«

»

maj 03

Lotne zmiany, cz. I

Uwielbiam ten moment, kiedy koń wreszcie łapie koncept prawidłowej lotnej zmiany i zaczyna ją wykonywać z łatwością, zupełnie jakby to było proste zakłusowanie ze stępa, a nie pełne ekspresji przestawienie w powietrzu kolejności nóg w foule 😉 Sama zawsze nie mogę się ich doczekać – wreszcie coś się dzieje na treningu :)
Lotne są trochę kamieniem milowym w poziomie wyszkolenia konia (i weryfikacji umiejętności jeźdźca). Dużo par ma z nimi problemy, dla wielu lotna zmiana to bariera nie do pokonania i limit dla dalszego rozwoju.

IMG_1496

Jak z wszystkim w ujeżdżeniu – dla lotnych kluczowe jest nie o tyle ćwiczenie samego elementu, ale odpowiednie przygotowanie (i konia, i jeźdźca, jeśli ten element jest również i dla niego nowy). Dawno temu obserwowałam pracę jednej z zawodniczek, która ucząc konia lotnych na treningu robiła sto, stokilkadziesiąt lotnych zmian – spóźnionych, błędnych, z próbami ponoszenia. Ponieważ sama wtedy miałam zgoła nikłe pojęcie o pracy z końmi, sądziłam, że to właśnie tak się robi. Próbujesz wykonać ćwiczenie, aż nagle koniowi zaświeci się lampka i zrobi on coś dobrego. A że po drodze zrobi setki skuch – no cóż, najwyraźniej brak szczęścia, albo i koń nie jest zbyt rozgarnięty… To tak nie działa. Trening opieramy na własnym systemie pracy, a nie na szczęśliwym trafie. A jeśli odpowiednio przygotujemy konia, to będzie on w stanie zrozumieć, o co nam chodzi. Okaże się być nie tylko „rozgarnięty”, ale wręcz sprytny i chętny do współpracy. Trzeba mu tylko dać na to szansę :)
Wtedy nawet najbardziej zwykły koń może nas zaskoczyć. Skwarek usłyszał tyle razy, że pojedyncza lotna zmiana będzie dla niego trudna, że to nigdy nie będzie jego dobry element. Na tyle postanowił się tą opinię nie przejąć, że lotną edukację skończył ze zmianami co tempo, które z łatwością wykonywał nawet na kołach 😉

Chcieć to móc! 😉

Jak przygotować galop do lotnych zmian

Aby zacząć myśleć o ujeżdżeniowych lotnych, musimy mieć dobry galop. Dobry, czyli galop w równowadze. Oznacza to w praktyce:
– łatwość wykonywania kontrgalopów. Czyli – nie w trybie: uff, udało się, przeleciał 😉 Kontrgalopem powinniśmy móc poruszać się nie tylko równie łatwo, jak galopem, ale też dodatkowo koń musi umieć kontrgalopować w rozluźnieniu. To oznacza przepuszczalną potylicę, swobodnie falujący grzbiet, aktywny wykrok tylnych nóg, swobodnie i przed sobą prowadzone otwarte łopatki, brak usztywnień w szyi. Koń musi kontrgalopować w równowadze, czyli nie przyspieszać, nie rozpadać się do kłusa, ale też nie spadać nosem do dołu, nie uciekać przed kontakt. To wszystko wbrew pozorom nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać i warto poświęcić kontrgalopom odpowiednio dużo czasu i naprawdę obiektywnie ocenić faktyczny poziom umiejętności konia w kontrgalopach. Dopóki galopem jedzie się łatwo i przyjemnie, a mamy wrażenie, że kontrgalop jest trudniejszy – to znaczy, że jeszcze nie jest on gotowy i właściwie wyszkolony.
Serpentyny, czy kontrgalopy z półwolty powinny być punktem obowiązkowym każdego treningu, a u bardziej zaawansowanych koni – rozgrzewki przed faktyczną pracą.
IMG_2741_
– łatwe do wykonania i poprawne zwykłe zmiany nogi, czyli przejścia galop/stęp/kontrgalop. Przejście w dół nie może być wymuszone, długo trwać i w żadnym wypadku zawierać dodatkowych kroków kłusa. Zagalopowania muszą być błyskawiczne (ale spokojne, nie szalone! Akceptacja łydki przez konia jest bardzo ważna), na nasze lekkie pomoce i co najważniejsze proste (bez wypadania zadem, łopatką, krzywienia głowy itd.). Po przejściu do stępa koń nie może pływać, gubić stępa, spieszyć, gotować się, tylko cierpliwie czekać na kolejne pomoce. Koń w stepie idzie w kontakt, nie usztywnia się, nie robi ciężki na ręce (co niekiedy zdarza się u młodych, niecierpliwych koni, które już-już chciałyby ponownie zagalopować).
W zagalopowaniach warto konia bardzo wyczulić na dosiad – to ułatwi później lotne: zawsze otwierajmy to biodro, które znajduje się po stronie prowadzącej galop przedniej nogi konia (a kość kulszowa miednicy jeźdźca lekko przesuwa się do przodu, w kierunku końskiego ucha). To wystarczy – do zagalopowania nie trzeba wcale kopać konia łydkami, w działaniu łydką można co najwyżej przytulić nogę do końskiego boku albo pomyśleć o napięciu mięśnia w bucie, czy lekkim drgnięciu palcami stopy na zewnątrz – dowolny z sygnałów, który będzie dla nas lekki, intuicyjny, łatwy do wykonania i który nie będzie powodował naszego spięcia.
Oczywiście w przejściach w dół niezbędne nam będą półparady. Róbmy je przez przymknięcie ręki na wodzy, ale też „objęcie” udami konia (uwaga: obejmować to nie znaczy kleszczyć czy ściskać! obejmowanie to jest cały czas przyjemne dla konia uczucie, a dla nas nie może oznaczać większego napięcia mięśniowego, niż byśmy u siebie tworzyli przytulając bliską nam osobę, oczywiście nie nogami ;)) Częścią półparady jest głębsze siadanie w siodło i… zatrzymanie ramion. Koniec – ramiona przestają jechać, przestają podążać za ruchem konia – co nie może być z kolei tożsame z zatrzymaniem czy zablokowaniem ręki. Dłonie wykonują półparady, ale „jadą” dalej z końskim pyskiem. Kiedyś już opowiadałam, że działanie ręki w półparadzie przypomina sytuację, jakbyśmy wybrali się na spacer z kilkuletnim przedszkolakiem i tenże malec próbował nam radośnie wybiec na ulicę. Złapiemy go dłonią za kaptur i przytrzymamy, ale zrobimy to na tyle delikatnie, żeby nie wywrócić brzdąca na chodnik, czy nie udusić smyka kołnierzykiem. Nie ciągniemy go również do tyłu! A jeśli dzieciaczek zwalnia lub zatrzyma się, rozmiękczamy chwyt i nie urywamy mu fragmentów garderoby 😉 Analogicznie w półparadzie zatrzymujemy tylne nogi konia.

Jeśli wszystkie te elementy prawidłowo połączymy i wcielimy w życie, możemy być naprawdę zaskoczeni, jak wyraźnie koń tego posłucha i jak dobre będą efekty.

Kiedy już mamy zwykłe zmiany, również wplatamy je w pracę na co dzień. Na serpentynach, na prostych, zwykłe zmiany z galopu – i z kontrgalopu, żeby zaskoczyć konia. Powinniśmy móc je wykonywać naprawdę często – na przykład co 5 kroków. Ćwiczeniem weryfikującym nasze umiejętności jest wykonywanie częstych zwykłych zmian na drugim śladzie wokół całej ujeżdżalni. Jeśli koń, odklejony od bandy, trzyma się prosto, daje prowadzić dokładnie między pomocami (pomiędzy lewą, a prawą stroną jeźdźca) to jest to oznaka prawidłowo przygotowanych reakcji na pomoce i dobrej równowagi.
IMG_2812 IMG_2811

– dodania i skrócenia w galopie bez usztywnień. Jeśli pojedziemy galop pośredni lub wyciągnięty, a u konia pojawi się usztywnienie, to jest olbrzymia szansa, że będzie on zmieniał nogi lub krzyżował w galopie. Najpewniej wtedy wyprostuje i uniesie również szyję. Również skrócenie nie może wpływać na rozluźnienie konia i musi być efektem płynnych półparad (patrz powyżej), a nie złapania rumaka całą siłą za twarz. Zebranie będzie nam potrzebne dla przygotowania galopu do zmiany, a reakcje na półparady – do poprawienia nowego galopu po wykonanej lotnej zmianie.

Przy takim wprowadzeniu, lotne zmiany przychodzą same. Nigdy nie można określić, kiedy się pojawią, dlatego błędem byłoby robienie założeń: „Na zawody za miesiąc nauczymy się lotnych”. Ich wykonywanie przez konia to oznaka tego, że ufa on swojemu jeźdźcowi.

A więc z ręką na sercu – koń jest gotowy do lotnych, czy nie? 😉 Jeśli nasz wierzchowiec odrobił wszystkie lekcje i może przejść do kolejnej klasy edukacji, to teraz czas na jeźdźca.

Jak przygotować jeźdźca do lotnych zmian

Zacznijmy od tego, że lotne zmiany są trudne. Doświadczeni jeźdźcy je po prostu czują i potrafią z siodła odróżnić, czy zmiana była czysta (prawidłowo rozpoczęta od zadniej nogi), czy spóźniona (gdy koń przerzucił najpierw przód, a potem zad, nawet jeśli to opóźnienie wynosiło raptem pół fouli). Jeździec, który dopiero uczy się zmian bezwarunkowo musi mieć pomoc z ziemi w tej kwestii.
Najważniejszym zadaniem dla początkującego w lotnych jeźdźca jest znalezienie właściwego momentu dawania pomocy oraz czasu ich trwania. Olbrzymim ułatwieniem jest możliwość skorzystania z konia-profesora, na którym można szybko odszukać właściwy rytm. Jeśli jeździec zastosuje pomoce do zmiany w nieodpowiednim momencie, uniemożliwi koniowi poprawne wykonanie zmiany: wierzchowiec nie będzie mógł w danym momencie odpowiedzieć na pomoce, lub spóźni zmianę zadem. „Zaatakowany” za szybko może spieszyć, uciekać po lotnej, albo zignorować nieczytelne sygnały.
Zmian nie można się bać – chociaż na początku nie zawsze bywają pod kontrolą i zanim koń nauczy się panować na swoimi odnóżami, zdarzają się najróżniejsze efekty specjalne… Jeśli czujemy strach przed brykaniem, czy nadmierną prędkością – lepiej powierzyć naukę konia profesjonaliście. Ja sama doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie u każdego konia podołam nauce lotnych zmian.
IMG_4625 IMG_4643

Aby zsynchronizować z koniem swoje działanie, dobrze jest nauczyć się liczyć rytm fouli w galopie. Raz, raz, raz, raz, RAZ – pomoce do zmiany muszą być w ten rytm wpisane. Kiedy przekładać dosiad i łydki? Niektórzy trenerzy tłumaczą, że pomoce należy dać wtedy, kiedy prowadząca przednia końska noga zaczyna wyruszać naprzód. Inni – że mamy wykonać zmianę przed fazą lotu. Ja myślę o tym w ten sposób, że pomoce daję na początku foule. Każdy z nas na pewno jako dziecko bawił się w koniki – albo przynajmniej oglądał (już niekoniecznie jako dziecko) słynną scenę z koniem i kokosami w filmie „Monty Python and The Holy Grail” 😉 Gdyby w takim konikowym bieganiu chcieć samemu zmienić nogę, nasze biodra wykonają płynny i automatycznie zsynchronizowany z nogami ruch. Identycznie mamy zsynchronizować biodra w siodle z ruchem końskich tylnych nóg. To jest ten sam ruch – i ten sam moment – jakbyśmy chcieli sami przeskoczyć nogami w udawanym „konikowym” galopie.

tumblr_nvx1awqjtU1rpduwho1_500

Wszyscy gotowi? Można zaczynać

A potem pozostaje już tylko wykonać zagalopowanie w galopie. Pomoce identyczne, jak w zwykłej zmianie nogi: (nowe) wewnętrzne biodro przesuwamy do przodu, w kierunku końskiego ucha, wewnętrzną nogę przytulamy do popręgu, zewnętrzną lekko przesuwamy po końskim boku w tył (miękko, jakbyśmy chcieli pogłaskać końską sierść), unikając zarzucania jej na koniec czapraka. Bardzo ważnym jest, aby przy tym nie blokować wodzami ruchu końskiej szyi i głowy, tutaj wszystko musi odbywać się identycznie, jak u konia w skoku, ręka jeźdźca musi miękko podążać za wędzidłem. Nie polecam natomiast uczenia konia zmian przy równoczesnym zginaniu jego głowy w stronę nowego galopu, bo to spowoduje, że zmiana zgięcia będzie w przyszłości kończyć się lotną zmianą, co wcale nie zawsze będzie przez nas pożądane.

Każdy trener i zawodnik ma swoje ulubione sposoby wprowadzania zmian – na ósemce, na długiej ścianie z kontrgalopu, a bywa, że niektórzy uczą lotnych na drążkach. Ja młode konie pod kątem ich zdolności do lotnych zmian sprawdzam jadąc przekątną i zmieniając nogę na jej końcu, tuż przed wjazdem na ślad i zakrętem na krótką ścianę (w zakręt wjeżdża się wówczas już po zmianie, galopem). Analogicznie, zmianę przed wjazdem na ścianę można zrobić sobie z półwolty:

czworobok_blog2 czworobok_blog

Długa przekątna umożliwia mi przygotowanie galopu – poprawienie aktywności zadu, czasem korektę opadającej szyi. Koń mając przed sobą zakręt jest znacznie mniej skłonny do „odpalenia wrotek” i zabrania się z nami w niekontrolowanym tempie w razie zbyt żywiołowej reakcji. Z kolei zbliżający się zakręt wydaje mu się łatwiejszy do pokonania w galopie, a nie kontrgalopie, dlatego mamy spore szanse, że będzie chętnie dążył do zmiany. Tylko tutaj jeszcze drobna uwaga – jeśli będziecie przypadkiem jechać na Henryku, to uważajcie na lustra na ścianach! 😆

Jeśli wpis się podobał – czekam na komentarze i wszelkie sugestie. Następnym razem napiszę, z jakimi problemami w lotnych zdarzyło mi się spotykać i przedstawię kilka sposobów, które mogą pomóc rozwiązywać tego typu usterki.

31 comments

Skip to comment form

  1. CzarownicaSa

    Co prawda daleko nam jeszcze do prawidłowego galopu a co dopiero lotnych, ale wiedza juz teraz sie przyda jako podstawka w przyszłości <3 swietnie napisane, przyklad ze swietym Gralem i biodrami do mnie jako laika trafil, idealnie 😀

  2. Mgd

    Czy prawdziwe jest, że ucząc siebie i konia lotnych zmian na ósemce, z drągiem na środku, jesteśmy na prostej drodze do błędów związanych ze spóźnianiem zadem?

    1. quanta

      Dlaczego, wiele osób tak uczy? Jeśli koń robi prawidłowy naskok, to nie spóźnia zadu.

      1. Mgd

        Ale wiele uczy w każdy możliwy sposób byle nie na dragu.. po prostu wielokrotnie na mojej drodze spotkałam się ze stwierdzeniem, ze nie jest to dobry sposób i przy okazji tematu lotnych pomyślałam ze poradzę się eksperta typowo ujezdzeniowego :)

        1. quanta

          Ja na drągu nie lubię, jak lotne sama zaczynam – opisałam powyżej. Chociaż tej metody – tylko w sumie nie z drągiem, tylko aż z małą stacjonatką – trzeba było użyć na Zombiszczu, żeby w ogóle zauważył gdzie ma swoje tylne nogi 😉

  3. Dominika

    Normalnie Quanta chyba siedzisz w mojej głowie…Twoje ostatnie wpisy sa odpowiedzią na moje myśli-zapytajki, które kotłują mi sie w głowie kiedy czegoś nie rozumiem;)To bardzo pomocne co powiedziałaś o tym liczeniu w galopie … Powiedz proszę : jak juz szykujesz sie do lotnej to kiedy jest ten moment kiedy przekładasz łydki? Jaka zmiana Twoim zdaniem jest najbardziej pożądana? Taka „mocno zaznaczona” czy delikatna płaska (nie wiem jak to opisać)

    1. quanta

      Poczytaj ten kawałek wpisu o udawaniu konika jak u dzieci (albo Montyego Pythona) – nawet polecam pogalopować sobie po podwórku i własnonożnie zmienić nogę. Kiedy ją zmieniasz? Na początku fouli. Pomoce dajesz wtedy, kiedy zaczynasz przerzucać swoje ciało do przeskoczenia w locie na swoją własną drugą nogę.
      Jaka powinna być zmiana? Pasująca do galopu. Okrągła, wyrazista, ale miękka, swobodna, powinna wyglądać jak część galopu, a nie doczepiony na niego dodatkowy element. Dobra zmiana to nie tylko sam moment lotu – to również dobry galop na wjedzie w zmianę i dobry galop, który z niej powstaje. Zmiany nie mogą być wyskokami, koń nie może się przed nimi skradać, a w samej zmianie eksplodować w górę. Powinien cały czas zachowywać ten sam rytm. Zmiana na pewno w żadnym razie nie może być płaska – tak jak i nie chcemy oglądać płaskiego, trójkątnego i „kanciastego” galopu.

      1. Nathing

        Dość dawno opublikowałaś ten post, ale postanowiłam zapytać, bo nie do końca rozumiem dlaczego według Ciebie koń robi zmianę na początku fule? :) Jak dla mnie koń kończy poprzednią fulę i następna tak jakby jest już zmianą. Czytając zwrot ,,robić zmianę na początku fuli” wyobrażam sobie konia, który zaczyna foule a zamiast je skończyć nagle wykonuje zmianę. Raczej niezbyt naturalne 😉 Przynajmniej według mnie. Próbowałam to wykonać „konikując” po ziemi i chociaż okazało się to wykonalne, to jednak dość trudne i nieintuicyjne :)

        1. quanta

          Przecież dokładnie to samo napisałaś innymi słowami 😉
          Koń kończy foule i następna foula jest zmianą. Skoro kończy poprzedni skok galopu i następuje zmiana, to kiedy ją robi? Rozpoczynając kolejną foulę. Równocześnie z jej początkiem.

          1. Nathing

            Dziękuję za odpowiedź :)

  4. Natalia

    Do lotnych jeszcze nam daleko ale jak jesteśmy przy galopie to mam takie pytanie . pracuje z koniem który ma problem z zagalopowaniem ,przechodzi do galopu dopiero z rozpędzonego kłusa . Pracowaliśmy z wieloma trenerami , ale ich umiejętności i wiedza przypominały niedosmazonego kotleta . Próbowali zrobic z konia jedyny ładny obrazek a nie o to chodzi w pracy z koniem . Wiec quanta co byś zaradziła na takiego delikwenta ?

    1. Jadzik

      Pracowałam z takim jednym i u nas jak sie okazało zagalopowania poszly dopiero po powrocie do pracy w klusie, dorobieniu podstaw :) rownowagi, rozbudowania zadu, (bo w tym przypadku kon podczas zagalopowania leciał na pysk). Jak juz przyszlo do zagalopowan, to rozpoczynalismy od zebrania klusa i wyjechania łopatki i dopiero ruszenia galopem :)

    2. quanta

      Przypadek brzmi brakiem odpowiedzi na pomoce i brakiem równowagi u konia. Dokładnie podstawy do zrobienia. Jak jest na lonży, czy koń zagalopowuje ze spokojnego kłusa na lekkie hop? Czy też potrzebuje „rozbiegu” żeby wpaść w galop? Jeśli ta druga wersja, to trzeba mu pokazać, jak powinny wyglądać prawidłowe zagalopowania. My to wiemy i mamy gdzieś w głowie, ale konie nie czytają książek jeździeckich i w związku z tym wydają im się bardzo różne i dziwne rzeczy na temat pracy pod siodłem 😉

  5. Marta

    Q. jestem pod ogromnym wrażeniem Twoich porównań. Wszystkie otwierają u mnie w głowie odpowiednią zapadkę! Chyba je aż wszystkie spiszę! :) Rewelacyjne, trafiające, aż żałuję, że nie mam konia z którym mogłabym przyjechać do Ciebie na trening! Czekam na kolejny wpis jak zwykle z niecierpliwością :)
    A może Henryk po prostu nie lubi zakurzonych luster? wielki esteta?

  6. Jadzik

    O rany, czytasz mi w myslach..
    Dzisiaj właśnie rozpoczęłam naukę siebie w lotnych, jako że koń profesor 😉 i największą trudnością dla mnie jest trafienie w tempo.
    Najprostszym elementem dla mnie byla zmiana nogi podczas zmany kierunku w kole, natomiast juz po wyjezdzie nana prosta, czy zjezdzie z polwolty zazaczynają sie schody :/
    Dziękuję Ci bardzo za ten wpis i czekam na drugą część!
    Pozdrawiam!

    1. quanta

      Super, miło przeczytać, będę pisać :)

  7. Karolina

    Ja się powtórzę i to pewnie nie po raz pierwszy i nie ostatni. Gdybyśmy mieli takich świadomych instruktorów i trenerów, świat jeździecki byłby piękniejszy. Twoje porównania dla takiego laika, jak ja są proste i zrozumiałe. I pomimo tego, że mam od jakiegoś czasu dłuższą przerwę od jazdy, to za każdym razem czytam Twoje posty odnośnie elementów ujeżdżeniowych i jestem pełna podziwu. Quanta, napisz podręcznik, w którym zbierzesz swoją wiedzę, a stanę pierwsza w kolejce żeby go zdobyć.

    P.S. A jeżeli w taki sam sposób prowadzisz treningi (a podejrzewam, że tak jest), to naprawdę zazdroszczę Twoim podopiecznym szczęścia, że mogą u tak świadomej i wyszkolonej osoby się uczyć.

    1. quanta

      Podręcznik jest tu online 😉 Ponieważ mam bardzo duży pozytywny feedback mam nadzieję w przyszłości robić szkoleniowe filmiki, no ale to już zdecydowanie u siebie w stajni 😉

      A treningi „niestety” prowadzę tak samo, albo może nawet bardziej, bo dużo na nich na bieżąco opowiadam, i gdyby na bieżąco spisywać kwestie, jakie wtedy padają, to dopiero byłby materiał na bloga 😉

      1. Justyna

        Szkoda ze tak ciezko sie do ciebie dostac 😀

  8. Weronika

    Mam pytanie troszkę nie na temat. Mój młody kopyciak ma bardzo długi, ekspresyjny ruch… ale właściwie wcale nie zgina przednich nóg. Czy da się to wypracować czy raczej trzeba się z tym pogodzić?
    Z góry bardzo dziekuję za odpowiedź.

    1. quanta

      Ruch na prostych nogach wynika najczęściej ze sztywności. Tendencję – szczególnie widoczną w galopie – do nie zginania przednich nóg maja konie – chodzące boso. W ujeżdżeniu wszystko jest do poprawienia 😉

      1. Weronika

        Odzyskałam nadzieję, dziękuję bardzo!

  9. Rozalia

    Dziękuję za artykuł! Czekam na dalsze części :)

  10. Aleksandra

    a ja zapytam co to za super bluzka na pierwszym zdjeciu? juz nie raz ją u ciebie widzialam na zdjeciach i bardzo mi sie podoba!;)

    1. quanta

      To koszula z Horze, model Blaire, niedawno było jej sporo na kolekcyjnych wyprzedażach – super oddychająca i przy tym elegancka. Ja ją uwielbiam :)

  11. Ania

    Chętnie przeczytalabym artykuł o zwykłej zmianie nogi, mam z nią spory problem.. wychodzi nam albo stój albo przejście do stepa przez 2-3 kroki klusa. Dodam, ze przejście step-galop mamy wypracowane idealnie. Próbowałam: na prostej, na kole, z przejściem w jednym miejscu (co by podziałało na pamięć kobyły :p), z przejściem w dół po dwóch-trzech foule (co by wykorzystać zaangażowany zad) i nic. Albo stój albo kłus. Jest jeszcze jakiś sposób na naukę konia przejścia bezpośrednio do stepa?

  12. Dorota

    Jakiś czas temu pisałaś posta o elastycznych pasach zapinanych do czapraka czy trzymanych w ręce jeźdźca. Postanowiłam wypróbować ten patent za zadem na swojej kobyle na lonży do wypięcia na trójkątach. Na sam pas nie zareagowała strachem ani buntem. Dopiero kiedy zorientowała się że jest zamknięta zarowno z przodu jak i z tyłu. Zaczął się szał, odbijała się od wędzidła, odmawiała ruchu naprzód, próbowała stawać dęba i, szarpała się z wypięciem itd. Sprawdziłam czy wszystko jest zapięte okej, czy nic jej się nie stało w pysku, ale nie. Co ciekawe problem występował tylko w kłusie. W stępie potrafiła oprzeć się na wypięciu i zaakceptować pas za zadem. W galopie nie miała czasu ani rownowagi na szaleństwa, była trochę nad wypięciem. Na samych trójkątach chodzila spokojnie, ale bez oparcia się na nich. Czy to możliwe że pas za zadem sprowokował konia do zmierzenia się tak prawdziwie z wypięciem? Byłam dość zdziwiona taką reakcją, wiedziałam że mamy problem z wejściem na kontakt ale nie spodziewałam się takich problemów przy podpięciu tego pasa.

  13. Karolina

    Świetny wpis i porównania. Jak już jesteśmy przy koncercie życzeń na następne posty to ja bym chętnie poczytała o przejściach w dół :)

    1. quanta

      Już dwa komentarze o przejściach w dół, więc pomyślimy o notatce 😉

      1. Aleksandra

        To ja dołożę 3 głos proszący 😉

  14. Mgd

    A ja czwarty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *