«

»

lip 19

Mikroekspresje

Teoretycznie konie nie przywiązują zbyt dużej wagi do komunikacji poprzez mimikę twarzy, raczej uzupełniając nią tylko mowę ciała (np. położone uszy przy grożącej atakiem postawie). Nie uśmiechają się do siebie, nie puszczają oczka zaczepnie, nie obrażają się z krzywą miną jak amerykańska gimastyczka, mimo to naprawdę wiele można wyczytać z wyrazu końskiej twarzy.
Taki Skwar w trakcie trenigu: błyszczące oko, uszy lekko ustawione na nasłuch do tyłu (w końcu może za chwilę będzie coś się tam na siodle działo), nos otwarty, paszcza lekko zeskwierczona (a bo za chwilę dotkną pewnie łydką, a dotykanie Skwarka czymkolwiek powinno być zdaniem konia prawnie zabronione!)
IMG_5728

Albo Karol z roboty – czujny, ślepia świecą, uczy tak samo jak u Skwarego w nasłuchu, wyraźnie skupiony:
IMG_5873

A tu lekko neurotyczny, ale zadowolony z siebie Skwar z końcowego stępa, oczyska lekko zmrużone, nos jeszcze pracuje po ostatnim ćwiczeniu, uszy szukają jakiegoś punktu zaczepienia, ale cały koń jest już ewidentnie w trybie odpoczynku:

IMG_5864

Karol zatrzymany do zsiadania po robocie:
– melancholijne spojrzenie, uszy o krok od opadnięcia, całość już chyba trochę śpi 😉

IMG_6001

Każdy inny, chociaż między zdjęciami 15-20 minut różnicy.

 

Za to tej facjaty chyba nie odważę się interpretować 😆 Relaks klasy zen! 😆

IMG_6568

6 comments

Skip to comment form

  1. Sandrita

    Quanta, boskie masz te koniska. A miny mówią same za siebie… :) Karol jest rozczulający!

  2. Ola

    Hahaa miny macie boskie! U nas są np. takie : http://www.photoblog.pl/kolebka/127097061/olimp.html
    Lepiej nie wnikać co się wtedy działo w rudym czerepie 😉

    A jako żem jest purysta językowy: zmrUżone oczyska 😛

    1. quanta

      Ola, moja culpa, wpisy wrzucam późną nocą z eydcją daty, a korekta nie wyłapała :) Olimp boski, wdzięczy się do aparatu jak płocha panienka 😉

  3. Aśka

    Quanta mogłabyś napisać jakich wędzideł używasz na codzień dla swoich koni. Widzę, że nie są to oliwki i podejrzewam, że są podwójnie łamane, ale chciałabym wiedzieć z ciekawości czy są pełne czy puste i z jakiego stopu metali ? Na tych zdjęciach Karol i Skwar mają to samo wędzidło ?

    1. quanta

      To fajny pomysł na kolejne wpisy, u Skwarka musiałam się trochę naszukać z wędzidłami, on wyjątkowo nie lubi mieć za dużo w paszczy (mało ma tam miejsca), idealnie mu podpasowało wędzidło podwójnie łamane z przegubami kulowymi (rotary bit). Karol ma „w spadku po dziadku” klasycznego, podwójnie łamanego Sprengera, dość grubego, chodzi na nim w dwóch paluszkach, ale cały czas zastanawiam się, czy nie czuł by się bardziej komfortowo na czymś cieńszym, bo to w końcu kolejna mała buzia (pewnie pożyczę na kilka dni Skwarkowe kiełzno i to sprawdzę). Rudy ma paszczę 😉 więc tutaj problem rozmiaru wędzidła w ogóle nie wchodzi w grę. Jeździmy na pojedynczo łamanym Sprengerze 2-Type Turnado – bardzo sprytne wędzidełko, które łączy zalety oliwki z plusami zwykłego wędzidła (ruchome ringi). Jestem zwolenniczką prostych rozwiązań, stąd też raczej mało eksperymentuję z wędzidłami. Na pewno zrobię o tym wpis, bo po drodze ze Skwarkiem popełniałam kilka standardowych błędów (vide: grube wędzidło jest zawsze przyjemne dla konia, a smakowe plastiki łagodne i na pewno delikatne…).

  4. Aśka

    Dzięki za odpowiedź i czekam na szerszy wpis. Sama się właśnie przekonałam, że cudowanie w zakresie wędzideł przynosi zasadniczo więcej problemów niż pożytku, choć zanim się dobierze odpowiednie wędzidło dla konia to sporo kasy wyrzuca się w błoto. Chyba trzeba otworzyć wysyłkową wypożyczalnię wędzideł 😉
    U mnie też nie sprawdziły się grube, smakowe no i oczywiście czarodziejski magic również.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *