe (ujeżdżeniowo) używanie swojego ciała musi włożyć koń, który nie ma ku temu predyspozycji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *