«

»

gru 14

Leo & Doki – przeprowadzka

Wczoraj przedszkole się przeniosło 😉

Udało mi się załatwić dla dzieciaków boksy w stajni 7,5 km od mojej obecnej. Co oznacza, że będę mogła je swobodnie co najmniej raz w tygodniu odwiedzać i obserwować. I powinna się przy tym trafiać szansa na zdjęcia lub film.
Teraz nie widziałam obydwu pędraków przez miesiąc i muszę przyznać, że Uszy bardzo się zmienił. Urósł – jest teraz w kłębie równy ze swoim starszym kumplem. Poza tym kontynuuje bycie brzydalem, jest nieźle włochaty, a poza swoim ślicznym łebkiem wygląda trochę jak brakujące ogniwo pomiędzy koniem domowym, a osłem 😆

IMG_3250
Obydwa chłopaki są ultra milutkie. I jeden i drugi jest niezwykle łagodny. Można je miętosić, prowadzać na uwiązie – jak to fajnie, że będzie z nich w przyszłości od razu ogarnięty młodziak, a nie wypłoszona dzicz kudłata 😉
W ostatnim miesiącu były na biegalni wiązane do karmienia (bezproblemowo), więc postanowiliśmy je tym razem przewieźć po dorosłemu – z przegrodą, na kantarkach i przywiązane. Jechały jak stare… Doki załadował się praktycznie z marszu, a Uszy musiał trochę podebatować nad tym, czy faktycznie warto stawać na trap. Miał zresztą trudniejsze zadanie – wchodził do trailerka jako drugi, w płytkie miejsce przy drzwiach, które niedoświadczonym transportowo koniom wydaje się być za małe, żeby się móc w nim zmieścić (a tu jeszcze trzeba wykręcić zaraz ostro w bok!). Na szczęście metoda przestawienia kolejno wszystkich nóg ręcznie okazała się skuteczna i Uszaty wlazł w swoją przegródkę.

IMG_3266 IMG_3268

Trasa minęła naprawdę gładko, ale w nowym domu chłopaków czekały od razu nowe sytuacje. Dostały, chyba pierwszy raz w swoim życiu, osobne duże boksy. I tutaj wyszło szydło z worka, to znaczy wyjaśniło się, kto w tym źrebięcym duecie szefuje. Uszy wmaszerował do swojego pokoiku i zabrał się bez większych ceregieli za siano. Natomiast odważniejszy na co dzień Doki totalnie się rozpłakał 😳 Bo Uszy poszedł! I nie ma! I on sam jest! I co to będzie! Buuuu! Właścicielka stajni zapewniała Dokiego troskliwym tonem, że jak będzie tak żarliwie rozpaczał, to może dostać do boksu mikrokucyka, który nie zajmie mu dużo miejsca, a będzie mógł robić za maskotkę-przytulankę… Ale prawdziwą pociechę przyniosła Dokiemu dopiero druga taczka siana, którą karusek został dosłownie zarzucony 😆 Zapchana paszcza umożliwiła otarcie łez, a pewnie z najedzonym brzuchem zaraz też zagubionego dzieciaka złapała senność i może jakoś pierwsza samotna noc minie Dokiemu szybko. Rano spotka swojego ukochanego Uszy na padoku i będzie mógł już podokazywać wesoło 😉

W czwartek koło południa wybieram się odwiedzić te końskie pisklęta :)

12 comments

Skip to comment form

  1. Moon

    Słodkość, aż cukier we krwi skacze! <3

    1. quanta

      Są super miłe, totalnie łagodne, zero agresji :) Zdecydowanie wyzwalają endorfiny – Doki, który za człowiekiem łazi krok w krok i wręcz nie można się od niego odczepić, albo Uszy, który nie umie jeść z ręki (w ogóle na razie spożywczo istnieje dla niego tylko trawa/siano, granulowana pasza i od biedy owies) i który po zetknięciu małego pyszczka z kostką cukru, plasterkiem jabłka czy marchewką wywija wargę i śmieje się 😆

      1. Moon

        No bo kto to widział cukier jeść?! 😛
        Chcę takie bobo w salonie! :D:D:D

  2. Marta

    Takie wpisy powinny być serwowane w poniedziałki na poprawę dnia! Super maluchy, tfu tfu!

  3. Vissenna

    Już teraz widać, że oba futrzaki to będą konie o bardzo ładnych liniach. Oby im się dobrze w nowym miejscu mieszkało. A na wiosnę już na „własnym” w nowym domku? 😀

    1. quanta

      Tfu, tfu, mam nadzieję, że wyrosną z nich w przyszłości piękne konie. Jeśli tylko pójdą w rodziców, to są na to spore szanse. Szkoda, że okazja nie sprzyjała dziś, żeby zrobić im zdjęcia (leje, jest buro i ciemno), bo mam gotową notkę o eksterierze źrebaków (i o tym, że jest to jedna wielka wolna amerykanka).

      Zobaczymy, na kiedy uda się im wyszykować jakiś kącik u mnie w stajni 😉 Ale tak, docelowo chciałabym je mieć pod ręką.

      1. Vissenna

        No to sie notki nie moge doczekac! Niestety przewidzenie co wyrosnie z takiego kudlatego pedraka to czesto wrozenie z fusow. Owszem, wysokosc zadu, pewne katowania stawow moga dac jakis obraz na przyszlosc, ale jest jeszcze tyle innych czynnikow, ze ciezko tu mowic o pewnosci.

  4. Kinga

    Pomyślności w nowym domu 😀
    Super padok, zawsze marzył mi się taki z drzewami dla moich kopytnych..

    1. quanta

      Drzewa na padoku fajne, pod warunkiem, że nie rosną za gęsto. Zniechęcają wtedy do dzikich pogoni z brykaniem, a końskie dzieci powinny mieć taki chleb powszedni. No i wystające korzenie to też taki sobie profit.

      1. Kinga

        No niby racja ale uczy to konie uważności, skrętności i poniekąd gibkości. Daje też fajną ochronę przed słońcem wiadomo zawsze są jakieś plusy i minusy.

        1. quanta

          Coś chyba przeceniasz abstrakcyjną inteligencję koni 😉 Zobacz sobie na moim kanale Youtube, jak Hendriks albo Suchar spędzają czas na padokach. Rozpędzając się i waląc barany, brykając przy tym na prawo i lewo zadem. W gęstych drzewach będą robiły to samo, rozwalając sobie tylko nogi. Nawet Leo zdążył się już przytrzeć o drzewo, więc ja dziękuję za takie nauki. Gibkość umiem sobie rozwinąć w pracy pod siodłem, wolę się mimo wszystko nie zdawać na edukację konia przez labirynt drzew. Do cienia wystarczą ich trzy sztuki albo dobrze zaprojektowana wiata.

  5. Asia

    Przeuroczy z Ucha kudłacz i tak mu zawadiacko z oka patrzy, że nic tylko kochać, kochać i jeszcze raz kochać <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *