«

»

mar 10

Mity wędzidłowe

Ostatnio miałam okazję dwukrotnie zaobserwować ciekawe metamorfozy, jakie zaszły w koniach i jakości pracy z nimi po wprowadzeniu zdawałoby się niewielkiej, ale zarazem bardzo istotnej zmiany, jaką było dobranie odpowiedniego wędzidła. Jeźdźcy zdecydowali się poeksperymentować, ponieważ dotąd grzecznie hołdowali „jedynemu słusznemu nurtowi wędzidłowemu” i swoje konie kiełznali grubymi, podwójnie łamanymi wędzidłami (w jednym wypadku kiełzno było dodatkowo puste, lekkie). W obydwu przypadkach eksperyment okazał się być strzałem w dziesiątkę – a gdyby nie sugestie z zewnątrz, zmiana wędzidła w ogóle nie miałaby miejsca.
Pomyślałam zatem, że warto stawić czoła kilku ogólnie przyjętym mitom wędzidłowym, które powtarzane przez wielu koniarzy wręcz z nabożną czcią tak naprawdę mogą zrobić więcej złego, niż dobrego. A zatem:

Grube wędzidło jest miłe dla konia

grube_wedzidlo

Mit i bzdura okrutna! Konie wcale nie mają tak dużo wolnej przestrzeni w pysku, jakby się mogło wydawać. Jedna z niemieckich szkół weterynaryjnych, zlokalizowana w Hanowerze, przeprowadziła szczegółowe badania na ten temat. Wynika z nich, że – niezależnie od rasy, płci, wieku czy budowy – przestrzeń między podniebieniem, a żuchwą wynosi u koni od 2 do 4 cm. W tej przestrzeni mieści się oczywiście język, który sam zabiera sporo miejsca. Na wędzidło tej wolnej przestrzeni zostaje zatem niewiele.

czacha

Co będzie zatem odczuwał koń, któremu wciśniemy w pysk grube wędzidło? Czy takie wędzidło będzie działało w łagodny sposób? Wędzidła dedykowane młodym koniom mają często 2-2,2 cm grubości. Przy węższej przestrzeni pyskowej taki rozmiar daje już stały ucisk na język i podniebienie i niechybnie spowoduje u konia otwieranie pyska oraz chęć walki z krępującą i powodującą dyskomfort sztangą. Koń, zamiast wędzidło bezproblemowo przyjąć będzie reagował usztywnieniem i niechęcią. Nie nauczy się współpracy, a będzie szkolił się w stawianiu oporu. Warto zatem przemyśleć temat zakupu najgrubszego z możliwych wędzideł tylko po to, żeby było ono miłe i przyjemne dla konia.

Delikatne wędzidło = delikatne działanie ręką.

Gdybyż to było takie proste! To kolejny mit. Konie mają różną wrażliwość i różny próg dyskomfortu. W różnym stopniu reagują na działania jeźdźca. Niektóre są subtelne i delikatne, inne silne i pewne siebie. Zombie w czasach swojej prześwietnej sztywności wypięty na wypinaczach napierał na nie od razu i rozginał metalowe karabinczyki dosłownie w oczach. Sam, z własnej nieprzymuszonej woli, nawet w stój. Nie martwiła go jakoś obolała paszcza, a co więcej, wyhodował sobie na szyi dwie interesujące buły z mięśni, które ten haniebny proceder oporu pozwalały mu bez przeszkód uprawiać na dowolnym wypięciu, czy ręce jeźdźca.
Wędzidło trzeba zatem dobrać takie, którego działanie koń zauważy – i które będzie respektować. Jeśli zakładamy delikatne wędzidło i nie uzyskujemy żadnej reakcji na tę pomoc, to jesteśmy już na początku drogi w bardzo złym kierunku. Koń nie respektujący pomocy nie nauczy się ustępować, tylko stawiać opór. Zawsze lepiej jest poleniuchować, niż się wysilać, prawda? Koń, który nie musi się przejmować ręką jeźdźca najpewniej na wędzidło naprze, powiesi się na nim, tudzież będzie je wyciągał. Czy jeździec, który stale „nosi w rękach” głowę swojego wierzchowca, szarpie się z nim albo kurczowo „trzyma ganasz” ma choćby najmniejszą szansę, żeby delikatnie działać ręką? No właśnie…

grube_wedzidlo2
Oczywiście, absolutnie nie pochwalam używania dźwigni, czanek i łańcuszków i tym podobnych protez maskujących problemy z kontaktem (bo jeśli koń napiera i ciągnie zwykłe kiełzno, to tak samo napiera i ciągnie dźwignię, która umieszczona po drodze do ręki jeźdźca daje tylko złudne uczucie lekkości). Nie można jednak popadać w skrajność i każdego konia jeździć na super łagodnie działającym „niemowlęcym” wędzidle, bo w ten sposób łatwo zwiększyć nawet drobne problemy z kontaktem. Konie to sprytne zwierzaki i zdecydowanie w ich interesie jest postawić na swoim 😉 Znów przykład z Zombim. Wątrobiany kolega wychodzi na trawę na łańcuszku – bynajmniej nie po to, żeby się z koniem szarpać. Zombie czuje respekt do działania łańcuszka, a w sytuacjach krytycznych, takich jak nagłe spłoszenie konia (dziś mi odfrunął na dźwięk pompowanej w studni wody) można konia błyskawicznie osadzić, poklepać, wyciszyć, nagrodzić smakołykiem. Stawiamy na swoim, uzyskujemy pożądany efekt i możemy pochwalić konia. W ubiegłe wakacje jedna z pomagających mi przy zwierzakach dziewczyn pożałowała Zombiszcza i zaczęła prowadzać go na trawkę w kantarku z polarowym noskiem i na lekko elastycznym uwiązie. Już po kilku dniach to koń prowadzał luzaczkę po trawie, a nie odwrotnie. Protestował przy haśle powrotu do stajni i ściągał prowadzącą na trawniki przez żywopłoty. W kolejnych dniach zaczął prowadzać obsługę stajni na karuzelę… i wtedy już musieliśmy określić przyczynę takiej niesubordynacji. Po zmianie zestawu dla jednorożca na standardowy kantar i uwiąz z łańcuszkiem oraz prostym przypomnieniu hierarchii (ja idę, a ty koniu idziesz ze mną, nie odwrotnie) Zombie pogodził się z losem i stał się ponownie bardzo zdyscyplinowanym koniem.

Pojedynczo łamane wędzidła to zło, czyli efekt dziadka do orzechów

Jeśli przepytacie trenerów ujeżdżenia, jakie polecają wędzidła, to zdecydowana większość opowie się za wędzidłami pojedynczo łamanymi.
Ale zaraz, a co z efektem dziadka?
Otóż dziadek do orzechów wygląda w ten sposób:

dziadek

Aby złamać ścięgierz pod tak ostrym kątem, by zaczął on się naprawdę wbijać w podniebienie konia, musielibyśmy chyba z całej siły ciągnąć do siebie wodze – i to obydwie wodze. Pysk konia ma pewną szerokość, kiełzno o prawidłowo dobranym rozmiarze układa się w nim dość płasko. Jeśli wykonamy półparadę jedną wodzą, to część wędzidła przesunie się po języku, wcale nie stając na sztorc i nie udając ani dziadka, ani żadnych innych sprzętów kuchennych. Podniesienie ogniw wędzidła pod ostrym kątem może nastąpić wtedy, kiedy jeździec będzie mocno ciągnął za obydwie wodze, bądź nimi szarpał. Ergo: to nie wędzidło robi „efekt dziadka do orzechów”. Taki efekt może zrobić ręka jeźdźca – niewprawna, czy po prostu nieczuła. Wędzidło jako takie tylko w wypadku, kiedy będzie źle dopasowane, za duże itp. We wprawnych rękach każde kiełzno będzie łagodne, w niewprawnych może powodować dyskomfort znacznie gorszy niż ucisk na podniebienie. Przestańmy zatem patrzeć na pojedynczo łamane wędzidła jak na wcielonego diabła :)

Jeśli zmienię wędzidło, to już potem nigdy nie wrócę do tego, co było

valCóż, jeśli zmienisz wędzidło (zakładamy, że na ostrzejsze, bardziej wymagające), ale nie zmienisz sposobu pracy i nie zdyscyplinujesz się, żeby swojemu koniowi wytłumaczyć zasady kontaktu, a dalej tak samo będziesz próbować samym wędzidłem siłowo ustawiać jego głowę – to faktycznie osiągniesz jedynie taki efekt, że koń z czasem przyzwyczai się i do mocniejszego kiełzna i tak samo będzie je ignorował. Zmień wędzidło ustalając cel jego zmiany z trenerem. Wędzidło z wąsami może pomóc koniowi nauczyć się prawidłowo zginać głowę na boki, bez przekrzywiania jej w potylicy. Wędzidło z D-ringami zwiększy obszar oddziaływania z języka i krawędzi dziąseł na kąciki pyska i ich zewnętrzne okolice. Pojedynczo łamane, cieńsze wędzidło może ułatwić koniowi „zauważenie” półparady, a utrudnić próby wyszarpywania wodzy. Gruby plastik może ośmielić bardzo nieśmiałego, bojącego się o pysk konia do oparcia się na kontakt. Ale równocześnie każde z tych wędzideł przy nieumiejętnej pracy albo po prostu przy braku pomysłu na to, co mamy z nimi zrobić mogą pogorszyć i wyeskalować problem z kontaktem, którego chcielibyśmy uniknąć.
Używane „z głową” natomiast mogą stworzyć i utrwalić efekt szkoleniowy, a wtedy wrócimy sobie do praktycznie dowolnie wybranego kiełzna.
A na takim cienkim wędzidle, jak to widoczne po prawej chodził… Valegro. I nikt się chyba nie martwił o to, że z cieńszego wędzidła nie będzie powrotu, lub wręcz bedzie to droga do kiełzn tylko i wyłącznie coraz ostrzejszych…

Co jeszcze może być ciekawym wędzidłowym mitem? Może to, że kiełzna tzw. smakowe – czyli wykonane z tworzywa – są delikatniejsze, niż tradycyjne metalowe?

13 comments

1 ping

Skip to comment form

  1. Monika

    Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy wędzidła podwójnie łamane dopiero pojawiły się na rynku i wszyscy ówcześni „trenerzy” zgodnie twierdzili, że to bardzo ostre kiełzna. Mój starszy koń pokochał takie wędzidło od pierwszego użycia a co gorsze im cieńsze wędzidło tym lepszy kontakt udawało się uzusykać. Nigdy nie zapomnę pogardy ma twarzach znajomych koniarzy oglądających nasze wędzidło….
    Odnośnie ostatniego pytania – a co z metalowymi wędzidłami z najróżniejszych stopów mających wpływać już nie tylko na przyjęcie kiełzna – Sprenger znów promuje nowość – opis conajmniej interesujący a jak w rzeczywistości?

  2. gllosia

    I to jest zdrowe podejście, a nie pitolenie 3 po 3, że najlepsze jest podwójnie łamane i to koniecznie (!) z miedzianym łącznikiem, a pojedyncze to diabeł wcielony :/ Albo jak słyszę opinie, że każdy kto używa ostrzejszego kiełzna typu munsztuk pelham itp. jest od razu okrutnym gnojem który znęca się nad koniem… Ja zawsze uważałam, że zawsze wszystko trzeba dobierać indywidualnie do konia.. Siodło, nachrapnik, wędzidło itd, a nie ślepo wierzyć w co ludzie gadają i każdego konia wrzucać do jednego wora.

  3. Natalia

    No właśnie święta prawda na temat tych mitów wędzidłowych. Zanim zaczniemy kombinować ze zmienianiem wędzideł i tego typu wynalazkami powinnyśmy popatrzeć na swoją rękę czy z nią jest wszystko ok. często wydaje nam się że ręka jest ok a wędzidło jest kiczowate i nie działa i zaczyna się wszelkie szaleństwo w szukaniu „odpowiedniego” wędzidła. Dobry jeździec na każdym wędzidle będzie dla konia miły i delikatny.
    Świetna notka , niektórzy powinni nauczyć się tego wpisu na pamięć bo często tracą rozum jeśli chodzi o dobieranie i wymyślanie co rusz czegoś nowego w pysku konia.

  4. Julka

    A może jakiś wpis o hackamore ? 😉

    1. quanta

      Tak, czemu nie: nie jeżdżę, nie lubię, nie widzę sensu ani celu, z końmi pracuję na wędzidle.

  5. Paulina

    a ja mam pytanie ile prawidłowo dopasowane wędzidło wystaje z pyska ? 0,5 cm, 1 cm ? mogę prosić o podpowiedź ?

  6. Stefano

    Zdaje się, że każdy trener ma swoją teorię i jest do niej mocno przywiązany. Wydaje mi się także, że większości trudno przychodzi zweryfikowanie własnych działań i przyznanie się do błędu. Taka ludzka natura. Widać to na ujeżdżalniach i w szkółkach po wymęczonych i zrezygnowanych koniach. Jeźdźcy często idą na skróty pomijając behawior koni. Mistrz Polski WKKW promuje skórzane wędzidło, a trudno mu odmówić wiedzy i doświadczenia.

  7. Wędzidło

    A co myślicie o wędzidłach smakowych, tutaj przyklad: http://www.stajniamiszewo.pl/sklep/kon/wedzidla
    Zgłupiałam juz od tego natłoku informacji o wędzidłach :( mam wrażenie, że im więcej czytam, tym mniej wiem

  8. Ania

    Witaj, jestem po przejrzeniu dziesiątek sklepów z wędzidłami i zero efektów. Może mogłabyś doradzić jakieś wędzidło dla konia z bardzo grubym językiem? Jaki układ najlepszy, czy bristol, całkiem proste? Koń chodzi aktualnie na podwójnie łamanym, 16mm, oliwka i reaguje bez większych problemów ale strasznie mu przeszkadza. W sklepach nie znalazłam praktycznie innych niż z czankami rozwiązań nie uciskających języka.

    1. Amelia

      Są jeszcze 14mm, dobrze byłoby spróbować. Mniejszy nacisk na język (ale większy na dziąsła) powoduje pojedynczo łamane niż podwójnie

    2. wer

      Może wedzidło korekcyjne stubben albo Sprenger? One mają miejsce na język, miał ktoś z nimi doświadczenia?

      1. Ania

        Właśnie też myślałam o nim, ale nie wiem czy nie będzie za mocne dla czterolatka. Są osoby które to miały?

        1. Kazia

          Cześć, używam korekcyjnego Sprengera, ale klacz ma 14 lat i ma nawyk ciągnięcia i wyrywania do przodu. Dla takich koni adresowane jest to kiełzno. Wydaje mi się że używanie go u konia młodego, który nie ma takiego nawyku nie jest dobrym pomysłem bo po co?

  1. Vademecum munsztuka » Quantanamera Blog

    […] szerokość? Sama pozostanę zwolenniczką tego, żeby wybierać kiełzna możliwie cienkie. Konie wcale nie mają wiele miejsca w pysku. Nawet jeśli Twój koń to potężny ślązak o masywnej głowie i grubych wargach, to zapewne ma […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *