«

»

wrz 21

Kup pan embrion!

Ostatnio znów wywiozło mnie za granicę, nie omieszkałam zatem będąc w Holandii wybrać się na aukcję źrebiąt KWPN.
Dokładnie tę: http://veulenveilingprinsjesdag.nl/
O samej aukcji sporo by można napisać, szczęście w nieszczęściu, maluch, który najbardziej mi się spodobał na żywo okazał się być nie tylko bardzo dobry, ale wręcz wybitny – obdarzony naturalną kadencją i świetnymi trzema chodami. Skubany, nawet jak dotaczał się trzy kroki do maminego cycka, to robił to olśniewającym kłusem. Na przeglądzie przed aukcją, kiedy wszystkie klacze robiły koło kłusem po czworoboku, odbił się w dodaniu w tak niesamowitym otwarciu i niesieniu, że po widowni rozszedł się szmer zachwytu… Coś wspaniałego! 😀 Nawet nie zdążyliśmy w licytacji pomachać ręką, żeby podbić ofertę, a dzieciak został wylicytowany błyskawicznie na 47 tysięcy €. Gratuluję nowemu właścicielowi, bo właśnie kupił szanse na unikalnego konia!
Moja faworytka wsród klaczy była z kolei drugim (ex equo) najdroższym źrebakiem aukcji. Chyba mogła bym zostać końskim bukmacherem 😉

Ale nie o tym chciałam dziś napisać, tylko o czymś, co cały czas wydaje mi się mocno niesamowite. Na holenderskich aukcjach źrebiąt (w Niemczech jeszcze się z tym nie spotkałam) można kupić nie tylko sysaki, ale również… embriony. Sic! Licytujemy zarodek, który został umieszczony w klaczy mamce i urodzi się dopiero za osiem miesięcy. Za kolejne sześć – o ile wszystko oczywiście pójdzie ok – będzie od odsadzenia. Nie wiemy jeszcze zupełnie co się urodzi, jakiej płci, maści, czy będzie proste, czy krzywe, czy będzie się dobrze ruszać, czy niespecjalnie. Zupełna ruletka!
Ktoś powie, no dobra, w takim razie po co to wszystko? Po co kupować takiego embrionika i wchodzić w tak zupełnie niepewny interes?
W Borculo w sierpniu b.r. mozna było kupić embrion po ogierze Jazz (ogierze o niesamowitym wpływie na współczesną hodowlę koni ujeżdżeniowych) oraz klaczy… Sisther de Jeu, której chyba nie trzeba przedstawiać zwłaszcza fanom Edwarda Gala 😉 Przyszły potomek po tej parze został sprzedany za 21 tysięcy €. Dużo? Na pewno nie mało. Ale z drugiej strony, jakie trzeba by było mieć finanse, żeby kupić klacz klasy Sisther i móc ją sobie użyć w hodowli? Na pewno nieporównywalnie większe. Tu mamy film pokazowy embrio-rodziców: http://www.youtube.com/watch?v=YUba7Ja2T00

W Holandii embrionotransfer może nie jest jeszcze czymś zupełnie powszechnym (nadal biegają po holenderskich łąkach głównie tradycyjnie wyhodowane i urodzone przez swoje prawdziwe matki źrebaki), ale nie jest to również w hodowli koni przeznaczonych do sportu nic niezwykłego. Hodowcy eksploatują w ten sposób swoje najlepsze klacze, które nie przerywając kariery sportowej dają co roku potomka – albo nawet potomków, których „wypieczeniem” i wychowaniem zajmują się potem zastępcze matki. Ba, jeśli nie chcemy naszej klaczy udzielać urlopu macierzyńskiego, to możemy sami wynająć sprawdzoną matkę-surogatkę. Koszty takiego przedsięwzięcia nie są wcale horreondalne, to znaczy nie są w kontekście ceny np. dobrze zapowiadającego się źrebięcia po dobrych rodzicach, ani tym bardziej ceny dobrze zapowiadającego się konia 3-4 letniego.
W Polskich warunkach używanie takich technik w hodowli koni byłoby niestety kompletnie irracjolnalne od strony ekonomicznej :( Szkoda.

Tymczasem w Holandii – the future is now!

 

10 comments

Skip to comment form

  1. Lizzy

    Cóż to za cudeńko na dwóch pierwszych zdjęciach ?:)

    1. quanta

      Ogierek Charmeur x Gribaldi. Później mogę sprawdzić, za ile został sprzedany.

  2. iza

    który konik to ten wybitny? czy mogłabyś podrzucić jakiś link, jeśli istnieje wideo z nim?

    1. quanta

      Na stronie aukcji jest kolekcja źrebiąt, to jest nr 32 po Sir Donnerhall, jest dostępny filmik, przy czym na filmiku mały jest „tylko” bardzo dobry, a na żywo miał wybitną jakość. Zresztą niektóre ze źrebiąt, które na filmach pokazały się bardzo dobrze, na żywo nie błyszczały (np. numer 7, Charmeur x Voice, w dniu aukcji był ciężki, nieruchawy, niezbyt sprężysty – a wszystko to na filmie jak najbardziej ma).

  3. Natalia

    Kurcze, dzięki Tobie naprawdę dużo mogę się dowiedzieć o hodowli koni ujeżdżeniowych – do tej pory siedziałam głównie w koniach arabskich (moja miłość) :) By the way u arabów, szczególnie w USA, embrionotransfer jest dość szeroko używany.

    1. quanta

      Z arabów to do mnie przemawiają kuhailany w starym typie 😉

  4. Karo

    Szkoda, że pewnie nie doczekamy czasów takiego poziomu hodowli w PL. Maluszki na zdjęciach robią wrażenie. Opfok został kupiony na aukcji?

    1. quanta

      Nie, od prywatnego hodowcy bezpośrednio. Jestem przekonana, że na aukcji nie było by mnie absolutnie na niego stać :(

      1. Sandrita

        To z drugiej strony potwierdza jak trafnych wyborów dokonujesz! :) Quanta, chylę czoła przed Twoim doświadczeniem i wiedzą! I czytając i oglądając pomyślałam dokładnie o tym samym: ciekawe czy za kilka lat zobaczymy je na czworobokach? :) Mam wielką nadzieję, że tak! Ale poza samych zdjęciach widać, że te konie przedstawiają zupełnie inną jakość. Po prostu JAKOŚĆ, a nie tylko rozchwianie emocjonalne tych co na nie patrzą. 😉 Wcale nie dziwię się, że idą za tak kolosalne sumy!

  5. Ciasteczkowa

    Witam,od dawna czytam twoje rożne wpisy na tematy związane z hodowla i młodymi gwiazdami , chciałam zapytać czy była by opcja żebyś opowiedziała troche wiecej o przebiegu samej aukcji internetowo ,jak wyglądają licytacje , jakie mniej wiecej sa ceny za takie bardziej osiągalne młodziaki (roczniaki/2/3latki) i gdzie sa najlepsze aukcje koni bardziej osiągalnych dla naszego „polskiego rynku jeździeckiego”? Strasznie mnie to wszystko fascynuje i była bym niezmiernie wdzięczna gdybys przybliżyła troche ten temat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *