«

»

maj 03

W finałach krajowych zawodów… na mule!

Ujeżdżenie to taki „snobistyczny” i dostępny wybranym sport! Szczególnie na poziomie finałów krajowych. Same top-konie, zawodnicy przebierający w sponsorach, wszystko tak profesjonalne, ekskluzywne, że wręcz dostępne jedynie wybranym…
OK, niech mi w takim razie ktoś wytłumaczy, co w 2014 roku w finałach US Dressage odbywających się corocznie w Kentucky Horse Park robił… muł.

Najprawdziwszy muł, z długimi uszami i sterczącą grzywką, zbyt krótką nawet na zaplecenie koreczków 😆
Mulica dokładniej. O taka:
heart-b-dynaCoś takiego nigdy wcześniej nie miało miejsca podczas US Dressage Finals. Można to sobie wyobrazić: oto na arenie rozprężają się olimpijczycy na wspaniałych, importowanych z Europy gorącokrwistych ujeżdżeniowych maszynach, a pomiędzy nimi… mułek. Kłapouchy :)
Heart B Dyna, bo tak na imię ma klacz muła, bohaterka poniższej historii i jej właścicielka Laura Hermanson poznały się w 2006 roku. Laura nie miała nigdy wcześniej do czynienia z mułami i szczerze mówiąc sądziła, że muł to jakaś odmiana osła. Dyna okazała się być wprawdzie bardzo cwanym uczniem, ale bardzo zdolnym i o atletycznej budowie. W swojej karierze próbowała nie tylko ujeżdżenia, ale i skoków.

mul
– Trudno powiedzieć, co sprawia, że muły są takie wyjątkowe – opowiadała w wywiadach Laura – w zasadzie wszystko mają dokładnie tak jak konie, tylko wyolbrzymione. Ich upór bywa imponujący, więc najważniejsza jest cierpliwość, powtarzanie, duża dokładność i bycie zawsze fair. No  oczywiście nie można pominąć dużego poczucia humoru – w końcu ojcami mułów są osły! 😆

Wiadomo, że muł nie ma cech psycho-fizycznych, aby trenować i startować na poziomie Grand Prix, stąd też Laura i Dyna brały udział w konkursach klasy Training Level – to coś na poziomie naszego L / P. Startowały regularnie, z niezłymi wynikami i niekiedy zabawnymi notkami na arkuszach sędziowskich ocen („Wyraźne rozluźnienie uszu!”). Dzięki swojej sumienności para zaczęła coraz wyżej plasować się w ujeżdżeniowych rankingach, aż w końcu znalazła się na liście rezerwowej US Dressage Finals. Z listy tej wypadły jakieś konie i pewnego dnia Laura otrzymała maila: zapraszamy na mistrzostwa! Zaskoczona Laura złapała za telefon:
– Ale wiecie o tym, że to jest muł? – zapytała. Z drugiej strony słuchawki odpowiedziała jej cisza, a w tle dało się usłyszeć jedynie nerwowy szelest papierów… 😆
W końcu start został oficjalnie potwierdzony i pozostał tylko jeden problem: pieniądze! Sam start, niezbędne badania weterynaryjne, transport Dyny i zakwaterowanie wyniosłyby całe 8000$, a taka kwota była dla Laury przytłaczająca. Z pomocą przyszedł jednak bliski Laury przyjaciel, który na stronie crowfundingowej GoFundMe zorganizował zbiórkę celem zasponsorowania pierwszego w historii startu muła w US Dressage Finals. Niezbędną sumę udało się zgromadzić w raptem dwa tygodnie! Jeden z anonimowych darczyńców przekazał nawet całe 1000$ na start Dyny! A zatem amatorka i jej mulica mogły wybrać się na prestiżowe zawody :)

Para prezentowała się w ten sposób:

„Przyjęło się uważać, że ujeżdżenie jest bardzo elitarną dyscypliną. Jestem żywym przykładem na to, że to nieprawda. Na litość boską, jechałam na mule!” – śmiała się po przejeździe Laura. „Każdy mógłby coś takiego zrobić. Jeśli tylko masz marzenie, z pewnością możesz je spełnić.”

9 comments

1 ping

Skip to comment form

  1. Majorowa

    W temacie mulow warto wpomniec o Audrey i Porter. Filmik ze startu (Sw.Jerzy):

    1. quanta

      No proszę. Wystarczy zatem chcieć 😉 I najwyraźniej jest coś prawdy w powiedzonku, że i krowa mogłaby pójść Św. Jurka 😉
      To jeszcze podlinkuję stronę hodowli tych utalentowanych użytkowo mułków:
      http://www.heart-b-ranch.com/

      Mają bardzo charakterystyczne palenia:

  2. Mustangowa

    Jednym słowem, wow! Te chodzące w każdym kierunku uszy i te piękne białe skarpetki :D. Urocze stworzenie :).

    1. quanta

      Prawda? Bardzo miły obrazek :)

  3. Ann

    I to uczucie kiedy muł jest lepszym koniem ujeżdżeniowym niż twój koń za miliony monet 😉

    1. quanta

      Widziałam zdjęcia z rozprężalni i nawet zawodnicy na jakichś super-furach importowanych z Europy mieli oczy wbite w mułka 😉

  4. bjooork

    Wielkie dzięki za wpis – cieszy to, że w końcu ktoś pokazał, że nie trzeba mieć nie wiadomo jak ruszającego się konia, żeby móc ‚zaspakajać’ sportowe ambicje. Cieszę się, że pokazujesz jak ważna w jeździectwie jest determinacja i konsekwencja.
    Odnoszę wręcz wrażenie, że na tego typu ‚tuptusiach’ udział w zawodach czy nawet samo wprowadzenie ich do grona kopytnych z kwalifikacją – daje ogromną satysfakcję a i uczestnictwo w zawodach „smakuje” zupełnie inaczej 😉

  5. Amcia

    Dobrze że taki wpis się pojawił 😉 Pokazał że nie trzeba mieć konia nie wiadomo jakiego aby spełniać się w zawodach :)

  6. Suski Blog Rowerowy

    Szczerze mówiąc to na mnie jako osobie nie znającej się raczej w dziedzinie koni, ale czytającej w miarę regularnej tego bloga to koń ze zdjęcia robi niesamowite wrażenie. Bardzo mi się podoba :-)

    Pozdrawiam,
    bloger rowerowy
    SBR

  1. Zwyciężając krajowe zawody… na… no właśnie :) » Quantanamera Blog

    […] czas temu pisałam, że U.S. Dressage Finals brał udział prawdziwy muł. Jak widać w Stanach wszystko jest możliwe i to nie koniec końskich osobliwości dających radę […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *